Witamy na Opieprzu!

Ogłoszenia z dnia 29.04.2016

Do zakładki "kolejka" oraz "regulamin dla zgłaszających się" został dodany nowy punkt. Prosimy się z nim zapoznać.

Zapraszamy do wzięcia udziału w rekrutacji!


poniedziałek, 10 listopada 2014

(851) hp-po-drugiej-stronie

Wasza cudowna Mediate ma ostatnimi czasy taką wenę twórczą, że nie może się powstrzymać przed oceną kolejnego bloga. Toteż zabieram się za hp-po-drugiej-stronie. Endżoj.

„Cześć piękna”, czyli estetyka

Nie trzeba być znawcą czy wybitnym oceniającym, żeby domyślić się po adresie, czego dotyczyć będzie treść powyższej strony. Harry Potter jest ostatnimi czasy tak popularnym i rozchwytywanym tematem przewodnim blogów, że nie mogę uwierzyć, że ktoś jeszcze ma jakiś nowy, oryginalny pomysł na kolejne opowiadania. Z pewnością zagadką dla mnie jest reszta adresu. Cóż może znaczyć owa druga strona? Z początku pomyślałam, że może chodzi o świat realny, bliższy nam, ale w sumie… przecież „świat” mugoli to dokładnie ten sam, co nasz.

Belka wita mnie tak typowym cytatem dla wszelakich fanficków á propos serii Harry’ego Pottera, że nie mogę: „Nie ma czegoś takiego, jak dobro i zło, jest tylko władza i potęga.”. Nie chciałabym się kłócić z panią Rowling, ale skoro w pierwszej części zdania są dwa przeciwstawne sobie wyrazy (dobro i zło), to w drugiej również powinny. Władza i potęga synonimami, co prawda, nie są, ale mają ze sobą więcej cech łączących je niż różniących.

Szablon jest jednym z lepszych, jakie widziałam ostatnio. Nagłówek jest ładny, choć niektóre postacie są chyba źle wklejone, mam na myśli te białe obramówki wokół nich. Z pewnością wygląda to o wiele lepiej, że bohaterowie filmowi to nie te słodziutkie dzieciaki z pierwszych części, a już dorosłe osoby. Uważam, że wpływa to na Twoją korzyść, gdyż mam wrażenie, że nie będzie to kolejne dziecinne opowiadanie. Kolorystyka jest jak najbardziej przyjemna i pasuje do tematyki. Połączenie gustownego granatu z nieco jaśniejszymi odcieniami nie wprawia mnie w melancholię i zbędny pesymizm. Postawiłaś na stonowanie i to wyszło Ci perfekcyjnie. Troszkę mi przeszkadza napis „Czytasz? Skomentuj!”, ponieważ jest zdecydowanie za duży i jest animowany. Gdyby usunąć ten zbędny efekt i odrobinkę go pomniejszyć, byłoby świetnie. Wiem, że nie Ty jesteś autorką i niestety samowolka jest zabroniona, ale mogłabyś stworzyć coś takiego sama lub poprosić autora o pozwolenie na lekką modyfikację. A nuż się zgodzi.
Największe pokłony Ci biję za to, co widzę w ramkach i postach. Czcionka jest nie dość, że w przyzwoitym kolorze, to jeszcze wielkości idealnej. Jak siebie kocham, ucałuję Ci stópkę za dokonanie czegoś takiego.
Niżej mamy ramkę o wdzięcznym tytule „Sowia Poczta”, w której podajesz niezbędne informacje. Chociaż tę mnogość kolorów mogłaś sobie odpuścić. Zielony, beżowy, pomarańczowy… oczopląsu można dostać patrząc na ten granat.
Przewijając stronę w dół, zauważyłam, że pojawiła się tajemnicza, żółta strzałeczka. Nieco się bałam, że wyskoczą mi jakieś okropne reklamy, ale kliknęłam. Bum! Powróciłam do góry. Cóż za zmyślne stworzenie. Podoba mi się ten patent, gdyż nie muszę męczyć się z ręcznym przewijaniem strony (a operuję panelem dotykowym). Duży plus za pomysłowość oraz wyręczenie moich biednych paluszków. Oprócz tego widzę jeszcze jeden bajer, tym razem już zbędny, mianowicie kursor. Zamiast zwykłej, białej strzałki widzę węża wychodzącego z czaszki lub jajka. Niestety nie jestem w stanie stwierdzić, cóż to dokładnie jest, gdyż piksele zwyciężyły wojnę z gadem (zapewne Nagini!).
Dalej już tylko statystyka (nie na samej górze! Cud?) oraz archiwum. Wszystko jest zgrabne. Mi się podoba. Mam nadzieję, że dobrego wrażenie nie popsujesz w dalszej części, a co najważniejsze, w treści. A poza tym, to, co widać, to Twoja robota, a nie pójście na łatwiznę (szabloniarnia). Tym większe brawa Ci się należą.

Po wejściu na bloga usłyszałam jakieś dziwne dźwięki. Nie… Dodałaś piosenkę. Jak ja tego nienawidzę, to diabli nawet nie wiedzą. Sam utwór jest ładny, klimatyczny i być może pasuje do opowiadania, ale nie potrafiłabym czytać Twojej twórczości z tym czymś w tle. To rozprasza, a w dodatku, co sam musisz przyznać, nie wszędzie pasuje. W filmach? Jak najbardziej. W powieści? Nigdy. Czy kupując kiedyś książkę dostałaś może jakąś piosenkę, która grała Ci przez cały ten czas, gdy czytałaś i próbowałaś się skupić na lekturze?

Zakładka „o mnie” zaskoczyła mnie nieco swoją niekonwencjonalnością. Dodałaś swoje zdjęcia (nie jestem w stanie stwierdzić czy na pierwszym ziewasz, czy krzyczysz) oraz opis, który do mnie przemawia. Co prawda nie urzekły mnie żadne zdolności literackie, ale sama szczerość i to jak osobistym jest to wpisem. Jedyne, co bym usunęła stamtąd to ów kwestionariusz. Po takim przedstawieniu swojej postaci podawanie w punktach informacji o ulubionym kolorze czy ulubionym serialu jest aż nie na miejscu.
Czytając podstronę „opowiadanie”, byłam, ależ ja oryginalna jestem, mile zaskoczona. Przyjaźń Draco z Harrym i resztą? Nigdy bym nie pomyślała, że jakiś fan byłby zdolny do czegoś takiego. Krótki opis zaciekawił mnie i nie mogę doczekać się, aż dobiorę się do treści. Dobrze, że dodałaś także adnotację odnośnie wulgaryzmów czy scen brutalnych. Choć, gdyby ktoś miał kiedyś naprawdę się o to przyczepić, to radzę dodać to w widocznym miejscu, na przykład w informacjach. Chociażby jakąś króciuteńką adnotację. Pod spodem widzę adresy ocenialni oraz punktacje, jaką Ci przyznały. Powiewa mi tu megalomanią. Dodałaś też Opieprz, więc od razu wyprowadzę Cię z błędu: nasze guru zabroniło dawać jakichkolwiek odznaczeń, więc będziesz musiała sobie wprowadzić tam jakiś komentarzyk, czy mi się ewentualnie podobało lub nie. Najbardziej jednak dumna jestem z Twojego zwiastunu, który stworzyłaś na potrzeby bloga. Majstersztyk to może nie jest, ale podziwiam zaangażowanie i chęci. W pierwszym momencie uznałam, że nieco przesadziłaś, bo poczułam się jak w kinie, ale po namyśle stwierdzam, że pochwalę Cię za ten ruch.
A co mnie najbardziej poruszyło? Adnotacja o tym, że nie masz bety. Nie rozumiem tego. To znaczy, że miałaś, ale Ci zwiała? Czy może nie miałaś wcale? A może winny się tłumaczy? Mam mieszane uczucia co do tego, ale myślę, że dowiem się tego wkrótce.
W zakładce bohaterowie nie widzę zbędnych charakterystyk postaci, a ich zdjęcia oprawione w złote ramki, jakieś zdanie, które wypowiedzieli w trakcie opowiadania oraz imię i nazwisko. Już wiemy, że Malfoy przyjaźni się tu z Harrym, ale wiadomość, że Bellatriks jest żoną Voldemorta, mnie zaskoczyła. Przeczuwam, że będzie ciekawie. Oj będzie.
Przeznaczenia podstrony „nominacje” nie znam i nie rozumiem. Bawisz się w takie głupoty? Jeszcze potrafiłabym przełknąć pojedynczy wybryk, bo człowiek ciekawskim jest stworzonkiem i chciałby oderwać się od rutyny, ale osiem?! Nie uważam, aby było Ci to potrzebne do szczęścia.
W zakładce „filmy” odnajduję trzy zwiastuny. Jest to bardzo ciekawy pomysł i cieszy mnie to niezmiernie, że wciąż konsekwentnie wstawiasz owe zwiastuny. Ponadto dużym plusem jest to, że robisz je sama.
Dalej mamy „spam”, którego przeznaczenia nie muszę tłumaczyć nikomu. Deklarujesz, że komentarze usuwasz co miesiąc, więc spojrzałam niżej i tu również nie udało mi się Ciebie złapać.
„Linki” są natomiast nieposegregowane. W jednej kolumnie masz jednocześnie ocenialnie, szabloniarnie i opowiadania. Można się pogubić w tym stosie.

„Trafiłeś w sedno!”, czyli treść

W uwagach pisałaś, że blog zawiera treści dla dorosłych. Dobrze, że jestem już pełnoletnia, bo inaczej corkatsw, która mi Cię przerzuciła do kolejki, miała by sprawę w sądzie o demoralizację młodzieży. Ale nic! Zachęcona tą oto uwagą zgłębiam się w treść.

„Prolog” mnie zachwycił. Jest napisany niekonwencjonalnie. Co prawda, według mnie nie współgra tu wstęp z rozwinięciem, gdzie wprowadzasz mrok, a potem przechodzisz do sielankowej rozmowy Czarnego Pana z Malfoyem. Mimo to, udało Ci się zachęcić mnie do dalszej lektury. To ważne, bo mam wrażenie, że nie będzie to kolejne nudne, sztampowe i konwencjonalne opowiadanie na temat serii pani Rowling. Przy okazji, ten umięśniony tors Voldemorta pobudził moją wyobraźnię.

„Rozdział 10” to już któryś z rzędu, które bezpośrednio daje nam do zrozumienia, że relacje Malfoya z Potterem nie są czysto przyjacielskie. Co prawda oni sami nie wiedzą, co dzieje się między nimi, ale sądzę, że to kwestia czasu, kiedy zaczną się całować. Poza tym świetnie oddajesz charaktery bohaterów. Opisujesz wszystko dokładnie, ale wciąż tak, aby kojarzyło się to z książkowymi/filmowymi postaciami.

„Rozdział 15” i jego fanaberie: „przez przypadek Lily strąciłeś ze schodów, przez co niefortunnie skręciła kark”. Brzmi to tak absurdalnie i śmiesznie, że nie wiem jak to skomentować. Poza tym nieskładny jest ten rozdział. Poruszasz tyle wątków naraz i tak szybko zmieniasz miejsca akcji, że nie sposób się nie pogubić. Spokojnie, co za dużo to niezdrowo.

„Rozdział 17” ubawił mnie swoją groteską już na początku. Harry wcześniej wysłał list do Syriusza, by ten pomógł mu z zadaniem domowym dotyczącym rodu Hufflepuff. O ironio, jedyne co napisał to to, kto jest najmłodszym potomkiem owego rodu. Akurat przypadkiem rozwiązało to problem Pottera i Malfoya. Nie sądzisz, że to śmieszne? Mogłaś dopisać tam dwa czy trzy zdania więcej, które rzuciłyby światło na zamysł tego zabiegu. A nuż być się wybroniła.

„Rozdział 20” nieco mnie zawiódł. Harry i Draco zostali sprowadzeni do roli kochanków. Od momentu wyznania sobie nawzajem miłości nie opisujesz nic innego, jak ich namiętną miłość. Ron już dawno został zapomniany. Jak się pokłócili, tak go nie ma. Czasem, od niechcenia chyba, wepchniesz jedno zdanie o rudzielcu. On żyje w ogóle? Jedynie Hermiona i Fred jakoś się bronią, choć wokół nich też pojawiła się aura miłości. Boję się, że nim dojdę do końca, Twoje opowiadanie sprowadzi się wyłącznie do tematów seksualnych. No, przesadziłam. Bohaterowie jeszcze nadużywają piwa kremowego. Jeszcze chwila i zaczną zażywać jakiś magiczny pył.


 

Muszę przyznać, że zaczynając czytać Twoje opowiadania byłam ciekawa i optymistycznie nastawiona. Było ciekawie, ale nie na tyle, bym czytała z większą przyjemnością. Dopiero przy „rozdziale 30”, zauważyłam, jaki potencjał chciałaś wcześniej ukryć. Zaczęłaś zwracać większą uwagę na opisy, a to skutkuje tym, że na chwilę obecną jestem zakochana w Twojej twórczości. Moment, gdy Voldemort komunikował się mentalnie z Hermioną, był tak fantastycznie opisany, że miałam dreszcze. Czasem irytuje mnie Twoja próba zastępowania najprostszych słów. Ja rozumiem, że nie można w kółko powtarzać „Harry” czy „Potter”, ale „czarnowłosy chłopak z nietypową blizną na czole”, w co drugim zdaniu, to już przesada. Co było dla mnie zaskoczeniem? Zabicie przez Harry’ego swojego wujostwa. Faktem jest, że nie grali nigdy jakiejś szczególnej roli w tej powieści, ale ich śmierci sobie nie wyobrażałam.

Do „rozdziału 40” nie działo się nic szczególnego. Owszem, czytało się ciekawie, ale brakowało mi tej akcji. Wcześniej ją rozkręcałaś i to w bardzo szybkim tempie. A teraz? Teraz jedyne co się wydarzyło to tortury Hermiony, których nie raczyłaś opisać. Jedyne, co o nich wiemy, to to, że po wszystkim z ust popłynęła jej strużka krwi. Fantastycznie, wzruszyłam się wręcz (Mediate aka empatyczna).


Przestałaś zwracać kompletnie uwagę na opisy. Rzucisz gdzieś krótką wzmiankę o tym, gdzie są bohaterowie i jak mniej więcej wygląda ich sytuacja. Zdaję sobie sprawę, że większość ludzi oglądała chociaż film pod tytułem „Harry Potter”, więc wiedzą jak wygląda las czy Hogwart, ale dla przyzwoitości możesz się odrobinę rozpisać na temat scenerii.

W „rozdziale 43” dodałaś odsyłacze do dwóch nazwisk. Rozumiem, że imię ojca Nott’a nie było podane w oryginale powieści, ale ogwiazdkowanie jakiegoś nazwiska, po czym napisanie, że postać nie odgrywa większej roli w powieści, a wcisnęłaś ją sobie tam ot tak, jest… bez sensu. Brzmi to okropnie. Po co się tłumaczysz? Sporo postaci, o których wspomniałaś w opowiadaniu, nie ma z przygodami nastolatków nic wspólnego.

„Rozdział 50” zaczyna się od kompletnie nieopisanej walki oraz śmierci Lupina i Blacka. Z tych dziesięciu zdań dowiedziałam się tylko tyle, że zaskoczyli sługusów Voldemorta niespodziewanym atakiem, a potem zostali zabici. Zaraz potem wątek się urywa (a raczej został odgrodzony ciągłą linią) i przechodzimy dalej, czyli do rozmowy Czarnego Pana i Severusa. Znów o niczym. Ciągle zmieniają tematy, a ich emocje i humorki odmieniają się szybciej niż u kobiety w ciąży. Dalej wciąż mi brakuje opisów, ale nadrabiasz to akcją, która odwróciła moją uwagę od tego mankamentu.

Pomysł masz niezły. Fabuła jest spójna i przejrzysta. Bohaterowie mają klarowne charaktery, przez co nie musiałam się denerwować ani rozmyślać nad jakąkolwiek zawiłą psychiką. Są nieprzewidywalni, co z pewnością jest Twoją ogromną zaletą. No, mały wyjątek stanowi to, że Harry i Draco ciągle lądują w łóżku – to już standard. Do dialogów się nie przyczepię, gdyż nie mam do czego. Umiesz je poprawnie zapisać i nie przytłaczasz ogromem treści. To drugie pasuje również do opisów. W kilkunastu pierwszych rozdziałach wszystko było dobrze. Mniej więcej w połowie zaczęłaś oszczędzać w słowach. Bardzo mnie to zaniepokoiło, bo z ciekawego i wciągającego opowiadania zrobiłaś papkę. Wygląda to tak, jakbyś nie miała weny czy ochoty na pisanie. Jeśli nie – odstaw to na chwilę i odpocznij. Nikt Cię chyba nie przymusza kablem od żelazka, abyś co tydzień, punktualnie wstawiała rozdział. O tematyce wspomniałam wcześniej. Wszelakie fanficki wyrastają jak grzyby po deszczu. Fabuła i kreacja bohaterów wybroniła Cię przed zlinczowaniem za kolejne molestowanie twórczości Rowling.

„Patrzcie! Gżegżółka!”, czyli poprawność językowa


Piszesz nie najgorzej, ale w rozdziałach aż roi się od błędów. Nie są to z reguły poważne przewinienia, a efekt zbyt szybkiego pisania, tudzież nie sprawdzenia. Przy prologu zobaczyłam adnotację, że post sprawdzony został przez betę, czego w zakładce „o blogu” się zarzekałaś. W dalszych rozdziałach nie widziałam takiej informacji, ale ostatecznym potwierdzeniem braku bety był kolosalny wzrost ilości błędów.

„(…) widząc mnę ukochanej”. Minę.
„Co z feriami świątecznymi? Chyba nie powiesz mi(…)”. Dwie spacje między zdaniami.
„Pierwsze raz mój ojciec był na meczu Quidditcha”. Pierwszy raz (…).
„miej, że trochę przyzwoitości”. Miejże.
„w własnych myślach”. Spróbuj to powiedzieć na głos. Nie brzmi to dziwnie? Jeśli tak to polecam „we własnych myślach”.
„tą tlenioną lalę”. Tę.
„schodził po chodach”. Schodach.
„Maił ochotę”. Miał ochotę.
„trzy razy starałeś przytomność”. Traciłeś.
„(…)spędzam z nim wielkość czasu to raz”. Spędzam z nim większość czasu, to raz.
„Nie chciałby sytuacja ze wczoraj znowu się powtórzyła”. Nie chciałby, żeby/aby/by (…).
„przeklną”. Przeklnął.
„pękł by”. Pękłby.
„nie będę pewny twych intencja”. Intencji.
„wybiegł za się brunetką”. To „ się” jest nie potrzebne.
„był starannie dobieramy”. Dobierany.
„specjale życzenie”. Specjalne.
„spędzie z nami trochę czasy”. Spędzi z nami trochę czasu.
„lekko wychyl twarz”. Wychilił.
„Wytracony”. Wytrącony.
„po Twoich ostatnich zającach”. Zajęciach.
„Potter zmarłszy nos”. Zmarszczywszy.
„Nie pięknie, kolejne kłamstwo”. Sądzę, że powinno być „no pięknie”.
„ten straty pierdziel”. Stary.
„a ich wargi dzieliły centymetry zapanowała ciemność”. A ich wargi dzieliły centymetry, zapanowała ciemność.
„(…) zwiastujące kolają śmierć”. Zwiastujące kolejną śmierć.
„byli przyjaciółmi, bynajmniej miała taką nadzieje”. A nie słyszało to się: „bynajmniej” to nie „przynajmniej”? Pierwsze słowo to partykuła wzmacniająca przeczenie zawarte w wypowiedzi lub wykrzyknik będący przeczącą odpowiedzią na pytanie.
„zacisnął żeby i naburmuszony przyspieszył kroku”. Ja zazwyczaj zaciskam ZĘBY, ale różne to rzeczy teraz zaciskają młodzi i gniewni.
„Puki co”. Ach, giń i nie wracaj, PÓKI słownika ortograficznego się nie nauczysz.

Życzę dalszej weny i niekonwencjonalnych pomysłów. Jeśli zastosujesz się do tych kilku malutkich uwag, na pewno zdobędziesz mnóstwo fanów!

* Obrazek pochodzi ze strony pudelekx.pl (ang. „Hej, chłopaki. Chcecie kupić trochę magii?”)
**Obrazek pochodzi ze strony freepic.com

10 komentarzy:

  1. * "Co prawda [,] nie urzekły mnie żadne zdolności literackie, ale sama szczerość i to jak osobistym jest to wpisem. Jedyne, co bym usunęła stamtąd [,] to ów kwestionariusz."
    * "Muszę przyznać, że zaczynając czytać Twoje opowiadania [,] byłam ciekawa i optymistycznie nastawiona. "

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Można by się kłócić, ale niech będzie, więc 2 pkt.
      2. Jeden punkt.

      Trzy!

      Usuń
  2. "Cześć piękna" - nie "część"?
    "To rozprasza, a w dodatku, co sam musisz przyznać, nie wszędzie pasuje." - "sama", autorka jest kobietą, jeśli dobrze się orientuję.
    "A nuż być się wybroniła. " - "byś".
    "(Mediate aka empatyczna)." - aka?
    " (...) abyś co tydzień, punktualnie wstawiała rozdział." wydaje mi się, że powinno być bez przecinka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Nie, ma być cześć.
      2. Autor oceny niech się wypowie, zaraz dam znać, wtedy będą punkty.
      3. 1 pkt.
      4. AKA - Also Known As
      5. Racja.

      2 punkty na razie, czekamy na komentarz Autora :)

      Usuń
    2. 2. Przyznaję rację. Omyłkowo zmieniłam płeć autorce. :)

      Usuń
    3. W takim razie przyznaję.

      Usuń
  3. fanficków
    Nadal twierdzę, że ta wersja nie ma uzasadnienia, więc fanfików.

    „Nie ma czegoś takiego, jak dobro i zło, jest tylko władza i potęga.”.
    O jedną kropkę za dużo. http://sjp.pwn.pl/zasady/Cudzyslow-i-kropka;629880.html

    oczopląsu można dostać patrząc na ten granat.
    Przecinek przed patrząc.

    Mi się podoba.
    Misie to są w lesie. Mnie.

    że dobrego wrażenie nie popsujesz w dalszej części
    Wrażenia.

    nie jestem w stanie stwierdzić czy na pierwszym ziewasz, czy krzyczysz
    Przecinek przed pierwszym czy też jest potrzebny.

    ale sama szczerość i to jak osobistym jest to wpisem.
    Przecinek przed jak.

    co za dużo to niezdrowo.
    Przecinek przed to.

    że imię ojca Nott’a
    Bez apostrofu.

    Mniej więcej w połowie zaczęłaś oszczędzać w słowach.
    Raczej na.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. -
      2. Jeden punkt.
      3. Jeden.
      4. Jeden.
      5. Tak.
      6. Tak.
      7. Tak.
      8. Tak.
      9. Tak.
      10. Tak.

      9, gratuluję :)

      Usuń
  4. Jak to się stało, że dopiero dzisiaj zauważyłam tę notkę? Nie wiem, czemu, ale lista czytelnicza bloggera mnie o niej nie poinformowała.
    Dziękuję za ocenę. Krytyczne oko zawsze spoko. Większość ludzi, którzy zna moje opowiadanie i je czyta ocenia je przez pryzmat tego jak bardzo kochają serię J.K. Rowling. Miejsce na punktację oceny Opieprzu jest jeszcze za czasów Mieszka I... dawno było to dodane. Na sam opieprz czekałam grubo ponad rok,a le warto było. Musze pozmieniać to i owo.
    Bety nie miałam, jedna się zdeklarowała, że pomoże, po czym zniknęła w eterze. Jestem sama i muszę polegać na sobie i tych, co wytkną jakiś błąd w komentarzu.
    Muszę odpocząć to chyba fakt. Sama zauważyłam, że jest coraz gorzej zamiast coraz lepiej. Może mogłabym coś zmienić? Nie wiem. Zobaczymy. Nie mniej cieszę się, że w końcu ocena się pojawiła. Mam tylko małą prośbę, gdy weźmiesz na warsztat moje Wspomnienia z Plagi to poinformuj mnie o dodaniu notki na Opieprzu ok? Wolę być na bieżąco.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... Jestem pewna, że dodałam komentarz odnośnie pojawienia się oceny. W każdym razie przepraszam, być może coś mi się zapomniało lub napisałam go, a nie dodałam.

      Usuń