Witamy na Opieprzu!

Ogłoszenia z dnia 29.04.2016

Do zakładki "kolejka" oraz "regulamin dla zgłaszających się" został dodany nowy punkt. Prosimy się z nim zapoznać.

Zapraszamy do wzięcia udziału w rekrutacji!


niedziela, 19 września 2010

(670) slad-na-piasku



Witam wszystkich ludziów bardzo serdecznie! Witam także ogry, nimfy, gremliny, krasnoludy i Ciebie, A. *spogląda z zaciekawieniem znad okularów*. Los chciał, byś znalazła się w kolejce Liama, tak więc teraz nadszedł ten moment, moment oceny, mwahaha! *śmieje się złowieszczo* W związku z powyższym dokonam dziś oględzinśladu na piasku.


Pierwsze wrażenie 8/10
O, men! Omen! To omen. Widzicie Wy to? Adres brzmi i wygląda jak polski klon Bond’a. W swojej polskiej polskości jest całkowicie polski i nawet nie zawiera wyrazów zapożyczonych. Panna A. żyje i ma się dobrze, a więc praktykowanie takowych nie zagraża naszemu zdrowiu, tudzież życiu. Teraz jest to udowodnione. Podumajmy więc chwilunię nad sensem… tegoż. Ślad na piasku mówi tyle, co Monk i jego filozofie, czyli nic. Jednak to się bardzo dobrze składa, bo jednocześnie jest tajemniczy i nie zdradza niczego, co by mogło zniechęcić czytelników, w tym także mnie. Dam sobie paznokcie uciąć, że ten blog jest pamiętnikiem, bo nic innego mi po prostu nie pasuje. Poza tym, adresy pamiętnikowe wyczuwam przez odbyt na odległość, stąd moja pewność, bo on nigdy mnie nie zawiódł. Nie ukrywam, już mi się podobuje, ale żeby nie było tak różowo to zobaczymy co na to belka. Jak to mówią, historia lubi się powtarzać, no i się powtórzyła. Belkę stroi cytat zaiste ciekawy, z którego bucha mądrość życiowa. Jednakże jedno mnie intryguje… Zawsze byłem święcie przekonany, że cytaty, aforyzmy, motta i te tamte, ozdabiamy w cudzysłowie, by wyglądało przecudownie – niczym bożonarodzeniowy krzak - a tu taka niespodzianka! No cóż, nie ma cudzysłowu, nie ma punktów.
Święta Panienko z Doliny Burdelu, olśniło mnie! Chyba pierwszy raz w swoim życiu widzębloga, który łączy ze sobą świętą nicią krawiecką dwa elementy – bloga i belkę. Zaiste me serce tańczy mi w piersi kankana, a ja szybciuteńko wpisuję to wydarzenie do Opieprzowej Kroniki. Dobra, di ent, koniec zachwytów! Strona się ładuje… Powoli, powoli, przyspiesza… Powoli, powoli i jest.
Nie może być! W końcu widzę porządny szablon, a nie jakieś strzępki obrazków i wycięte z gazet literki upchnięte na serwer, udające nagłówki. Parę rzeczy mnie w nim irytuje, ale o tym za momencik. Nie wiem, kto go wykonał, bo stosownych informacji nie ma, ale mogę podejrzewać, że to Ty, gdyż szablony wykonujesz sama, jak się dowiedziałem. Czerń naokoło odrobinę mnie odrzuca, ale jakoś przeboleję – w końcu muszę dotrwać do końca oceny, a w kolejce czekają jeszcze inne blogi.
Nagłówek 3,5/5
Dziewczyna na plaży ciało wygina,
Tyłek morzu śmiało wypina,
Głowę do dołu dziwnie pochyla.
Złapała! Zdeptuje goryla!
Ładny wierszyk, nieprawdaż? No ba.
Przejdźmy najpierw do wykonania. Samo zdjęcie za dużo nie przedstawia, bo słońce wepchnęło się perfidnie i świeciło po gałach fotografowi. Biedaczysko, nie podołał zadaniu i wyszło jak wyszło. Zazwyczaj jest tak, że tam gdzie słońce, tam refleksy i tym razem tradycji stało się zadość. Przymknąłbym oko, gdyby to były malutkie, tycie tycie refleksy, ale te miały nieudany przeszczep wątroby i wyglądają jak nadęte balony. Zwrócę Ci też uwagę na linie, które oddzielają post od reszty zgrai. Z prawej strony linii w ogóle nie przedłużyłaś – chyba, że taki był zamysł autora – zaś z lewej linia się odrobinkę przesunęła i skręciła na prawo. Widzisz, jak głupie kreski potrafią zepsuć estetykę? Mimo wszystko szablon dołącza do adresu i belki, a razem tworzą jedno ciało, z którego istnienia jestem bardzo zadowolony. Szkoda tylko, że nie mogę Ci dać całych pięciu punktów…
Treść 3/10
Jak na razie jesteś na dobrej drodze do chwały i bogactw, ale zobaczymy coś Ty napisała w tych wszystkich postach. A w sumie to w części z nich… Trzydzieści pięć jest wszystkich, więc ocenię co 5.
„Na nowo…”
Zaczynam od samego początku – tak, jak to mam w zwyczaju. Uważam też, że pierwsze wrażenie to nie tylko adres czy szablon, ale pierwszy post także. Zobaczymy czy i Ty tak uważasz.
Długością mnie nie powaliłaś – przynajmniej nie w tą stronę. Zaczynasz od pośladków strony. Żadnego „cześć” ani pocałuj mnie w łokieć, nic. Krótko i nie konkretnie… Szkoda, bo można odnieść wrażenie, że będziesz pisała niedbale i nie będzie czego podziwiać, a to automatycznie pozbawia Cię ułamka potencjalnych czytelników.
Cytat: „Zastanawiam się, po co piszę.” A ja się zastanawiam, czemu Ty się zastanawiasz… Masło maślane, ale w tym miejscu można doszukać się kolejnych niejasności. Mianowicie, skoro nie widzisz sensu, by pisać pierwszy post tzn., że nie chcesz czytelników oraz tych, którym ma się tu podobać. Cóż mogę jeszcze powiedzieć, gdy post krótki niczym obcas kapci domowych?
„Odskocznia”
Tytuł jest taki zwykły, nudny… Cytatów z piosenek więcej niż samej treści, która jest i tak pisana – jak już wspominasz – bez pomysłu i dość chaotycznie. Nie ma w nich nic, co by do mnie wołało: „Liam, chodź tu, chodź.” Gdzieniegdzie wplatasz emotikony, które należy natychmiast zutylizować, bądź skonsumować, a najlepiej potraktować Domestosem! One są jak bakterie, rozprzestrzeniają się szybciej niż zdążysz to sobie wyobrazić i obłażą Cię z każdej strony, ale nie zdajesz sobie z tego sprawy. Jak tak dalej pójdzie to dostanę od Ciotki ochrzan, że w treści za mało piszę, ale tu się po prostu więcej nie da pisać, bo nie ma o czym…
„Recepta na szczęście”
Mater dej, takie posty to możesz wsadzić do worka i zakopać w piaskownicy albo wysłać mi telegram. One w ogóle nie mają głębszego sensu, bo nie wnoszą nic nowego… Tak sobie myślę, że z każdą notką, blog będzie zamieniał się w pamiętniczek-codzienniczek (o którym wspominam średnio raz w każdej ocenie). Żałosne, ile tego można znaleźć w blogosferze – idzie skrętu płuca dostać.
Przejdźmy jednak do treści tego… postu (aż chce się używać zamiennie z „telegramem”). Recepta na szczęście za bardzo mnie nie dotyczy, a również obchodzi jak zeszłoroczny śnieg. Uno: nie dotyczy, bo szczęśliwy to ja jestem, a jak nie to mam swoje sposoby. Dos: nie obchodzi, gdyż nie znam (i nie chcę znać) Twojej obecnej sytuacji, pana J. i paru innych składników recepty i nie mnie się wypowiadać na ten temat, więc pozostawię to bez komentarza, jeśli pozwolisz.
„10 kwietnia 2010”
Patrząc na datę wiem już wszystko, bo to wydarzenie przeszło do historii i trudno, przeżywając to, nie wiedzieć choć odrobinę o tym, co się wtedy wydarzyło, pomijając media, które nawalone informacjami, jak ruski czołg, bombardowały nimi i robiły wodę z mózgu…
Chcę się ustosunkować tylko do ostatniego zdania, gdyż jest ono z deka irracjonalne.
Cytat: „Wiem, że każdego dnia giną ludzie, ale to co się stało było naprawdę okropne.”
To, co się stało, owszem, było okropne itd., jednak jak sama wiesz, ludzie giną codziennie i uważam, że to w jaki sposób giną jest równie okropne, co katastrofa z dnia 10 kwietnia, ale nie należy tego tak wywyższać. To taka moja osobista opinia, dziękuję za uwagę.
„O sprawach aktualnych spraw kilka”
To chyba najdłuższy post jaki masz na swoim blogu, wow! Ciągnie się i ciągnie… Czytałem go chyba piętnaście minut, tyle tu napisałaś. Temat główny: egzaminy oraz zbulwersowana opinia rocznika ’94 na temat, wspomnianych już przez Ciebie, radioaktywnych biedronek. Wspominasz też o majówce. Naprawdę mało mnie obchodzi, jak ją spędziłaś. Zawsze, gdy widzę blogi ludzi, piszących o takich banalnych i nikogo nie interesujących rzeczach, mam ochotę pociąć się rushofym depilatorem. Niestety nie posiadam takowego, a mama mi swojego nie pozwala używać…
„Ktoś rzuca Ci linę, a ty chcesz się na niej wieszać zamiast się po niej wspiąć.”
Nareszcie coś mądrego w tytule. Cytat, bądź przebłysk inteligencji panny A., doprawdy pocieszne. Czytam, czytam i nawet się nie zdążyłem dobrze rozpędzić, a Ty już się żegnasz, zlituj się, no!
Znów niczym mnie nie zaciekawiłaś, choć muszę przyznać, że, w porównaniu do tych z początku, posty odrobinę się wydłużyły. I co ja biedny mam począć? Co z tego postu mam ocenić? Mogę powiedzieć tylko dwie rzeczy! Zauważyłem jak okaleczasz naszą mowę ojczystą, za co wsadzę Cię do kartonu i wyślę gdzie pieprz nie rośnie, bo się boi! Kolejna sprawa. Zauważyłem, że w Twoich postach powtarzają się podobne zdania, a mianowicie: „Nie mam pomysłu”, „o niczym”. Chyba masz coś z dyskiem, bo co chwilę to powtarzasz, a ja zrozumiałem, zanotowałem i wyciągnę konsekwencję.
„Nie umiem zgasić tej głupiej nadziei”
Doprawdy, nie wyobrażasz sobie, jak intryguję mnie ten tytuł. Widać, że jesteś ambitna, bo łączysz w całość tak niepasujące do siebie wyrazy, że aż się we łbie nie mieści i uchem ucieka. Zgasić to sobie możesz zapałkę o czoło… Albo pożar, który wywołało Twoje wściekłe spaghetti, próbujące ewakuować się spod przykrywki, ale nie nadzieję. Nawet nie mam pomysłu, jak by to poprawić – może po prostu zmienić ten tytuł i inaczej go sformułować? Nareszcie się doczekałem! Znalazłem fragment godny uwagi i głębszego przeanalizowania. Cieszę się, że spełniłaś moje marzenie – kupię Ci sekator do obcinania krzaczorów i torbę cukierków. Może być?
Mianowicie, podoba mi się fragment między dwoma cytatami. Jest nabombany, jak krowa po polnej popijawie, emocjami, uczuciami! Ach, orgazm! Znalazłem nareszcie jakąś cząstkę Ciebie – taką, z której bije kolorowe światło. Podoba mi się, że nareszcie przelałaś do Internetu to, co tak naprawdę czujesz, bo tego szukam w blogach – własnego światopoglądu i tych takich. I gdyby w każdym poście była choć odrobina tego, co tutaj, byłbym skłonny dać Ci dziesięć punktów za treść.
„Koniec, kropka, enter”
Cóż to? Takie króciutkie? No nic, przeczytam.
Tak, tak, tak! O takie właśnie emocje mi chodziło. Nie za bardzo orientuję się w zaistniałej sytuacji, ale końcówka podoba mi się szczególnie. Powtórzę raz jeszcze – tego mi potrzeba! Nakarm mnie swoimi uczuciami. Nawet nie wiem, skąd u mnie takie zamiłowanie, ale wynika pewnie z miłości do psychologii.
„Kochaj mnie, mimo wszystko”
Masz chyba tendencję do przebłysków, co jakiś czas. Spoglądając na post pobieżnie, nie zauważa się tego, ale gdy się wczytać… Cudo! Spodobał mi się ten fragment:
Cytat: „Czasem nie trzeba nic mówić...
Kiedy tak stałam na drodze pomiędzy lasem, a polem wtulona w niego tak bardzo chciałam, żeby czas się zatrzymał. Tuliłby mnie do siebie, a ja wsłuchiwałabym się w odgłos bicia jego serca. Nic więcej mogłoby nie istnieć. Czułam się bezpieczna i wiedziałam... Co wiedziałam? Że jestem mu potrzebna. Nie wiem dlaczego, ale tak było. Chciałabym tam wrócić. I nie myśleć już, po prostu nie myśleć, co będzie dalej? A jak to się skończy? I tak dalej.”
Widzę wrażliwość, potrzebę miłości, przyjaźni. Mógłbym bawić się w psychologa i snuć domysły, ale nie taka jest moja rola – tutaj mam Ci uświadomić, że takie fragmenty, jak ten są naprawdę wartościowe i, gdy piszesz w ten sposób, o wiele szybciej zdobywasz sympatię
ludzi, a to wrażliwością, a to ubraniem jej w słowa. Naprawdę dziękuję Ci, że miałem przyjemność to przeczytać.
O choroba, ale się rozpędziłem! Miało być siedem, wyszło dziewięć, ale to nic nie szkodzi. Dla mnie wszystko jest jasne i myślę, że wiesz, dlaczego dostałaś te trzy symboliczne punkty.
Ortografia i poprawność językowa 2/10
Masz w domu czołg? Nie śmiej się. Pytam, bo zauważyłem dość dużo błędów jak na tak krótkie posty, co jest objawem dość niepokojącym.
„Przestałam liczyć już dawno.” – Chyba bardziej by pasowało: „Już dawno przestałam liczyć”.
„Jestem zła, notka mi się nie dodała :(!” – „Jestem zła – post mi się nie opublikował!” *zgniata emotikonę jak robaka* Nie żywię sympatii do słowa „notka”, gdyż kojarzy mi się ze sweet dziefcynką i jej ekstla blodżem. Nieciekawie, prawda?
„przenoszę się tak jakby w inny świat.” – tak jakby mamy tu do czynienia ze zdaniem wtrąconym, tak wiec winno być „przenoszę się, tak jakby, w inny świat.”, jeśli już bardzo się przy tym „tak jakby” upierasz.
„który nie by tak strasznie męczący jaki miał być” – biedna, niedożywiona, zjadła „ł” od „był” i przecinek przed „jaki”.
„nowa część mowy do tego jeszcze szczypta mojego Ossa” – przecineczku, łer ar ju? Przed „do”.
„to co jest wyżej niczego nie zmieni” – „to, co jest wyżej (…)”
„zamieniłabym dwa pierwsze egzaminy za ostatni z języka” – nie „za” tylko „na”, Moja Droga.
„Jak się dowiedziałam w piątek w najbliższym czasie czeka mnie jeszcze jeden egzamin.” – zdanie łyse jak pudel wyciągnięty spod kosiarki. Przed „w” i między „w najbliższym czasie” przecinki.
„Sama nie wiem po co to komu.” – przed „po co” przecinek.
„ciekawe kiedy my się tego nauczymy...” – przed „kiedy” przecinek.
„Jak mówią nam rodzice zdali kilka modlitw i było po sprawie.” – przed „zdali” przecinek – to już się robi nudne…
„fast-fudy” – strategię FUD to Ty zostaw w spokoju i zmień to na „foody”.
„którego z jakiegoś nieznanego powodu ciągle przepraszam” – „z jakiegoś nieznanego powodu” jest zdaniem wtrąconym, a więc…
„i ani się obejrzę będę płakać” – przecinek przed „będę” – doprawdy intrygujące…
„I nawet dy ktoś” – buduję napięcie: dy, dy, dym… Czyżby „gdy”?
„chwyć ją tak jak ja.” – „chwyć ją tak, jak ja”
„Wieczorem jak wróciłam do domu leżąc już w łóżku” – „leżąc” jest imiesłowem, choćbyś bardzo nie chciała, a przed nimi przecinek jest ZAWSZE. Poza tym nie „jak”, a „kiedy”. Różnica jest!
„wyliczać to czego” – „wyliczać to, czego” *piszę znudzony*
„Wczoraj to była bardzo ciężka noc.” – proponuję coś w ten parkiet: „Wczoraj miałam bardzo ciężką noc”. Prosto, bezpiecznie, przyjemnie, nieprawdaż?
„Myślałam, myślałam nad nim.” – Myśleć można o kimś, a rozmyślać nad czymś. Wiesz już, gdzie jest błąd?
„Nie umiem zgasić tej głupiej nadziei.” – o tym już wspomniałem. Nadzieję można stracić, mieć, nie mieć, ale nie zgasić. Kobieto, daj żyć!
„Chciałabym w końcu żyć, tak normalnie z uśmiechem.” – „(…) tak normalnie, z uśmiechem”.
„wiedzieć na czym tak naprawdę stoję.” – „wiedzieć na czym, tak naprawdę, stoję”. Zdanie wtrącone, znowu… A ja znów się powtarzam. Ech, niewdzięczna robota, ale i tak to kocham.
„Chciałabym mieć kogoś takiego kto nie zadawałby pytań. Kogoś kto po prostu by był i trzymał moją dłoń kiedy naprawdę tego potrzebuję.” – to jedyne, konkretne zdania, które pojawiły się w jednym z postów. Już miałem nadzieję, że nie znajdę tu błędów, ale się myliłem, niestety… Problemem jest, znowu, interpunkcja. Zjadłaś przecinki przed „kto”, „kto”, „kiedy”.
„nie prawda” – miałaś na myśli „nieprawda”, prawda?
„Boję się ty wszystkich rzeczy” – „(…) tych wszystkich rzeczy”
„Kiedy tak stałam na drodze pomiędzy lasem, a polem wtulona w niego tak bardzo chciałam” – (…) a polem, wtulona w niego (…)”
„Nie wiem dlaczego” – „Nie wiem, dlaczego” *ma odruch wymiotny*.
„Kiedy już wracałam z nim z tych stawów zadzwoniła jego przyjaciółka” – „(…) znad tych stawów, zadzwoniła jego przyjaciółka”. Mogę pozostawić to bez komentarza? Już nawet nie chce mi się pisać.
„która widziała mnie z nim dwa dni wcześniej w parku na zwykłej rozmowie zaczęła mnie wyklinać” – „która widziała mnie z nim dwa dni wcześniej, w parku, na zwykłej rozmowie, zaczęła mnie wyklinać”. „Wyklinać” jest dość dziwną formą, ale słownik taką dopuszcza, więc czepiam się tylko przecinków.
„ona nie odzywała się od niego od dwóch miesięcy” – „(…) do niego przez dwa miesiące”.
„Niby wakacje, zaraz się skończą” – weź ten przecinek wsadź sobie w d… dowolne zdanie z tych powyżej.
Uwierzysz mi lub nie, ale wszystkie te błędy ledwo zmieściły się na jednej stronie A4. A tu jest sama interpunkcja! Weź się zapisz na kurs dokształcający, proszę Cię.
Układ 5/5
Dwukolumnowy, a i owszem… Jednak masz po lewej stronie tak mało tych linków, że ze spokojem możesz umieścić je nad postami – szczególnie, że posty masz krótkie. Nie mówię, że tak jest źle – jest dobrze. Na szczęście.
Temat 1/5
Oryginalności to bym się nawet z teleskopem przy „oczó” nie doszukał. Chociaż… Parę wyjątków znalazłem, ale to stanowczo za mało, by nazwać Twoje posty jak wyżej. Jednak nie zniechęcaj się. Pracuj, pracuj, zgłoś się ponownie, a wtedy pogadamy.
Czytelność, obrazki 4/5
Obrazek to Ty masz jeden i zwie się nagłówek, a co do tekstu – w porząsiu rąsiu. Choć lepiej wyglądałoby, gdyby tekst podstawowy byłby w kolorze postów lub podobnym. O, choćby taki jak w podpisie!

Dodatkowe punkty 1/10
Ano będzie – jeden. Mianowicie, nagrodzę tym punktem te parę zdań, które mnie poruszyły i przypadły do gustu.
Podsumowując wypociłaś 27.5 litra punktów, co oznacza, że wracasz do domu z tarczą i dostatecznym w ramach gratisu od Firmy Opieprz! Gratulacje i pamiętaj, jak masz pisać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz