Nerwowa reakcja na krytykę nie kładzie jej kresu. Przeciwnie, rodzi w oceniającym przekonanie, że ma rację w tym, co mówi. — Richard Carlson
Witamy na Opieprzu!
niedziela, 19 września 2010
(671) pustynna-autostrada
Zanim wybiorę się pustynną autostradą w siną dal, czas na drobne ogłoszenia parafialne.
Otóż mój komputer radośnie popełnił samobójstwo, przez co straciłem rozpoczętą ocenę bloga staryswiatmagii, a naprawdę nie chce mi się pisać drugi raz w ciągu dwóch dnia tego samego.
Przepraszam też, że trochę ta ocena mierna i może błędna, ale sprawdzałem ją tylko powierzchownie. Przepraszam.
Dziękuję, koniec ogłoszeń.
Teraz czas na błogosławieństwo i bierzemy się do oceniania.
Kapibara i poszukiwacze zaginionego sensu vol. 1.
Pierwsze wrażenie: 4/10
Kiedy tylko ujrzałem adres, do mojego małego orzeszka w tempie ekspresowym przyjechały wspomnienia z Egiptu. Już widzę gazociąg i niedobrych Szwedów, którzy mieli smaka na moją autentyczną podróbkę papirusu*. Jednak ja się nie dam zmamić wspomnieniami, oj nie! Naciskam wajchę obok ucha. Zaczynam słyszeć nieprzyjemny zgrzyt, co zapewne spowodowane jest moim niebywałym brakiem inteligencji. Dobra, zaskoczył. Widzisz, ile zachodu mnie kosztowałaś? Mniejsza jednak o to, nadeszła bowiem pora na odniesienie adresu do bloga. Tutaj niestety moje trybiki znów zaczynają wydawać z siebie dźwięki, które w pewien sposób przypominają odgłosy, wydawane przez zarzynaną świnkę Peppę.
ERROR. Zacznij z początku.
Zacznijmy od początku, tym razem bez zabarwienie emocjonalnego. Otóż mamy bloga, na którym jest biało-szaro, a co za tym idzie – nudno. Nie ma żadnego zdecydowanego akcentu, a w nagłówku nie zgadniecie co! Nie, nie wielbłąd. To, uwaga, uwaga: SZOP PRACZ!!! Jak się ma do tego adres – nie wiem. Chociaż widzę jedną możliwość – chodzi o pustynie polarną, na której został wyrzucony biedny szop pracz, który postanowił popełnić samobójstwo i rzucił się z transportu wiozącego go do polskiego zoo w odmęty oceanu. Niestety przeżył. Udało mu się jednak używając legilimacji wkraść do umysłu Autorki i założyć bloga.
Ha, ha, ha. Ale jestem mądry.
Nie... To zbyt nieprawdopodobne. Nie mogę pozbyć się wrażenie, iż nadałaś swojemu blogowi taki adres, ponieważ pasuje on nie mniej niż czekoladowe-gówno. Może lepiej by pasowało nudna-biel? O tak, to by była kwintesencja Twych blogiszczy.
W tej niezwykłej walce z własną wyobraźnią całkowicie zapomniałem o tym kawałku drewna, który belką się zowie. Jest on - a jakże! – po angielsku. Jest to cytat, z podanym autorem, ale czegoś w nim brakuje. Zastanówmy się...
Sensu? Nie...
Może stylu? Nie...
Już wiem! To cudzysłów!
Zastanawiam się, czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale cudzysłowy są potrzebne, szczególnie przy cytatach. Zaskoczę Cię także jeszcze jednym – słowa wypowiedziane przez innych, można tłumaczyć. Dlatego belka nie powinna być anglojęzyczna, a raczej polska, coby Ci mniej znający angielski nie czuli się odrzuceni przez społeczeństwo.
Podsumowując: Pierwsze wrażenie mogłoby być dobre, ale niestety belka idzie swoją drogą, adres swoją, a szablon jest tak czysty, że jedzie autostradą do nieba. Nic jednak tutaj nie współgra, a to doprowadza mnie do głębokiej konsternacji. Mój orzeszek macha białą flagą, a ja nie będę się cackał i mówię DOŚĆ. Aż chce mi się krzyczeć za higienistką z „Włatców Móch”: "Dupa! Dupa! Dupa!"
Spójrz jednak na to optymistycznie: Masz już trzy dupy, teraz tylko znajdź burdelmamę (może ten szop pracz z nagłówka będzie się nadawał?) i załóż dom publiczny.
Nagłówek: 2,5/5
Spoglądam na ten TFUr i nadal nie mogę odnaleźć najmniejszego związku nagłówka z resztą bloga. Jest on kompletnym odszczepieńcem, co sprawia, że zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem nie ukradłaś szablonu od jakiejś szabloniarni, hę?
Pod względem merytorycznym...
Cóż, mnie nagłówki komiksowe się po prostu nie podobają. Ja ogólnie nie lubię komiksów... Co zaś się samej treści tyczy, to wydaje mi się, iż wkleiłaś go ot tak. O matko, pomysł nadchodzi? O już idzie. Aaaa!
EURERKA!
Pustynia --> samotnosć, a nasz szop pracz na nagłówku jest jaki? Właśnie, samotny! Jestem dumny ze swojego orzeszka, uwierz mi. Nie mam jednak zamiaru zmieniać swojego zdania, ponieważ mam skłonność do nadinterpretacji.
Pod względem graficznym obrazki złe nie są. Dodam także, iż mina szopa pracza na pierwszym rysunku jest rozbrajająca. Aż się uśmiechnąłem, albo zrobiłem coś na kształt uśmiechu.
Treść: 5/10
Uśmiecham się. Mam zamiar pożreć Cię w całości, niezależnie od tego, czy będzie mi się podobać, czy nie.
Na samym początku postanowiłaś mnie zaskoczyć, bowiem nie przywitałaś się, jak to mają w zwyczaju bloggerzy, lecz zaczęłaś od normalnego postu, co trochę zbiło mnie z tropu. Po chwili jednak zebrałem swoje kluchy i przeczytałem wszystko do końca. Ogólnie rzecz biorąc, post zły nie jest. Jednak cały czas pieprzyłaś o jakiejś „niej”. Któż to jest? O co chodzi? Zaprawdę powiadam Tobie, albo pozwól Czytelnikowi poznać całą historię, albo zamilcz na wieki. Zasadniczo nie mam jednak większych obiekcji.
Zastanawiam się tylko, dlaczego pod postem znajduje się tekst prawie równy wpisowi właściwemu. Co dziwniejsze, tekst pod wpisem jest wręcz optymistyczny, a notka raczej pesymistyczna. To trochę... nielogiczne. Po co się jednak przejmować sensem, nieprawdaż? Przecież nawet w bezsensie jest sens, polegający na tym, że bezsens jest sensowny w swej bezsensowności.
Ot, rzekłem.
„Dziwne? Dziwne. Dziwne!”
Dziwny ten tytuł, trzeba przyznać. Zastanawiam się jednak, jakie przejścia emocjonalne chciała pokazać Autorka. Najpierw jest to zdziwienie, potem obojętność, a na końcu następuje złość. Dobrze rozkminiam?
Zajmijmy się jednak częścią merytoryczną, której, nawisem mówiąc, jest mniej niż tekstu pobocznego... Wpis ten jest mieszaniną refleksji i pamiętnika, co lekko mnie denerwuje. Nie wiem, czy mi się to w ogóle podoba. Takie rzygu, rzygu na patyku. Nie pokazujesz mi niczego odkrywczego, a ja kompletnie nic nie czuję. Czuję się, jakby ktoś wyłączył we mnie emocje. Moje podejrzenie pada na CIEBIE.
„Dumna”
Ten post jest już inny. Zdenerwował mnie. Jedzie mi tutaj hipokryzją, a to zapach niezbyt miły, uwierz mi. Nie chcesz mieszkać w Polsce, ale uważasz się za patriotkę. Gdyby chociaż była jakaś komuna czy inna dyktatura... Nie jestem tu jednak po to, by się z Tobą kłócić, a po to, by ocenić Twego bloga. Pod względem stylowym nie jest źle, ale uważam, że powinnaś trochę bardziej rozwijać swoje myśli, ponieważ – moim zdaniem – notka ta była napisana na „aby coś napisać”, czego nie lubię.
Daj więcej argumentów, a będzie całkiem dobrze.
„Na skrzydłach się wznieść, na stopach poczuć wody chłód”
Post jest poświęcony tematowi zaiste dziwnemu. Otóż Autorka postanawia podzielić się ze mną, kim chciałaby być w następnym wcieleniu. Ciesz się, że jesteś ateistką, bo inaczej ostro bym Cię opieprzył pod względem hipokryzji. Pod względem zarzutów, już się chyba wystrzelałem z amunicji. Notka ani lepsza, ani gorsza od wcześniejszej. Może tylko bardziej na temat. Chociaż nie, gorsza, a to dlatego, że nie wzbudziła we mnie żadnych emocji. Znowu...
„Próbuj nowości, mów tak – moje wakacyjne motto”
Kolejny post, który jest tak genialnie obojętny, że aż mi się ręce same rozłożyły. Podtrzymują swą opinię, iż Twoje notki to przeważnie rzygu, rzygu na patyku. Czytam, bo muszę, a nie bo chcę. Myślę, że nie zachęcasz swoim stylem Czytelnika do dalszej lektury.
Podsumowując, Twoje wpisy są nudne i niekoniecznie ciekawe. Czytałem nie z czystej chęci, ale dlatego że jako oceniający mam jakieś obowiązki. Tymczasem część mojej jaźni ma Cię głęboko w nosie i chce już sobie iść.
Posłuchamy mego alter-ego?
Ortografia i poprawność językowa: 6,5/10
Wykażę Ci wsie błędy, ale z tego co pamiętam, nie jest ich zbyt wiele.
„Wychodząc od niej[,] czułam niewyobrażalną ulgę” – Brakujące przecinki są w kwadratowych, a nadprogramowe – w gwiazdkach.
„poza lekcyjne” – pozalekcyjne!!!
„Nie pisałam, ale byłam :)” – Emoty nie zastępują znaków przestankowych!!!
„eh” – ECH!!!
“charper” – chapter, jeśli już.
„Dziwne? Dziwne. Dziwne!”
„zadowolona :)” – Gdzie jest kropka, maj lov?
„Mimo, że” – mimo że!
„Po raz trzeci czytam Zmierzch - zupełnie nie wiem dlaczego?” – Na Twoim miejscu też bym nie widział. Może po to, aby nie nadużywać znaków zapytania?
„ze względu też na jego upierzenie” – Słowu też powiedz „pa pa”.
„Wakacje!!” – Wiem, że gg uczy złych nawyków, ale stawia się albo jeden, albo trzy wykrzykniki. Nigdy dwa!
Jak widać, błędów zbyt wiele nie ma. Niestety te, które Ci wykazałem, popełniasz nagminnie. Są to także błędy bardzo poważne, więc nie mam zamiaru puścić Ci ich płazem. I’m sorry.
Temat: 2/5
Well, well, well... Teoretycznie nie jest źle. Jednak po głębszej analizie dochodzę do wniosku, iż Twój blog jest pieprzeniem kotka za pomocą młota pneumatycznego. Czasem Twój pamiętnik zaczyna być refleksyjny, a to nie jest dobre. Albo to, albo to. Nie można spalić zioła i mieć zioła, że powiem w stylu rasta.
Układ: 5/5
Może i jest jednokolumnowy, ale na szczęście udało Ci się wszystko poupychać na tyle dobrze, że mój zmysł artystyczny nie zgłasza większych obiekcji. Uważam jednak, że Twój opis samej siebie powinien znajdować się na samym dole szablonu.
Czytelność, obrazki: 5/5
Znów przyznaję komplet, bo jest czytelnie, a obrazki znajdujące się w nagłówku są – pod względem graficznym – dobrze wykonane i nie gwałcą moich oczodołów. Cieszmy się.
Punkty dodatkowe: 0/10
Szop pracz z nagłówka je zjadł.
Podsumowanie: 35/60
Ocena dobra
Nie wiem, jak Ci się udało, ale cóż.
* Podróbka z certyfikatem autentyczności.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz