www.sen-o-samotnosci.blog.onet.pl
Ocenia: Tosia
Pierwsze wrażenie - 1/10
Ten sen-o-samotnosci męczy mnie już tak długo, że postanowiłam, pomimo braku wszelkiej weny twórczej, uporać się ze swoim lękiem i w końcu go ocenić. Blog zniechęcił mnie do siebie jeszcze zanim go obejrzałam, bo chyba nikt nie lubi samotności. Każdy czasem potrzebuje pobyć chwilę sam na sam ze samym sobą, ale żeby od razu samotność? Nie, to nie dla mnie. Nie chcę jej doświadczać i śnić o niej również nie mam ochoty. Szablon bloga, podobnie jak jego adres, nie nastawia człowieka pozytywnie. Ciemno, smutno... Wszechogarniająca czerń tym razem naprawdę mnie odrzuca. Być może nie z powodu swojej barwy, a dodatków, jakimi uraczyłaś szablon. Zbyt zwyczajne to wszystko. Nie wiem czemu do niektórych ludzi nie dotarło jeszcze, że świat się rozwija i to takie niefajne jest wciąż stać w miejscu. Twój blog stoi. W hierarchii Onetu zajmuje jedno z ostatnich miejsc, daleko w tyle za słodziutkimi blogaskami z dodatkami i wymiankami, bo autorki tamtych blogów potrafią przynajmniej przyciągnąć równych sobie, przez co zyskują sławę oraz popularność. No, przynajmniej tak im się wydaje, ale nie o tym zamierzam się teraz rozwodzić. Twojemu pamiętnikowi brak pazura. Monotonia i bezpłciowość krzyczą do mnie "Wyjdź!", kiedy ja zmuszona jestem jeszcze zostać. Niestety. Poszukując sensu życia, stworzyłaś swój własny, wyimaginowany świat, o czym powiadamiasz nas już na wstępie, umieszczając to właśnie zdanie w belce bloga. Belce, która powinna przyciągać czytelnika, a nie przyciąga. Mam nadzieję, że treścią zrekompensujesz mi braki w szablonie, a nadzieje te nie powinny być płonne, skoro opisujesz swój wyimaginowany świat. Nie wiedzieć czemu 'wyimaginowany' automatycznie przywodzi mi na myśl 'ciekawy'. W Twoich linkach znalazłam hasło "blogi, dla których zrobiłam nagłówek i nie tylko". Chcesz mi wmówić, że tworzysz dla innych, kiedy sama swój blog reprezentujesz zdjęciem z nie wiadomo kąd i nie wiadomo czyjego autorstwa? Ciekawe.
Nagłówek - 0/5
Skoro zajmujesz się fachowym produkowaniem nagłówków, to i Twój powinien być przynajmniej jako-takiej jakości. Albo przynajmniej Twojego autorstwa, skoro znasz się trochę na tej dziedzinie. Niestety Ty wolałaś w miejsce nagłówka wstawić byle jakie zdjęcie torów. Swoją drogą na tych torach powinnaś teraz przywiązać ten swój pamiętniczek i czekać na pierwszy lepszy pociąg, który uwolni onetowy świat od tego twora. Zdjęcie to jest zdecydowanie za małe, żeby gościć w honorowym miejscu bloga. Poza tym zwyczajne zdjęcia, bez żadnej obróbki graficznej nie pasują w miejsce nagłówka. Nie pasują i już, tak samo jak nie pasują japonki do kożucha.
Treść - 0/10
Czy w tosinkowym opisie jak byk nie stoi, że Tosia dzienników NIE ocenia? No właśnie, stoi. Dlaczego więc ze swoim zgłosiłaś się akurat do mnie? Czymże jam Ci zawiniła? Oh, biedna ja. Za treść oczywiście zero. Czytając Twoje wypociny byłam tak zdegustowana, że wcale nie zdiwiłoby mnie, gdybyś opisała jeszcze kolor swoich prywatnych odchodów. Fuj. Dziękuję, ale ja się zmywam. Miało być ciekawe, wymyślone opowiadanie czy coś w ten sedeń, a Ty walisz we mnie faktami z szarego życia codziennego serią brutalniejszą niż z karabinu. Już Cię nie lubię, za zmyślanie, że zmyślasz, kiedy wcale nie zmyślasz, a ja napalam się na to, że zmyślasz. I za to, że dzięki Tobie mój organizm rozstorił się na wszelkich możliwych frontach i mam dziwne uczucie, jakby serce biło mi gdzieś w okolicach stopy. Zrobiło sobie wycieczkę kurczę, tak nudno mu było.
Ortografia i poprawność językowa - 0/10
Zajrzyj do słownika, kochaniutka. Jestem pewna, że słów takich jak 'lubiałabym' na przykład, w nim nie znajdziesz. Podobnie jak emotikonek, których używasz nałogowo.
Układ - 1/5
Plus, że prawokolumnowy, ale wszystko to, co się w nim znajduje jest tylko nieodłączną częścią całego pasztetu, w jaki zostałam właśnie wpakowana.
Temat - 0/5
Że dzienników nie oceniam, tak? Zapamiętać na następny raz i nie zgłaszać się do mnie z tym potworem nigdy więcej!
Czytelność, obrazki - 2/5
Pomijając Twoje błędy oraz emotikonki, które utrudniają czytanie, nie mogę powiedzieć, że z czytelnością leżysz i kwiczysz. Leżysz, owszem, ale póki co tylko chrumkasz, a kwiczyć zaczniesz dopiero po przeczytaniu tej oceny. Jakiś obrazek, jakiś kolor, to jest to, czego Ci brakuje.
Dodatkowe punkty
Nie w tym życiu, kochanieńka, nie w tym życiu.
Suma punktów: 4/60
Ocena: Niedostateczna
Myślę, że w tym momencie należą się wszystkim jakieś wyjaśnienia... Przepraszam za skromność (w słowach, nie w punktach), ale jak to nasza cudowna As kiedyś ujęła - Nie zrobimy z gówna cukierka. Od wielu dni starałam się wyciągnąć z tego bloga więcej niż tych kilka krótkich zdanek, ale okazało się to niemożliwym.
Nerwowa reakcja na krytykę nie kładzie jej kresu. Przeciwnie, rodzi w oceniającym przekonanie, że ma rację w tym, co mówi. — Richard Carlson
Witamy na Opieprzu!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tosia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tosia. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 6 września 2009
niedziela, 30 sierpnia 2009
(311) ruski-rusek
www.ruski-rusek.blog.onet.pl
Ocenia: Tosia
Pierwsze wrażenie - 6/10
Ten ruski rusek spać mi po nocach nie daje, więc postanowiłam w końcu wydobyć z siebie chociażby kilka sensownych zdań na jego temat. Zacznijmy może od tego jak to się stało, że blog ten pozbawił mnie snu. Otóż pewnego pięknego wieczora usiadłam nad nim pełna zapału i ochoty. O mało co się pode mną nie ugiął, ale dał radę wytrzymać ciężar mojego przeszywającego wzroku i dzielnie przetrzymał czas badania. Zadowolona z siebie i z bloga opublikowałam ocenę, po czym spostrzegłam, że czyn ten jest tylko złudzeniem, bo w rzeczywistości kochany wujek Onet wylogował mnie z sieci. Treść znikła. Mój zapał i chęć również. Lekko zniechęcona postanowiłam dać sobie chwilę przerwy na ukojenie nerwów, po czym ukoiłam je do tego stopnia, że usnęłam snem twardym jak u niemowlaka. Czyt.: Budziłam się co chwilę z niemalże łzami w oczach, bo przecież cała moja robota poszła na marne. Pomimo moich starań w ciągu ostatnich dni nie udało mi się odzyskać równowagi po tej jakże bolesnej stracie i dopiero dzisiejszego ranka stwierdziłam, że może jednak dam radę.
Z tego, co pamiętam blog nie zrobił na mnie najlepszego wrażenia. Miało być ironicznie, absurdalnie, przezabawnie i w ogóle och i ach, a przywitana zostałam jakże smutnym i bezpłciowym szarym szablonem. Braku jakichkolwiek barw nie zastąpił mi nawet adekwantny do treści adres oraz belka, równie trafna. Jeszcze zanim zdążyłam zapoznać się z treścią bloga, byłam nimi wysoce zainteresowana, ponieważ wprowadziły mnie do zupełnie innego świata. Świata, jakiego na Onecie jeszcze nie widziałam. Fakt ten działa oczywiście jak najbardziej na osobistą korzyść autorki czy autorek tegoż bloga, bo oryginalności nigdy za dużo, a tu proszę, cała jej masa. Żeby jakoś załagodzić swoiste braki w szablonie, postanowiłam zaznajomić się nieco bardziej z jego wnętrzem, co by treści po okładce nie oceniać. Jako, że to jeszcze nie czas na treść, poczytałam sobie o autorkach, bohaterach i ogólnym założeniu bloga. Wszystko to sprawiło, że zapomniałam na chwilę o burym szablonie, ale w podsumowaniu tego oto punktu oceny, zmuszona byłam sobie o nim przypomnieć i odebrać Ci należne punkty. Winą obarczaj tylko i wyłącznie swoją szatę graficzną. Żeby nie było żadnych niedomówień wspomnę jeszcze tylko, że zwracać się będę do jednej autorki, nieważne której. Ważne, że mówienie do trzech osób naraz działa na mnie rozstrajająco na wielu płaszczyznach, jeśli wiecie o czym mówię.
Biorąc pod uwagę to, że niektórym pewne rzeczy trzeba tłumaczyć jak krowie na granicy, wytłumaczę, co ogólnie myślę na temat ruskiego ruska, bo sama nie znalazłam jeszcze jakiejkolwiek puenty w całym tym nawale zbędnych zdań i zdanek. Otóż pomijając oczywiście szablon, do wymiany koniecznej i absolutnej w tempie natychmiastowym, co by nam niepotrzebnie humoru nie psuł, jestem wielce kontentna. Zapowiada się naprawdę absurdalnie, a przede wszystkim oryginalnie. Łał.
Nagłówek - 1/5
W przypadku ruskiego-ruska nie przeszkadza mi nawet nagłówek z powtórzonym adresem. Być może dlatego, że różni się on od zwyczajnych nagłówków i nie tylko reprezentuje sobą bloga, a trafnie w nas w niego wprowadza. Zdjęcia oraz imiona postaci w pierwszej chwili nieco mnie zgorszyły, bo jak to tak można obnażać się przed obcą osobą w pierwszej chwili znajomości, ale zaraz zreflektowałam się i stwierdziłam, że znajomość ta jest wysoce interesująca i nie warto przekreślać jej z powodu bezpośredności. Właściwie bezpośredniość ta z sekundy na sekundę podoba mi się coraz bardziej, bo wiem już, że nie o kolejnej zakochanej Ani czy innej Kasi przyszło mi dziś czytać, a o czymś, co być może ma ręcę, nogi i do tego ciutkę dobrego pomysłu. Sam nagłówek nie jest zły, ale postacie na nim są za mało związane z II Wojną Światową, żeby reprezentować sobą ten właśnie blog. Szukam i szukam, przeszukając wszystkie zakamarki mojego umysłu, ale nie potrafię odnaleźć odpowiedniego dla niego określenia, więc uznajmy po prostu, że nagłówek ten jest najzwyczajniej w świecie zbyt nowoczesny. Nie jest zły i wciąż jestem zdania, że odpowiednio dobrze wprowadza nas w treść bloga, ale mógłby robić to o niebo lepiej, gdyby tylko miał jakiekolwiek powiązanie ze wspomnianą wyżej wojną.
Treść - 9/10
Śmiem stwierdzić, że jest prawie idealnie, absurdalnie, zabawnie, humorystycznie i najzwyczajniej w świecie głupio, co jest niesamowicie pożądanym przeze mnie w tym momencie zjawiskiem. Czyta się lekko i przyjemnie, a ewentualne przerwy spowodowane są jedynie nagłymi wybuchami śmiechów, gdyż, zgodnie z założeniem, blog potrafi nas rozbawić. Negatywny stereotyp Rosjanina, który opisujecie jest niesamowicie pozytywny. Oczywiście dla kogoś, kto z Rosji nie pochodzi. Mówiąc szczerze bałam się, że z moją 'znajomością' II Wojny Światowej oraz serialu "Stawka większa niż życie" nie bardzo odnajdę się w treści, ale wbrew pozorom, wszystko wyjaśniłyście na tyle jasno, że nawet taki leser historyczny jak ja, czuje się całkiem obeznany. Nieco zalatuje mi to serialem "Halo Hans", który zdarzyło mi się kilka razy obejrzeć. Czuję się mądra na tyle, że śmiem przypuszczać, że wszystkie wydarzenia, jakie opisujesz, zdarzyły się tylko i wyłącznie w Twojej imaginacji, a jedynie co po niektóre osoby wzorowane są na postaciach serialowych. Bo przecież nie historycznych. Chciałabym móc Ci cokolwiek zarzucić, ale choćbym nie wiem jak się starała, nie jestem w stanie znaleźć na Ciebie choćby najmniejszego haczyka. Nie mówiąc już o haku. Podoba mi się i przyznaję bez bicia, że już dawno nie czułam się tak usatysfakcjonowana czymś, czego nie napisałam sama. Jakie to skromne, prawda?
Ortografia i poprawność językowa - 7/10
W tej kwestii możnaby znaleźć na Ciebie niejedno 'ale'. Gdzieś tam pomsknęła Ci się noga na interpunkcji, gdzie indziej stylistycznie możnaby co nieco poprawić. Na szczęście potknięć takich jest niewiele. Całość utrzymana jest w lekkim i o dziwo dość poprawnym tonie, a wybuchy śmiechu, jakie nawiedzały mnie raz po raz nie były spowodowane Twoimi błędami, a zwyczajnym komizmem opisywanych przez Ciebie sytuacji. Śmiało mogę Ci pogratulować. Gratuluję.
Układ - 3/5
Jedynym, co wywołuje u mnie poczucie zdezorientowania jest opis bohaterów. Z jednej strony patrzę na niego okiem dość przychylnym: Bohaterów jest niewielu, a ich opisy są krótkie i treściwe. Z drugiej jednak zastanawiam się, czy nie wartoby było zalinkować ich na podstronę, żeby na głównej stronie bloga zachować wrażenie porządku. Stoczyłam długą i tragiczną w skutkach walkę z samą sobą. To moje poczucie estetyki biło się ze świadomością tego, że wcale nie jest źle. Ostatecznie wygrała świadomość i choć w każym innym przypadku doradziłabym zalinkowanie opisów, dziś tego nie zrobię. Być może to kwestia tego, że całość bardzo, a nawet BARDZO mi się podobała, patrzę na resztę z lekkim przymrużeniem oka.
Temat - 5/5
Bez żadnych wątpliwości i z sumieniem jak najbardziej czystym, przyznaję w tym podpunkcie maksymalną liczbę punktów. Pomysł jest, mega oryginalny. Jest również świetne jego wykorzystanie. Czego chcieć więcej? No właśnie, na dzień dzisiejszy nic więcej nie przychodzi mi do głowy.
Czytelność, obrazki - 2/5
Na dłuższą metę czcionka podstawowa staje się nieco męcząca dla oka. W kwestii obrazków... Ogólna fala smutku uderzająca z szablonu mogłaby zostać chociażby w najmniejszym stopniu zneutralizowana jakąkolwiek barwą inną niż szarą.
Dodatkowe punkty - 5
Na punkty te sumiennie sobie zapracowałaś.
Suma punktów: 38/60
Ocena: DOBRA
Gdybym miała oceniać samą treść być może byłaby nawet bardzo dobra. Aczkolwiek nie na pewno, więc myślę, że ta jest jak najbardziej wystarczająca.
Ocenia: Tosia
Pierwsze wrażenie - 6/10
Ten ruski rusek spać mi po nocach nie daje, więc postanowiłam w końcu wydobyć z siebie chociażby kilka sensownych zdań na jego temat. Zacznijmy może od tego jak to się stało, że blog ten pozbawił mnie snu. Otóż pewnego pięknego wieczora usiadłam nad nim pełna zapału i ochoty. O mało co się pode mną nie ugiął, ale dał radę wytrzymać ciężar mojego przeszywającego wzroku i dzielnie przetrzymał czas badania. Zadowolona z siebie i z bloga opublikowałam ocenę, po czym spostrzegłam, że czyn ten jest tylko złudzeniem, bo w rzeczywistości kochany wujek Onet wylogował mnie z sieci. Treść znikła. Mój zapał i chęć również. Lekko zniechęcona postanowiłam dać sobie chwilę przerwy na ukojenie nerwów, po czym ukoiłam je do tego stopnia, że usnęłam snem twardym jak u niemowlaka. Czyt.: Budziłam się co chwilę z niemalże łzami w oczach, bo przecież cała moja robota poszła na marne. Pomimo moich starań w ciągu ostatnich dni nie udało mi się odzyskać równowagi po tej jakże bolesnej stracie i dopiero dzisiejszego ranka stwierdziłam, że może jednak dam radę.
Z tego, co pamiętam blog nie zrobił na mnie najlepszego wrażenia. Miało być ironicznie, absurdalnie, przezabawnie i w ogóle och i ach, a przywitana zostałam jakże smutnym i bezpłciowym szarym szablonem. Braku jakichkolwiek barw nie zastąpił mi nawet adekwantny do treści adres oraz belka, równie trafna. Jeszcze zanim zdążyłam zapoznać się z treścią bloga, byłam nimi wysoce zainteresowana, ponieważ wprowadziły mnie do zupełnie innego świata. Świata, jakiego na Onecie jeszcze nie widziałam. Fakt ten działa oczywiście jak najbardziej na osobistą korzyść autorki czy autorek tegoż bloga, bo oryginalności nigdy za dużo, a tu proszę, cała jej masa. Żeby jakoś załagodzić swoiste braki w szablonie, postanowiłam zaznajomić się nieco bardziej z jego wnętrzem, co by treści po okładce nie oceniać. Jako, że to jeszcze nie czas na treść, poczytałam sobie o autorkach, bohaterach i ogólnym założeniu bloga. Wszystko to sprawiło, że zapomniałam na chwilę o burym szablonie, ale w podsumowaniu tego oto punktu oceny, zmuszona byłam sobie o nim przypomnieć i odebrać Ci należne punkty. Winą obarczaj tylko i wyłącznie swoją szatę graficzną. Żeby nie było żadnych niedomówień wspomnę jeszcze tylko, że zwracać się będę do jednej autorki, nieważne której. Ważne, że mówienie do trzech osób naraz działa na mnie rozstrajająco na wielu płaszczyznach, jeśli wiecie o czym mówię.
Biorąc pod uwagę to, że niektórym pewne rzeczy trzeba tłumaczyć jak krowie na granicy, wytłumaczę, co ogólnie myślę na temat ruskiego ruska, bo sama nie znalazłam jeszcze jakiejkolwiek puenty w całym tym nawale zbędnych zdań i zdanek. Otóż pomijając oczywiście szablon, do wymiany koniecznej i absolutnej w tempie natychmiastowym, co by nam niepotrzebnie humoru nie psuł, jestem wielce kontentna. Zapowiada się naprawdę absurdalnie, a przede wszystkim oryginalnie. Łał.
Nagłówek - 1/5
W przypadku ruskiego-ruska nie przeszkadza mi nawet nagłówek z powtórzonym adresem. Być może dlatego, że różni się on od zwyczajnych nagłówków i nie tylko reprezentuje sobą bloga, a trafnie w nas w niego wprowadza. Zdjęcia oraz imiona postaci w pierwszej chwili nieco mnie zgorszyły, bo jak to tak można obnażać się przed obcą osobą w pierwszej chwili znajomości, ale zaraz zreflektowałam się i stwierdziłam, że znajomość ta jest wysoce interesująca i nie warto przekreślać jej z powodu bezpośredności. Właściwie bezpośredniość ta z sekundy na sekundę podoba mi się coraz bardziej, bo wiem już, że nie o kolejnej zakochanej Ani czy innej Kasi przyszło mi dziś czytać, a o czymś, co być może ma ręcę, nogi i do tego ciutkę dobrego pomysłu. Sam nagłówek nie jest zły, ale postacie na nim są za mało związane z II Wojną Światową, żeby reprezentować sobą ten właśnie blog. Szukam i szukam, przeszukając wszystkie zakamarki mojego umysłu, ale nie potrafię odnaleźć odpowiedniego dla niego określenia, więc uznajmy po prostu, że nagłówek ten jest najzwyczajniej w świecie zbyt nowoczesny. Nie jest zły i wciąż jestem zdania, że odpowiednio dobrze wprowadza nas w treść bloga, ale mógłby robić to o niebo lepiej, gdyby tylko miał jakiekolwiek powiązanie ze wspomnianą wyżej wojną.
Treść - 9/10
Śmiem stwierdzić, że jest prawie idealnie, absurdalnie, zabawnie, humorystycznie i najzwyczajniej w świecie głupio, co jest niesamowicie pożądanym przeze mnie w tym momencie zjawiskiem. Czyta się lekko i przyjemnie, a ewentualne przerwy spowodowane są jedynie nagłymi wybuchami śmiechów, gdyż, zgodnie z założeniem, blog potrafi nas rozbawić. Negatywny stereotyp Rosjanina, który opisujecie jest niesamowicie pozytywny. Oczywiście dla kogoś, kto z Rosji nie pochodzi. Mówiąc szczerze bałam się, że z moją 'znajomością' II Wojny Światowej oraz serialu "Stawka większa niż życie" nie bardzo odnajdę się w treści, ale wbrew pozorom, wszystko wyjaśniłyście na tyle jasno, że nawet taki leser historyczny jak ja, czuje się całkiem obeznany. Nieco zalatuje mi to serialem "Halo Hans", który zdarzyło mi się kilka razy obejrzeć. Czuję się mądra na tyle, że śmiem przypuszczać, że wszystkie wydarzenia, jakie opisujesz, zdarzyły się tylko i wyłącznie w Twojej imaginacji, a jedynie co po niektóre osoby wzorowane są na postaciach serialowych. Bo przecież nie historycznych. Chciałabym móc Ci cokolwiek zarzucić, ale choćbym nie wiem jak się starała, nie jestem w stanie znaleźć na Ciebie choćby najmniejszego haczyka. Nie mówiąc już o haku. Podoba mi się i przyznaję bez bicia, że już dawno nie czułam się tak usatysfakcjonowana czymś, czego nie napisałam sama. Jakie to skromne, prawda?
Ortografia i poprawność językowa - 7/10
W tej kwestii możnaby znaleźć na Ciebie niejedno 'ale'. Gdzieś tam pomsknęła Ci się noga na interpunkcji, gdzie indziej stylistycznie możnaby co nieco poprawić. Na szczęście potknięć takich jest niewiele. Całość utrzymana jest w lekkim i o dziwo dość poprawnym tonie, a wybuchy śmiechu, jakie nawiedzały mnie raz po raz nie były spowodowane Twoimi błędami, a zwyczajnym komizmem opisywanych przez Ciebie sytuacji. Śmiało mogę Ci pogratulować. Gratuluję.
Układ - 3/5
Jedynym, co wywołuje u mnie poczucie zdezorientowania jest opis bohaterów. Z jednej strony patrzę na niego okiem dość przychylnym: Bohaterów jest niewielu, a ich opisy są krótkie i treściwe. Z drugiej jednak zastanawiam się, czy nie wartoby było zalinkować ich na podstronę, żeby na głównej stronie bloga zachować wrażenie porządku. Stoczyłam długą i tragiczną w skutkach walkę z samą sobą. To moje poczucie estetyki biło się ze świadomością tego, że wcale nie jest źle. Ostatecznie wygrała świadomość i choć w każym innym przypadku doradziłabym zalinkowanie opisów, dziś tego nie zrobię. Być może to kwestia tego, że całość bardzo, a nawet BARDZO mi się podobała, patrzę na resztę z lekkim przymrużeniem oka.
Temat - 5/5
Bez żadnych wątpliwości i z sumieniem jak najbardziej czystym, przyznaję w tym podpunkcie maksymalną liczbę punktów. Pomysł jest, mega oryginalny. Jest również świetne jego wykorzystanie. Czego chcieć więcej? No właśnie, na dzień dzisiejszy nic więcej nie przychodzi mi do głowy.
Czytelność, obrazki - 2/5
Na dłuższą metę czcionka podstawowa staje się nieco męcząca dla oka. W kwestii obrazków... Ogólna fala smutku uderzająca z szablonu mogłaby zostać chociażby w najmniejszym stopniu zneutralizowana jakąkolwiek barwą inną niż szarą.
Dodatkowe punkty - 5
Na punkty te sumiennie sobie zapracowałaś.
Suma punktów: 38/60
Ocena: DOBRA
Gdybym miała oceniać samą treść być może byłaby nawet bardzo dobra. Aczkolwiek nie na pewno, więc myślę, że ta jest jak najbardziej wystarczająca.
środa, 26 sierpnia 2009
(301) sympatyczniee
www.sympatyczniee.blog.onet.pl
Ocenia: Tosia
Jejku ludzie, to już 300 ocen minęło a Tośka jeszcze nie wymiękła, dacie wiarę? Muszę naprawdę lubić całe to ocenianie, skoro jeszcze mi się nie znudziło, nie uważacie? Szczerze się Wam przyznam że zapał to ja mam, owszem, ale słomiany i aż dziw, że wciąż tu jestem, a przede wszystkim, że nigdzie się nie wybieram. Moim znajomym to by chyba szczęki poopadały i powaliły z łoskotem o podłogę, że od tylu miesięcy trzymam się jednego zajęcia. Ah, jestem z siebie dumna i pełna zapału po naszym małym, a jakże udanym, jubileuszu.
Ściskam serdecznie wszystkich mniej lub bardziej powiązanych z Opieprzem i dzięki Wam za to, że stworzyliście tę ocenialnie. Nie spodziewałam się, że poznam tu tylu wspaniałych ludzi i tak dalej. Wzruszyłam się.
Pierwsze wrażenie - 0/10
Dobry nastrój Tosi możnaby teraz podbudować jeszcze bardziej jakimś sympatycznym blogiem, za którego nie musiałabym wystawiać kolejnej pały, ale widzę, że to jeszcze nie ta chwila, ponieważ 'sympatycznieE' kojarzy mi się jedynie z: 'Sympatycznie? Nie!'. I na taki właśnie blog się zapowiada. Samo 'sympatycznie' w adresie wyglądałoby całkiem... hm, sympatycznie, ale 'sympatycznieE' to już nie to samo, prawda? Okej, sprawdziłam i widzę, że właściwy adres ktoś już zajął, ale dlaczego w takim razie, droga autorko, nie wymyśliłaś czegoś, czego jeszcze nie ma? Czegoś nieco bardziej ambitnego? Czy nie mogłabyś zużyć nieco swojej wyobraźni, by stworzyć coś, co sprawiłoby, że zbierałabym zęby z podłogi? Zaoszczędziłabym całe 10 minut dziennie, jakie poświęcam na ich mycie. Niestety dzisiejsza młodzież cierpi na zbiorowe lenistwo i nie raczy używać swoich szarych komórek. A wiadomo przecież, że nieużywany organ zanika. Tak więc wnioskuję, że i Twoje komórki dawno poszły się... opalać gdzieś na bezludnej wyspie, gdzie nie masz już do nich dostępu, skoro na widok zajętego upragnionego adresu nie raczyłaś ich użyć, by wymyśleć coś nowego. Szczerze się przyznam, że w pierwszej chwili blog mnie przeraził. Do pełni szczęścia brakuje na nim jedynie obrazeczków z bezimiennymi dziewicami w roli głównej, na których jakiś mądry ktoś dopisał za pomocą programu Paint kilka 'mądrych' sentencji. Dzięki Ci Boże, że darowałeś mi dziś oglądanie takich cudów. Na kiju, oczywiście, ale kij przygnieciony ciężarem głupoty dawno wymiękł i zapadł się pod ziemię ze wstydu. Możnaby pomyśleć, że na blogu o sympatycznej nazwie znajdującym się w kategorii zarezerwowanej dla opowiadań, możemy bez większych niespodzianek spodziewać się jakiegoś mega optymistycznie-sympatycznego opowiadania, ale nie, kochani moi. Autorka zrobiła nam psikusa i zamiast wesołego opowiadania raczy nas całą masą wierszy, wierszyków i pseudopoezji, które z optymizmem mają wspólnego niewiele, a nawet nic. O mamusiu! Naprawdę nie wiem jak zniosę starcie z tą jakże piękną liryką. Boję się, że pójdę w ślad kija i wymięknę po pierwszych sekundach czytania. Trzymajcie kciuki, bo takiego szoł to od dawna już Tosia nie widziała.
Nagłówek - 0/5
Naprawdę zastanawiam się, czy powinnam tłumaczyć dlaczego. Najchętniej już w tej chwili wystawiłabym ocenę końcową, a jako podsumowanie jej poleciła Wam waszystkim najzwyczajniej przejrzenie bloga, ale doszłam do wniosku, że skoro autorka tyle serca wkłada w swój internetowy pamiętniczek, to coś jej się ode mnie należy. Zacznę od obrazeczka, który w tym przypadku gra rolę nagłówka i bezkonkurencyjnie zdobywa Złotą Malinę. Nazwałabym go obrazkiem, ale nie chcę ubliżać innym, bo na pewno to wstyd dla nich, że coś takiego reprezentuje ich rodzinę. Tak więc obrazeczek wielkości odchodów yorka przedstawia bezgłową dziewczynę bujającą w obłokach. Najprawdopodobniej siedzi na huśtawce, ale huśtawka ta została gwałtownie ucięta. Obrazek czarno-biały, a dziewczyna standardowo ubrana w czarne dżinsy, czarny sweter i czarne trampki. Nie wyróżnia się więc z tłumu, a wręcz trudno byłoby mi ją zauważyć na tle innych, tak samo ubranych niewiast. Na szczęście to nie dziewoja jest w tym momencie przedmiotem mojej oceny, a ogólne niby zdjęcie, na którym się znajduje. Tak więc, jak już wspomniałam, zdjęcie to wielkością dorównuje odchodom yorka, ewentualnie jamnika, co znaczy oczywiście, że nie jest za duże. Mówią, że małe jest piękne, ale w przypadku gdy cały blog wygląda jak trzydrzwiowa (albo trzykolumnowa, jak kto woli, jak kto chce) szafa, mały nagłówek wygląda śmiesznie. To tak jakbyś sama, droga Autorko, ważyła 200kg przy wzroście 1m 50cm a główkę miała wielkości szpilki. Komiczne, prawda? W tym momencie moim celem nie było ubliżenie Ci, a pokazanie jak śmieszny jest kontrast pomiędzy malusieńkim nagłówkiem, a ogromnym blogiem. Nagłówek ten, poza manią mniejszości, posiada również inne cechy, nieco wykraczające zakres jego malutkiego móżdżku. Mianowicie został uraczony jakże inteligentnym, sraczkowatym napisem, który zaczyna się gdzieś na czterech literach bezimiennej dziewoi, a kończy daleko daleko za czarną rzeką. Napis bogaty jest w przeróżne życiowe mądrości. Krzyczy, że na zawsze w jego sercu tylko ja (o tak, w sercu, które aktualnie łamię) oraz, że z kimś takim jak ja... No właśnie, tu zostałam obdarzona głośnym i mokrym cmokiem, bardziej przypominającym glamanie, a tajemnica, co też taki nagłówek chciałby robić z kimś takim jak ja, nie została odkryta.
Treść - 0/10
Uzbrojona w tarcze w postaci własnej dłoni, gdybym zapragnęła nagle zasłonić oczy, zabieram się do czytania. Całe szczęście, że obowiązują mnie tylko dwie notki, a resztę mogę czytać lub nie - według własnego uznania. Coś mi się wydaje, że na więcej niż dwa posty nie dam rady się odważyć.
Hahahaha. Odważne z Ciebie dziewcze, Tosiu. Przeczytałam prawie wszystko i uśmiałam się z żalu niemalże do łez. Wszystkie 'wiersze' głoszą o tym jak bardzo jesteś nieszczęśliwa, zraniona i tak dalej z powodu miłości. Mniemam, że masz jakieś 10 lat, bo ja właśnie w tym wieku zainteresowana byłam ściąganiem wierszyków z Interntu i umieszczaniem ich na prywatnej stronie. Może właśnie dlatego, że zostałam już wcześniej z tą twórczością zaznajomiona wiem, że to nie Ty jesteś jej autorką. Nieładnie tak nawet słowem o tym nie wspomnieć, nie uważasz? No nie, nie uważasz, skoro nie wspomniałaś.
W tym podpunkcie podsumuję Cię krótko i jasno:
Gdybyś bloga nie zgłaszała
to byś pały nie dostała!
Tośka dzisiaj coś niemrawa
ale bardzo się starała
blog zrozumieć próbowała
- omal szału nie dostała!
Pf, to już moje wierszowanie jest lepsze niż to coś, co zamieszczasz na blogu.
Ortografia i poprawność językowa - 0/10
Nie zamierzam oceniać ortografii i poprawności językowej osób, które nawet nie wiedzą, że takiej ocenie zostały poddane. Być może któreś z tych wierszy napisałaś sama, ale ja nie zamierzam dociekać które. Wystarczy mi świadomość, że niektóre skopiowałaś. Kopiowanie bez podania źródła jest nieuczciwe. Podobnie jak wystawianie 'twórczości' osób postronnych do oceny. 'Twórczości' oczywiście, a nie twórczości, ponieważ całość jest tandetna do bólu i świeci po oczach lateksem.
Układ - 0/5
Teraz określ sama, za którą część tegoż układu spodziewałaś się uzyskać punkty. Nie wmówisz mi chyba, że za trzy kolumny, w których aż roi się od różnych różniastych wierszy i wierszyczków? A może za listę smutnych pioseneczek? A może albumik ze zdjęciami przedstawiającymi nie wiadomo co? Nie ze mną te numery, kochanie. U mnie za takie zaniedbanie oraz za bałagan gorszy niż w mojej szafce, dostajesz okrąglutkie ZERO. O blog trzeba dbać. Ty tylko narażasz innych, może nieco bardziej wrażliwych ludzi, na widok tego czegoś, co na miano bloga nawet nie zasługuje.
Temat - 0/5
Od bólu mogłabym zrozumieć wierszyki, gdyby znajdowały się w odpowiedniej kategorii. Ty niestety wybrałaś Opowiadania, które z tą poezją, którą zamieszczasz mają tyle wspólnego co piernik z wiatrakiem. Chcesz opowiadanie? Proszę bardzo:
Dawno temu żyła sobie mała dziewczynka, która z nudów prowadziła blog. Zamieszczała na nim różnego rodzaju twórczości i myślała, że nikt nie zorientuje się, że nie jest ich autorką. Pewnego dnia postanowiła poddać swój blogasek ocenie w jednej z najostrzejszych ocenialni. Liczyła na celującą, a została objechana od stóp do głów. Obraziła się na cały świat, nawrzucała załodze Opieprzu, po czym usunęła blog. I tak skończyła się historia bloga, który przecież był taki cOo`L!
Czytelność, obrazki - 0/5
Za które obrazki, przepraszam bardzo, chciałabyś uzyskać jakikolwiek punkt? Chyba za te, które roją się w Twojej głowie, bo za te z bloga zasłużyłaś jedynie na banicję z Onetu. Z czytelnością również nie stoisz za pan brat, bo żeby znaleźć cokolwiek na Twoim blogu musiałabym poświęcić resztę życia. Zostało mi go jeszcze dużo, ale nie zamierzam tracić ani chwili dłużej na obcowanie z Twoim tworem.
Dodatkowe punkty
Oczywiście, jak najbardziej zasłużone, ZERO. I chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego? Okej, żeby nie było, że Tośka taka okropna, chętnie odejmę Ci pięć punktów za niedodanie Opieprzu do linek. Tak więc suma Twoich punktów wynosi:
-5 / 6 ,
a ocena oczywiście NIEDOSTATECZNA
Ocenia: Tosia
Jejku ludzie, to już 300 ocen minęło a Tośka jeszcze nie wymiękła, dacie wiarę? Muszę naprawdę lubić całe to ocenianie, skoro jeszcze mi się nie znudziło, nie uważacie? Szczerze się Wam przyznam że zapał to ja mam, owszem, ale słomiany i aż dziw, że wciąż tu jestem, a przede wszystkim, że nigdzie się nie wybieram. Moim znajomym to by chyba szczęki poopadały i powaliły z łoskotem o podłogę, że od tylu miesięcy trzymam się jednego zajęcia. Ah, jestem z siebie dumna i pełna zapału po naszym małym, a jakże udanym, jubileuszu.
Ściskam serdecznie wszystkich mniej lub bardziej powiązanych z Opieprzem i dzięki Wam za to, że stworzyliście tę ocenialnie. Nie spodziewałam się, że poznam tu tylu wspaniałych ludzi i tak dalej. Wzruszyłam się.
Pierwsze wrażenie - 0/10
Dobry nastrój Tosi możnaby teraz podbudować jeszcze bardziej jakimś sympatycznym blogiem, za którego nie musiałabym wystawiać kolejnej pały, ale widzę, że to jeszcze nie ta chwila, ponieważ 'sympatycznieE' kojarzy mi się jedynie z: 'Sympatycznie? Nie!'. I na taki właśnie blog się zapowiada. Samo 'sympatycznie' w adresie wyglądałoby całkiem... hm, sympatycznie, ale 'sympatycznieE' to już nie to samo, prawda? Okej, sprawdziłam i widzę, że właściwy adres ktoś już zajął, ale dlaczego w takim razie, droga autorko, nie wymyśliłaś czegoś, czego jeszcze nie ma? Czegoś nieco bardziej ambitnego? Czy nie mogłabyś zużyć nieco swojej wyobraźni, by stworzyć coś, co sprawiłoby, że zbierałabym zęby z podłogi? Zaoszczędziłabym całe 10 minut dziennie, jakie poświęcam na ich mycie. Niestety dzisiejsza młodzież cierpi na zbiorowe lenistwo i nie raczy używać swoich szarych komórek. A wiadomo przecież, że nieużywany organ zanika. Tak więc wnioskuję, że i Twoje komórki dawno poszły się... opalać gdzieś na bezludnej wyspie, gdzie nie masz już do nich dostępu, skoro na widok zajętego upragnionego adresu nie raczyłaś ich użyć, by wymyśleć coś nowego. Szczerze się przyznam, że w pierwszej chwili blog mnie przeraził. Do pełni szczęścia brakuje na nim jedynie obrazeczków z bezimiennymi dziewicami w roli głównej, na których jakiś mądry ktoś dopisał za pomocą programu Paint kilka 'mądrych' sentencji. Dzięki Ci Boże, że darowałeś mi dziś oglądanie takich cudów. Na kiju, oczywiście, ale kij przygnieciony ciężarem głupoty dawno wymiękł i zapadł się pod ziemię ze wstydu. Możnaby pomyśleć, że na blogu o sympatycznej nazwie znajdującym się w kategorii zarezerwowanej dla opowiadań, możemy bez większych niespodzianek spodziewać się jakiegoś mega optymistycznie-sympatycznego opowiadania, ale nie, kochani moi. Autorka zrobiła nam psikusa i zamiast wesołego opowiadania raczy nas całą masą wierszy, wierszyków i pseudopoezji, które z optymizmem mają wspólnego niewiele, a nawet nic. O mamusiu! Naprawdę nie wiem jak zniosę starcie z tą jakże piękną liryką. Boję się, że pójdę w ślad kija i wymięknę po pierwszych sekundach czytania. Trzymajcie kciuki, bo takiego szoł to od dawna już Tosia nie widziała.
Nagłówek - 0/5
Naprawdę zastanawiam się, czy powinnam tłumaczyć dlaczego. Najchętniej już w tej chwili wystawiłabym ocenę końcową, a jako podsumowanie jej poleciła Wam waszystkim najzwyczajniej przejrzenie bloga, ale doszłam do wniosku, że skoro autorka tyle serca wkłada w swój internetowy pamiętniczek, to coś jej się ode mnie należy. Zacznę od obrazeczka, który w tym przypadku gra rolę nagłówka i bezkonkurencyjnie zdobywa Złotą Malinę. Nazwałabym go obrazkiem, ale nie chcę ubliżać innym, bo na pewno to wstyd dla nich, że coś takiego reprezentuje ich rodzinę. Tak więc obrazeczek wielkości odchodów yorka przedstawia bezgłową dziewczynę bujającą w obłokach. Najprawdopodobniej siedzi na huśtawce, ale huśtawka ta została gwałtownie ucięta. Obrazek czarno-biały, a dziewczyna standardowo ubrana w czarne dżinsy, czarny sweter i czarne trampki. Nie wyróżnia się więc z tłumu, a wręcz trudno byłoby mi ją zauważyć na tle innych, tak samo ubranych niewiast. Na szczęście to nie dziewoja jest w tym momencie przedmiotem mojej oceny, a ogólne niby zdjęcie, na którym się znajduje. Tak więc, jak już wspomniałam, zdjęcie to wielkością dorównuje odchodom yorka, ewentualnie jamnika, co znaczy oczywiście, że nie jest za duże. Mówią, że małe jest piękne, ale w przypadku gdy cały blog wygląda jak trzydrzwiowa (albo trzykolumnowa, jak kto woli, jak kto chce) szafa, mały nagłówek wygląda śmiesznie. To tak jakbyś sama, droga Autorko, ważyła 200kg przy wzroście 1m 50cm a główkę miała wielkości szpilki. Komiczne, prawda? W tym momencie moim celem nie było ubliżenie Ci, a pokazanie jak śmieszny jest kontrast pomiędzy malusieńkim nagłówkiem, a ogromnym blogiem. Nagłówek ten, poza manią mniejszości, posiada również inne cechy, nieco wykraczające zakres jego malutkiego móżdżku. Mianowicie został uraczony jakże inteligentnym, sraczkowatym napisem, który zaczyna się gdzieś na czterech literach bezimiennej dziewoi, a kończy daleko daleko za czarną rzeką. Napis bogaty jest w przeróżne życiowe mądrości. Krzyczy, że na zawsze w jego sercu tylko ja (o tak, w sercu, które aktualnie łamię) oraz, że z kimś takim jak ja... No właśnie, tu zostałam obdarzona głośnym i mokrym cmokiem, bardziej przypominającym glamanie, a tajemnica, co też taki nagłówek chciałby robić z kimś takim jak ja, nie została odkryta.
Treść - 0/10
Uzbrojona w tarcze w postaci własnej dłoni, gdybym zapragnęła nagle zasłonić oczy, zabieram się do czytania. Całe szczęście, że obowiązują mnie tylko dwie notki, a resztę mogę czytać lub nie - według własnego uznania. Coś mi się wydaje, że na więcej niż dwa posty nie dam rady się odważyć.
Hahahaha. Odważne z Ciebie dziewcze, Tosiu. Przeczytałam prawie wszystko i uśmiałam się z żalu niemalże do łez. Wszystkie 'wiersze' głoszą o tym jak bardzo jesteś nieszczęśliwa, zraniona i tak dalej z powodu miłości. Mniemam, że masz jakieś 10 lat, bo ja właśnie w tym wieku zainteresowana byłam ściąganiem wierszyków z Interntu i umieszczaniem ich na prywatnej stronie. Może właśnie dlatego, że zostałam już wcześniej z tą twórczością zaznajomiona wiem, że to nie Ty jesteś jej autorką. Nieładnie tak nawet słowem o tym nie wspomnieć, nie uważasz? No nie, nie uważasz, skoro nie wspomniałaś.
W tym podpunkcie podsumuję Cię krótko i jasno:
Gdybyś bloga nie zgłaszała
to byś pały nie dostała!
Tośka dzisiaj coś niemrawa
ale bardzo się starała
blog zrozumieć próbowała
- omal szału nie dostała!
Pf, to już moje wierszowanie jest lepsze niż to coś, co zamieszczasz na blogu.
Ortografia i poprawność językowa - 0/10
Nie zamierzam oceniać ortografii i poprawności językowej osób, które nawet nie wiedzą, że takiej ocenie zostały poddane. Być może któreś z tych wierszy napisałaś sama, ale ja nie zamierzam dociekać które. Wystarczy mi świadomość, że niektóre skopiowałaś. Kopiowanie bez podania źródła jest nieuczciwe. Podobnie jak wystawianie 'twórczości' osób postronnych do oceny. 'Twórczości' oczywiście, a nie twórczości, ponieważ całość jest tandetna do bólu i świeci po oczach lateksem.
Układ - 0/5
Teraz określ sama, za którą część tegoż układu spodziewałaś się uzyskać punkty. Nie wmówisz mi chyba, że za trzy kolumny, w których aż roi się od różnych różniastych wierszy i wierszyczków? A może za listę smutnych pioseneczek? A może albumik ze zdjęciami przedstawiającymi nie wiadomo co? Nie ze mną te numery, kochanie. U mnie za takie zaniedbanie oraz za bałagan gorszy niż w mojej szafce, dostajesz okrąglutkie ZERO. O blog trzeba dbać. Ty tylko narażasz innych, może nieco bardziej wrażliwych ludzi, na widok tego czegoś, co na miano bloga nawet nie zasługuje.
Temat - 0/5
Od bólu mogłabym zrozumieć wierszyki, gdyby znajdowały się w odpowiedniej kategorii. Ty niestety wybrałaś Opowiadania, które z tą poezją, którą zamieszczasz mają tyle wspólnego co piernik z wiatrakiem. Chcesz opowiadanie? Proszę bardzo:
Dawno temu żyła sobie mała dziewczynka, która z nudów prowadziła blog. Zamieszczała na nim różnego rodzaju twórczości i myślała, że nikt nie zorientuje się, że nie jest ich autorką. Pewnego dnia postanowiła poddać swój blogasek ocenie w jednej z najostrzejszych ocenialni. Liczyła na celującą, a została objechana od stóp do głów. Obraziła się na cały świat, nawrzucała załodze Opieprzu, po czym usunęła blog. I tak skończyła się historia bloga, który przecież był taki cOo`L!
Czytelność, obrazki - 0/5
Za które obrazki, przepraszam bardzo, chciałabyś uzyskać jakikolwiek punkt? Chyba za te, które roją się w Twojej głowie, bo za te z bloga zasłużyłaś jedynie na banicję z Onetu. Z czytelnością również nie stoisz za pan brat, bo żeby znaleźć cokolwiek na Twoim blogu musiałabym poświęcić resztę życia. Zostało mi go jeszcze dużo, ale nie zamierzam tracić ani chwili dłużej na obcowanie z Twoim tworem.
Dodatkowe punkty
Oczywiście, jak najbardziej zasłużone, ZERO. I chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego? Okej, żeby nie było, że Tośka taka okropna, chętnie odejmę Ci pięć punktów za niedodanie Opieprzu do linek. Tak więc suma Twoich punktów wynosi:
-5 / 6 ,
a ocena oczywiście NIEDOSTATECZNA
piątek, 21 sierpnia 2009
(299) na-przekor-calemu-swiatu
www.na-przekor-calemu-swiatu.blog.onet.pl
Ocenia: Tosia
Oficjalnie jestem na podobno zasłużonym urlopie, ale stwierdziłam, że nie dam rady żyć bez opieprzania ludzi przez tyle długich dni, dlatego ogłaszam wszem i wobec, że żadnego urlopu nie chcę i wracam w pełni sił steranych wiekiem, zdrowa zarówno na ciele, jak i na umyśle. Przynajmniej taka jest oficjalna wersja, bo co do tego zdrowia to zapewne niektórzy chcieliby polemizować, ale ich chrząkania i pokasływania za moimi plecami są jak najbardziej niczym nieuzasadnione. -Tak tak, Tosia, rację masz.
Pierwsze wrażenie - 4/10
A gdzie Wy mi tu z pierwszym wrażeniem wyskakujecie, jak ja ten blog znam już od dawna? Co prawda od mojej ostatniej wizyty wiele się zmieniło i mam nadzieję, że choć jedna setna tych zmian zainspirowana jest moją poprzednią oceną, ale do ideału to jeszcze trochę brakuje. Tak, wiem, nie ma ideałów, ale przecież można zachować choćby najmniejsze pozory. Tu, niestety, niedoskonałości rzucają się w oczy od pierwszego wejrzenia. Uprzedzam zawczasu, że wiele się w Tosi zmieniło od czasu, kiedy po raz pierwszy oceniała na-przekor-calemu-swiatu i dzisiejsza ocena na pewno w niczym nie będzie przypominała poprzedniej. Szczerze mówiąc nie wiem jaki piorun walnął Ciotuchnę Meei, że postanowiła mnie zatrzymać po próbnym, ale dziękuję mu z całego serca, bo Opieprz stał się moim drugiem domem. Mogę nawet śmiało powiedzieć, że pierwszym, bo do tego domu częściej i chętniej wchodzę. Po absolutnej transformacji belka i adres (nieco przydługi, ale już niech będzie) pozostały bez zmian, więc najwidoczniej transformacja nie była taka znowuż absolutna. Być może słusznie, choć angielszczyznę z belki śmiało i bez żadnych żali możesz zamienić na polszczyznę, co da mniej więcej taki sam efekt, ale będzie nieco przyjemniejsze dla oka fanatyków naszego pięknego ojczystego języka. Adres, jak już wspomniałam, jest nieco przydługi, ale nie zmieniałabym w nim nic. Taki był od początku i taki powinien zostać do końca, aczkolwiek nie przypominam sobie, by coś w tym blogu było takiego na przekór. Może nagłówek, bo zarówno w poprzedniej, jak i w aktualnej wersji uparcie wali po oczach napisami i (nie)zdolnościami graficznymi jego autora. Poza nim pozornie jest okej, ale czy na pewno, okaże się dopiero w głębszej analizie. Póki co mogę stwierdzić, że na blogu wydaje się panować jako taki porządek, a i z czytelnością chyba nie będę miała większych problemów, ale ten pomarańczowy kolor szablonu jest mi solą w oku. Nie jestem pewna czy tak oczojebna barwa nadaje się do opowiadań, w których nic nie powinno odwracać uwagi od treści. Archiwum z szeroką listą tworzą parę dość kłótliwą i zawsze jedno drugiego wygryza ze stanowiska, dlatego radzę, byś sama je od siebie oddzieliła zanim zechcą się nawzajem pozabijać. Proponuję pozbyć się tego pierwszego, na rzecz szerokiej listy. Rozumiem, że chcesz się chwalić swoim wiekiem, a archiwum tak obficie wygląda, ale zapomniałaś chyba, że z wiekiem powinno przybyć Ci trochę blogowej wiedzy, a patrząc na nagłówek nie ma jej u Ciebie ani krzty. Poza tym czy naprawdę aż tak bardzo jest się czym chwalić? A może próbujesz uszczęśliwiać czytelników na siłę, dając im wolny wybór - szeroka lista lub archiwum? Nie trzeba. Szeroka lista w zupełności wystarczy. Przeglądając podstronę o bohaterach uśmiałam się do łez. Oczywiście to bardzo dobrze, że pofatygowałaś się takową zrobić, ale Chuck Norris w roli Severusa Snape'a? Sorry, ale tego to jeszcze w żadnej bajce nie grali. Fajnie, że obdarzyłaś bohaterów jakimiś wizerunkami, ale czy nie mogłyby to być wizerunki nieco bardziej neutralne i nie kojarzące się nikomu z żadną gwiazdą telewizji? Ciężko mi wyobrazić sobie Chucka i jego kopy z półobrotu podczas ważenia eliksirów. Poza tym wydaje mi się, że opisując bohaterów trochę za bardzo nawiązałaś do treści. Powinnaś raczej wspomnieć o cechach ich charakterów, a nie tak na dzień dobry zawalać nas informacjami, które powinniśmy poznać dopiero podczas czytania treści. W Twoich linkach panuje bałagan wprost niemiłosierny. Po primo ze względu na ich całkiem niepotrzebne podkreślenie, a po secundo dlatego, że krótkie odnośniki do ulubionych podstron zastąpiłaś całymi zdaniami. Niby to oryginalne, ale w połączeniu z podkreśleniami daje efekt kurnika. Czyt.: Nadziubdziane tam strasznie. W menu z głównej strony bloga umieściłaś również odnośnik do drugiego opowiadania, które piszesz. Weszłam z ciekawości i podobnie jak za pierwszym razem stwierdziłam, że ten drugi blog jest o niebo lepszy. Dlaczego do tego potrafisz dobrać znośny szablon i jakoś zrobić to wszystko z głową, a do tego, którego zmuszona jestem oceniać już po raz drugi, nie przywiązujesz większej wagi i traktujesz go jakbyś chciała, a nie mogła? Swoją drogą czy nie lepiej by było, gdybyś całą swoją wenę przełożyła na jedno cholernie dobre opowiadanie, a nie rozdzielała ją na dwa słabsze? Rozgadała się Tośka w kwestii pierwszego wrażenia, a wyszło z tego mniej niż zero, dlatego podsumuję: Nie jest najgorzej, choć jak widać, potrafisz dużo lepiej.
Nagłówek - 1/5
Sama nie wiem z której strony najpierw powinnam go opieprzyć, aż tyle jego minusów znalazłam. Fajnie, że zrobiłaś go sama i użyłaś do tego tych samych bohaterów, których zdjęcia zamieściłaś na odpowiedniej podstronie, ale wytłumacz mi po kiego grzyba Ci ten podpis na rzeczonym? Powiem Ci to samo, co mówiłam już dziesiątki razy - tak kiepskiego nagłówka nikt nie skopiuje, więc nie ma przed czym go chronić. Tak samo jak nie ma sensu powtarzanie w nim napisu z belki. Zapewne wszyscy umiemy czytać, skoro buszujemy po Internecie, i nie musisz nas (po raz kolejny) na siłę uszczęśliwiać, bo życia nam tym nie ułatwiasz, a tylko burzysz poczucie równowagi mojego zmysłu estetyki. Cytat o miłości, który również umieściłaś na nagłówku jeszcze jakoś zniosę, ale tylko w przypadku, gdy pozbędziesz się jego sąsiadów. Czyli podpisu i powtórzonej belki. Przejdźmy teraz do strony graficznej wizytówki Twojego bloga, która jest równie kiepska, co jego strona logiczna. Nie rozumiesz jeszcze zapewne, skąd wzięła mi się tutaj logika. Ano stąd, droga autorko, że w nagłówku obdarzyłaś Severusa jego prawdziwą twarzą, prawdziwym krzywym nosem i prawdziwymi tłustymi włosami, a nawet ubrałaś go w tę samą szatę, ale na podstronie o bohaterach nie widzimy go już jako prawdziego Snape'a, a Chucka. Wyjaśnisz mi ten mezalians? Skąd u Ciebie dwa wizerunki tego samego bohatera? Gdzie w tym logika? A właśnie, o grafice teraz miało być. Powiem więc krótko, bo już wystarczająco się rozpisałam. Dwie postacie mężczyzn wyglądają jak wycięte z innych zdjęć w programie Paint i przyklejone to zdjęcia głównej bohaterki w tymże samym programie. Kolory mdłe, mało wyraźne, a ogół do wymiany z prędkością światła lub szybciej, bo nie jestem w stanie dłużej na to patrzeć.
Treść - 7/10
Jeśli chodzi o to co i jak piszesz, niewiele się zmieniło od mojej ostatniej wizyty. Za pierwszym razem całość wydała mi się nieco zbyt sztuczna, teraz dostrzegam nieco więcej luzu w Twojej pisaninie. Podoba mi się i, o dziwo, nie zanudzasz mnie na śmierć, a z walki z Twoim opowiadaniem wyszłam cało i bez żadnych ran. Nie wiem czy powinnam być Ci wdzięczna, czy raczej pogratulować, ale ogólnie jest dobrze, a to chyba nie jest źle, nie? Nie sugeruj się liczbą punktów z ostatniej oceny, bo teraz oceniam o wiele surowiej i nabrałam jakby wprawy. Mam też już wyrobione gusta, w które Ty ze swoim opowiadaniem wpasowujesz się prawie idealnie. Z akcentem na prawie, bo nie jest jeszcze tak wspaniale, żeby powalić mnie na łopatki tak mocno, żebym musiała zbierać zęby z podłogi, ale jest na tyle dobrze, że mogę śmiało powiedzieć: Brawo.
Ortografia i poprawność językowa - 9/10
Przez to, że zabroniłaś kopiowania treści bloga, nie mam możliwości wypomnienia Ci wszystkich popełnionych przez Ciebie błędów, bo przepisywać ich nie mam zamiaru ze względu na ilość. Z przecinkami masz problem i czasem stawiasz je tam, gdzie nie powinnaś, ale na Twoje osobiste szczęście zdarzyło Ci się to raptem kilka razy, co jestem w stanie wybaczyć, bo zapewne się spieszyłaś. Innych błędów nie popełniasz, piszesz ładnie, składnie i w ogóle och i ach. Co oczywiście nie znaczy, że nie może być lepiej. (A cooo? Czepiaj się Tośka, czepiaj, niech się starają.)
Układ - 2/5
Archiwum usunąć, naturalnie.
Linki uporządkować i usunąć podkreślenia.
Statystykę ozdobić ładnymi 'wejściami' i 'komentarzami' zamiast cudzysłowiem.
Pozbyć się prośby o polecenie, bądź umieścić ją gdzieś na dole, żeby wyglądała skromnie, a nie rzucała się w oczy niczym wygłodniały pies na ciasteczko.
Nagłówek (PRZEDE WSZYSTKIM) wymienić w trybie natychmiastowym.
I będzie dobrze.
Póki co dwa malusie punkciki, za ogólny ład w całym tym nieładzie.
Temat - 3/5
Oryginalność jest Ci obca, ale to nic dziwnego w czasach, gdy tyle opowiadań na ten sam temat. Trudno wymyśleć coś nowego. U Ciebie nie ma czegoś takiego, ale dobrze wykorzystujesz to, co masz. A to się ceni. Nabrałaś nieco pisarskiej wprawy i wszystko co piszesz jest już mniej sztuczne, ale blogów takich jak Twój coraz więcej i nie dasz rady przezwyciężyć tego Tsunami.
Czytelność, obrazki - 4/5
Dokładnie tak, jak pomyślałam w pierwszej chwili, nie ma u Ciebie problemu z czytelnością. Obrazki są tam, gdzie trzeba czyli w opisach bohaterów, a ten jeden maleńki punkciczek odejmuję za postać Chucka Norrisa.
Dodatkowe punkty
+1
Nie mogę nie przyznać, bo blog naprawdę zmienił się na lepsze, choć czekają go kolejne zmiany. Nagłówek po raz kolejny okazał się Twoją słabą stroną, a to najwyraźniej świadczy o tym, że powinnaś zrezygnować z własnych prób utworzenia czegoś sensownego i poprosić o pomoc nieco bardziej wprawionego grafika.
Suma punktów: 31/60
Ocena: dobra
Poprzednio była dostateczna, teraz jest dobra. Co prawda zdobyłaś tylko jeden punkt więcej niż wcześniej, ale ten jeden punkt powinien być teraz dla Ciebie bardzo ważny, bo Tosia naprawdę ocenia inaczej niż kiedyś. Pozdrawiam.
środa, 12 sierpnia 2009
(281) homo-masakra
www.homo-masakra.blog.onet.pl
Ocenia: Tosia
Pierwsze wrażenie - 6/10
W pierwszej chwili musiałam się mocno zastanowić, czy dam radę ocenić pamiętnik geja, ale już po kilku sekundach zdałam sobie sprawę z tego, że to blog jak każdy inny, tyle, że z nieco innym przesłaniem. Innym, nie znaczy gorszym, a Tosia należy do grona tych uważających się za tolerancyjnych. Myślę więc, że z oceną bloga nie będę miała większych problemów. W kwestii adresu... Cóż, idealnie wprowadza nas w ten pamiętnik. Od razu wiadomo z czym mamy tutaj do czynienia i z czym to się je. Homo-masakra wydaje mi się być wyrażeniem jednocześnie trafnym jak i nieco ironicznym, co robi niezłe wrażenie. Dobrze jest mieć dystans do samego siebie. Nie będę tu rozwodzić się nad Twoją orientacją seksualną, bo chyba nie tego oczekujesz. Z resztą dla niektórych to temat tak delikatny, że czasem lepiej jest się przymknąć jeszcze zanim zdąży się coś powiedzieć, żeby nikogo nie urazić. Okej, weszłam na bloga, obejrzałam szablon, dość przyjemny, choć z kilkoma niedoskonałościami. Belka mnie nie zachwyciła. Przy homo-masakrze mógłbyś, drogi autorze, wymyślić coś nieco bardziej ambitnego niż "Mój mały świat." Z bloga zalatuje mi trochę angielszczyzną, ale plus dla Ciebie, że przynajmniej darowałeś nam oglądanie jej w adresie i w belce. To tyle w kwestii pierwszego wrażenia, najchętniej zabrałabym się już za treść, bo po Twoim dość krótkim, jednak jakże wiele mówiącym opisie, ciekawa jestem, co też z siebie wypociłeś w notkach.
Nagłówek - 2/5
Ah, no tak. Jeszcze nagłówek, nie spiesz się tak, Tośka. Nagłówek byłby niezły, gdyby nie szpecący go napis. Właściwie napis ten jest dość adekwantny do samego zdjęcia, ale nie zmienia to faktu, że wciąż szpeci. Jeśli tak bardzo Ci zależy na tym, by to zdanie widniało w nagłówku, to poproś autora szablonu, by gdzieś tam go umieścił, co na pewno da lepszy efekt graficzny i nie będzie negowało mojego poczucia estetyki. Angielszczyzna w tym wypadku nie jest zabroniona, bo wydaje mi się, że daje nieco lepszy rezultat niż to samo zdanie po polsku. Poza tym w momencie, gdy używasz tej angielszczyzny konsekwentnie i bezbłędnie, nie mogę się aż tak bardzo czepiać. W końcu taka teraz moda, że każdy szpanuje znajomością języka obcego. Chyba się już przyzwyczaiłam.
Treść - 7/10
Przeczytałam wszystko i mam raczej dość mieszane uczucia. Chwilami sprawiasz wrażenie człowieka bardzo uświadomionego na wielu płaszczyznach, a za chwilę znów piszesz jak pierwszy lepszy gówniarz. Przeczytałam recenzje gier, trochę o polityce, o ogólnym 'ciemnogrodzie' oraz trochę o Twoich osobistych przeżyciach. Ten misz-masz robi całkiem niezłe wrażenie, bo wiesz co i przede wszystkim o czym mówisz, ale coś mi tu nie gra. Chwilami cały Twój pamiętnik wydawał mi się jedną wielką prowokacją, bo piszesz o tematach bardzo kontrowersyjnych. Zbyt kontrowersyjnych, żeby pisać o nich tak otwarcie. Przynajmniej tak mi się przez chwile wydawało. Nie czułam się zgorszona, raczej zaciekawiona, ale nie mogłam powstrzymać się od wyobrażenia sobie min niektórych osób z mojego środowiska, gdyby przeczytały Twój pamiętnik. Swoją drogą całą swoją pisaniną przywiodłeś mi na myśl pewnego kolegę, który w zasadzie nie jest gejem (a przynajmniej jeszcze się do tego głośno nie przyznał), ale piszesz tak bardzo w jego stylu, że aż nie mogłam powstrzymać się od porównywania Ciebie i jego. Ah, i jeszcze jedno. Porównując Dodę do Agnieszki Chylińskiej spieprzyłeś całe dobre zdanie jakie zdążyłam już sobie o Tobie wyrobić. Nie, Doda nigdy jej nie zastąpi, ale ogólnie podobało mi się. Najbardziej spodobał mi się fakt, że tak otwarcie mówisz o tym, co myślisz.
Ortografia i poprawność językowa - 2/10
Popełaniasz mnóstwo błędów interpunkcyjnych i stylistycznych i choć są one widoczne niemalże w każdym jednym zdaniu, nie utrudniły mi czytania. Czułam się jakbyś na żywo zdawał mi relację z tego, co robiłeś i tak dalej. W całym tym rozgardiaszu zachowałeś realizm wszystkich sytuacji, ale nie ukrywam, że mógłbyś zachować go również dzięki nieco poprawniejszej polszczyźnie. Byłoby porządniej przynajmniej, a tak zmuszona jestem odjąć te punkty. Twoim plusem jest to, że masz dość bogate słownictwo, czego nie da się ukryć, ale nie zapewniasz mu godnego towrzystwa, przez co tracisz. Często zdarza Ci się używać emotikon i skrótów typu 'qrcze', a to już jednak niesamowicie działa mi na nerwy. Wątpię, byś zamierzał cokolwiek zmieniać w swoim pisaniu ze względu na moją ocenę, bo blog ma swoisty klimat, nie do podrobienia, więc wcale nie doradzam zmian. Po prostu zwracam uwagę na błędy. No i wiesz, takie rzeczy jak błędy w wyrazie dookoła (u Ciebie w wersji lajt - do o koła) są raczej niewybaczalne.
Układ - 3/5
Pod względem estetyki nie mogę Ci nic zarzucić, bo szablon jest utrzymany w dość porządnej tonacji. Jednakże angielskie 'about me' i 'lost' bez zastanowienia mógłbyś zastąpić polskimi odnośnikami, czyż nie? Nie ucierpiałby na tym ani blog, ani Twoja duma. Tak myślę. Kreseczki w statystyce również są Ci potrzebne jak dziura w moście. Ładniej wyglądałyby skromne 'wejścia' i 'komentarze'.
Temat - 5/5
W tym przypadku nie mogę zarzucić Ci niczego, a nawet braku oryginalności. Pamiętnik o niepodrabialnym klimacie, w którym zapisujesz wszystko, co tylko chcesz. W dodatku wszystko to ma jakiś sens. Niczego więcej mi nie potrzeba do szczęścia w tym podpunkcie.
Czytelność, obrazki - 4/5
Jako, że nie mam się już do czego przyczepić, przyczepię się do szablonu, a raczej niedokonałości w nim występujących. Z prawej strony szablon został obdarzony ładnym, choć nie do końca potrzebnym, białym paskiem oddzielającym tło zewnętrzne od wewnętrznego, a z lewej strony pasek ten został upośledzony i nie obejmuje całego bloga. Nieestetycznie.
Dodatkowe punkty - 1
Pomimo tego, że przeczytałam wszystko, nie czuję się znudzona czy też zmęczona. Wprowadzasz ludzi w fajny klimat, choć myślę, że nie każdemu mogłoby się to podobać. Mi się podobało, najwidoczniej dobrze trafiłeś.
Suma punktów: 30/60
Ocena: dostateczna
Do dobrej brakło raptem jednego punktu, więc potraktuj ocenę końcową jako 3 z wielkim plusem. Na pewno byłoby lepiej, gdyby nie to, że piszesz tak niedbale i zapominasz o podstawowych zasadach interpunkcyjnych i stylistycznych.
Ah, zapomniałabym. Nie ma nas w linkach, także zmuszona jestem odjąć jeszcze 5 punktów.
30 - 5 = 25
25/60
dostateczna
wtorek, 11 sierpnia 2009
(279) darciowy
www.darciowy.blog.onet.pl
Ocenia: Tosia
Pierwsze wrażenie - 6/10
Prostujcie ścieżki, moi mili. Oto zapowiada się na istnie darciową ocenę, cokolwiek miałoby znaczyć to jakże cudowne słowo. Pierwszym moim skojarzeniem było to, że darciowy najzwyczajniej w świecie pochodzi od Darii. Jeśli tak, to raczej nie do końca trafionym, bo gdybym miała nazwać swój prywatny blog tosiowy na przykład, to prędzej zrezygnowałabym z pisania. Belka bloga również nie wygląda zbyt obiecująco. 'Trochę refleksji nastolatki...' kojarzy mi się jedynie z kolejną hot trzynastką uważającą się za Bóg wie co. Jakiś cichy głosik podszeptuje mi, żebym nie nastawiała się jeszcze tak do końca negatywnie, spróbuję więc opanować emocje i przyjrzeć się bliżej. No, przyglądam się i co widzę? A właśnie to, że być może wcale nie będzie tak tragicznie, jak myślałam. Wystarczyło mi jedno krótkie spojrzenie na tytuł najnowszego postu i automatycznie rozwiały się prawie wszystkie moje wątpliwości. Hot trzynastka nie pisałaby przecież o homoseksualizmie. Chyba, że uważałaby go za rodzaj deserku homogenizowanego. Z góry przepraszam wszystkie nieco bardziej uświadomione trzynastolatki, ale moje dotychczasowe doświadczenia z dziewczętami w tym wieku jednoznacznie wskazują na to, że imponującą wiedzą to wy nie błyszczycie. Z resztą sama wiem jak to jest, nie jestem jeszcze aż tak stara, żeby nie pamiętać jak sama się zachowywałam i jaką wiedzą dysponowałam. Okej, wróćmy może lepiej do bloga, bo rozwodzenie się nad wiedzą pierwszogimnazjalistek nie jest najlepszym pomysłem. Tak więc wygląda na to, że blog zawiera prawdziwe refleksje nastolatki, a tym samym nie odrzuci mnie od siebie siłą miliona koni mechanicznych. Właśnie przeglądam Twoje linki i zostałam olśniona. Mała-poradnia-darci to Twój blog? Z tego, co pamiętam szału u nas nie zrobił, choć został oceniony na dobrą bodajże. Ale nie o nim teraz przecież, a o darciowym. Szablon pobrany od Zakazanych prawdopodobnie (co wnioskuję po tym, że akurat tę szabloniarnię masz w linkach), więc powiem jedynie tyle, że ujdzie w tłoku i pasuje do refleksji, a o jego graficznych niedoskonałościach wypowiadać się nie będę. Wypowiem się za to na temat niebieskich i podkreślonych linek. Czyż nie wyglądałyby estetyczniej, gdybyś pozbawiła ich tych śmiesznych podkreśleń i zmieniła kolor na nieco bardziej pasujący do bloga? Wyglądałyby, jak na moje wypracowane oko.
Nagłówek - 3/5
Nic specjalnego, ale do refleksji, jakich spodziewam się po darciowym, pasuje idealnie. Do takich dojrzalszych refleksji, a nie tych rodem z czata dla trzydziestolatków, gdzie wchodzą same nastki. Dziewczyna z nagłówka nastraja raczej pesymistycznie, ale nie biorę tego za wadę. Czekam po prostu na treść i zacieram już rączki zaopatrzone w jakieś trzydzieści bransoletek, co by komuś namolnemu pobrzęczeć trochę za uchem, a za nagłówek daję trzy punkty za trafne, jak mniemam, wprowadzenie.
Treść - 9/10
Wow, powiem szczerze, że zdziwienie nieziemskie mnie ogarnęło na widok szerokiej listy. Nie byłam w stanie zdecydować się na coś konkretnego, więc najzwyczajniej w świecie przeczytałam wszystko. Na temat pierwszej notki chętnie się wypowiem, bo już dawno zauważyłam, że nigdzie nie można być sobą. Pisał nawet o tym Gombrowicz w książce Ferdydurke. W każdej sytuacji przybieramy inną gębę i właściwie nigdy nie jesteśmy do końca sobą. Nie o tym właściwie pisałaś, ale automatycznie nasunął mi się temat gęby. Jak chcesz być akceptowany, musisz się dostosowywać do środowiska. Wszelkie udziwnienia zostaną od razu wyśmiane, a naprawdę niewielu ludzi dobrowolnie godzi się na bycie wyśmiewanym. Większość woli się dopasować, niż pozostać przy swoich ideałach. Brawa dla tych wytrwałych.
Druga notka... O zwierzętach. Wiesz, miałam kiedyś psa. Był moim najlepszym przyjacielem przez kilka pierwszych tygodni, ale później stał się moim największym wrogiem. Były wakacje, chciałam wyjść ze znajomymi, a nie mogłam, bo musiałam wyprowadzić psa i w domu samego nie wolno go było zostawić. Całe wakacje schrzanione. To było kilka lat temu, a dziś już wiem, że nie nadaje się do opieki nad zwierzętami, więc nawet się takowej nie podejmuję. Cały sęk w tym, że niewielu ludzi przyzna się przed sobą samym, że jest po prostu nieodpowiedzialnym. Większość (ah, znowu ta większość) po śmierci lub porzuceniu jednego zaniedbanego zwierzaka, kupi drugiego, bo tak jest fajnie.
Przyjaźń damsko-męska... Nie wierzę z własnego doświadczenia. Prędzej czy później jedno w drugim się zakocha, być może platonicznie i nici z przyjaźni. A nawet jeśli zakochają się w sobie nawzajem, to i tak związek ten rozpadnie się prędzej czy później. Jednak fajnie jest mieć przyjaciela. Dopóki jest on tylko przyjacielem.
Użwyki... A ja nie palę, nie piję i czuję się z tym świetnie. Nie czuję się lepsza, kiedy trzymam w ręku papierosa czy puszkę piwa. Nie bawi mnie picie po klatkach schodowych czy pod sklepami. Nie wchodzę w to. Co jednocześnie nie oznacza, że nie potrafię dobrze się bawić.
I wypowiadać tak mogłabym się na temat każdego jednego napisanego przez Ciebie postu, ale wątpię, żeby moje prywatne refleksje kogokolwiek w tym momencie obchodziły. Poruszasz mnie. Piszesz tak, że mam ochotę to skomentować. Zgodzić się z Tobą bądź skrytykować, nieważne. Ważne, że potrafisz mnie zainspirować do mówienia. Powtórzę. Wow.
Ortografia i poprawność językowa - 10/10
Masz tę pieprzoną dziesiątkę i ciesz się jej widokiem, bo w pełni zasłużyłaś. Pomijając już oczywiście brak jakichkolwiek błędów natury ortograficznej czy interpunkcyjnej, Ty potrafisz po prostu interesująco pisać. Potrafisz pisać na tyle interesująco, żeby zainteresować MNIE. I choć piszesz o rzeczach, o których można przeczytać na tysiącach innych blogów, Ty do końca wykorzystujesz temat. I dajesz czytelnikowi duże pole do popisu, każdy może dorzucić swoje trzy grosze, bo nie zamykasz tematu. Podoba mi się, a co.
Układ - 2/5
Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie linki. Popraw je koniecznie, bo wyglądają strasznie. Polemizowałabym również nad statystyką. Nie lepiej napisać po prostu ilu ludzi weszło, a ilu skomentowało? Musisz dzielić ich na fajnych i wspaniałych? A czy aby na pewno wszyscy komentujący są tacy wspaniali?
Temat - 4/5
Niby oklepany, ale temat w stu procentach wykorzystany tak, jak trzeba. Chciałabym Ci zarzucić brak oryginalności, więc zrobię to z przyjemnością, ale nie bierz tego za bardzo do siebie. Choć piszesz o wielu rzeczach, o którym już czytałam, piszesz o nich inaczej. A to się ceni.
Czytelność, obrazki - 4/5
Czytelnie i nieobrazkowo, czyli tak, jak powinno być. Blog ogólnie dość skromny, co pasuje do Twoich refleksji.
Dodatkowe punkty - 3
Przyznaję ogrągłe 3 punkty za to, że choć bardzo się starałam, nie znalazłam nic, za co mogłabym Cię zbesztać. Wiesz, co robisz i robisz to bardzo dobrze.
Suma punktów: 41/60
Ocena: bardzo dobra
Ocenia: Tosia
Pierwsze wrażenie - 6/10
Prostujcie ścieżki, moi mili. Oto zapowiada się na istnie darciową ocenę, cokolwiek miałoby znaczyć to jakże cudowne słowo. Pierwszym moim skojarzeniem było to, że darciowy najzwyczajniej w świecie pochodzi od Darii. Jeśli tak, to raczej nie do końca trafionym, bo gdybym miała nazwać swój prywatny blog tosiowy na przykład, to prędzej zrezygnowałabym z pisania. Belka bloga również nie wygląda zbyt obiecująco. 'Trochę refleksji nastolatki...' kojarzy mi się jedynie z kolejną hot trzynastką uważającą się za Bóg wie co. Jakiś cichy głosik podszeptuje mi, żebym nie nastawiała się jeszcze tak do końca negatywnie, spróbuję więc opanować emocje i przyjrzeć się bliżej. No, przyglądam się i co widzę? A właśnie to, że być może wcale nie będzie tak tragicznie, jak myślałam. Wystarczyło mi jedno krótkie spojrzenie na tytuł najnowszego postu i automatycznie rozwiały się prawie wszystkie moje wątpliwości. Hot trzynastka nie pisałaby przecież o homoseksualizmie. Chyba, że uważałaby go za rodzaj deserku homogenizowanego. Z góry przepraszam wszystkie nieco bardziej uświadomione trzynastolatki, ale moje dotychczasowe doświadczenia z dziewczętami w tym wieku jednoznacznie wskazują na to, że imponującą wiedzą to wy nie błyszczycie. Z resztą sama wiem jak to jest, nie jestem jeszcze aż tak stara, żeby nie pamiętać jak sama się zachowywałam i jaką wiedzą dysponowałam. Okej, wróćmy może lepiej do bloga, bo rozwodzenie się nad wiedzą pierwszogimnazjalistek nie jest najlepszym pomysłem. Tak więc wygląda na to, że blog zawiera prawdziwe refleksje nastolatki, a tym samym nie odrzuci mnie od siebie siłą miliona koni mechanicznych. Właśnie przeglądam Twoje linki i zostałam olśniona. Mała-poradnia-darci to Twój blog? Z tego, co pamiętam szału u nas nie zrobił, choć został oceniony na dobrą bodajże. Ale nie o nim teraz przecież, a o darciowym. Szablon pobrany od Zakazanych prawdopodobnie (co wnioskuję po tym, że akurat tę szabloniarnię masz w linkach), więc powiem jedynie tyle, że ujdzie w tłoku i pasuje do refleksji, a o jego graficznych niedoskonałościach wypowiadać się nie będę. Wypowiem się za to na temat niebieskich i podkreślonych linek. Czyż nie wyglądałyby estetyczniej, gdybyś pozbawiła ich tych śmiesznych podkreśleń i zmieniła kolor na nieco bardziej pasujący do bloga? Wyglądałyby, jak na moje wypracowane oko.
Nagłówek - 3/5
Nic specjalnego, ale do refleksji, jakich spodziewam się po darciowym, pasuje idealnie. Do takich dojrzalszych refleksji, a nie tych rodem z czata dla trzydziestolatków, gdzie wchodzą same nastki. Dziewczyna z nagłówka nastraja raczej pesymistycznie, ale nie biorę tego za wadę. Czekam po prostu na treść i zacieram już rączki zaopatrzone w jakieś trzydzieści bransoletek, co by komuś namolnemu pobrzęczeć trochę za uchem, a za nagłówek daję trzy punkty za trafne, jak mniemam, wprowadzenie.
Treść - 9/10
Wow, powiem szczerze, że zdziwienie nieziemskie mnie ogarnęło na widok szerokiej listy. Nie byłam w stanie zdecydować się na coś konkretnego, więc najzwyczajniej w świecie przeczytałam wszystko. Na temat pierwszej notki chętnie się wypowiem, bo już dawno zauważyłam, że nigdzie nie można być sobą. Pisał nawet o tym Gombrowicz w książce Ferdydurke. W każdej sytuacji przybieramy inną gębę i właściwie nigdy nie jesteśmy do końca sobą. Nie o tym właściwie pisałaś, ale automatycznie nasunął mi się temat gęby. Jak chcesz być akceptowany, musisz się dostosowywać do środowiska. Wszelkie udziwnienia zostaną od razu wyśmiane, a naprawdę niewielu ludzi dobrowolnie godzi się na bycie wyśmiewanym. Większość woli się dopasować, niż pozostać przy swoich ideałach. Brawa dla tych wytrwałych.
Druga notka... O zwierzętach. Wiesz, miałam kiedyś psa. Był moim najlepszym przyjacielem przez kilka pierwszych tygodni, ale później stał się moim największym wrogiem. Były wakacje, chciałam wyjść ze znajomymi, a nie mogłam, bo musiałam wyprowadzić psa i w domu samego nie wolno go było zostawić. Całe wakacje schrzanione. To było kilka lat temu, a dziś już wiem, że nie nadaje się do opieki nad zwierzętami, więc nawet się takowej nie podejmuję. Cały sęk w tym, że niewielu ludzi przyzna się przed sobą samym, że jest po prostu nieodpowiedzialnym. Większość (ah, znowu ta większość) po śmierci lub porzuceniu jednego zaniedbanego zwierzaka, kupi drugiego, bo tak jest fajnie.
Przyjaźń damsko-męska... Nie wierzę z własnego doświadczenia. Prędzej czy później jedno w drugim się zakocha, być może platonicznie i nici z przyjaźni. A nawet jeśli zakochają się w sobie nawzajem, to i tak związek ten rozpadnie się prędzej czy później. Jednak fajnie jest mieć przyjaciela. Dopóki jest on tylko przyjacielem.
Użwyki... A ja nie palę, nie piję i czuję się z tym świetnie. Nie czuję się lepsza, kiedy trzymam w ręku papierosa czy puszkę piwa. Nie bawi mnie picie po klatkach schodowych czy pod sklepami. Nie wchodzę w to. Co jednocześnie nie oznacza, że nie potrafię dobrze się bawić.
I wypowiadać tak mogłabym się na temat każdego jednego napisanego przez Ciebie postu, ale wątpię, żeby moje prywatne refleksje kogokolwiek w tym momencie obchodziły. Poruszasz mnie. Piszesz tak, że mam ochotę to skomentować. Zgodzić się z Tobą bądź skrytykować, nieważne. Ważne, że potrafisz mnie zainspirować do mówienia. Powtórzę. Wow.
Ortografia i poprawność językowa - 10/10
Masz tę pieprzoną dziesiątkę i ciesz się jej widokiem, bo w pełni zasłużyłaś. Pomijając już oczywiście brak jakichkolwiek błędów natury ortograficznej czy interpunkcyjnej, Ty potrafisz po prostu interesująco pisać. Potrafisz pisać na tyle interesująco, żeby zainteresować MNIE. I choć piszesz o rzeczach, o których można przeczytać na tysiącach innych blogów, Ty do końca wykorzystujesz temat. I dajesz czytelnikowi duże pole do popisu, każdy może dorzucić swoje trzy grosze, bo nie zamykasz tematu. Podoba mi się, a co.
Układ - 2/5
Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie linki. Popraw je koniecznie, bo wyglądają strasznie. Polemizowałabym również nad statystyką. Nie lepiej napisać po prostu ilu ludzi weszło, a ilu skomentowało? Musisz dzielić ich na fajnych i wspaniałych? A czy aby na pewno wszyscy komentujący są tacy wspaniali?
Temat - 4/5
Niby oklepany, ale temat w stu procentach wykorzystany tak, jak trzeba. Chciałabym Ci zarzucić brak oryginalności, więc zrobię to z przyjemnością, ale nie bierz tego za bardzo do siebie. Choć piszesz o wielu rzeczach, o którym już czytałam, piszesz o nich inaczej. A to się ceni.
Czytelność, obrazki - 4/5
Czytelnie i nieobrazkowo, czyli tak, jak powinno być. Blog ogólnie dość skromny, co pasuje do Twoich refleksji.
Dodatkowe punkty - 3
Przyznaję ogrągłe 3 punkty za to, że choć bardzo się starałam, nie znalazłam nic, za co mogłabym Cię zbesztać. Wiesz, co robisz i robisz to bardzo dobrze.
Suma punktów: 41/60
Ocena: bardzo dobra
poniedziałek, 10 sierpnia 2009
(274) lilyevans
www.lilyevans.blog.onet.pl
Ocenia: Tosia
Pierwsze wrażenie - 4/10
O, zanosi się na kolejne opowiadanie o poczęciu Harryego Pottera czy czymś równie oklepanym. Nieważne, bo właśnie coś takiego chętnie bym teraz poczytała. Adres bloga prosty, łatwy do zapamiętania i idealnie wprowadza. Belka świetna. Nie dość, że cytat Josepha Conrada ładnie zaznaczony w cudzysłowiu, to jeszcze sympatycznie komponuje się optymistycznym opowiadaniem, jakie spodziewam się ujrzeć już za chwilę. Aforyzmy + opowiadania stanowią dość ładną parę, jeśli ze sobą współgrają. Szablon bloga dość nudny, jak na mój obeznany w szabloniarniach gust. Wali po oczach śnieżnobiałą bielą i w sumie aż szkoda tę biel paskudzić czarną i szarą czcionką. Ale cóż poradzić, przecież białej czcionki na białym tle czytać nie będziemy, więc zróżnicowanie czcionek jest najbardziej konieczne. Proste szablony sprzyjają opowiadaniom, ponieważ nic w nich nie odwraca uwagi od treści, ale szablon tak prosty, że aż nudny na dzień dobry lekko zniechęca. Okej, to treść ma odgrywać główną rolę, ale bez dobrej charakteryzacji nawet najlepszy aktor wypadnie blado w świetle przyozdobionych diamentami kolegów. Mój niesmak spowodowany jest również zbyt ciemnym nagłówkiem, ale o nim za chwilę. Mam nadzieję, że treść będzie nieco bardziej kolorowa niż jej opakowanie, bo w przeciwnym wypadku śmierć jest mi bliska, a na moim nagróbku zmuszeni zostaniecie napisać "Umarła z nudów." Pomimo ogólnego niezadowolenia wciąż jestem dobrej myśli, bo już dawno nie zdarzyło mi się oceniać potterowskiego opowiadania. A przynajmniej Potterem zainspirowanego.
Nagłówek - 1/5
Kiepski jest, przyznaj to sama, droga autorko. W czasach gdy większość ludzi jest mniej więcej obeznana w blogowej grafice, a nawet jak ktoś nie jest, to na zawołanie może dostać idealny szablon, biednie wypadają zwyczajne fotki ściągnięte z Google wstawione jako nagłówek. Co prawda Twoja fotka to bardziej rysunek niż zdjęcie, ale obie dobrze znamy jej źródło, prawda? Chyba, że sama jesteś autorką tego nagłówka, w takim razie zwracam honor. Bez względu na to któż też narysował ten obrazek czy też skąd go ściągnęłaś, nie podoba mi się w roli nagłówka. Może gdyby otoczony został czymś, co w jakikolwiek sposób by do niego pasowało, ale w przypadku, gdy wszędzie jest do bólu biało, a wizytówka bloga, za którą robi nagłówek, jest smutnie szara, nie można stwierdzić, że do czegoś pasuje.
Treść - 8/10
Już od pierwszej chwili, a od wstępu dokładniej, wykazałaś się ogromną znajomością sagi o Harrym Potterze. Ja chyba też, skoro tę znajomość dostrzegłam, ale to nie ja przecież jestem dzisiaj oceniana, a Ty. Świetnie piszesz, a jednocześnie zachowujesz wiarygodność. O ile pisanie o szkole magii może być wiarygodne, oczywiście. Miałam na myśli to, że wszystko znajduje doskonałe odzwierciedlenie w serii o Harrym. Dział 19 zakończyłaś tak gwałtownie i niespodziewanie, że na 100% wrócę do Ciebie niedługo, chociażby po to, żeby zaspokoić swoją ciekawość i dowiedzieć się o co chodziło. Zainteresowałaś mnie, to naprawdę sukces. Już w pierwszym zdaniu oceny powiedziałam, że to kolejne banalne i oklepane opowiadanie i nie myliłam się, ale Twoje ma przynajmniej ten plus, że napisane jest poprawnie. I choć fabułą ogólnie niewiele różni się od dziesiątek innych opowiadań na ten temat, zainteresowało mnie. A to oznacza, że dysponujesz świetną znajomością języka polskiego. Co prawda nie czułam się, jakbym czytała prawdziwą książkę, ale niewiele brakowało. To jest rzadkością, bo większość takich opowiadać z prawdziwą powieścią ma wspólnego tyle, co nic.
Ortografia i poprawność językowa - 6/10
W tym podpunkcie chciałam ocenić Cię najsurowiej jak potrafię, ale już więcej punktów nie potrafię Ci odjąć. Piszesz świetnie, nie dopatrzyłam się u Ciebie ani jednego błędu. Masz talent, który powinnaś rozwijać, ale musisz też zdawać sobie sprawę z tego, że nie piszesz idealnie. Odczułam kilka braków w tekście, a od ludzi, którzy mają potencjał do pisania, wymaga się z reguły więcej niż od zwykłych 'pisarzy'. Mało brakowało do tego, bym czuła się, jakbym czytała prawdziwą książkę. Mało, ale jednak brakowało. A u kogoś, kto tak pisze nie powinno brakować. I za to właśnie odjęłam te kilka punktów, bo chciałabym jakoś zachęcić Cię do działania. Chylę czoła, ale nie spoczywaj na laurach.
Układ - 3/5
Niby porządnie i niby minimalistycznie, ale ogólna kiepskość szablonu powoduje, że i układ mi się średnio podoba. Menu uporządkowane tak, jak trzeba, ale kropki na przykład trzeba usunąć. Jeśli nie chcesz jednak zmienić szablonu, zalinkuj chociaż całe menu na podstronę, a będzie jeszcze estetyczniej.
Temat - 2/5
Sama wiesz jak banalnym jest pisanie kolejnego opowiadania o Lily Evans, Harrym Potterze czy innym popularnym magicznym bohaterze. Twoim plusem jest to, że piszesz je ciekawie. Minusem za to fakt, że fabuła jest tak bardzo podobna do wszystkich innych. Brak mi tu czegoś nowego.
Czytelność, obrazki - 2/5
Czytelnie, owszem. Obrazków za to w tym przypadku niesamowicie mi brakuje. Brak jakiegokolwiek koloru sprawia, że czuję się znudzona. Po raz kolejny polecę zmianę szablonu, bez niej ani rusz.
Dodatkowe punkty - 1
Opowiadanie podobało mi się w całej tej swojej banalności.
Suma punktów: 27/60
Ocena: Dostateczna
Jak najbardziej zasługujesz na dobrą, do której niewiele brakuje, ale ze względu na szablon nie masz prawa jej uzyskać. I już.
(273) wreszcie
www.wreszcie.blog.onet.pl
Ocenia: Tosia
pragnąca jedynie odwalić swój opieprzowy obowiązek, pomimo braku weny i wszelkich chęci. Chęci, których brak spowodowany jest jedynie kiepskością ocenianego bloga. Chciałoby się zjechać go od stóp do głów, a tu okazuje się, że za bardzo nie ma za co. Ciepłych słów też z moich ust dziś nie usłyszycie, bo i takie powinny być czymś uzasadnione.
Pierwsze wrażenie - 1/10
I to jest właśnie to, o czym zdążyłam już wspomnieć. Na widok tego bloga nie przychodzi mi do głowy ani jedna myśl, która w jakikolwiek sposób mogłaby oddać to, co właśnie widzę. Jeszcze nie zdążyłam dobrze się rozejrzeć, a już wiem, że wcale nie mam ochoty tego robić. Z bloga na kilometr wieje nudą i bezpłciowością. Szczególnie ze względu na kolor, którego nie potrafię określić innym mianem niż 'sraczkowaty'. Nie wiem jak wam, ale mnie się to niezbyt przyjemnie kojarzy. Chętnie wypowiedziałabym się na temat poszczególnych członów: adresu, belki czy szablonu, ale wszystko jest tak przerażająco bezbarwne, że naprawdę nie potrafię się wypowiedzieć. Spróbujmy. Adres bloga mówi mi dokładnie nic. Wreszcie. Chciałabym mieć wreszcie tę ocenę za sobą - to najinteligentniejsze zdanie, jakie jestem w stanie aktualnie wymyślić. Za belkę posłużył tekst z którejś tam polskiej ballady, całkiem ładnej swoją drogą, ale nie jeśli występuje na blogu, a tym bardziej w jego belce. Może byłabym w stanie go zdzierżyć, ale jak tu dopasować do siebie tekst z miłością w roli głównej i szablon o sraczkowatym kolorze z kaczkami w nagłówku? Ja nie widzę związku. Chyba, że "Samotny kapitanie, pamiętasz jak błagałam, byś nigdy nie odbierał wszystkiego, co kochałam...?' odnosi się właśnie do tych kaczek? Wyglądają na dość samotne, więc może to właśnie im zostało odebrane wszystko, co kochały? W takim razie (skoro belka napisana jest w pierwszej osobie), utożsamiasz się z kaczką? Ups. To ja może przejdę dalej, bo o tej godzinie mogę powysuwać naprawdę dziwne teorie.
Nagłówek 2/5
Cholernie naturalny. Kojarzy mi się z pewnym miejscem, do którego uwielbiałam chadzać w dzieciństwie. Zdjęcie świetne, ale w połączeniu ze sraczkowatym kolorem tła zewnętrznego daje obrzydliwy efekt.
Treść - 5/10
W swoim pamiętniku nie opisujesz przemyśleń czy refleksji, a zwyczajnie to, co robiłaś i jak Ci minął dzień. Całe Twoje (i moje) szczęście, że piszesz tylko o tym, co ma dla Ciebie jakieś znaczenie, a szczegóły takie jak kolor Twojej szczoteczki do zębów zostawiłaś dla siebie. Po pierwszych dwóch zdaniach pomyślałam sobie, że zapewne wynudzę się jak mops, ale post o ogrodzie całkiem mi się spodobał. Nic nadzwyczajnego, ale Twoim plusem jest konsekwencja. Cały blog utrzymany jest w tym samym klimacie. Przeczytałam niewiele, ale sporo się o Tobie dowiedziałam. Nikt nigdy nie powiedział, że pisanie zwyczajnych pamiętników w internecie jest zabronione. Nie jest, oczywiście. Chyba, że zamierzałabyś raczyć nas wspomnianym już wcześniej kolorem szczoteczki czy czegoś tam. To, co piszesz może być nieco nudne dla przypadkowego czytelnika, ale wydaje mi się, że dla Ciebie ten pamiętnik wiele znaczy. I bardzo fajnie, bo za parę lat, kiedy być może wrócisz do tych wspomnień, będziesz mogła doskonale odtworzyć w pamięci obraz minionych wydarzeń. Na początku każdej notki serwujesz nam dawkę obrazków, za które najchętniej porządnie bym Cię zbeształa, ale wyglądają one tak estetycznie, że naprawdę nie mogę powiedzieć złego słowa w ich kierunku. Przede wszystkim zawsze mają jakiś związek z notką, więc znowu wychodzi Twoja konsekwencja. Wydajesz się pedantką, nawet jeśli nie w życiu, to przynajmniej na blogu. Wszystko jest ładne, staranne i uporządkowane, ale kolory odpychają.
Ortografia i poprawność językowa - 6/10
Nie jest źle, choć z interpunkcją masz mały problem. Swoją drogą zauważyłam, że problem ten występuje na większości blogów. Najwidoczniej w szkołach za mało wpychają nam do głów zasady stawiania przecinków i tak dalej. Cholerne emotikonki, jakie zdarza Ci się wstawiać do notek są potrzebne jak dziura w moście. Stosowanie ich uzależnia, więc radzę ograniczyć, bo za jakiś czas nie będziesz potrafiła napisać zwyczajnego zdania bez 'xD' czy czegoś w tym rodzaju. Sama kiedyś tak zrobiłam, pisałam rozprawkę na jakiś tam dość zabawny temat i co drugie zdanie ozdabiałam uroczym ':D'. Całe szczęście, że w porę zdałam sobie sprawę z tego, co robię, ale przestraszyłam się tej ilości emotikonek. I od tamtego czasu ograniczam się jak mogę. Wracając do tematu Twojej ortografii i poprawności językowej... Nie jest źle, co nie znaczy, że nie mogłoby być lepiej. Niektóre zdania są źle złożone stylistycznie, ale dzięki temu lepiej oddajesz sens tego, co piszesz. Pomimo tego uważam jednak, że uwagę czytelnika lepiej jest zwracać pięknymi wyrażeniami niż potocznym językiem.
Układ - 5/5
Przeglądam sobie Twoje linki w nadziei nadziania się na coś ciekawego i dopatrzyłam się dawnych szablonów. Wszystkie związane z naturą, a szablon numer 3 był najlepszy. Aktualny jest najgorszy, ze względu na sraczkowaty kolor. Na Twoim blogu panuje tak niewyobrażalny porządek, że sama nie wiem jak się po nim poruszać, żeby Ci aby czasem przypadkiem nie napaskudzić. Myślę, że i tak napaskudzę - tą oceną, ale to przynajmniej nie zniszczy Cię wizualnie. Zniszczy za to mnie, ale naprawdę blog ten w żaden sposób na mnie nie działa, choć po głębszym zapoznaniu nie mogę mu zbyt wiele zarzucić.
Temat - 4/5
Zwykły pamiętnik, ale pisany w naprawdę dobry sposób. Co, jak widać, docenił również wujek Onet. Przyznam Ci szczerze, że choć w żaden sposób mnie nie grzejesz, nie czuję się już aż tak bardzo zniechęcona jak na początku. Ten blog ma sens, a naprawdę o mało którym pamiętniku jestem w stanie to powiedzieć.
Czytelność, obrazki - 5/5
Te obazki z początków postów są przeurocze, za każdym razem inne i za każdym razem tak samo uporządkowane. Z niczym się nie gryzą, nie mogę im nic zarzucić. Chyba pierwszy raz w mojej opieprzowej karierze podobają mi się obrazki. Ratunku!?
Dodatkowe punkty
Brak. Brak z powodu czystej złośliwości, bo blog ten wkurzył mnie cholernie. Nie jestem zadowolona ani z niego, ani z oceny, którą wymusiłam sama na sobie tylko po to, żeby nie robić zastoju. Muszę przyznać, że blog jest niezły, co potraktuj jako niewidzialny dodatkowy punkt.
Suma punktów: 28/60
Ocena: dostateczna
Niewiele brakło do dobrej, a ja wreszcie mam ocenę 'wreszcie' za sobą. Hura.
Ocenia: Tosia
pragnąca jedynie odwalić swój opieprzowy obowiązek, pomimo braku weny i wszelkich chęci. Chęci, których brak spowodowany jest jedynie kiepskością ocenianego bloga. Chciałoby się zjechać go od stóp do głów, a tu okazuje się, że za bardzo nie ma za co. Ciepłych słów też z moich ust dziś nie usłyszycie, bo i takie powinny być czymś uzasadnione.
Pierwsze wrażenie - 1/10
I to jest właśnie to, o czym zdążyłam już wspomnieć. Na widok tego bloga nie przychodzi mi do głowy ani jedna myśl, która w jakikolwiek sposób mogłaby oddać to, co właśnie widzę. Jeszcze nie zdążyłam dobrze się rozejrzeć, a już wiem, że wcale nie mam ochoty tego robić. Z bloga na kilometr wieje nudą i bezpłciowością. Szczególnie ze względu na kolor, którego nie potrafię określić innym mianem niż 'sraczkowaty'. Nie wiem jak wam, ale mnie się to niezbyt przyjemnie kojarzy. Chętnie wypowiedziałabym się na temat poszczególnych członów: adresu, belki czy szablonu, ale wszystko jest tak przerażająco bezbarwne, że naprawdę nie potrafię się wypowiedzieć. Spróbujmy. Adres bloga mówi mi dokładnie nic. Wreszcie. Chciałabym mieć wreszcie tę ocenę za sobą - to najinteligentniejsze zdanie, jakie jestem w stanie aktualnie wymyślić. Za belkę posłużył tekst z którejś tam polskiej ballady, całkiem ładnej swoją drogą, ale nie jeśli występuje na blogu, a tym bardziej w jego belce. Może byłabym w stanie go zdzierżyć, ale jak tu dopasować do siebie tekst z miłością w roli głównej i szablon o sraczkowatym kolorze z kaczkami w nagłówku? Ja nie widzę związku. Chyba, że "Samotny kapitanie, pamiętasz jak błagałam, byś nigdy nie odbierał wszystkiego, co kochałam...?' odnosi się właśnie do tych kaczek? Wyglądają na dość samotne, więc może to właśnie im zostało odebrane wszystko, co kochały? W takim razie (skoro belka napisana jest w pierwszej osobie), utożsamiasz się z kaczką? Ups. To ja może przejdę dalej, bo o tej godzinie mogę powysuwać naprawdę dziwne teorie.
Nagłówek 2/5
Cholernie naturalny. Kojarzy mi się z pewnym miejscem, do którego uwielbiałam chadzać w dzieciństwie. Zdjęcie świetne, ale w połączeniu ze sraczkowatym kolorem tła zewnętrznego daje obrzydliwy efekt.
Treść - 5/10
W swoim pamiętniku nie opisujesz przemyśleń czy refleksji, a zwyczajnie to, co robiłaś i jak Ci minął dzień. Całe Twoje (i moje) szczęście, że piszesz tylko o tym, co ma dla Ciebie jakieś znaczenie, a szczegóły takie jak kolor Twojej szczoteczki do zębów zostawiłaś dla siebie. Po pierwszych dwóch zdaniach pomyślałam sobie, że zapewne wynudzę się jak mops, ale post o ogrodzie całkiem mi się spodobał. Nic nadzwyczajnego, ale Twoim plusem jest konsekwencja. Cały blog utrzymany jest w tym samym klimacie. Przeczytałam niewiele, ale sporo się o Tobie dowiedziałam. Nikt nigdy nie powiedział, że pisanie zwyczajnych pamiętników w internecie jest zabronione. Nie jest, oczywiście. Chyba, że zamierzałabyś raczyć nas wspomnianym już wcześniej kolorem szczoteczki czy czegoś tam. To, co piszesz może być nieco nudne dla przypadkowego czytelnika, ale wydaje mi się, że dla Ciebie ten pamiętnik wiele znaczy. I bardzo fajnie, bo za parę lat, kiedy być może wrócisz do tych wspomnień, będziesz mogła doskonale odtworzyć w pamięci obraz minionych wydarzeń. Na początku każdej notki serwujesz nam dawkę obrazków, za które najchętniej porządnie bym Cię zbeształa, ale wyglądają one tak estetycznie, że naprawdę nie mogę powiedzieć złego słowa w ich kierunku. Przede wszystkim zawsze mają jakiś związek z notką, więc znowu wychodzi Twoja konsekwencja. Wydajesz się pedantką, nawet jeśli nie w życiu, to przynajmniej na blogu. Wszystko jest ładne, staranne i uporządkowane, ale kolory odpychają.
Ortografia i poprawność językowa - 6/10
Nie jest źle, choć z interpunkcją masz mały problem. Swoją drogą zauważyłam, że problem ten występuje na większości blogów. Najwidoczniej w szkołach za mało wpychają nam do głów zasady stawiania przecinków i tak dalej. Cholerne emotikonki, jakie zdarza Ci się wstawiać do notek są potrzebne jak dziura w moście. Stosowanie ich uzależnia, więc radzę ograniczyć, bo za jakiś czas nie będziesz potrafiła napisać zwyczajnego zdania bez 'xD' czy czegoś w tym rodzaju. Sama kiedyś tak zrobiłam, pisałam rozprawkę na jakiś tam dość zabawny temat i co drugie zdanie ozdabiałam uroczym ':D'. Całe szczęście, że w porę zdałam sobie sprawę z tego, co robię, ale przestraszyłam się tej ilości emotikonek. I od tamtego czasu ograniczam się jak mogę. Wracając do tematu Twojej ortografii i poprawności językowej... Nie jest źle, co nie znaczy, że nie mogłoby być lepiej. Niektóre zdania są źle złożone stylistycznie, ale dzięki temu lepiej oddajesz sens tego, co piszesz. Pomimo tego uważam jednak, że uwagę czytelnika lepiej jest zwracać pięknymi wyrażeniami niż potocznym językiem.
Układ - 5/5
Przeglądam sobie Twoje linki w nadziei nadziania się na coś ciekawego i dopatrzyłam się dawnych szablonów. Wszystkie związane z naturą, a szablon numer 3 był najlepszy. Aktualny jest najgorszy, ze względu na sraczkowaty kolor. Na Twoim blogu panuje tak niewyobrażalny porządek, że sama nie wiem jak się po nim poruszać, żeby Ci aby czasem przypadkiem nie napaskudzić. Myślę, że i tak napaskudzę - tą oceną, ale to przynajmniej nie zniszczy Cię wizualnie. Zniszczy za to mnie, ale naprawdę blog ten w żaden sposób na mnie nie działa, choć po głębszym zapoznaniu nie mogę mu zbyt wiele zarzucić.
Temat - 4/5
Zwykły pamiętnik, ale pisany w naprawdę dobry sposób. Co, jak widać, docenił również wujek Onet. Przyznam Ci szczerze, że choć w żaden sposób mnie nie grzejesz, nie czuję się już aż tak bardzo zniechęcona jak na początku. Ten blog ma sens, a naprawdę o mało którym pamiętniku jestem w stanie to powiedzieć.
Czytelność, obrazki - 5/5
Te obazki z początków postów są przeurocze, za każdym razem inne i za każdym razem tak samo uporządkowane. Z niczym się nie gryzą, nie mogę im nic zarzucić. Chyba pierwszy raz w mojej opieprzowej karierze podobają mi się obrazki. Ratunku!?
Dodatkowe punkty
Brak. Brak z powodu czystej złośliwości, bo blog ten wkurzył mnie cholernie. Nie jestem zadowolona ani z niego, ani z oceny, którą wymusiłam sama na sobie tylko po to, żeby nie robić zastoju. Muszę przyznać, że blog jest niezły, co potraktuj jako niewidzialny dodatkowy punkt.
Suma punktów: 28/60
Ocena: dostateczna
Niewiele brakło do dobrej, a ja wreszcie mam ocenę 'wreszcie' za sobą. Hura.
piątek, 7 sierpnia 2009
(262) sunsetdistrict
www.sunsendistrict.blog.onet.pl
Ocenia: Tosia
Pierwsze wrażenie - 7/10
Na sam początek jakieś milion razy wpisałam niepoprawny adres, przez co wejście na bloga zostało mi cholernie utrudnione, ale dałam radę. Uprzedzam, że moje pierwsze wrażenie to pic na wodę, bo znam ten blog już bardzo dobrze, choć mniej więcej od miesiąca powtrzymuję się, by nie zajrzeć jeszcze do treści. Dziś w końcu nadszedł ten dzień, kiedy mogę złapać ją między moje długie palce pianistki, obracać ją, oglądać, przeglądać i rozkoszować się jej świetnością bądź obedrzeć ją ze skóry i rzucić na pożarcie wygłodniałym hienom cmentarnym. Nastawiona jestem raczej pozytywnie, bo autor uprzedził mnie z góry, że pisze książkę co automatycznie wydało mi się wielką i poważną sprawą. No wiecie, w końcu FACET pisze KSIĄŻKĘ. Jak już tym dwóm słowom zdarzy się wystąpić ze sobą w jednym zdaniu, to zazwyczaj (choć nie zawsze oczywiście) zapowiadają coś wartego uwagi. Szablon bloga dość prosty, ale wszelkie udziwnienia byłyby tu jak najbardziej nie na miejscu. W końcu to męski blog. Nie będziemy chyba wymagać od facetów, żeby starali się dotrzeć prosto w nasze gusta? Od wieków przecież wiadomo, że choćby się dwoili i troili, nie są w stanie nas zaspokoić. A przynajmniej nie na wszystkich możliwych płaszczyznach. Co do szablonu bloga: Wszystko wydaje się znajdywać na odpowiednim dla siebie miejscu i choć minimalizm poszedł w tym wypadku w cień, muszę przyznać, że nie mam jakchś większych zażaleń. Nigdzie nie mogę się dopatrzeć obiecanego wcześniej opisu bohaterów, ale jakoś przeżyję ten brak, bo w przypadku, gdy cała historia opowiadania jest wyjaśniona jasno, prosto i wyraźnie, brak takowego opisu nie jest największym z możliwych grzechów. Kolory czcionek tak sympatycznie komponują się z kolorami nagłówka, że aż zmuszona jestem się zastanowić, czy to aby na pewno tylko przypadek. Ok, po zastanowieniu doszłam do wniosku, że pewnie nie przypadek, a celowe działanie, co jest oczywiście wielkim, a wręcz ogromnym plusem, że zadałeś sobie tyle trudu, by dopasować czcionki z nagłówkiem. O samym nagłówku za chwilę, ale wszystko sprawia wrażenie naprawdę przemyślanego. Co oczywiście Tosia lubi.
Nagłówek - 4/5
Mimo że znam dość banalne pochodzenie nagłówkowego zdjęcia, wciąż jestem nim oczarowana. Ma w sobie coś, co sprawia, że chciałabym znaleźć się w tym miejscu i na kilka chwil zatrzymać czas, by móc do bólu upajać się tym pięknym zachodem słońca. A nie jest to zwyczajny zachód, a jakiś taki... magiczny. Tak wiem, programy komputerowe są w stanie zdziałać cuda. (No właśnie i powiedzcie mi tu teraz, że komputer nie jest lepszy od faceta.)
Treść - 6/10
Na temat treści zdążyłam się już rozpisać, ale Onet zażyczył sobie zrobić mi dowcip i najzwyczajniej w świecie usunął cały tekst. Ciężko jest po raz kolejny pisać o czymś, na temat czego wykorzystało się już wszystkie możliwe argumenty, ale niech będzie, że spróbuję raz jeszcze. Przede wszystkim jestem zachwycona faktem, że wśród 4 przeczytanych postów nie znalazłam ani jednej wzmianki o miłości. To niesamowite, że masz pomysł, który wcale do niej nie nawiązuje, a do tego świetnie go wykorzystujesz. Gdzieś tam, chyba w drugiej notce, znalazłam zagubiony opis bohaterów, który był tak szczegółowy, że zaczęłam już się bać, że zaraz przegniesz i opowiesz mi o bohaterach o jeden szczegół za dużo. Na Twoje osobiste szczęście skończyłeś w najodpowiedniejszym momencie. Samo opowiadanie nie do końca trafiło w dziesiątkę na mojej prywatnej skali, ale może to kwestia tego, że tak naprawdę dopiero zaczęłam je czytać. Chętnie przeczytam więcej, ale w swoim czasie i dla przyjemności, bo czytanie na siłę bywa nużące. Całość różni się od zwyczajnych blogowych opowiadań. Twoje naprawdę przypomina książkę, a nie zwykłe teksty do szuflady. Szczerze mówiąc na początku bałam się, że nie uda Ci się zaznaczyć tej drobnej różnicy pomiędzy powieścią, a opowiadaniem, ale zrobiłeś to bardzo dobrze. Jeśli książka kiedykolwiek trafi do druku, zobowiązuję się przeczytać ją od deski do deski. Chociaż w sumie to dziwnie poczułabym się trzymając w ręce książkę, którą kiedyś tam zdarzyło mi się ocenić. Conajmniej dziwnie. Przede wszystkim miałabym nieodparte wrażenie, że nie byłam godna oceniania czegoś, co teraz być może stanie się hitem. W razie czego proszę usunąć wszystkie ślady po tej ocenie, żeby Twoi ewentualnie fani nie zarzucili mi kiedyś bezczelności i brawury, jako że odważyłam się ocenić Twoją twórczość. A właśnie, do twórczości Twojej wracając. Pomimo tego, że nie powaliła mnie na kolana, a nawet troszkę chwilami znudziła (np. kiedy chłopcy pili piwo, chyba w trzeciej notce, bałam się, że usnę. Jakiś taki rozgardiasz tam zapanował), nie mogę Ci za bardzo nic zarzucić. Wiesz, co robisz i robisz to dobrze. A reszta to już kwestia gustu. Jedni zaczną składać Ci pokłony, drudzy przejdą obojętnie. Na ten moment powinnam chyba zaliczyć się do tych drugich, co nie znaczy, że po przeczytaniu dalszej części moje zdanie na ten temat gruntownie się nie zmieni. Kto wie.
Ortografia i poprawność językowa - 8/10
Już na wstępie znalazłam u Ciebie błąd jak stąd do Afryki. Przedpotopową, razem powinno być pisane, a u Ciebie jest oddzielnie. Poza tym nie rzuciło mi się w oczy nic wartego szczególnej uwagi, choć, oczywiście, idealnie też nie było. Gdzieś tam brakło przecinka, gdzie indziej skleiły Ci się wyrazy. A właśnie, co do tych sklejonych wyrazów. Zauważyłam, że już pod pierwszym postem ktoś łaskawie zwrócił Ci uwagę na ten temat, ale nie zauważyłam u Ciebie zmiany pod tym względem. Może za mało przeczytałam i dalej jest lepiej, ale w tekście przerobionym przeze mnie takich wyrazów widnieje dość sporo. Co, o dziwo, wcale nie utrudniło mi czytania. Poprawność u Ciebie stoi na pierwszym miejscu, co widać od razu. Nie dopatrzyłam się ani jednej literówki czy czegoś tam innego, co mogłoby gryźć się z moim poczuciem estetyki (poza sklejonymi słowami, of kors). Jeszcze jedno... Dawno temu uprzedziłeś mnie, że jeśli mam wstręt do blogowej angielszczyzny, to zapewne będzie z Tobą krucho, ale przyznam Ci szczerze, że choć na blogu polszczyzną nie wieje, znów nie mogę Ci zbyt wiele zarzucić. Angielskie imiona, miasta itd. stosowane są konsekwetnie i pasują do treści. Polskie wydawałyby się chyba zbyt pospolite, biorąc pod uwagę ogólnie mało pospolitą treść.
Układ - 4/5
Najbardziej podobają mi się w nim kolory czcionek, o czym wspomniałam już odpowiednio wyżej. Ładnie dopasowane do nagłówka. Co prawda trzykolumnowe blogi już dawno wyszły z mody, ale tu znowu odzywa się we mnie chęć usprawiedliwiania. Jesteś facetem, nie nadążasz za trendami. Poza tym wszystko wygląda całkiem nieźle, więc najwidoczniej czasem warto stać na pieńku z modą. Szczególnie tą internetową, która jest kija warta. Największym plusem całego układu ramek jest fakt, że zawierają w sobie wszystkie najpotrzebniejsze informacje. Dosłownie nic dodać, nic ująć.
Temat - 5/5
W tym kierunku należą Ci się owacje na stojąco, ponieważ wyobraźnię to Ty masz mega rozwiniętą. Pomysł oryginalny i nietuzinkowy. Nie ma nic wspólnego z resztą tych fajniuśkich blogowych opowiadanek. Masz plan, którego konsekwentnie się trzymasz. Mało tego, że pomysł oryginalny, do tego jeszcze zwyczajnie niezły. A wręcz dobry, chciałoby się rzec. Niech się rzeknie więc. Dobrze jest.
Czytelność, obrazki - 4/5
Nad czcionką ewentualnie możnaby popracować, ale tylko w wypadku nadzwyczajnego czepialstwa, którego z mojej strony dzisiaj nie usłyszysz. Nie jest źle, czyta się całkiem wygodnie. Aczkolwiek wcale nie oznacza to, że nie mogłoby być lepiej. Oczywiście wszelakie obrazki odwróciłyby jedynie uwagę od treści, co bardzo przeszkadzałoby w jej czytaniu, a przede wszystkim gryzłoby się z moim poczuciem estetyki. Na szczęście poza nagłówkiem nie znalazłam żadnych obrazeczków. Przede wszystkim brak avatarków, buttoników i innych takich jest dla mnie wielką ulgą. Całe szczęście, że faceci z reguły nie nadążają za trendami, bo w przeciwnym wypadku być może nawet u Ciebie bym takowe znalazła. Nie znalazłam. Świetnie.
Dodatkowe punkty - 3
Przede wszystkim za oryginalność. Poza tym za ogólną sympatyczną atmosferę.
Suma punktów: 41/60
Ocena: bardzo dobra
Pierwszy raz denerwuję się przed publikacją oceny. Mam nadzieję, że nie zawiodłam niczych oczekiwań.
Ocenia: Tosia
Pierwsze wrażenie - 7/10
Na sam początek jakieś milion razy wpisałam niepoprawny adres, przez co wejście na bloga zostało mi cholernie utrudnione, ale dałam radę. Uprzedzam, że moje pierwsze wrażenie to pic na wodę, bo znam ten blog już bardzo dobrze, choć mniej więcej od miesiąca powtrzymuję się, by nie zajrzeć jeszcze do treści. Dziś w końcu nadszedł ten dzień, kiedy mogę złapać ją między moje długie palce pianistki, obracać ją, oglądać, przeglądać i rozkoszować się jej świetnością bądź obedrzeć ją ze skóry i rzucić na pożarcie wygłodniałym hienom cmentarnym. Nastawiona jestem raczej pozytywnie, bo autor uprzedził mnie z góry, że pisze książkę co automatycznie wydało mi się wielką i poważną sprawą. No wiecie, w końcu FACET pisze KSIĄŻKĘ. Jak już tym dwóm słowom zdarzy się wystąpić ze sobą w jednym zdaniu, to zazwyczaj (choć nie zawsze oczywiście) zapowiadają coś wartego uwagi. Szablon bloga dość prosty, ale wszelkie udziwnienia byłyby tu jak najbardziej nie na miejscu. W końcu to męski blog. Nie będziemy chyba wymagać od facetów, żeby starali się dotrzeć prosto w nasze gusta? Od wieków przecież wiadomo, że choćby się dwoili i troili, nie są w stanie nas zaspokoić. A przynajmniej nie na wszystkich możliwych płaszczyznach. Co do szablonu bloga: Wszystko wydaje się znajdywać na odpowiednim dla siebie miejscu i choć minimalizm poszedł w tym wypadku w cień, muszę przyznać, że nie mam jakchś większych zażaleń. Nigdzie nie mogę się dopatrzeć obiecanego wcześniej opisu bohaterów, ale jakoś przeżyję ten brak, bo w przypadku, gdy cała historia opowiadania jest wyjaśniona jasno, prosto i wyraźnie, brak takowego opisu nie jest największym z możliwych grzechów. Kolory czcionek tak sympatycznie komponują się z kolorami nagłówka, że aż zmuszona jestem się zastanowić, czy to aby na pewno tylko przypadek. Ok, po zastanowieniu doszłam do wniosku, że pewnie nie przypadek, a celowe działanie, co jest oczywiście wielkim, a wręcz ogromnym plusem, że zadałeś sobie tyle trudu, by dopasować czcionki z nagłówkiem. O samym nagłówku za chwilę, ale wszystko sprawia wrażenie naprawdę przemyślanego. Co oczywiście Tosia lubi.
Nagłówek - 4/5
Mimo że znam dość banalne pochodzenie nagłówkowego zdjęcia, wciąż jestem nim oczarowana. Ma w sobie coś, co sprawia, że chciałabym znaleźć się w tym miejscu i na kilka chwil zatrzymać czas, by móc do bólu upajać się tym pięknym zachodem słońca. A nie jest to zwyczajny zachód, a jakiś taki... magiczny. Tak wiem, programy komputerowe są w stanie zdziałać cuda. (No właśnie i powiedzcie mi tu teraz, że komputer nie jest lepszy od faceta.)
Treść - 6/10
Na temat treści zdążyłam się już rozpisać, ale Onet zażyczył sobie zrobić mi dowcip i najzwyczajniej w świecie usunął cały tekst. Ciężko jest po raz kolejny pisać o czymś, na temat czego wykorzystało się już wszystkie możliwe argumenty, ale niech będzie, że spróbuję raz jeszcze. Przede wszystkim jestem zachwycona faktem, że wśród 4 przeczytanych postów nie znalazłam ani jednej wzmianki o miłości. To niesamowite, że masz pomysł, który wcale do niej nie nawiązuje, a do tego świetnie go wykorzystujesz. Gdzieś tam, chyba w drugiej notce, znalazłam zagubiony opis bohaterów, który był tak szczegółowy, że zaczęłam już się bać, że zaraz przegniesz i opowiesz mi o bohaterach o jeden szczegół za dużo. Na Twoje osobiste szczęście skończyłeś w najodpowiedniejszym momencie. Samo opowiadanie nie do końca trafiło w dziesiątkę na mojej prywatnej skali, ale może to kwestia tego, że tak naprawdę dopiero zaczęłam je czytać. Chętnie przeczytam więcej, ale w swoim czasie i dla przyjemności, bo czytanie na siłę bywa nużące. Całość różni się od zwyczajnych blogowych opowiadań. Twoje naprawdę przypomina książkę, a nie zwykłe teksty do szuflady. Szczerze mówiąc na początku bałam się, że nie uda Ci się zaznaczyć tej drobnej różnicy pomiędzy powieścią, a opowiadaniem, ale zrobiłeś to bardzo dobrze. Jeśli książka kiedykolwiek trafi do druku, zobowiązuję się przeczytać ją od deski do deski. Chociaż w sumie to dziwnie poczułabym się trzymając w ręce książkę, którą kiedyś tam zdarzyło mi się ocenić. Conajmniej dziwnie. Przede wszystkim miałabym nieodparte wrażenie, że nie byłam godna oceniania czegoś, co teraz być może stanie się hitem. W razie czego proszę usunąć wszystkie ślady po tej ocenie, żeby Twoi ewentualnie fani nie zarzucili mi kiedyś bezczelności i brawury, jako że odważyłam się ocenić Twoją twórczość. A właśnie, do twórczości Twojej wracając. Pomimo tego, że nie powaliła mnie na kolana, a nawet troszkę chwilami znudziła (np. kiedy chłopcy pili piwo, chyba w trzeciej notce, bałam się, że usnę. Jakiś taki rozgardiasz tam zapanował), nie mogę Ci za bardzo nic zarzucić. Wiesz, co robisz i robisz to dobrze. A reszta to już kwestia gustu. Jedni zaczną składać Ci pokłony, drudzy przejdą obojętnie. Na ten moment powinnam chyba zaliczyć się do tych drugich, co nie znaczy, że po przeczytaniu dalszej części moje zdanie na ten temat gruntownie się nie zmieni. Kto wie.
Ortografia i poprawność językowa - 8/10
Już na wstępie znalazłam u Ciebie błąd jak stąd do Afryki. Przedpotopową, razem powinno być pisane, a u Ciebie jest oddzielnie. Poza tym nie rzuciło mi się w oczy nic wartego szczególnej uwagi, choć, oczywiście, idealnie też nie było. Gdzieś tam brakło przecinka, gdzie indziej skleiły Ci się wyrazy. A właśnie, co do tych sklejonych wyrazów. Zauważyłam, że już pod pierwszym postem ktoś łaskawie zwrócił Ci uwagę na ten temat, ale nie zauważyłam u Ciebie zmiany pod tym względem. Może za mało przeczytałam i dalej jest lepiej, ale w tekście przerobionym przeze mnie takich wyrazów widnieje dość sporo. Co, o dziwo, wcale nie utrudniło mi czytania. Poprawność u Ciebie stoi na pierwszym miejscu, co widać od razu. Nie dopatrzyłam się ani jednej literówki czy czegoś tam innego, co mogłoby gryźć się z moim poczuciem estetyki (poza sklejonymi słowami, of kors). Jeszcze jedno... Dawno temu uprzedziłeś mnie, że jeśli mam wstręt do blogowej angielszczyzny, to zapewne będzie z Tobą krucho, ale przyznam Ci szczerze, że choć na blogu polszczyzną nie wieje, znów nie mogę Ci zbyt wiele zarzucić. Angielskie imiona, miasta itd. stosowane są konsekwetnie i pasują do treści. Polskie wydawałyby się chyba zbyt pospolite, biorąc pod uwagę ogólnie mało pospolitą treść.
Układ - 4/5
Najbardziej podobają mi się w nim kolory czcionek, o czym wspomniałam już odpowiednio wyżej. Ładnie dopasowane do nagłówka. Co prawda trzykolumnowe blogi już dawno wyszły z mody, ale tu znowu odzywa się we mnie chęć usprawiedliwiania. Jesteś facetem, nie nadążasz za trendami. Poza tym wszystko wygląda całkiem nieźle, więc najwidoczniej czasem warto stać na pieńku z modą. Szczególnie tą internetową, która jest kija warta. Największym plusem całego układu ramek jest fakt, że zawierają w sobie wszystkie najpotrzebniejsze informacje. Dosłownie nic dodać, nic ująć.
Temat - 5/5
W tym kierunku należą Ci się owacje na stojąco, ponieważ wyobraźnię to Ty masz mega rozwiniętą. Pomysł oryginalny i nietuzinkowy. Nie ma nic wspólnego z resztą tych fajniuśkich blogowych opowiadanek. Masz plan, którego konsekwentnie się trzymasz. Mało tego, że pomysł oryginalny, do tego jeszcze zwyczajnie niezły. A wręcz dobry, chciałoby się rzec. Niech się rzeknie więc. Dobrze jest.
Czytelność, obrazki - 4/5
Nad czcionką ewentualnie możnaby popracować, ale tylko w wypadku nadzwyczajnego czepialstwa, którego z mojej strony dzisiaj nie usłyszysz. Nie jest źle, czyta się całkiem wygodnie. Aczkolwiek wcale nie oznacza to, że nie mogłoby być lepiej. Oczywiście wszelakie obrazki odwróciłyby jedynie uwagę od treści, co bardzo przeszkadzałoby w jej czytaniu, a przede wszystkim gryzłoby się z moim poczuciem estetyki. Na szczęście poza nagłówkiem nie znalazłam żadnych obrazeczków. Przede wszystkim brak avatarków, buttoników i innych takich jest dla mnie wielką ulgą. Całe szczęście, że faceci z reguły nie nadążają za trendami, bo w przeciwnym wypadku być może nawet u Ciebie bym takowe znalazła. Nie znalazłam. Świetnie.
Dodatkowe punkty - 3
Przede wszystkim za oryginalność. Poza tym za ogólną sympatyczną atmosferę.
Suma punktów: 41/60
Ocena: bardzo dobra
Pierwszy raz denerwuję się przed publikacją oceny. Mam nadzieję, że nie zawiodłam niczych oczekiwań.
poniedziałek, 3 sierpnia 2009
(244) ann-and-joe
www.ann-and-joe.blog.onet.pl
Ocenia: Tosia
Pierwsze wrażenie - 0/10
Ups. Kategoria BadBoys, w adresie Joe (podejrzewam, że z Jonas Brothers), w nagłówku Selena Gomez, a w notce zawieszenie. Okej, chwilowe tylko, więc wcale się nie czepiam. Przyczepię się za to do okoła miliona innych Twoich potknięć, upadków i porażek, jakie spodziewam się ujrzeć już od pierwszej sekundy zwiedzania bloga. Uroczyście oświadczam, że gwiazdki Disney Channel z reguły przyprawiają mnie o chwilowe mdłości i długotrwałe migreny, a wiadomo, że człowiek zły, jak go boli. A jak zły to się wyżywa na winowajcach. Uzbrój się więc proszę, droga Autorko, w płaszcz cierpliwości i zaopatrz w cały dzbanek melisy, to może na końcu obie wyjdziemy żywe z tej konfrontacji. Chciałam na dzień dobry przeczytać sobie coś o Tobie, żeby uzupełnić obrazek beznadziejnego szablonu plus tysięcy zbędnych dodatków, ale zbyłaś mnie jednym krótkim "Książkę piszesz??". A żebyś wiedziała, że kiedyś napiszę, a wtedy to dopiero Ci gały z orbit wyskoczą. Póki co czuję się zaniedbana, bo skoro już mam analizować Twoją twórczość, to chciałabym przynajmniej wiedzieć, kogo tym razem przyszło mi objechać od stóp do głów moim prywatnym walcem trzymanym w komórce. Najwidoczniej nie za dobrze go pilnuję, skoro wyrusza na samotne wycieczki i odwiedza takie blogi jak Twój pozostawiając na nich brud, smród i ubóstwo. Chciałam znaleźć choćby jeden drobny szczegół, który w tym momencie nie odpychałby mnie siłą stu tysięcy koni mechanicznych, ale nie, nie znalazłam takowych. Nie mam też siły, by rozczulać się nad każdą jedną kiepską częścią bloga. Najchętniej ograniczyłabym się do jednego, jakże przyjemnego, stwierdzenia informującego Cię, że wychodzę, ale należą Ci się chyba jeszcze jakieś wyjaśnienia, dlaczego akurat tak a nie inaczej postąpiłam. Wyjaśnię więc. Jest beznadziejnie, kiepsko i szkaradnie i naprawdę brakuje mi słów, by móc się nad Tobą dalej rozwodzić.
Nagłówek - 0/5
I cóż mi przyszło z tego, że wyszłam, skoro musiałam wrócić, by ocenić twór odgrywający u Ciebie rolę nagłówka? Nawet gdyby przyszło mi kiedyś oceniać to coś w postaci zwykłego zdjęcia, a nie wizytówki bloga, nie byłabym w stanie przyznać za to choćby jednej setnej punkta. Nie wiesz dlaczego? Wcale nie za postać na nim, choć oczywiście i ta pozostawia sobą wiele do życzenia. To zdjęcie jest po prostu samo w sobie paskudne, a Ty jeszcze bardziej je dopieściłaś napisami. Powtórzony adres bloga cholernie mnie obraża, bo nie jestem tak głupia, by nie domyślić się gdzie powinnam go szukać. Ty widocznie za taką uważasz mnie i czytelników, skoro raczysz obchodzić się z nami jak z dziećmi. Chcesz mnie poniańczyć? W porządku, ale weź ze sobą złotą kartę kredytową tatusia. Dalsza część napisu z nagłówka jest w rzeczywistości prawie taka sama jak napis z belki. Nie widzę więc potrzeby, by ją umieszczać i jeszcze bardziej paskudzić i tak już obmierzły nagłówek. Chyba, że naprawdę za wszelką cenę próbujesz ułatwić mi życie i tłumaczysz wszystko jak krowie na granicy. Jeśli tak, to powtórzę, że karta kredytowa bez limitu bardziej mnie zadowoli.
Treść - 0/10
I bądź tu człowieku mądry i wymyśl chociaż kilka sensownych zdań na temat czegoś, co z sensem nie ma nic wspólnego. Mogę jedynie powiedzieć, że jestem już przejedzona ilością takich cholernych, płytkich opowiadanek. Niektórzy po prostu nie powinni się brać za pisanie, a przynajmniej na wystawianie swoich wypocin na światło dzienne, dopóki się chociaż minimalnie nie podszkolą. Zostałam urażona prosto w mój zmysł estetyczny, ponieważ popełniasz tyle błędów, że ja, jako umysł całkowicie humanistyczny, nie jestem w stanie ich zliczyć. Nawet więcej, myślę, że nie jeden matematyk mógłby mieć z tym problemy. Nie chciałabym zniechęcić Cię do pisania, ale naprawdę ja osobiście mam już dosyć. Piszcie sobie w zeszycikach, dzieciaczki i chwalcie się koleżankom na przerwach w szkole. Albo chociaż wyświadczcie mi tę przysługą i nie zgłaszajcie się z tym do mnie. Jedno muszę Ci przyznać. Twój blog jest jednym z niewielu z kategorii opowiadań kiepskiego kalibru, który nie zajmuje się spamowaniem. Za to masz u mnie plusa. A właśnie, w kwestii kategorii. Skąd u Ciebie BadBoys? Opowiadania i już, chociaż całym sercem jestem za tym, by Onet założył nową kategorię, a tę zostawił tylko tym, którzy wiedzą, co robią.
Ortografia i poprawność językowa - 1/10
'-Co?! Jak to?!- powtórzyłam z nie dowierzeniem.' - powtórzyłaś z niedowierzaniem, jeśli już.
'Ciekawa jestem który z nich dostanie prawa rodzicielski??
Za pewne mama...' - zapewne to prawa rodzicielskie miałaś na myśli? No właśnie, zapewne, a nie za pewne i brak przecinka przed 'który'.
'Taa cześć możemy się dzisiaj spatkać?' - Spatkać się? Nie, nie możemy. Spotkać ewentualnie, choć i to odpada.
'(...) ten koleś jest jeszcze gwiazdą którego fanki na widok prawie mdleją na jego widok.' - Czy ktoś byłby łaskaw wyjaśnić mi sens tego zdania? Jak na moje skromne polonistyczne umiejętności powinno być trochę inaczej.
Poza tym błędami popełniasz też mnóstwo interpunkcyjnych i stylistycznych, ale stwierdziłam, że przytaczając je wszystkie, już nigdy nie uwolnię się z ohydnych szponów Twojego bloga. Ograniczyłam się więc to podania tych kilku przykładów, a za resztę najzwyczajniej w świecie, lekką ręką, odejmuję punkty. Zostawiam jeden na zachętę, ponieważ masz całkiem bogate słownictwo, jak na kogoś, kto stworzył coś aż tak kiepskiego.
Układ - 1/5
Cały szablon jest tak powalający, w negatywnym tego słowa znaczeniu, oczywiście, że nawet gdyby układ byłby nadzwyczaj uporządkowany byłabym przeciw. Usuń button, bo jest beznadziejny, a i tak nikt nie pofatyguje się, by wkleić go do siebie. Dopisz też coś w ramce o sobie, bo skoro już piszesz i ktoś tam Cię czyta, to wypadałoby wspomnieć chociaż kilka słów o swojej osobowości.
Temat - 0/5
Kolejne opowiadanie, bez przekazu, bez sensu i bez umiejętności literackich. Proste chyba, że nie ma za co przyznać punktów?
Czytelność, obrazki - 1/5
Czcionka w tekście podstawowym jest zdecydowanie za jasna, co nieco utrudnia czytanie. Obrazeczki do wyrzucenia, razem z całym szablonem.
Dodatkowe punkty
Nie należą się.
Suma punktów: 3/60
Ocena: Niedostateczna
Nie wyobrażacie sobie jak trudno było mi zabrać się za tę ocenę. Czuję niezmierną ulgę, że to już koniec. Żegnam się.
sobota, 1 sierpnia 2009
(238) gumi
www.gumi.blog.onet.pl
Ocenia: Tosia
Pierwsze wrażenie - 2/10
Zacznę od tego, że poprzedni adres (w-chatce-puchatka) podobał mi się o wiele bardziej i dużo lepiej komponował się z pamiętnikiem czy też dziennikiem, jakim rzekomo jest Twój blog. (Rzekomo, ponieważ póki co ograniczyłam się jedynie do zobaczenia jego kategorii. Lubię mówić o adresie zanim zapoznam się z blogiem.) W-chatce-puchatka przenosiło mnie do chatki Puchatka właśnie, pełnej miodku, pozytywnej enegrii i cudownych przyjaciół. Kubuś Puchatek jest moim idolem od zawsze, stąd też mój sentyment do poprzedniego adresu. Gumi nie mówi mi nic. To jakieś zdrobnienie od gumy? Takiej do żucia czy może bardziej do życia? Mniejsza z tym, cokolwiek miałby znaczyć wyraz 'gumi', nie podoba mi się i już. Pierwsze moje skojarzenie na jego temat było takie, że na pewno musi otwierać bramy do królestwa spamu, blogowych dodatków i innych odpadków. Szablon bloga nie robi na mnie nawet najmniejszego wrażenia. Pozytywnego oczywiście, bo negatywnych wywołuje mnóstwo. Po pierwsze dlatego, że właśnie musiałam usunąć duży fragment tekstu, ponieważ autoreczka zażyczyła sobie nowy szablonik i głęboko w nosie miała fakt, że ja już wyprodukowałam dla niej cały poemat. Jakie to wnerwiające, że ludzie nie zadadzą sobie tego trudu, by sprawdzić, czy aby czasem nie są na pierwszym miejscu w kolejce ocenialni, skoro już zgłaszają się do oceny. Właśnie, droga Egoistko, rozdrażniłaś mnie niemiłosiernie, co na pewno będzie miało ogromne odznaczenie w dalszej ocenie. Uprzedzam, choć oczywiście wszystkie za, a raczej przeciw (bo póki co tylko te wyłapuję z Twojego bloga) mają swoje głębokie uzasadnienie. Zacznijmy od tego, że wchodząc dzisiaj na bloga spostrzegłam, że tak jak uprzednio myślałam, 'gumi' to właśnie drzwi do Świata Dzieci Neo są. O, mamusiu zabierz mnie z tego piekła, bo nie ręczę za siebie po kolejnej porcji lasacji mózgowej. (Skoro mózg może być zlasowany, to zjawisko lasowania go to lasacja. Przynajmniej tak dedukuję z mojego dotychczasowego doświadczenia w lasowaniu, a przynajmniej w byciu lasowanym.)
Nagłówek - 2/5
Na pewno o wiele ładniejszy od poprzedniego, bo płaszczyk i buty tamtej dziewczyny działały na mnie dziwnie negatywnie. Poza tym tamten nagłówek był przygnębiający i ni w kij ni w oko nie pasował do bloga, w którym na dzień dobry wita mnie najświeższa dawka jakiś śmiesznych obrazków, o bliżej nieznanej mi nazwie. Ten jest nieco bardziej sympatyczny, ale tylko i wyłącznie ze względu na Myszkę Miki na koszulce tej nagłówkowej dziewczyny. Ogólnie dość kiepski, bo jeśli jego głównym zadaniem ma być pokazanie figury tej dziewczyny w jak najlepszym świetle, to muszę Cię zmartwić, bo widywałam ciekawsze. Ucięłaś jej twarz, co pewne oznacza, że nie było za bardzo na co patrzeć, więc co ja się tu będę dłużej produkować. Kiepsko i już, ale mam jakiś dziwny sentyment to bajek z dzieciństwa, więc Myszka Miki mnie rozczula.
Treść - 4/10
Coś tam pisujesz, ale szczerze mówiąc, ani mnie to ziębi, ani chłodzi. Może podeszłabym do tego nieco poważniej gdyby nie te wszystkie obrazeczki. Przez nie czuję się mocno zniechęcona. Czasem uda Ci się coś niegłupiego wyskrobać, ale czasem też zaskoczysz mnie kolejnym chłodnym faktem prosto z cmentarza dobrych pomysłów. Daruj sobie informowanie czytelników o tym, o której to godzinie zmuszona byłaś dzisiaj wstać, a trzymaj się tych relfeksji na temat codziennego życia. I daruj sobie proszę notki z dodatkami i te obrazeczki. Jeśli chcesz jakoś ubarwnić tekst, to wyszukaj coś sensownego, z duszą i ciałem, a nie tylko całą gamą barw, bo to odrzuca. Powiem krótko: Jak dla mnie stoisz właśnie na granicy wstąpienia do Świata Dzieci NEO, a wyjścia z niego i tylko od Ciebie zależy którą drogą teraz pójdziesz. Jak najbardziej obstawiam tę drugą, choć Tobie chyba bardziej odpowiadałaby pierwsza. Może to ze względu na wiek. Może nie powinnam wymagać od wszystkich mega dojrzałości, ale zwracam uwagę na to, że z Ciebie może coś kiedyś być, jak tylko obejrzysz sama siebie subiektywnym okiem. Póki co wciąż jesteś dzieciuchem z zadatkami na NEO dzieciucha, ale mogą być z Ciebie ludzie. Kiedyś. Sama musisz zdecydować kiedy.
Ortografia i poprawność językowa - 5/10
Nie najgorzej, znasz zasady ortograficzne mniej więcej na poziomie szóstej klasy podstawówki, co jest już swojego rodzaju sukcesem, bo niektórzy nie wytrwali nawet do tej szóstej klasy. Co prawda zdarza Ci się popełniać błędy w trudniejszych konstrukcjach, szczególnie jeśli chodzi o interpunkcję, ale ogólnie jest nie najgorzej jak na raczej dość płytki pamiętniczek. Gdybyś pisała w tym momencie coś z duszą, to na pewno punktów byłoby o wiele mniej, ale skoro piszesz tak jak piszesz, to rozumiem, że w inny sposób pisać tego nie potrafisz. Na przyszłość radzę przeczytać kilka książek, bo to w nich zawarta jest cała ta wiedza, czyli co z czym łączyć, żeby nie wyszło nam masła maślane, a orzechowe, którego jestem fanką. Brak Ci cechy lekkiego pióra i polotu w pisaniu, ale są te rzeczy, z którymi rodzą się tylko nieliczni. Inni muszą uczyć się ich przez długie lata, a jeszcze inni do końca życia zostają pod tym względem kompletnymi laikami. Ufam, że kiedyś nauczysz się pisać sensowniej i ciekawiej, ale ostrzegam, że jeszcze wiele lat nauki przed Tobą.
Układ - 1/5
Po pierwsze pragnę uprzejmie poinformować Cię, że z dniem, w którym któraś z Twoich notek zostanie wyróżniona gwiazdką, skończę swoją onetową działalność. A że na pewno zbyt szybko to nie nastąpi, możesz bez bólu i trudu usunąć prośbę o polecanie. Na polecenie to sobie trzeba zasłużyć, choć przyznam, że patrząc na ostatnie wyróżnienia coraz bardziej tracę wiarę w Onet. Sam układ średnio mi się podoba, ale to spowodowane jest kiepskim szablonem, który właśnie takiego a nie innego układu od Ciebie wymaga. Moja rada? Najprostsza! Zmień szablon.
Temat - 2/5
Ciężko mi cokolwiek powiedzieć, bo nie wiem czy bardziej mam Cię oceniać pod kątem dziecka NEO bawiącego się w dodatki, czy bardziej pod kątem dziecko NEO na odwyku. Niech będzie, że ufna ze mnie dziewczyna i spróbuję wierzyć, że te dodatki pojawiły się u Ciebie czystym przypadkiem. W kwestii notek, tych nie-obrazkowych: Zwykły pamiętnik, ale całkiem sympatyczny. Muszę to przyznać. Pamiętniczek pamiętniczkiem, ale niektóre fakty poważnie mogłabyś sobie darować, o czym jakieś kilka kubków kakao wcześniej raczyłam już wspomnieć.
Czytelność, obrazki - 1/5
Z czytelnością u Ciebie nie ma problemu, ale obrazeczki działają na mnie jak płachta na byka. Automatycznie wyprowadzają mnie z równowagi i doprowadzają do białej gorączki powodując trwały uraz na moim zdrowiu psychicznym jak i fizycznym. Daruj mi proszę i nie karz nimi nigdy więcej. Nie mogłam przecież aż tak bardzo zgrzeszyć.
Dodatkowe punkty
Nie no, to już by była przesada. Dobre moje serce, to swoją drogą, ale przecież nie mogę Ci ot tak przyznać tak cennych dodatkowych punktów za nic. Na nie trzeba sobie zasłużyć, a to nie takie łatwe, wierz mi.
Suma punktów: 17/60
Ocena: mierna
Nic się nie martw, mierna u Tośki to i tak wynik całkiem niezły.
Ocenia: Tosia
Pierwsze wrażenie - 2/10
Zacznę od tego, że poprzedni adres (w-chatce-puchatka) podobał mi się o wiele bardziej i dużo lepiej komponował się z pamiętnikiem czy też dziennikiem, jakim rzekomo jest Twój blog. (Rzekomo, ponieważ póki co ograniczyłam się jedynie do zobaczenia jego kategorii. Lubię mówić o adresie zanim zapoznam się z blogiem.) W-chatce-puchatka przenosiło mnie do chatki Puchatka właśnie, pełnej miodku, pozytywnej enegrii i cudownych przyjaciół. Kubuś Puchatek jest moim idolem od zawsze, stąd też mój sentyment do poprzedniego adresu. Gumi nie mówi mi nic. To jakieś zdrobnienie od gumy? Takiej do żucia czy może bardziej do życia? Mniejsza z tym, cokolwiek miałby znaczyć wyraz 'gumi', nie podoba mi się i już. Pierwsze moje skojarzenie na jego temat było takie, że na pewno musi otwierać bramy do królestwa spamu, blogowych dodatków i innych odpadków. Szablon bloga nie robi na mnie nawet najmniejszego wrażenia. Pozytywnego oczywiście, bo negatywnych wywołuje mnóstwo. Po pierwsze dlatego, że właśnie musiałam usunąć duży fragment tekstu, ponieważ autoreczka zażyczyła sobie nowy szablonik i głęboko w nosie miała fakt, że ja już wyprodukowałam dla niej cały poemat. Jakie to wnerwiające, że ludzie nie zadadzą sobie tego trudu, by sprawdzić, czy aby czasem nie są na pierwszym miejscu w kolejce ocenialni, skoro już zgłaszają się do oceny. Właśnie, droga Egoistko, rozdrażniłaś mnie niemiłosiernie, co na pewno będzie miało ogromne odznaczenie w dalszej ocenie. Uprzedzam, choć oczywiście wszystkie za, a raczej przeciw (bo póki co tylko te wyłapuję z Twojego bloga) mają swoje głębokie uzasadnienie. Zacznijmy od tego, że wchodząc dzisiaj na bloga spostrzegłam, że tak jak uprzednio myślałam, 'gumi' to właśnie drzwi do Świata Dzieci Neo są. O, mamusiu zabierz mnie z tego piekła, bo nie ręczę za siebie po kolejnej porcji lasacji mózgowej. (Skoro mózg może być zlasowany, to zjawisko lasowania go to lasacja. Przynajmniej tak dedukuję z mojego dotychczasowego doświadczenia w lasowaniu, a przynajmniej w byciu lasowanym.)
Nagłówek - 2/5
Na pewno o wiele ładniejszy od poprzedniego, bo płaszczyk i buty tamtej dziewczyny działały na mnie dziwnie negatywnie. Poza tym tamten nagłówek był przygnębiający i ni w kij ni w oko nie pasował do bloga, w którym na dzień dobry wita mnie najświeższa dawka jakiś śmiesznych obrazków, o bliżej nieznanej mi nazwie. Ten jest nieco bardziej sympatyczny, ale tylko i wyłącznie ze względu na Myszkę Miki na koszulce tej nagłówkowej dziewczyny. Ogólnie dość kiepski, bo jeśli jego głównym zadaniem ma być pokazanie figury tej dziewczyny w jak najlepszym świetle, to muszę Cię zmartwić, bo widywałam ciekawsze. Ucięłaś jej twarz, co pewne oznacza, że nie było za bardzo na co patrzeć, więc co ja się tu będę dłużej produkować. Kiepsko i już, ale mam jakiś dziwny sentyment to bajek z dzieciństwa, więc Myszka Miki mnie rozczula.
Treść - 4/10
Coś tam pisujesz, ale szczerze mówiąc, ani mnie to ziębi, ani chłodzi. Może podeszłabym do tego nieco poważniej gdyby nie te wszystkie obrazeczki. Przez nie czuję się mocno zniechęcona. Czasem uda Ci się coś niegłupiego wyskrobać, ale czasem też zaskoczysz mnie kolejnym chłodnym faktem prosto z cmentarza dobrych pomysłów. Daruj sobie informowanie czytelników o tym, o której to godzinie zmuszona byłaś dzisiaj wstać, a trzymaj się tych relfeksji na temat codziennego życia. I daruj sobie proszę notki z dodatkami i te obrazeczki. Jeśli chcesz jakoś ubarwnić tekst, to wyszukaj coś sensownego, z duszą i ciałem, a nie tylko całą gamą barw, bo to odrzuca. Powiem krótko: Jak dla mnie stoisz właśnie na granicy wstąpienia do Świata Dzieci NEO, a wyjścia z niego i tylko od Ciebie zależy którą drogą teraz pójdziesz. Jak najbardziej obstawiam tę drugą, choć Tobie chyba bardziej odpowiadałaby pierwsza. Może to ze względu na wiek. Może nie powinnam wymagać od wszystkich mega dojrzałości, ale zwracam uwagę na to, że z Ciebie może coś kiedyś być, jak tylko obejrzysz sama siebie subiektywnym okiem. Póki co wciąż jesteś dzieciuchem z zadatkami na NEO dzieciucha, ale mogą być z Ciebie ludzie. Kiedyś. Sama musisz zdecydować kiedy.
Ortografia i poprawność językowa - 5/10
Nie najgorzej, znasz zasady ortograficzne mniej więcej na poziomie szóstej klasy podstawówki, co jest już swojego rodzaju sukcesem, bo niektórzy nie wytrwali nawet do tej szóstej klasy. Co prawda zdarza Ci się popełniać błędy w trudniejszych konstrukcjach, szczególnie jeśli chodzi o interpunkcję, ale ogólnie jest nie najgorzej jak na raczej dość płytki pamiętniczek. Gdybyś pisała w tym momencie coś z duszą, to na pewno punktów byłoby o wiele mniej, ale skoro piszesz tak jak piszesz, to rozumiem, że w inny sposób pisać tego nie potrafisz. Na przyszłość radzę przeczytać kilka książek, bo to w nich zawarta jest cała ta wiedza, czyli co z czym łączyć, żeby nie wyszło nam masła maślane, a orzechowe, którego jestem fanką. Brak Ci cechy lekkiego pióra i polotu w pisaniu, ale są te rzeczy, z którymi rodzą się tylko nieliczni. Inni muszą uczyć się ich przez długie lata, a jeszcze inni do końca życia zostają pod tym względem kompletnymi laikami. Ufam, że kiedyś nauczysz się pisać sensowniej i ciekawiej, ale ostrzegam, że jeszcze wiele lat nauki przed Tobą.
Układ - 1/5
Po pierwsze pragnę uprzejmie poinformować Cię, że z dniem, w którym któraś z Twoich notek zostanie wyróżniona gwiazdką, skończę swoją onetową działalność. A że na pewno zbyt szybko to nie nastąpi, możesz bez bólu i trudu usunąć prośbę o polecanie. Na polecenie to sobie trzeba zasłużyć, choć przyznam, że patrząc na ostatnie wyróżnienia coraz bardziej tracę wiarę w Onet. Sam układ średnio mi się podoba, ale to spowodowane jest kiepskim szablonem, który właśnie takiego a nie innego układu od Ciebie wymaga. Moja rada? Najprostsza! Zmień szablon.
Temat - 2/5
Ciężko mi cokolwiek powiedzieć, bo nie wiem czy bardziej mam Cię oceniać pod kątem dziecka NEO bawiącego się w dodatki, czy bardziej pod kątem dziecko NEO na odwyku. Niech będzie, że ufna ze mnie dziewczyna i spróbuję wierzyć, że te dodatki pojawiły się u Ciebie czystym przypadkiem. W kwestii notek, tych nie-obrazkowych: Zwykły pamiętnik, ale całkiem sympatyczny. Muszę to przyznać. Pamiętniczek pamiętniczkiem, ale niektóre fakty poważnie mogłabyś sobie darować, o czym jakieś kilka kubków kakao wcześniej raczyłam już wspomnieć.
Czytelność, obrazki - 1/5
Z czytelnością u Ciebie nie ma problemu, ale obrazeczki działają na mnie jak płachta na byka. Automatycznie wyprowadzają mnie z równowagi i doprowadzają do białej gorączki powodując trwały uraz na moim zdrowiu psychicznym jak i fizycznym. Daruj mi proszę i nie karz nimi nigdy więcej. Nie mogłam przecież aż tak bardzo zgrzeszyć.
Dodatkowe punkty
Nie no, to już by była przesada. Dobre moje serce, to swoją drogą, ale przecież nie mogę Ci ot tak przyznać tak cennych dodatkowych punktów za nic. Na nie trzeba sobie zasłużyć, a to nie takie łatwe, wierz mi.
Suma punktów: 17/60
Ocena: mierna
Nic się nie martw, mierna u Tośki to i tak wynik całkiem niezły.
środa, 29 lipca 2009
(231) subtelna-enigma
www.subtelna-enigma.blog.onet.pl
Ocenia: Tosia
Pierwsze wrażenie - 9/10
Ah, jakże cudownie się zapowiada. Tak subtelnie i enigmatycznie. I nie tylko ze względu na adres, ale również z powodu delikatnego i przepięknego szablonu prosto od Zakazanych. O tak, Tośka dobrze zna ich szablony, szczególnie te warte większej uwagi, nic się przed nią nie ukryje. W tym momencie przeniosłam się do krainy łagodności, subtelności i romantyzmu. Dokładnie w tej chwili, w której przeczytałam belkę bloga. Niby to to proste, ale za to takie zakochane. No dobra, wiem, to nie najlepsze określenie, ale jedyne jakie przychodzi mi aktualnie na myśl. Blog jest tak wspaniale minimalistyczny i zadbany, że ma prawo odebrać mi mowę na kilka chwil. I na jeszcze kilka, bo sama chciałam kiedyś wykorzystać ten szablon, ale stwierdziłam, że gryzie mi się z tematyką. Do Twojej pasuje idealnie, a przynajmniej takie jest moje pierwsze wrażenie. Czysto, zadbanie... Czego chcieć więcej? Ah, ja wiem czego. Treści wartej poświęcenia mojego jakże cennego czasu. Jestem dobrej myśli. Tak, Tośka, będzie dobrze. Wiadomo, że nie ocenia się zawartości po opakowaniu, ale ja czuję, że nie pożałuję ani jednej chwili spędzonej na tym blogu. Wszystko wydaje się znajdywać na swoim miejscu, wszystko przemyślne i uporządkowane. Ah, jakże mi ciepło na duszy jak widzę takie blogi. Chciałabym złożyć wyrazy uznania za dobór kolorów, ale przecież nie Tobie się one należą... Ty je jedynie wykorzystałaś, uzyskując świetny efekt.
Nagłówek - 3/5
Uroczy i idealnie komponuje się z resztą. Teoretycznie nie ma żadnych wad. Praktycznie jednak czuję lekki niedosyt patrząc na niego. Być może dlatego, że jest nieco niewyraźny z prawej strony, ale przecież gdyby było inaczej, to sraciłby cały swój urok... Czegoś mi w nim brakuje, ale nie potrafię określić czego. Wiecie, czasem tak bywa, że choćbyś starał się ze wszystkich sił, nie potrafisz znaleźć odpowiednich słów, by wszystko opisać. Im dłużej patrzę na ten nagłówek, tym bardziej drażni mnie to, czego w nim nie ma, czymkolwiek by nie było, więc przejdę może od razu do najulubieńszego punktu: treści.
Treść - 8/10
Na początku brawa za odnośniki do notek. Muszę Cię jednak ostrzec, że wszystko to wygląda bardzo estetycznie dopóki ilość notek jest niewielka. Później może być gorzej, aczkolwiek wcale nie jest powiedziane, że na pewno będzie. Pierwsze zdanie ze wstępu wydaje mi się pochodzić z hiszpańszczyzny, ale mój Google Tłumacz nie jest w stanie przetłumaczyć go w żadnym możliwym języku. Eh, ciężkie moje życie. No cóż, pozostaje mi wierzyć, że nie wnosi ze sobą nic sensownego i jego nieprzetłumaczenie nie przysporzy mi większych problemów z czytaniem reszty. Po preludium już wiem, że tym razem intuicja mnie nie zawiodła i trafiłam na coś, co przeczytam z miłą chęcią. Po pierwszym rozdziale chcę więcej. Drugi mnie wzruszył. Po trzecim stwierdziłam, że jestem zachwycona długością notek (są idealne) oraz oburzona przebiegiem sytuacji. A miało być tak romantycznie przecież... Z bólem to przyznaję, ale czytam dalej. A przecież tak rzadko to robię. Czwarty lekko mnie znudził, więc postanowiłam odpuścić i resztę przeczytać przy okazji, dla przyjemności. Ogólnie jestem zachwycona! Losy tych ludzi tak bardzo mnie zainteresowały, że z pewnością do nich wrócę. Poza tym prawdziwa miłość, choćby była tylko czystą fikcją literacją, zawsze doprowadza mnie do łez. Taka już moja śmieszna natura, że miłość odziałowuje na mnie jak cebula. Tylko w nieco bardziej pozytywnym sensie. Już nie mogę się doczekać chwili, gdy znajdę wreszcie nieco czasu dla samej siebie i usiądę nad Twoim blogiem z kubkiem kakao i ogromną chcicą na czytanie.
Ortografia i poprawność językowa - 9/10
Jak każdemu, i Tobie zdarza się popełniać błędy. Oto najgorsze, jakie udało mi się u Ciebie spotkać:
"Wierząc w swoją miłość będą
musieli przejść przez wielę spraw razem, nie wątpiąc w
siebie nawzajem, dążąc do odkryca zagadki." - już na wstępie błąd. Wiele, bez ę na końcu.
"Dziewczyna powoli otworzyła okno pozwalając by zapach
jabłek z sadu wpłynął do domu." - moim skromnym zdaniem, przed 'by' powinien znajdywać się przecinek.
I to tyle. Inne konsekwentnie przede mną uciekają. Albo po prostu ich nie ma. Nie zanudziłaś mnie, a to znaczy, że Twoja polszczyzna oficjalnie się nadaje. Słabe teksty nudzą mnie już po pierwszym zdaniu, a Twój od razu mnie zafascynował. To o czymś świadczy. Mianowicie, o tym, że Tośka wreszcie jest usatysfakcjonowana. W końcu znalazłam coś, co przeczytałam z miłą chęcią i uśmiechem na twarzy, a nie tylko z czystej konieczności.
Układ - 5/5
Co tu dużo mówić. Uwielbiam ten szablon i jestem z Ciebie dumna, że nie zapaskudziłaś go żadnym bzdurnymi rameczkami. Twoje Menu jest świetne. Wszystko razem, a jednak uporządkowane, na podstronie oczywiście. Opis bohaterów - krótki, ale konkretny. Książka, która Cię zainspirowała również została odpowiednio wyróżniona. Dodałaś też opis siebie samej, co jest bardzo ważne dla takiego czytelnika jak ja, który chce wiedzieć wszystko o wszystkim. Aż nie mogę uwierzyć, że masz dopiero niecałe 15 lat. W takim wypadku aż boję się pomyśleć co Ty będziesz tworzyć za 5 lat, kiedy rozwiniesz swoje pisarskie umiejętności. Drżyjcie narody. Wspaniale jest.
Temat - 4/5
Właściwie mogłabyś wykorzystać go nieco lepiej. W niektórych momentach widać, że dopiero zaczynasz przygodę z pisaniem i brak Ci większego doświadczenia. Nie jest to żadnym błędem, bo wiadomo, że człowiek uczy się dzięki próbom. Ogólnie temat, choć znów o miłości, bardzo mi się podoba. Całe opowiadanie jest naprawdę bardzo subtelne. Co prawda nie dopatrzyłam się w nim jeszcze żadnej zagadki, ale już się co nieco zorientowałam, że odnajdę ją w kolejnych postach. Ja się wzruszyłam, bo o prawdziwej, szczerej miłości wprost uwielbiam czytać, więc jestem jak najbardziej na TAK.
Czytelność, obrazki - 5/5
Myślę, że wszystko wyjaśniłam już wcześniej. Ten szablon odpowiednio wykorzystany nie ma chyba żadnych wad. Dzięki temu nie ma też problemów z jego czytelnością, a jakiekolwiek obrazki są na nim jak najbardziej zbędne.
Dodatkowe punkty - 5
Bo podobało mi się przeogromnie.
Suma punktów: 48/60
Ocena: Bardzo dobra
Ocenia: Tosia
Pierwsze wrażenie - 9/10
Ah, jakże cudownie się zapowiada. Tak subtelnie i enigmatycznie. I nie tylko ze względu na adres, ale również z powodu delikatnego i przepięknego szablonu prosto od Zakazanych. O tak, Tośka dobrze zna ich szablony, szczególnie te warte większej uwagi, nic się przed nią nie ukryje. W tym momencie przeniosłam się do krainy łagodności, subtelności i romantyzmu. Dokładnie w tej chwili, w której przeczytałam belkę bloga. Niby to to proste, ale za to takie zakochane. No dobra, wiem, to nie najlepsze określenie, ale jedyne jakie przychodzi mi aktualnie na myśl. Blog jest tak wspaniale minimalistyczny i zadbany, że ma prawo odebrać mi mowę na kilka chwil. I na jeszcze kilka, bo sama chciałam kiedyś wykorzystać ten szablon, ale stwierdziłam, że gryzie mi się z tematyką. Do Twojej pasuje idealnie, a przynajmniej takie jest moje pierwsze wrażenie. Czysto, zadbanie... Czego chcieć więcej? Ah, ja wiem czego. Treści wartej poświęcenia mojego jakże cennego czasu. Jestem dobrej myśli. Tak, Tośka, będzie dobrze. Wiadomo, że nie ocenia się zawartości po opakowaniu, ale ja czuję, że nie pożałuję ani jednej chwili spędzonej na tym blogu. Wszystko wydaje się znajdywać na swoim miejscu, wszystko przemyślne i uporządkowane. Ah, jakże mi ciepło na duszy jak widzę takie blogi. Chciałabym złożyć wyrazy uznania za dobór kolorów, ale przecież nie Tobie się one należą... Ty je jedynie wykorzystałaś, uzyskując świetny efekt.
Nagłówek - 3/5
Uroczy i idealnie komponuje się z resztą. Teoretycznie nie ma żadnych wad. Praktycznie jednak czuję lekki niedosyt patrząc na niego. Być może dlatego, że jest nieco niewyraźny z prawej strony, ale przecież gdyby było inaczej, to sraciłby cały swój urok... Czegoś mi w nim brakuje, ale nie potrafię określić czego. Wiecie, czasem tak bywa, że choćbyś starał się ze wszystkich sił, nie potrafisz znaleźć odpowiednich słów, by wszystko opisać. Im dłużej patrzę na ten nagłówek, tym bardziej drażni mnie to, czego w nim nie ma, czymkolwiek by nie było, więc przejdę może od razu do najulubieńszego punktu: treści.
Treść - 8/10
Na początku brawa za odnośniki do notek. Muszę Cię jednak ostrzec, że wszystko to wygląda bardzo estetycznie dopóki ilość notek jest niewielka. Później może być gorzej, aczkolwiek wcale nie jest powiedziane, że na pewno będzie. Pierwsze zdanie ze wstępu wydaje mi się pochodzić z hiszpańszczyzny, ale mój Google Tłumacz nie jest w stanie przetłumaczyć go w żadnym możliwym języku. Eh, ciężkie moje życie. No cóż, pozostaje mi wierzyć, że nie wnosi ze sobą nic sensownego i jego nieprzetłumaczenie nie przysporzy mi większych problemów z czytaniem reszty. Po preludium już wiem, że tym razem intuicja mnie nie zawiodła i trafiłam na coś, co przeczytam z miłą chęcią. Po pierwszym rozdziale chcę więcej. Drugi mnie wzruszył. Po trzecim stwierdziłam, że jestem zachwycona długością notek (są idealne) oraz oburzona przebiegiem sytuacji. A miało być tak romantycznie przecież... Z bólem to przyznaję, ale czytam dalej. A przecież tak rzadko to robię. Czwarty lekko mnie znudził, więc postanowiłam odpuścić i resztę przeczytać przy okazji, dla przyjemności. Ogólnie jestem zachwycona! Losy tych ludzi tak bardzo mnie zainteresowały, że z pewnością do nich wrócę. Poza tym prawdziwa miłość, choćby była tylko czystą fikcją literacją, zawsze doprowadza mnie do łez. Taka już moja śmieszna natura, że miłość odziałowuje na mnie jak cebula. Tylko w nieco bardziej pozytywnym sensie. Już nie mogę się doczekać chwili, gdy znajdę wreszcie nieco czasu dla samej siebie i usiądę nad Twoim blogiem z kubkiem kakao i ogromną chcicą na czytanie.
Ortografia i poprawność językowa - 9/10
Jak każdemu, i Tobie zdarza się popełniać błędy. Oto najgorsze, jakie udało mi się u Ciebie spotkać:
"Wierząc w swoją miłość będą
musieli przejść przez wielę spraw razem, nie wątpiąc w
siebie nawzajem, dążąc do odkryca zagadki." - już na wstępie błąd. Wiele, bez ę na końcu.
"Dziewczyna powoli otworzyła okno pozwalając by zapach
jabłek z sadu wpłynął do domu." - moim skromnym zdaniem, przed 'by' powinien znajdywać się przecinek.
I to tyle. Inne konsekwentnie przede mną uciekają. Albo po prostu ich nie ma. Nie zanudziłaś mnie, a to znaczy, że Twoja polszczyzna oficjalnie się nadaje. Słabe teksty nudzą mnie już po pierwszym zdaniu, a Twój od razu mnie zafascynował. To o czymś świadczy. Mianowicie, o tym, że Tośka wreszcie jest usatysfakcjonowana. W końcu znalazłam coś, co przeczytałam z miłą chęcią i uśmiechem na twarzy, a nie tylko z czystej konieczności.
Układ - 5/5
Co tu dużo mówić. Uwielbiam ten szablon i jestem z Ciebie dumna, że nie zapaskudziłaś go żadnym bzdurnymi rameczkami. Twoje Menu jest świetne. Wszystko razem, a jednak uporządkowane, na podstronie oczywiście. Opis bohaterów - krótki, ale konkretny. Książka, która Cię zainspirowała również została odpowiednio wyróżniona. Dodałaś też opis siebie samej, co jest bardzo ważne dla takiego czytelnika jak ja, który chce wiedzieć wszystko o wszystkim. Aż nie mogę uwierzyć, że masz dopiero niecałe 15 lat. W takim wypadku aż boję się pomyśleć co Ty będziesz tworzyć za 5 lat, kiedy rozwiniesz swoje pisarskie umiejętności. Drżyjcie narody. Wspaniale jest.
Temat - 4/5
Właściwie mogłabyś wykorzystać go nieco lepiej. W niektórych momentach widać, że dopiero zaczynasz przygodę z pisaniem i brak Ci większego doświadczenia. Nie jest to żadnym błędem, bo wiadomo, że człowiek uczy się dzięki próbom. Ogólnie temat, choć znów o miłości, bardzo mi się podoba. Całe opowiadanie jest naprawdę bardzo subtelne. Co prawda nie dopatrzyłam się w nim jeszcze żadnej zagadki, ale już się co nieco zorientowałam, że odnajdę ją w kolejnych postach. Ja się wzruszyłam, bo o prawdziwej, szczerej miłości wprost uwielbiam czytać, więc jestem jak najbardziej na TAK.
Czytelność, obrazki - 5/5
Myślę, że wszystko wyjaśniłam już wcześniej. Ten szablon odpowiednio wykorzystany nie ma chyba żadnych wad. Dzięki temu nie ma też problemów z jego czytelnością, a jakiekolwiek obrazki są na nim jak najbardziej zbędne.
Dodatkowe punkty - 5
Bo podobało mi się przeogromnie.
Suma punktów: 48/60
Ocena: Bardzo dobra
wtorek, 28 lipca 2009
(228) bittercoffee
www.bittercoffee.blog.onet.pl
Ocenia: Tosia
Pierwsze wrażenie - 8/10
Ledwo dobudzona Tosia postanowiła wykorzystać chwilę wolnego czasu i coś ocenić. Tym sposobem z samego ranka zostałam uraczona gorzką kawą, którą wprost uwielbiam, i która strasznie mi jest aktualnie potrzebna, by wziąć się w garść. Mam nadzieję, że na Twoim blogu poza kofeiną znajdę coś równie pobudzającego komórki. A szczerze przyznam, że na pierwszy rzut oka odnoszę wrażenie, że możesz mieć coś ciekawego do powiedzenia. Śliczny szablon, na bank pobrany z szabloniarni, co wcale nie jest żadną zbrodnią, a wręcz powinniśmy być wdzięczni tym, którzy chcą nam pożyczać swojej twórczości. Ogólnie, jak na mój gust, jest tam trochę za bardzo nadziubdziane w kolumnie i czcionka w notkach zdecydowanie za duża, ale poza tym jest przeuroczo. Poczynając od adresu, poprzez belkę oraz napisy w nagłówku, aż po sam nick, który wygląda jak z jakiegoś czatu, ale jakoś tak ładnie się komponuje z resztą. Sam szablon ma pewne niedoskonałości, jak na przykład ta cienka linia na samej górze bloga oraz nieco grubsza na dole. Cóż, nic przecież nie może być idealne.
Nagłówek - 4/5
W tym punkcie ocenię dwa człony bloga, bo oba zasługują na miano nagłówka, a przede wszystkim oba są świetne! Zacznę od napisu, idealnie komponującego się z adresem. Dodam jeszcze, że sam pomysł, choć nie Twój, a szabloniarni, jest bardzo dobry. Figlarna dziewczyna z filiżanką kawy w dłoni również robi wrażenie. Ogólnie nie mam się do czego przyczepić, choć całość nie do końca jest w moim typie, patrząc na brak minimalizmu.
Treść - 5/10
Od razu zauważam pewien lapsus. Piszesz opowiadanie, a blog należy do kategorii Pamiętniki i dzienniki. Celowe wprowadzanie czytelnika wbłąd. Złe to robi wrażenie, wiesz? Od razu w mojej głowie pojawia się kolejne zastrzeżenie. Mianowicie szablon a treść, nie adekwantne do siebie. To tego szablonu pasują refleksje i przemyślenia. Nie jakieś tam pierwsze lepsze, oczywiście, a te z najwyższej półki. Czytam i czytem te Twoje wypociny i ni kaczkę nie mogę się połapać, o co w tym wszystkim chodzi. No, rozumiem, że to opowiadanie i czekasz, aby uderzyć w nas mega zaskakującą akcją, ale póki co nie mogę wychwycić z tego żadnej puenty, co sprawia, że Tosia zwyczajnie się nudzi. Jednak sam styl jest całkiem niezły. Piszesz świetne wstępy, które niewiele mają wspólnego z notką, ale są bardzo mądre. I to tyle dobrego, co mogłabym teraz powiedzieć. Być może moje średnie poczucie satysfakcji wynika z dyskomfortu spowodowanego za dużą czcionką w notkach. Pomimo mojego niezadowolenia, nie mogę powiedzieć, że jest źle. Mogę za to nazwać Twoje opowiadanie przeciętnym, bo właśnie takie mi się wydaje.
Ortografia i poprawność językowa - 7/10
Za słowo 'chłopacy' powinnaś zostać skrócona o głowę. Chłopcy! Poza tym rażącym faux pas nie znalazłabym nic, co szczególnie szkodziło mi moim oczom. Może to przez roztargnienie, bo czytanie Twoich wypocin ewidentnie mnie zmęczyło, a może po prostu przez to, że innych rażących błędów brak. Twój styl mi całkiem leży, ale tylko ten ze wstępów. Reszta mnie znudziła. Jaki z tego wniosek? Mianowicie nadajesz się do refleksji, a opowiadania chyba nie są do końca Twoją działką.
Układ - 3/5
Źle mi się to kopmponuje z tą wielką czcionką tekstu podstawowego. Ogólnie jest bardzo ładnie i schludnie, pomimo tego, że tak nadziubdziane, ale coś mi tu chorobliwie nie gra. I nie powiem Ci co, bo nie potrafię tego określić.
Temat - 2/5
Przyznam szczerze, że naprawdę ciężko mi ocenić ten blog. Nie ma w nim nic, co mogłoby się nie podobać, a jednak mi się nie podoba. Kwestia gustu. Teraz przereklamowany. Z tego co jakimś cudem udało mi się wywnioskować, to zwyczajne opowiadanie o miłości. Plusy za boskie wstępy, a reszta... Mi po prostu nie leży i już, choć jest niezła.
Czytelność, obrazki - 1/5
Ciężko z tym u Ciebie. Notki męczą swoją za dużą czcionką. Zmień ją koniecznie!
Dodatkowe punkty - 2
Sama nie wiem za co. Nie podobało mi się, ale mam dziwne wrażenie, że to tylko i wyłącznie przez tą czcionkę, która maksymalnie mnie zmęczyła. Dziękuję za uwagę.
Suma punktów: 31/60
Ocena: dobra
Bo to naprawdę dobry blog.
Ocenia: Tosia
Pierwsze wrażenie - 8/10
Ledwo dobudzona Tosia postanowiła wykorzystać chwilę wolnego czasu i coś ocenić. Tym sposobem z samego ranka zostałam uraczona gorzką kawą, którą wprost uwielbiam, i która strasznie mi jest aktualnie potrzebna, by wziąć się w garść. Mam nadzieję, że na Twoim blogu poza kofeiną znajdę coś równie pobudzającego komórki. A szczerze przyznam, że na pierwszy rzut oka odnoszę wrażenie, że możesz mieć coś ciekawego do powiedzenia. Śliczny szablon, na bank pobrany z szabloniarni, co wcale nie jest żadną zbrodnią, a wręcz powinniśmy być wdzięczni tym, którzy chcą nam pożyczać swojej twórczości. Ogólnie, jak na mój gust, jest tam trochę za bardzo nadziubdziane w kolumnie i czcionka w notkach zdecydowanie za duża, ale poza tym jest przeuroczo. Poczynając od adresu, poprzez belkę oraz napisy w nagłówku, aż po sam nick, który wygląda jak z jakiegoś czatu, ale jakoś tak ładnie się komponuje z resztą. Sam szablon ma pewne niedoskonałości, jak na przykład ta cienka linia na samej górze bloga oraz nieco grubsza na dole. Cóż, nic przecież nie może być idealne.
Nagłówek - 4/5
W tym punkcie ocenię dwa człony bloga, bo oba zasługują na miano nagłówka, a przede wszystkim oba są świetne! Zacznę od napisu, idealnie komponującego się z adresem. Dodam jeszcze, że sam pomysł, choć nie Twój, a szabloniarni, jest bardzo dobry. Figlarna dziewczyna z filiżanką kawy w dłoni również robi wrażenie. Ogólnie nie mam się do czego przyczepić, choć całość nie do końca jest w moim typie, patrząc na brak minimalizmu.
Treść - 5/10
Od razu zauważam pewien lapsus. Piszesz opowiadanie, a blog należy do kategorii Pamiętniki i dzienniki. Celowe wprowadzanie czytelnika wbłąd. Złe to robi wrażenie, wiesz? Od razu w mojej głowie pojawia się kolejne zastrzeżenie. Mianowicie szablon a treść, nie adekwantne do siebie. To tego szablonu pasują refleksje i przemyślenia. Nie jakieś tam pierwsze lepsze, oczywiście, a te z najwyższej półki. Czytam i czytem te Twoje wypociny i ni kaczkę nie mogę się połapać, o co w tym wszystkim chodzi. No, rozumiem, że to opowiadanie i czekasz, aby uderzyć w nas mega zaskakującą akcją, ale póki co nie mogę wychwycić z tego żadnej puenty, co sprawia, że Tosia zwyczajnie się nudzi. Jednak sam styl jest całkiem niezły. Piszesz świetne wstępy, które niewiele mają wspólnego z notką, ale są bardzo mądre. I to tyle dobrego, co mogłabym teraz powiedzieć. Być może moje średnie poczucie satysfakcji wynika z dyskomfortu spowodowanego za dużą czcionką w notkach. Pomimo mojego niezadowolenia, nie mogę powiedzieć, że jest źle. Mogę za to nazwać Twoje opowiadanie przeciętnym, bo właśnie takie mi się wydaje.
Ortografia i poprawność językowa - 7/10
Za słowo 'chłopacy' powinnaś zostać skrócona o głowę. Chłopcy! Poza tym rażącym faux pas nie znalazłabym nic, co szczególnie szkodziło mi moim oczom. Może to przez roztargnienie, bo czytanie Twoich wypocin ewidentnie mnie zmęczyło, a może po prostu przez to, że innych rażących błędów brak. Twój styl mi całkiem leży, ale tylko ten ze wstępów. Reszta mnie znudziła. Jaki z tego wniosek? Mianowicie nadajesz się do refleksji, a opowiadania chyba nie są do końca Twoją działką.
Układ - 3/5
Źle mi się to kopmponuje z tą wielką czcionką tekstu podstawowego. Ogólnie jest bardzo ładnie i schludnie, pomimo tego, że tak nadziubdziane, ale coś mi tu chorobliwie nie gra. I nie powiem Ci co, bo nie potrafię tego określić.
Temat - 2/5
Przyznam szczerze, że naprawdę ciężko mi ocenić ten blog. Nie ma w nim nic, co mogłoby się nie podobać, a jednak mi się nie podoba. Kwestia gustu. Teraz przereklamowany. Z tego co jakimś cudem udało mi się wywnioskować, to zwyczajne opowiadanie o miłości. Plusy za boskie wstępy, a reszta... Mi po prostu nie leży i już, choć jest niezła.
Czytelność, obrazki - 1/5
Ciężko z tym u Ciebie. Notki męczą swoją za dużą czcionką. Zmień ją koniecznie!
Dodatkowe punkty - 2
Sama nie wiem za co. Nie podobało mi się, ale mam dziwne wrażenie, że to tylko i wyłącznie przez tą czcionkę, która maksymalnie mnie zmęczyła. Dziękuję za uwagę.
Suma punktów: 31/60
Ocena: dobra
Bo to naprawdę dobry blog.
niedziela, 26 lipca 2009
(222) uczucie-w-chorobie
Bret ocenia miscellaneous.
Pierwsze wrażenie: 2/10
To bardzo zawiłe słowo, które jest Twoim adresem, i które sprawiło wiele omyłek, oznacza „różny, różnorodny, mieszany”, ale także „wszechstronny”. Jeżeli Moja Droga zamierzasz być wszechstronna, polegniesz. Dlaczego? A dlatego, że Bretowa lubi ludzi uzdolnionych, a nienawidzi ludzi, którzy próbują stać się wszechstronni. Dobrym przykładem jest Pani Edyta Herbuś, która jest bardzo dobrą tancerką i szkoda że na tym nie poprzestała.
Wróćmy do Twojego bloga, na którym ową „wszechstronnością” po angielsku mordujesz nas nie tylko w adresie, ale jeszcze na belce, w nagłówku, na dwóch avatarach, w karcie stałego gościa i… we własnym nicku?
Dobrze, więc jesteś Różna (nie… wtedy byś użyła słowa ‘different’), Różnorodna (ewentualnie ‘varied’) czy Mieszana (nie… raczej ‘mixed’)? Pozostańmy może przy Pannie Wszechstronnej.
Pierwszy rzut oka i wiem, o czym będzie blog, lub przynajmniej się domyślam. Nagłówek kompletnie nie pasuje do całości. W menu nie widzę nic interesującego; ‘strona główna’, ‘wstęp’ (nie działający zresztą), ‘o reklamach’, ‘zareklamuj’ i ‘wyjście’. Wyjście to jedyny przydatny adres, z którego prawdopodobnie -po wykorzystaniu Cię- skorzystam. Statystykę stawiasz na drugim miejscu, a jakże! Ramka ‘o mnie’ zawiera małą cześć nagłówka z Panią Miley C. oraz jakże przydatną adnotację „Imię: Lena Wiek: 12 lat *** Myślę, że tyle Wam wystarczy xD”. Zaiste, wystarczy. Chyba po to, by zrozumieć, czemu lubisz Miley (uzasadniam to wiekiem) oraz emotikony (również wiek).
Niżej linki perfidnie wypośrodkowane, chyba chciałaś, żeby je główna kolumna wciągnęła czy coś. Oczywiście podążając w dół mijam setny wizerunek Twojej idolki i zastanawiam się, po co tyle tu tego nawchrzaniałaś.
Wymieniasz się avatarami w formie reklamy i robisz to za komentarze, okej, czyli mamy do czynienia z przypadkiem typowym Statistikus Maximus Blogus. Spokojnie, to wyleczalne. Przejdzie z wiekiem.
Blog ciągnie się niemiłosiernie, aż do pięknych -ironia- i zachęcających -ironia- avatarów super -ironia- konkursów.
Czuję, że jestem jak John Rambo w ‘Rambo’, a Twój blog, to dżungla. Nie wiem, gdzie jestem, nie wiem, co mnie czeka, boję się, ale tego nie okazuję. Pozwolisz, że założę opaskę -jak on- na włosy i do dzieła.
Rambo chyba nie miał problemów z pamięcią, ja czasem mam. Zapomniałam Ci napisać, że kolorystyka biały-kobalt-czarny-błękit w żadnym wypadku mi się nie podoba. Może bez błękitu byłoby lepiej, a może nie.
Czy Rambo miał jakiś okrzyk bojowy? Przydałby mi się teraz, tak na dobry początek. Swoją drogą i bez okrzyku Rambo z tą swoją dzika twarzą robił lepsze pierwsze wrażenie, niż Twój blog.
Nagłówek: 0/5
Skradam się z tasakiem i poprawiam wyślizgujące się spod opaski Rambo kosmki włosów i zastanawiam się, w co uderzyć. Może w kolorystykę? Nie, tu jest okej. Może w wykonanie? Nie, przyznaję Pani Diven się postarała, żadnych obciętych rak, wszystko ładnie powycinane, pędzle z rozwagą, zdjęcia ładne. Ciachnijmy więc tematykę i przypasowanie do reszty, bo tu ciachnąć się dużo da. Po pierwsze Panna Diven zrobiła dookoła nagłówka ramkę (na oko dwa-trzy piksele) w kolorze kobaltu. Wiesz, Moja Droga, po co się robi takie bajery? Rambo wie. Gdybyś ustawiła tło na kolor owej ramki, granica (nagłówka) byłaby pięknie niedostrzegalna, Ty natomiast walnęłaś czarne tło i kobaltowa ramka świeci jak jarzeniówka. Kiepsko.
Tematyka bloga to jeden worek, więc celebrytki w nagłówku nie wybaczę. Co ona ma wspólnego z blogiem? Nie widzę związku.
Ciacham tu, ciacham tam i dochodzę do wniosku, że tasak ominął jedynie kolorystykę, wykonanie i ogólne wrażenie. To wszystko należy jednak do Pani Diven, więc punkty w tej kategorii zginęły w buszu.
Treść 0/10
Zawsze najdłużej rozczulam się nad treścią, żeby mieć pewność, że nie oceniam pochopnie, lub zbyt subiektywnie. U Ciebie wpadałam w szeroką listę z impetem naprawdę godnym Pana Stallone i zanim zdążyłam wyhamować, już z niej wypadłam. Piszesz krótko i mało, czyli na Twoje nieszczęście przeczytam wszystko. Pominę posty „Link me” i „Reklamki”, bo to posty z menu, które miałam (nie)przyjemność obejrzeć, jeszcze nie jako Rambo. Może i dobrze, bo nie zostałoby Ci dużo z tego bloga…
Hello!
Rambo zastyga w bezruchu z lekkim zaskoczeniem na twarzy. „Właśnie wylicytowałam tego bloga :). Mam mnóstwo pomysłów na jego myśl przewodnią, lecz chcę się Was poradzić. W końcu będę go prowadziła dla Was... A więc... O czym ma być ten blog? Co mam zmienić?”
Twór, który mam przyjemność oceniać, to wcale nie jest akt Twojej wyobraźni, tylko jak mawia Pan Kosela w „Zróbmy sobie wnuka”; ’dawali, to bralim’.
Koniec postu. To nawet dżungla nie jest, ale jakaś nieopielona grządka. Rambo i ja jesteśmy ewidentnie zawiedzeni, że nie mamy po czym buszować.
Trochę Sportu/Plakaty/Co pod notką
Zwracasz się do nas „Drodzy Czytelnicy”, a każde „Wy” i „Was” piszesz wielką literą, bardzo tu plusujesz. Szkoda, że treści jak nie było, tak nie ma. Masz chyba wielkie przerwy czasowe pomiędzy pisaniem kolejnych zdań. Na przykład -co mnie rozbawiło niezmiernie- „Właśnie wróciłam od kuzynki z nocki ;) Fajna impreza była...
Jak już mówiłam właśnie wróciłam i postanowiłam napisać dla Was nowy post.”
Krócej się nie dało, naprawdę. Poza tym zwrot „jak już mówiłam/ jak już wspomniałam” pozwala na przypomnienie czytelnikowi wątku, który został przerwany dla rozwinięcia tematu pobocznego. Pokaż mi w tym, co zacytowałam, jakikolwiek temat i jego rozwinięcie, Panno Wszechstronna.
W poście zamieszczasz śmietnik. Zaiste, jeden worek, kategoria się kłania. Najpierw w skrócie o pobycie u siostry, potem „Podział na grupy Ligi Światowej siatkarzy 2009:” (jakby to kogoś interesowało, to by to znalazł na kompetentnej stronie internetowej) oraz plakaty z premiery filmu o Potterze Harrym. No i zapomniałam o magicznym i jakże kreatywnym „co pod notką”, w którym wyjaśniasz, żeby nie zostawiać więcej niż pięć reklam pod tym postem. Moje wcielenie Rambo jest bardzo rozczarowane i delikatnie chichoce z faktu, że nie wybłagałaś nawet biednej jednej reklamy, a nie mowa o pięciu. Też nie chciałabym być reklamowana, przez taki blog, jak Twój.
Mini konki
Powaliłaś mnie tym postem, czuję się ewidentnie znokautowana.
„Uświadomiłam sobie, że jeszcze nie zrobiłam żadnego mini konka! Straszne!” Choroba, lecę na mojego bloga, żeby zrobić ‘mini konek’, ludzie ja jeszcze ANI jednego nie zrobiłam! Masakra, ratunku, pomocy! Wam też radzę, bo to normalnie obciach! Jak nie wiesz czym jest ironia, to się dowiedz i przeczytaj ten komentarz jeszcze raz.
„Chcę naprawić ten błąd, dlatego teraz macie całą masę konków.
Pytanie oczywiście kto to.” Masa, to jest szara, a na dodatek w mózgu. Wiedziałaś? Nie? Dlaczego nie jestem zdziwiona… Poniżej ilość wygranych ‘komci’ w zależności od ilości udzielonych odpowiedzi no i ma-sa-krycz-nie przerobione zdjęcia celebrytów. Niektórych się zlękłam, dziewczyno! Zapisz się na jakieś zajęcia karate i nie wyżywaj swej agresji na biednych gwiazdach!
Oczywiście nikt nie zainteresował się konkursem, jaka szkoda. Pożyczyć Ci chusteczkę?
BIG KONKURS!
Nie skomentuję konkursu, w którym do wygrania są komentarze. Nie skomentuję, że do konkursu nikt się nie zgłosił. Nie skomentuję, że wyżalałaś się w jednym poście, że zawiesisz z tego powodu bloga. Taki ze mnie milczący Rambo dziś.
Ikonki
Masz głęboko w czterech literach prawa autorskie. Cytat z postu to potwierdza „Oto one [nie są by me-brałam je z tylu blogów, że nie pamiętam skąd są... Ale niektóre są podpisane:)]:”
Skoro ikony nie są Twoje, czemu nimi rozporządzasz? Jeśli nie pamiętasz, na jakiej zasadzie je pobrałaś, to je usuń. Brak znajomości prawa nie zwalnia od jego przestrzegania.
Opieprz/Dodatki/Przypomnienia/Co pod notką/Informacje z ostatniej /Zawieszenie/Licytacja
Opieprz? Czyżbyś zamierzała napisać coś mądrego o naszej ocenialni? Nadzieja matką głupich. Opieprzasz czytelników od góry do dołu, że „nie traktujecie poważnie ani mnie, ani tego bloga, a już w ogóle mojego wysiłku. No cóż, pewnie pod tą notką TEŻ NIE ZNAJDĘ żadnych opinii... A mam dla Was tyle dodatków... Nagłówek, instrukcję, ikonki... Nie wiem czy warto... Dam Wam ostatnią szansę. Jeśli jej nie wykorzystacie, to usunę tego bloga [znaczy jeśli nie wyrazicie sprzeciwu - o to mi chodziło].”
Prawie mnie wzruszyłaś, przy czym ‘prawie’ oznacza bliżej niezidentyfikowane drganie powieki. Raczej nie z przejęcia, może po prostu podnosi mi się ciśnienie? Ewidentnie, patrząc jak nie szanujesz cudzej pracy, a wymagasz poszanowania własnej, może człowiekowi szybciej serduszko zabić. Wcale nie dlatego, że wciąż myślę o ciałku Pana Rambo, ani dlatego, że Twój blog zachwyca.
„Ikonki by me. Nie są podpisane. Liczę na Twoją uczciwość, więc gdy kopiujesz to daj credit (c).” Zestaw sobie to z wyjaśnieniem, czemu Ty nie dajesz tak zwanego ‘(c)’ i pośmiej się razem ze mną z własnej głupoty.
Pod postem znajduje się piętnaście komentarzy z czego jedynie jeden pochodzi od osoby, która post przeczytała. Reszta to Spam i komentarze za jakiś konkurs.
Miałam szczerą nadzieję na zakończenie kariery Panny Wszechstronnej, jednak Ty nie możesz wytrzymać i wracasz w nowym poście. Nie ma w nim nic interesującego, jak w każdym innym na tym blogu.
Podsumowując treść, powiem krótko; Kategoria ‘jeden worek’ nie oznacza ‘bliżej nieokreślony śmietnik pod tytułem ‘co mam, to wrzucę’’.
Ortografia i poprawność językowa: 4/10
Trudno robić błędy w czymś, co prawie w ogóle nie ma tekstu. Jednak i tu mistrzynią się nie okazałaś.
„W końcu będę go prowadziła dla Was... A więc... O czym ma być ten blog?„ O tym, czy po wielokropku stawiamy przecinek czy nie, decyduje kontekst. Jeśli słowa wielokropku są całością z urwanym przez wielokropek zdaniem, piszemy małą literą. U Ciebie zdania/zdanie powinno wyglądać na przykład tak;
„W końcu będę go prowadziła dla Was, a więc… o czym ma być ten blog?”
„Wyjeżdżam... ;/ No niestety. Też mam wakacje... Wyjeżdżam dzisiaj, aż do końca sierpnia ;(( Piszcie komentarze... Zgłaszajcie się do konkursu... I tak dalej ;PP PAAA ;***”
Chyba Ci się emotikony mylą, najpierw smutne, potem nostalgiczne wielokropki, a tu nagle wywalasz jęzor i przesyłasz buziaki. Nie, ja nie jestem w stanie tego znieść.
Mało treści, a w tym, co jest, dużo błędów, emotikon, zgrzytów. Jedyne, za co mogę Cię pochwalić, to zgodność ze słownikiem ortograficznym i zwroty „Wy” pisane wielką literą.
Układ: 2/5
Dwie kolumny to najbardziej pospolity układ, a przyczyną tego jest jego praktyczność. Jednak trudno mówić o praktyczności, gdy na stronie głównej ciągną się dwa posty, a lewa strona chce do nich jakoś się wydłużyć avatarami. Nie jest to dobre rozwiązania, powinno być schludnie i skromnie, ze względu na dodawanie kolorowych dodatków w postach. Śmietnik po prostu.
Temat: 0/5
Powtórzę to, co wcześniej. ‘Jeden worek’ wcale nie usprawiedliwia braku jakiegokolwiek tematu. Nie ma nic, czym można by Twój blog określić. Dodatki? Raptem kilka i to albo nie Twoje, albo Twoje i nie działają (nagłówek), lub są mało oryginalne (ikony). Instrukcja jest aż jedna. Reklam nie skomentuję.
Gdybyś miała jeden punkt zaczepienia i wokół niego kręciła działalność, może przyznałabym choć jeden punkt, a tak sorry.
Czytelność i obrazki: 2/5
Twój blog ma czarne tło, granatowo-białe dodatki i błękitne napisy. Strasznie to razem wygląda. Po to mamy format .png żeby korzystać z przezroczystości i dopasowywać kolor dodatku do szablonu. Ty natomiast wrzucasz obrazki w różnych kolorach tęczy, przy blogu o czterech kolorach przewodnich. Za dużo tego wszystkiego.
Czytelność za to dobra, lubię małe i jasne czcionki na ciemnym tle.
Dodatkowe punkty 0/10
Rambo wybucha szaleńczym śmiechem, jakie dodatkowe punkty? Za nieopieloną grządkę, na której rosną niedojrzałe ogórki, pomidorki koktajlowe i kilka chwastów?
Suma: 10/60
Ocena: niedostateczna
Pozdrawiam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)