Witamy na Opieprzu!

Ogłoszenia z dnia 29.04.2016

Do zakładki "kolejka" oraz "regulamin dla zgłaszających się" został dodany nowy punkt. Prosimy się z nim zapoznać.

Zapraszamy do wzięcia udziału w rekrutacji!


wtorek, 10 listopada 2009

(384) whoever-you-are



Czy ktoś jeszcze pamięta Tenshi? Nie...? Jesteście pewni? W tym momencie zrobiłam efektowną pauzę, ale coś mi się widzi, że za bardzo się łudzę. Ponadto wątpię, abyście wszyscy masowo zapadli na ciężką amnezję, a więc nie pozostaje mi nic innego, jak zakasać rękawy i przypomnieć Wam, kim jestem! Laptop na kolanach, wełniane skarpeciochy na stópkach i przygotowany zapas chusteczek - tak wyekwipowana zabieram się za ocenę pierwszego bloga, jaki mi się trafił od czasów tajemniczego zniknięcia. Ach, lubię być tajemnicza, więc Wam nie powiem, co się ze mną działo. Zapewne spora grupka Opieprzomaniaków zrobiłaby taaakie oczy (czyli wielkości co najmniej talerzyka deserowego), zatem wierzcie mi - niewiedza jest najrozsądniejszym rozwiązaniem, jakie możemy przyjąć w tej sytuacji. Nie przedłużając wstępu, informuję wszem i wobec, że biorę pod lupęwhoever-you-are.


Pierwsze wrażenie: 7/10


Na początku nie bardzo rozumiałam, co ma wspólnego adres bloga z osobą Syriusza Blacka. I tutaj chwała Ci za ‘Uzupełnienie’! Wyjaśniłaś w nim, że ‘główny bohater opowiadania, jako postać zagubiona i zmuszana do wiecznego ukrywania się, nie jest w stanie zdefiniować własnej osoby, ani charakteru.’ Z pozoru bezsensowny adres nabiera ciekawego znaczenia. Jednakże…odwiedziny zaczyna się od wpisania z pozoru bezsensownego adresu, a nie czytania lektury uzupełniającej. Pączka też nie zjadasz, zaczynając od nadzienia. Bo się nie da, prawda? No właśnie. Co do samego opowiadania: cieszę się, że przedstawiasz tę samą historię co JKR, ale z punktu widzenia Łapy. Uważam, że w książce, a już zwłaszcza w jej ekranizacji, pojawiał się zdecydowanie za rzadko, dlatego Twój blog jest dla mnie miłą odmianą. Muszę też dodać, że jest to mój ulubiony bohater w całym cyklu HP. Jeśli chodzi o pierwsze wrażenie odnośnie szaty graficznej, to na pewno podoba mi się dobrany odcień brązu. Do tego ewidentny wkład własny, który wyziera z każdego zakamarka Twojego bloga. Niestety zdjęcie Syriusza takie sobie, wręcz nijakie, a tak się składa, że ja widziałam lepsze.


Nagłówek: 2/5


Osobiście nie lubię tego typu nagłówków. Wolę, kiedy są wyśrodkowane, a nie wciśnięte gdzieś z boku. Wchodząc na bloga, nie patrzę się na to, co jest po prawej, czy po lewej. Moje oczy od razu walą na sam środek i jeśli nic tam nie ma, ewakuuję się czym prędzej. Z whoever-you-are nie uciekłam, ponieważ musiałam się przyjrzeć całości ze względu na funkcję Opieprzającej. Przejdźmy dalej. Wspominałam już, że zdjęcie Syriusza nie przypadło mi do gustu. Tak czy inaczej, nagłówek dla większości odwiedzających ładny, mnie się nie spodobał. Sorry resory.


Treść: 8/10


Szukanie rażących mankamentów w Twoim opowiadaniu okazało się zadaniem niemożliwym do wykonania. Skubana, piszesz naprawdę dobrze! Oczywiście zdarza Ci się popełnić drobny błąd, ale przecież nie jest to nie do wybaczenia. Każdy z nas popełnia błędy i Ty pod tym względem nie odbiegasz od reszty. Ciesz się, bo jeszcze by Cię wyzwali od kujonów, które uczą się na pamięć wszelkich słowników, jakie wpadną im w ręce. Ale przejdźmy do sedna. Jeśli podoba mi się ogół Twoich wysiłków, to dlaczego nie ma maksymalnej ilości punktów? Otóż są dwie rzeczy, które mi się nie spodobały. Uściślę, że przeczytałam rozdziały 1, 6 i 11. Pierwsze, co mnie ubodło, to rozpoczęcie opowiadania od elementu dialogu. Naprawdę nie lubię wpadać w sam środek historii bez sensownego wstępu. To tak, jakbym smażyła kurczaka, w ogóle go nie przyprawiając. Byłoby to po prostu nie na miejscu. O niebo lepiej byłoby, gdybyś dała jakiś dłuższy opis, a nie waliła prosto z mostu i rzucała czytelnika od razu na głęboką wodę. Przyjęłaś w ogóle do wiadomości, że nie każdy umie pływać..? Dobra, teraz druga sprawa. Notki, w których raz piszesz normalnie, a raz zwracasz się bezpośrednio do bohaterki opowiadania, są bardzo niewygodne w odbiorze. Twój styl powinien być ujednolicony, a nie rozbabrany jak starte jabłuszko na talerzyku niemowlaka. Na Twoim miejscu zaczęłabym pisać tylko jednym stylem, inaczej opowiadanie będzie sporo tracić na jakości. To tyle, jeśli chodzi o treściowe problemy.


Ortografia i poprawność językowa: 8/10


Kobieto, nie jest z Tobą źle. Dajesz radę. Nie walisz ortografów na prawo i lewo tak jak większość współczesnych blogowiczów. Boże, jakie to przyjemne, czytać coś niemalże bezbłędnego! Stylistyka jest u Ciebie na dobrym poziomie. Wiesz co oznaczają używane przez Ciebie słowa, a wierz mi, że są tacy, co nie wiedzą, a mimo to zabierają się za pisanie. Jednak mam kilka zdań, które mogłyby brzmieć inaczej lub zostać zmienione/pominięte/przeredagowane (niepotrzebne skreślić). Pozwolisz więc, że zacytuję..?


‘Porwałem gazetę w dłonie, kątem oka widząc, jak skrzat wycofuje się prowizorycznie z pomieszczenia, wyczuwając mój podły nastrój.’ - nie wiem, po jakie licho wszyscy uczepili się patrzenia na coś kątem oka. Na dłuższa metę jest to bolesne i trudne, jeśli nie niemożliwe.
‘- Och, tak! - potwierdziła z nieukrywaną dumą, przez co musiałem powstrzymać się od chichotu.’ - tutaj dałabym ‘nieskrywaną’.
‘To było jednak za długo, bo już następnego dnia Potterowie nie żyli i tylko ja wiedziałem, czyja to była wina.’ - lepiej zabrzmiałoby ‘kto był temu winien’.
‘Tylko ja wiedziałem, kto tak naprawdę został strażnikiem ich tajemnicy.’ - w HP Strażnik Tajemnicy funkcjonuje jako nazwa własna pisana wielkimi literami. Nie powinnaś o tym zapominać.


Ok, nie będę się dłużej rozwodzić. Podoba mi się, że dbasz o polszczyznę. Oby tak dalej.


Temat: 5/5


Co tam, że znowu na podstawie HP? Twój twór jest diabelnie oryginalny, bo nie dość, że przedstawiasz znaną wszystkim historię z innego punktu widzenia, co kiedyś było nie do pomyślenia (ojej, ale mi się zrymowało!), to jeszcze wplatasz własne wątki! Własnych bohaterów! Idę się schować do szafy, gdzie trzymam naszego boo boo monstera, bo muszę przyznać, że mi się spodobało. W pełni zasłużona maksymalna ilość punktów.


Układ: 2/5


Nie jest zły na wskroś, ale nie jest też idealny. Nagłówek nie tam, gdzie trzeba, przynajmniej w moim subiektywnym odczuciu. Menu jakoś mi umyka, kiedy wchodzę za pierwszym razem na Twoją stronę. Zrób remont, żebym przy ewentualnej reocenie mogła wystawić Ci piątkę.


Czytelność, obrazki: 4/5


Nie mam się do czego przyczepić, jeśli chodzi o czytelność bloga stricte fizyczną. Z drugiej strony medalu jest jednak niewygodna w odbiorze zmienność stylu pisania. To na minus, niestety. Obrazki? Poza nagłówkiem nie doszukałam się żadnych. Och, czyżby był już koniec? No to jeszcze bonus.


Dodatkowe punkty: 2/10


Jeden przyznaję zgodnie z obietnicą zamieszczoną na podstronie. Każdy autor szanujący polszczyznę zobligowany jest do odbioru dodatkowego punktu. Będę się tego konsekwentnie trzymać, ponieważ ktoś, kto potrafi pisać, zasługuje w naszej blogosferze na szacunek. Drugi dodatkowy punkt przyznaję Ci za to, że pokazałaś zupełnie inne oblicze Syriusza, dzięki czemu udało Ci się mnie zainteresować. A ja wybredna jestem. Nie wybiorę lodów waniliowych, kiedy mam do wyboru sorbet truskawkowy…


Podsumowanie: 38/60
Ocena dobra.


No i dobrnęliśmy do końca. Wyszła nam solidna czwóreczka, czego gratuluję autorce whoever-you-are. Ocenianie takich blogów to czysta przyjemność. Jaka szkoda, że zostanie mi ona odebrana przy kolejnych ocenach… Bez odbioru!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz