Witamy na Opieprzu!

Ogłoszenia z dnia 29.04.2016

Do zakładki "kolejka" oraz "regulamin dla zgłaszających się" został dodany nowy punkt. Prosimy się z nim zapoznać.

Zapraszamy do wzięcia udziału w rekrutacji!


poniedziałek, 1 kwietnia 2013

(808) where-is-my-mind-baby

Where--is--my--mind--baby, zapraszam. Ocenia corkatsw.

Estetyka

Wrażenia estetyczne: 5/10
Mama mawia, żeby, zanim powie się coś głupiego, ugryźć się w język. Mój wygląda teraz, jakby brał udział w odcinku szesnastym "Happy Three Friends", bo nadal nie wiem, co powinnam napisać o adresie. Zacznijmy od faktu, że każde słowo przedzielasz dwoma myślnikami. "For łat?!" zakrzyknąłby jakiś Anglik, gdyby kiedyś trafił na Twojego bloga, nęcony adresem w języku ojczystym. Ja rozumiem, że adres z użyciem jednego myślnika mógł być zajęty, ale nie jest zajęty, bo sprawdziłam. Celowy zabieg, tak? Wytężam mózgownicę, już coś mi świta... a nie, to nie to. Po pierwsze odbiegasz od standardów, bo z takim zapisem nieczęsto można się spotkać, a po drugie w mojej głowie tworzy się wizja oceniania słit pamiętniczka chłopaka z podstawówki, a taka wersja chyba nie brzmi zbyt adekwatnie do tego, co na blogu zastałam. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, bo adresu nie zmienisz, a merytorycznie również nie zachęca do czytania. „Where is my mind, baby” przetłumaczyłabym jako „Gdzie jest mój rozum, kochanie”. Jak na maniaczkę 30 Seconds to Mars przystało sprawdziłam, że adres nie jest tytułem ich piosenki, chyba, że Google kłamie albo echelony przechwyciły informację. Na święte pistacje, wreszcie natrafiłam na bloga, w którym belka w jakimś tam mniejszym lub większym (w Twoim przypadku większym) stopniu odnosi się do treści. "Witness, tell me. What you think of my life? Judge me. Jury. If I'm wrong or I'm right...". Najpierw Cię zganię, a potem pochwalę, zgoda? Przede wszystkim umieść cytat w cudzysłowie, bo jest on fragmentem tekstu piosenki. Potem usuń enterka spomiędzy ostatniego słowa i wielokropka. Uff! Fragment cytowany wyżej pochodzi z utworu 30 Seconds to Mars "Wait", o czym dowiaduję się z informacji w stopce, brawo! "Wait" jest mało znaną piosenką 30 STM, nawet na popularnych stronach internetowych (żeby nie było, że reklamujemy na Opieprzu You Tube!) nie można jej odsłuchać. Przez całą ocenę towarzyszyła mi garstka utworów w Twoim odtwarzaczu. Nie są moimi ulubieńcami, bo mania na Nirvanę i "The Man Who Sold The World" już za mną, a "Stairway to Heaven" nie znoszę jak mało czego. Masz jeszcze parę utworów 30 Seconds to Mars, ale znowuż nie moje ulubione, jednak natchnęłaś mnie, by inne włączyć sobie na jakiejś stronie (nie reklamujemy You Tube, powtórzyć dwadzieścia razy) internetowej i posłuchać. Myślę, że powinno być tych piosenek zdecydowanie więcej i powinny być bardziej różnorodne. „Hurricane” i przykładowo jeszcze „Oblivion” są dosyć spokojne w porównaniu z innymi piosenkami Leto na przykład „A Beautiful Lie” lub „From yesterday”, więc chciałabym je móc usłyszeć u Ciebie na blogu. Nagłówek przedstawia mieszankę obrazków i koloru bliżej niezidentyfikowanego. Obrazki są bardzo drażniące, ponieważ widzimy kilka rzeczy nie wiadomo jak związanych ze sobą. Jared Leto siedzi w kącie obrazka, a Twój blog jest o nim, chyba, że coś mi umknęło. Nad nim widzimy jakiegoś innego faceta, prawdopodobnie Shanonna. Dwa zaszczytne miejsca zajmują dwie kobitki. Jedna półnaga, druga wygięta twarzą pod dosyć dziwnym kątem z papierochem w dłoni. Jedna z dziewcząt ma na imię z pewnością Victoria, a druga? Wszystkie postacie połączone są ze sobą, tworząc bynajmniej nie kolaż, a jakąś zbieraninę. Mało wymowny ten nagłówek jest dla mnie. Weszłam z przekonaniem, że będę przedzierać się z tasakiem z Biedronki w ręku przez dżunglę pamiętnika Jareda Leto, a tymczasem główny bohater jest na nagłówku zepchany w kąt i przytłoczony półnagimi niewiastami. Generalnie bardzo podoba mi się powtórzenie cytatu z belki na nagłówku. Perfekcyjnie dobrałaś wielkość, rodzaj i kolor czcionki, które komponują się z resztą tła. Podsumowując, główny obrazek jest zbyt zawalony natłokiem szczegółów. Cztery postacie to lekka przesada. Widać, że nagłówek wykonała osoba znająca Fotoszopa dobrze, ale grafika ma się do treści nijak. Bliżej niezidentyfikowany kolor tła nie atakuje moich oczu. Drażni mnie trochę fakt, że menu najeżdża na nagłówek, ale można przeżyć bez natychmiastowej operacji przepukliny.

Posty

Treść:
1. This is the story of my life…
Tytuł wziął się z piosenki 30 Seconds to Mars „The Story”, o czym dowiaduję się z przypisu pod rozdziałem, punkt dla Ciebie. Kolejna piosenka, której nie znam, a nawet lepiej – nie słyszałam o niej nigdy. Pewien odtwarzacz piosenek pozwolił mi zaznajomić się z nią, ale wyłączyłam bardzo szybko. Zgraja Polaków krzycząca „dziękujemy” zanim Jared zdążył choćby na mikrofon popatrzeć, zdecydowanie mnie zniechęciła. Ciekawa jestem, jak zorganizujesz całą akcję, z której strony zaczniesz i staram się nie widzieć słów „kisiel zamiast mózgu”. Będę udawać, że tak Ci się napisało pod wpływem emocji związanych z publikacją pierwszego postu. Po pierwsze Twoje opowiadane pisane jest w formie pamiętnika, więc niech Cię strzegą wszystkie diabełki świata, żebyś nie nudziła wywodami Jareda o życiu i śmierci. Po drugie w tekst wplatasz obrazki całościowo związane z 30 STM. Pierwszy z nich przedstawia Jareda i jego cytat, który w sumie jest o niczym, ale bardziej zaciekawiło mnie zdjęcie. Facet obejmuje kościotrupa, który ma okulary przeciwsłoneczne i macha jego ręką, a raczej kostkami i kosteczkami, co wywołuje duży uśmiech na mojej facjacie. W tekście zamieściłaś jeszcze dwie fotki, ale jakoś mnie niespecjalnie zainteresowały. Całość pierwszej części można podsumować jedynie cichym westchnieniem z mojej strony. Opisujesz przygodę z alkoholem Jareda i jego brata Shannona. Likier, cherry, pięciolatek i sześciolatek. Propagujesz straszną znieczulicę, w którą ciężko uwierzyć. Dwaj chłopcy, którzy nie osiągnęli być może jeszcze stanu czytania na jako-takim poziomie, upijają się w ogródku. Znajduje ich babcia, która nie jest ani trochę zdziwiona ich zachowaniem, a matka stwierdziła, że „kiedyś to musiało nastąpić”. Ja wiem, że teraz dzieci szybciej dojrzewają, ale czy nie jest przesadą, żeby takie szkraby (a to, że są synami hipiski, nie ma żadnego znaczenia) od razu kreować na przyszłych koneserów napojów wysokoprocentowych? Starasz się pisać zgodnie z faktami z życia braci Leto, mimo tego jest oczywistym, że musisz wprowadzać swoje własne wątki, akcje, ale dlaczego tak absurdalne? Widok pijących trzynastolatków mogę ścierpieć, bo takie rzeczy się widuje, ale dzieci z przedszkola z 0.7 pod pachą nie widziałam nigdy.

2. Was it a dream???...
Strasznie mnie frustrują trzy wykrzykniki i pytajniki używane naraz. Poprawnie, ale nieestetycznie. A co ten wielokropek robi po tych pytajnikach, jest dla mnie czarną magią, ciemną stroną Internetu, której mój ciasny móżdżek nie obejmuje. Musisz być prawdziwą fanką zespołu, skoro tytuły wyciągasz za uszy z piosenek Leto i na dodatek ich fragmenty zawsze są ściśle związane z notką. To coś ciekawego, oryginalnego, wyróżniającego Twoje opowiadanie na tle masy innych, bo jedyną fanką 30 Seconds to Mars z pewnością nie jesteś. Skoro w pierwszym rozdziale opisałaś przygodny z alkoholem w roli głównej, tak w drugim rozprawiasz o narkotykach. Opisujesz chińskie gówna i „ciężkie dragi”. Nie jestem zwolenniczką dzielenia narkotyków na ciężkie i lekkie, to bzdura do kwadratu. Analogicznie powinniśmy podzielić alkohol tym samym sposobem – z racji procentowej piwo byłoby lekkie, a powiedzmy taka Śliwowica Łącka byłaby ciężka. Czy w praktyce ma coś takiego sens? Moim zdaniem nie. Pozwoliłam sobie wybrać perełkę z rozdziału, dzięki której postaram Ci pokazać, że piszesz, czasami nie zastanawiając się nad tekstem. Brzmi ona: „-….nasz chłopiec…. Jared rusz zad…. mówiłem… jesteś słodka wiesz?..fuck… podnieście go!- z tego bełkotu Mike wyłapałem parę słów”. Nie mam słów, serio. Zero sensu, powiązania. „Nasz chłopiec”, czyli kto? Jared? Shannon? Jego ojciec chrzestny z Radomia? „Mówiłem”, ale co? „Jesteś słodka”, ale kto? „Fuck” otoczone pięcioma kropeczkami jest moim liderem. „Podnieście go”? Ale kogo? Nie wciskajcie mi kitu, że byle jak napisane zdania można uznać za stylizację bełkotus potocznikus, bo to tak nie działa. "Kokainada" (jak zwykłam mawiać) kończy się zlizywaniem jej z biustu Lizzy. Ach, ta kokaina, smaczna do gry wstępnej, prawie jak ta śmiechowa strzelająca oranżada w proszku, no ubaw po pachy. „Jeden z nich podszedł do stolika z kokainą i zgrabnym ruchem kija rozpierdolił stolik na maleńkie szklane kawałeczki”. Powiem tak, że wulgaryzmów używa się czasami lub często, u Ciebie bardzo często, ale pierwszy raz widzę ich obecność w gadaninie narratora. „W tym samym czasie inni zaczęli łapać dziewczyny i wyrzucać je na zewnątrz (…)”. Niefortunnie dobrałaś określenia, gdyż użycie słów takich jak „złapać dziewczynę” i „wyrzucić na zewnątrz” kojarzy mi się z ekspedycją na biedronki, które się łapie i wkłada do pudełka po zapałkach. Może bardziej w stylu „chwycił ją za rękę i wyrzucił na zewnątrz”? Jared opowiada, że nie miał spodni, co szybko nadrobił, spadając na podłogę. Nadrobić mógłby ewentualnie zakładając je z prędkością światła, a nie spadając bez gaci z kanapy. Naćpani, pijani, czyli najbardziej bezbronni, zostają napadnięci przez bandę jakichś bardzo złych ludzi. Jeden z nich wymierza cios w wątrobę, co narrator bardzo mocno podkreśla, drugi szafuje bejsbolem, a chłopcy klną na opryszków i generalnie bardzo brzydko się wyrażają. Czy oni nie mają instynktu samozachowawczego, który by podpowiedział im, że jeśli stoi nad Tobą facet w pełni trzeźwy, z bronią i oskarża cię o coś, wypadałoby zamknąć japę? Shannon zostaje ranny i ogólnie Jared wpada w panikę, pozwala nawet kierować autem naćpanej Lizzy, a potem wpadają do mieszkania jakiegoś hippisa (wszędzie hippisi, zamiast malarii „hippisaria”) i nagle okazuje się, że Shannowi jednak nic nie jest. Drugi cud nad Wisłą. „Kupując je 10%ceny przeznaczamy na ochronę lasów w Amazonii Zapewniają one komfort, rano wstajemy wypoczęci i mamy więcej energii by realizować swoje cele”. Mowa o łóżku. Powyższe zdania utwierdziły mnie w przekonaniu, że piszesz w sposób totalnie nieprzemyślany, co Ci ślina na klawiaturę przyniesie. Dziesięć procent ceny łóżka przeznaczają na ochronę lasów amazońskich? Zaraz spadnę ze stołka, słowo daję. Brakowało tylko danych do oddania jednego procentu podatku na drzewka. Nie wspominam już o tym, że zanudzasz mnie po prostu jako czytelnika. Miałam nadzieję na jakieś ciekawe rzeczy, a tu ciągle seks, używki i łóżka, które chronią Amazonię. Gdzie się podziała muzyka Leto, cholera?

14. No words can save us, this lifestyle made us. . .
Veronica rozmawia przez telefon z matką. Obie zachowują się jak nastoletnie dziewczynki w okresie buntu, a nawet gorzej. Jedna na drugą obrażone, a gdy dochodzi do rozmowy telefonicznej, matka krzyczy, że nienawidzi córki, a potem oddaje ojcu słuchawkę, z którym kulturalnie rozmawiają o życiu. Za co ja mam Ci przyznać te punkty, Mary? Ni z gruchy, ni z pietruchy Veronica sobie przypomina, że od dwóch lat nie rozmawiała z przyjaciółką. Oczywiście rozmowa jest prowadzona Skypie, którego nie umiesz odmienić, więc zostawiasz „skype” (pomijając, że zapisany małą literą). „-Też cię kocham Ofiiii…” i „-Zajebistą? Najbardziej zajebistą zajebistość złotko” są moimi faworytami rozdziału. To ma być dialog? Dziwnie zdrabniasz imiona, tak jakbyś nie była świadoma, że w języku angielskim nie istnieje coś takiego jak „Ofi”. Nadużywasz przekleństw, które sprowadzają Twoje opowiadanie do rynsztoka.

34. I’m comming to find you
Słowa te wypełnią się, jeśli nie usuniesz ze słowa „coming” niepotrzebnego „m”. Nie wiem, jak to zrobiłaś, że jeszcze nie zauważyłaś tego błędu. Shannon zniknął, a Jared, jak zawsze w takich sytuacjach, wspomina go sobie. Między innymi jest napisane coś takiego: „Kiedy dochodziło miedzy nami już do rękoczynów, to były one jedynie wyrazem emocji”. Mary, ja się muszę przyczepić do takich rzeczy. Rękoczyny są z definicji formą przemocy, bo rękoczynem nikt nie nazwie samodzielnego zrobienia ciasta na pizzę, więc czego innego miały być one wyrazem, jeśli nie emocji? Poszukiwania trwają, brat z Victorią objeżdżają wszystkie kluby, a było ich sporo. Nie praktyczniej było zaangażować w akcję kogoś z drugim samochodem i podzielić się po połowie? W późniejszej scenie Jared gra, a Veronica słucha. W opis wpleciona jest krótka recenzja piosenek Stinga, a ja nie rozumiem po co? Jared mówi sam do siebie, to jego przemyślenia, a tamten kawałek miał wydźwięk delikatnej perswazji, by włączyć te utwory i posłuchać. Potem nastąpiło coś, co córka lubi, czyli brzydkie sceny. Opis zajął, ku mojej rozpaczy, niewiele ponad kilka linijek. Połowa z nich zawiera bardzo interesującą opinię dotyczącą wpływu wielkości członka na przyjemność. Generalnie bohaterowie pomiziali się trochę za uszkami, Jared zrobił co miał zrobić i to by było na tyle. Sceny erotyczne nie jest tak łatwo opisać, a pójście po łebkach to najgorsza rzecz, gdy czytelnik nastawia się na trochę więcej dobrego.

38. Can make a good man turn bad…
W ostatnim odcinku Victoria pokazuje fochy, a Jaredowi dwa palce, grożąc mu, że jeśli nie ma ochoty na seks, to sama da sobie radę. Rozpuszczone to jak dziadowski „bitch”, fochy godne pięciolatki. Współczuję jej, pomimo że to tylko opowiadanie, i współczuję sobie, bo jestem w kropce. Po przeczytaniu tylu rozdziałów nadal jestem zachwycona Twoim zapałem i pasją. Jednak mam już ochotę nie czytać więcej. Są rozdziały, gdzie nie dzieje się totalnie nic, a są takie, gdzie akcję opisujesz w tak niezwykle "ekscytujący' sposób, że czytelnik nie jest zainteresowany. Parsknęłam śmiechem na widok Lany Del Rey w akcji. To znak, że jesteś na bieżąco ze wszystkimi wydarzeniami z życia Jareda. Nadużywasz wulgaryzmów, które stawiają Leto pod znakiem zapytania względem autentyczności. Mdli mnie na widok wyrażeń typu „jędrny tyłeczek”. Tymczasem Veronica miała dość Jareda, więc wrzuciła mu do soku środki nasenne i poszła sobie w siną dal, a po przyjściu do domu Leto musiał ją ukarać. „Przyssał” się do jej ust (Letomucha), a Victoria owinęła swoje nogi wokół jego talii. Ona musi mieć dwumetrowe nogi, skoro była w stanie owinąć się wokół jego talii. „Zjeżdżając coraz niżej, w końcu ściągnął mi bluzkę i zanurzył usta w moim biuście. Wyłapując z miseczki sutek, nagle zaczął go ssać i przygryzać, a ja pojękiwałam.” Z tego opisu wynika, że biust to taka miseczka z jarzynową, z której można wyłapać ziele angielski i possać. Mary, sceny erotyczne są koszmarne. Unikaj ich, proszę Cię.

Dialogi: 1/5

Dialogami fundowałaś mi często wewnętrznie sprzeczne uczucia. Zacznijmy od tego, że raczej nie masz problemów z poprawnym zapisem wypowiedzi, ale nigdy nie zapisuj jakiejś kwestii niemej w postaci wielokropka. Napisz, że Jared nie odpowiedział, że Leto w odpowiedzi tylko westchnął, ale nie używaj wielokropka jako samodzielnej wypowiedzi. Czasami te dialogi przypominają farsę pomiędzy dwoma przedszkolakami w stylu „Och, ty mój brzydalu, a titititi”. Wypowiedzi bohaterów są często nudne, trzecia osoba z rzędu powtarza coś, co już zostało powiedziane. Oprócz używania ogromnych ilości wulgaryzmów piszesz również bardzo często wielkimi literami. Mam wtedy wrażenie, że to na mnie jako czytelnika krzyczysz. Wystarczy zapisywać zdania z jednym wykrzyknikiem, a dla podkreślenia czegoś czasami użyć trzech. Nie trzeba od razu używać Caps Locka. Czasami były momenty, gdy dialog mnie zaciekawił, ale sporadycznie.

Opisy: 2/5
Marne te opisy. Jeden z trzech punktów odjęłam za tego narratora, co to klnie. Pamiętaj o tym na przyszłość, że jeśli nie piszesz w pierwszej osobie tylko trzeciej, to narrator nigdy nie używa wulgaryzmów, stara się być obiektywny. Drugi punkt odjęłam za to, że w tekst ciągle wplatasz wyrażenia typu „Oh fuck!”, „Thanks God!” czy tam „Are you fucking kidding me, bro???”. Piszesz po polsku, więc pisz po polsku, a nie mieszaj do tego kilku wyrażeń obcojęzycznych, bo taki zabieg nie ma w ogóle sensu. Sama czasami używam w ocenie jednego, góra dwóch słówek angielskich, bo ciężko mi ten zwyczaj wykorzenić, ale wplatanie całych zdań do opowiadania niczemu nie służy. Trzeci punkt odjęłam za koszmarne sceny erotyczne. ”Duży penis nie nadawał się na pierwszy raz, lecz w dłuższym związku był zbawienny” i tego typu mądrości towarzyszą nam przez całe opowiadanie. To historia, pamiętnik, ale nie encyklopedia. Powinnaś walnąć jakiś opis, jaka to Veronica była wniebowzięta, zachwycona, krzyczała i błagała o więcej, wczuć się, a ja czuję się tak, jakbym przeglądała poprawioną wersję Wikipedii.

Kreacja: 5/10

Bohaterowie zachowują się skandalicznie. Czytaj z moich ust: skandalicznie. Wprowadzasz do opowiadania wiecznie obrażone na siebie matkę z córką, dziwne gierki pomiędzy Veronicą i Jaredem. Kreujesz ich wszystkich na rozchwianych emocjonalnie nastolatków, którzy racjonalne myślenie mają głęboko w piwnicy. Jared niewątpliwie, z tego co sama wiem, czasami zachowuje się jak dorosły dzieciak z obsesją na punkcie swojego Blackberry, ale wszyscy bohaterowie zachowują się podobnie. Jednakże pięć punktów przyznaję za trzymanie się faktów z życia Leto, które na bieżąco wpływają na kształt Twojego opowiadania. Może warto by było poczytać trochę więcej o nim, skupić się na szczegółach z jego życia, odwiedzić oficjalne strony, fanpejdże? Pomijając bohaterów, kreacja świata, w którym rozgrywa się akcja, leży jak Ci wszyscy faceci po kopniakach w czułe miejsca. Miejsce akcji jest dla Ciebie tylko tłem. Czasami napiszesz, że Jared leży na łóżku, czasami Veronica usiądzie na kanapie, ale pełnych opisów można na próżno szukać i zabłądzić nawet z GPS-em. Czas w Twoim opowiadaniu nie płynie, przeszłość miesza się z teraźniejszością, a na próżno doszukiwać się można wzmianek choćby o porze roku.

Fabuła: 2/5
Jared, który myśli tylko o tym jak ciężko być artystą, zanudził mnie na śmierć. Fabuła obfituje w jakieś tam wydarzenia, ale zawsze (bardziej lub mniej) są związane z Leto. Akcja przełącza się pomiędzy Veronicą i Jaredem, dzięki czemu mogę złapać głęboki wdech. Rozdziały dodajesz często, więc widać, że masz ciągle nowe pomysły. Wykorzystanie wizerunku gwiazdy dodatkowo ubarwia nam opowiadanie, bo nie czytamy o jakimś tam Robercie i jego farmie, tylko mamy przed oczami konkretną postać. Jednak z drugiej strony rzuciłaś się na głęboką wodę. Roberta mogłabyś wykreować jak dusza zapragnie, a wizerunku Leto musisz w jakimś stopniu się trzymać. Czasami mnie denerwował narrator, który w jednym zdaniu był w trzeciej osobie, a w drugim w pierwszej. Często też przeskakujesz z czasu przeszłego do teraźniejszego w jednym zdaniu i bez ostrzeżenia. Nie napisałam też o pewnej rzeczy wcześniej właśnie po to, by poruszyć tę kwestię tutaj. W drugim rozdziale Shannon przedawkował kokainę i dostał zastrzyk z adrenaliną. Wydało mi się to nieprawdopodobne, więc przedyskutowałam całą sprawę z moim wspaniałym doradcą do spraw medycyny, Aimee, za co jej dziękuję. Opierałyśmy się na Wytycznych Europejskiej Rady Resuscytacji 2010. Wiedziałam, że przedawkowanie kokainy oznacza przyspieszenie akcji serca i znaczne podwyższenie ciśnienia. Adrenalina również podwyższa ciśnienie. Generalnie ustaliłyśmy, że jeśli w początkowym stadium przedawkowania podasz adrenalinę, to spowodujesz znaczny wzrost ciśnienia, przyspieszysz akcję serca i gość padnie, zatrzyma się i bez resuscytacji umrze. Mówiąc w skrócie: adrenalina nie jest odtrutką na przedawkowanie narkotyków, co ewidentnie wynika z tego postu. Jak widzisz, przewałkowałam ten temat, by go poruszyć, a Ty nie dokonałaś żadnego wysiłku, by sprawdzić swoje mało rzetelne informacje.

Oryginalność: 3/5

Mamy tutaj pamiętnik pisany z perspektywy wokalisty 30 Seconds to Mars. Jared nie należy do cukierkowych postaci szołbiznesu, nie jest Ci zapewne łatwo oddać jego osobowość i nie jestem pewna, czy Ci się to udało. Niewątpliwie sam pomysł jest całkiem fajny, tylko wykonanie nie bardzo. Bardzo przyjemnie oglądało mi się przerywniki w postaci obrazków, które często rozbawiały mnie do łez ciekawą mimiką Jareda. Na plus jest również łączenie tytułów piosenek, ich fragmentów, wraz z treścią rozdziału. Taki zabieg wymaga pewnego rodzaju przemyślenia akcji, co trzeba docenić.

Poprawność: 2/10

„Wszystko, co osiągnąłem zawdzięczam swojej ciężkiej pracy, determinacji i pieprzonej ambicji”. Przecinek postaw po „osiągnąłem”, bo to wtrącenie.
„Nie musisz w to wierzyć, pieprze to!” Powinno być „pieprzę”.
„Dziewczyny z niedowierzanie zaczęły mi się przyglądać.” Dodaj brakujące "m".
"-Chciałbym cię przeprosić za dziś i wg za wszystko (…)”. Nie ma czegoś takiego jak „wg” w znaczeniu innym niż "według". Mary, nie używaj tego skrótu nigdy więcej.
„Przegadaliśmy tak ponad 3 h”. W opowiadaniu nie ma "h", są godziny.
„Jedynie codzienna awantura z matką, ratowałam mnie przed całkowitym podporządkowaniem się tej tyrani”. Awantura ratowała, a nie "ratowałam" i tyrania odmieniona jako czasownik musi być zapisana z użyciem dwóch „i” na końcu, bo inaczej wychodzi liczba mnoga od tyrana, czyli rzeczownika.
„zaśmiał się Shannon, za co dostał ode mnie, z łokcia kuśtańca”. A cóż to takiego ten” kuśtaniec”? Kuksaniec!
„Kiedy się do mnie dziewczyńsko uśmiechała (…)” Dziewczyńsko (ono) uśmiechało (a nie "uśmiechała") pasuje pod względem gramatycznym, ale samo pogrubienie słowa „dziewczyna” wygląda dziwnie pośród "lajtowych" wypowiedzi bohaterów.
„To, że nie wracał czasem na noc do domu i nie odbierał ode mnie telefonu, kiedy był zły, nie robiły na mnie wrażenia.” To (ono) nie robiło wrażenia.
„Od czasu zniknięcia mojego brata miną zaledwie dzień, więc nie było jakichkolwiek przesłanek by się martwić”. "Minął dzień" i przesłanki koniecznie bym zamieniła na „powody”.
„Całują mnie stopniowo, z coraz większą namiętnością, skutecznie mnie pobudzał i podsycał, sprawiając, że z każdą sekundą moje ciało chciało więcej jego czułości”. Popraw na "całując" i usuń "podsycał". Podsycać można ciekawość przykładowo, ale nie jest to synonim słowa podniecać.
„(…) rzuciłam złośliwie bowiem od paru dni Jared próbował poderwać, a może raczej ‘zaliczyć’ pewną modelkę, którą poznał robiąc zakupy”. W języku polskim cytujemy w cudzysłowie, a nie apostrofach! Oddziel też w zdaniu "złośliwie" od "bowiem" przecinkiem i postaw przecinek po „poznał”.
„Dlaczego tylko ja mam nie spać. Kogo to wina? Szybko sięgnąłem po moje najukochańsze BB, naskrobałem parę słów i wcisnąłem przeciek: „Shanny,WYŚLIJ”.” Po pierwszym zdaniu zamień kropkę na pytajnik, bo to pytanie, zgadza się? Nie używaj też skrótów w stylu „BB”, bo ja myślę o Bielsku-Białej, a Ty o Blackberry, o którym do tego momentu rzadko wspominałaś. Esemes to nie list, nie można naskrobać słów, tylko napisać i zjadłaś spację pomiędzy imieniem brata i "wyślij".
„W końcu jest to popularny klub i pewnie barman cię pozna, a potem sprzeda to gazetą, że szukasz własnego brata”. "Jestę ortografę" uznajemy tylko na Kwejku, popraw wszędzie te błędy, tutaj „gazetom”.
„Dobrze pamiętam mój i Shannona, pierwszy alkohol tyle, że wtedy nie bardzo wiedzieliśmy, co to do cholery jest”. Widzę podwójną spację po drugim słowie, ale generalnie cała konstrukcja jest nie do odgadnięcia. Jared pamięta „pierwszy alkohol mój i Shannona” w sensie, że butelkę z trunkiem, tak wynika z konstrukcji. Lepiej by było, gdybyś zapisała „Dobrze pamiętam moje i Shannona pierwsze spożycie alkoholu, tyle że wtedy nie bardzo wiedzieliśmy co to, do cholery, jest”.
„Znajomi mamy popijali różne, kolorowe trunki, więc w domu zawsze coś było. Mama zapytana przez mojego brata, po, co to jest odpowiedziała żeby się lepiej poczuć:).” Przeczytaj sobie na głos „po, co to jest” i powiedz mi, czy wstawienie przecinka tam ma jakikolwiek sens? Ja go nie widzę. Tak jest poprawnie: Mama, zapytana przez mojego brata, po co to jest, odpowiedziała "żeby się lepiej poczuć".
„(…) że swój sukces osiągnąłem dzięki urodzie i powiązaniom, bo niby, dlaczego mój zespół stał się popularny?” Dlaczego oddzieliłaś „niby” od „dlaczego”? Usuń przecinek.
"Dobra, ale wiesz mama nie będzie się gniewać?- Odpowiedziałem.” Przecinek wstaw po „wiesz” i po znakach takich jak pytajnik i wykrzyknik słowo po myślniku zapisujemy z małej litery.
„- Przebierzemy się w te ich śmieszne stroję”. Śmieszne stroje.
„Och Jared i tak się w nich zgubisz jak ostatnio, musisz podrosnąć, ale ok, tylko ani słowa babci.- Odpowiedział Shann”. ”Och, Jared, i tak się w nich zgubisz jak ostatnio, musisz podrosnąć, ale w porządku, tylko ani słowa babci" jest poprawnie. „Ok” nie używamy w opowiadaniach, to typowy zwrot w dialogach międzyludzkich i, jak donoszą badania, najpopularniejsze słowo na świecie. Mogłabyś ewentualnie napisać „okay”, „okej”, w skrajnym przypadku „okejszot”, gdyby pamiętnik Twój pisany był rynsztokowym (językiem), ale tak nie jest.
„No cóż ma się ten dryg do mody;) za co zawsze obrywałem”. Moje oczy wściekle się zwężają, przypominając wyglądem minę rozjuszonego buhaja, gdy widzę emotkę. Na litość boską, Mary, nie w środku zdania! Niech przecinki nie tracą swej funkcji na rzecz średnika i połowy nawiasu.
„- Shann słabo mi...”. Stawiaj przecinek przed i po rzeczowniku w formie wołacza, zawsze i wszędzie, a dane Ci będzie.
„Katem oka widziałem jak szef się wymyka a Shann osuwa się na podłogę”. Kąt oka, a nie kat oka i postaw przecinek przed „jak" i „a”.
„Mieszkaliśmy wtedy przez jakiś czas z matką w Nowy Jorku”. W Nowym Jorku.
„Zawsze gdy go tam odwiedzałem mięliśmy świetny ubaw”. Świetny ubaw to nie kartka papieru, którą mogli mielić w rękach. "Mieliśmy" jest poprawnie.
„Chwilę mi zajęło uświadomienie sobie, że mówił po rosyjsku? ukraińsku?. Moje zdziwienie było jeszcze większe gdy Mike odpowiedział na stawiane mu zarzuty po angielsku”. Pierwsze zdanie jest oznajmujące, więc nie może kończyć się pytajnikiem. Unikaj także jednosłownych pytań w tak dużych ilościach. Nie stawiaj dwóch znaków interpunkcyjnych obok siebie i „ukraińsku” zapisz wielką literą.
„Nie była to praca marzeń ale umocniła mój charakter.” Można się w czymś umocnić, ale charakter wzmocnić i postaw przecinek przed spójnikiem.
Przez całe opowiadanie towarzyszyło mi mnóstwo błędów interpunkcyjnych, których nawet w jednej piątej nie przytoczyłam. Było od groma literówek, a dwa punkty zawdzięczasz temu, że przynajmniej ortograficznych nie widać. Punktacja jest taka niska też z tego powodu, że nie widać żadnego postępu na przestrzeni tych prawie czterdziestu rozdziałów. Jak pisałaś, tak piszesz.

Detal

Dodatki: 7/10
Wreszcie mogę wspomnieć o czymś, co od początku mnie prześladuje. Powinnaś dostać po uszach za nazwę kolumny „Sztuczna inteligencja” i umieszczenie tam odnośników do ocenialni. Nawet nie będę pytać, skąd się wziął taki tytuł, ale powinnaś go zmienić, bo odstrasza. Jest tam jeszcze odnośnik do Eski Rock, w zasadzie nie wiadomo po co. Mogłaś go umieścić w tekście o autorze bloga, a nie na głównej. Teraz się zastanawiam, czy jest tam dlatego, że lubisz tę stację, czy często puszczają tam piosenki 30 Seconds to Mars? Sporo masz dodatków, a między innymi translator, kilka najchętniej poczytywanych rozdziałów, tablicę z ogłoszeniami (które bardzo lubię) oraz menu. Koniecznie przenieś kategorię „Rozdziały” na główną w formie kolumny lub archiwum, bo wracanie ciągle do tych zakładek jest koszmarne. Playlista jest w sam raz dla jakiegoś fana, tylko dodałabym więcej utworów, bo tych 30 Seconds to Mars jest zdecydowanie za mało. Strona o autorze, czyli o Tobie, jest bardzo ładna. Zdjęcie uroczej dziewczynki zachęca do przeczytania dosyć długiego tekstu. Większość zespołów, które wymieniłaś, ubóstwiam razem z Tobą, Tima Burtona też kocham za wspaniałe dzieła. Na końcu podajesz odnośniki do Twoich profilów na różnych stronach internetowych. W innej podkategorii podajesz muzykę wykorzystaną w rozdziałach. Dbasz o każdy szczegół, szanujesz pracę innych, to jest bardzo na plus. Masz miejsce na linki, których jest dużo i pewnie na stronie głównej wkurzałyby czytelnika. Gdzie indziej napisałaś coś o bohaterach i jeszcze kilka zdań o samej historii. Wszystko krótko i na temat.

Dodatkowe punkty: 2/5

Za te obrazki i zdjęcie w „O Mary”.

Suma: 29/60
Ocena:
dostateczna

Mary, mocno podkreśliłam w mojej ocenie i mam nadzieję, że to zauważyłaś, że podobają mi się Twoje pomysły. Na ocenę wpłynęła przede wszystkim jakość opowiadania, nad którą mogłabyś popracować. Gdybyś poprawiła błędy byłaby szansa na lepszą ocenę, bo kategoria „Ortografia” mocno obniża ocenę. Co więcej? Życzę Ci dużo radości (tak świątecznie) z pisania, bo niewątpliwie masz ją ogromną. Życzę dalszego tak dużego zapału i poprawy, bo spokojnie możesz z taką wyobraźnią zaszaleć w blogosferze.

68 komentarzy:

  1. Melduję się gotowa do czytania.
    Zanim jednak wgłębię się dalej:
    Mój wygląda teraz jakby brał udział w odcinku szesnastym "Happy Three Friends", bo nadal nie wiem, co powinnam napisać o adresie. Zacznijmy od faktu, że każde słowo przedzielasz dwoma myślnikami. - przecinek przed "jakby"; dwa orzeczonka;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1.  Oczywiście rozmowa jest prowadzona Skypie,[...]- na?
      Generalnie bohaterowie pomiziali się trochę za uszkami, Jared zrobił co miał zrobić i to by było na tyle.  - przecinek przed „co”;
      "ekscytujący' - "ekscytujący”

      Mam wrażenie, że podpunkt "fabuła" jest nie na temat rozwinięty. Pomieszana kreacja bohaterów z błędami rzeczowymi.

      Chyba pisałaś ocenę, Córko, na wiele rat, bo widać w niej męczącą nieskładność.

      Pozdrawiam,
      Nikumu.

      Usuń
    2. Witaj, Nikumu! Dzięki za komentarz, zwłaszcza, że pierwsza naskrobałaś go. Błąd z pierwszego komentarza Twojego poprawiłam, potem Blogger odmówił współpracy ;-)
      Ach, czasami miesza mi się, gdzie co ma być w ocenie, obiecuję poprawę.
      Dzięki, dobranoc!

      Usuń
  2. "Witness, tell me. What you think of my life? Judge me. Jury. If I'm wrong or I'm right..."
    Serio? Znów widzę niepoprawny zapis cudzysłowów w opieprzowej ocenie mimo moich dwóch co najmniej uwag, czy mnie oczy mylą?

    Fragment cytowany wyżej pochodzi z utworu 30 Seconds to Mars "Wait" o czym dowiaduję się z informacji w stopce, brawo!
    I znów błędy cudzysłów, a do tego zgubiłaś przecinek przed o czym. W kolejnym zdaniu też jest, ale już mi się nie chce przytaczać fragmentu.

    „Hurricane” i przykładowo jeszcze „Oblivion” są dosyć spokojne w porównaniu z innymi piosenkami Leto na przykład „A Beautiful Lie” lub „From yesterday”, więc chciałabym je móc usłyszeć u Ciebie na blogu.
    Zgubiony przecinek przed na przykład.

    W sumie to chętnie przeczytałabym i więcej, bo bardzo chciałabym sobie podnieść opinię o Opieprzu po ostatniej aferce, ale jest pisana takim językiem, że połowy nie rozumiem, zarówno w kwestii żartów, jak i łączenia się jednej informacji z drugą. Nie czuję tych komentarzy, nie czuję związku niektórych z nich z resztą tekstu, więc pozwolę sobie dalej się nie męczyć. Po prostu poczekam na inną ocenkę na Opieprzu.
    Pozdrawiam,
    smirek

    OdpowiedzUsuń
  3. A już miałam nadzieję, że czegoś się nauczyliście... No, po wypowiedziach Corki może nie, ale na Asetej choćby liczyłam.
    Jak dla mnie ta ocena niczym nie różni się od poprzedniej "prowokacji". Bełkot, moi mili, bełkot. Smirek ma rację, zdania w ogóle nie wynikają jedno z drugiego, styl mocno kuleje, a Corka znowu bredzi, co jej ślina na język przyniesie. Jej skojarzenia i upodobania naprawdę nie są potrzebne ocenianej.
    L.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przeczytałam całej oceny, bo strasznie ona chaotyczna. Nie czytałam też opowiadania, ale zastanawiam się, czy autorka koniec końców zrozumie, co jest źle, a co dobrze. Może demonizuję, więc lepiej poczekać, aż sama się wypowie. No i humor raczej do mnie nie trafia, ale taka specyfika Opieprzu.
    "Jared, który myśli tylko o tym [przecinek] jak ciężko być artystą, zanudził mnie na śmierć."
    "Czasami mnie denerwował narrator, który w jednym zdaniu był w trzeciej osobie, a w drugim w pierwszej. Często też przeskakujesz z czasu przeszłego do teraźniejszego w jednym zdaniu i bez ostrzeżenia."
    To nie powinno być w poprawności? Gdybyś podała przykłady, mogłabym się lepiej wypowiedzieć, ale taka niepewność jeżeli chodzi o narratora czy czas, w którym prowadzi się opowiadanie, jest błędem. Oczywiście jeżeli nie jest celowym zabiegiem - dlatego przydają się przykłady.
    "Niewątpliwie sam pomysł jest całkiem fajny, tylko wykonanie nie bardzo. Bardzo przyjemnie oglądało mi się przerywniki w postaci obrazków, które często rozbawiały mnie do łez ciekawą mimiką Jareda."
    Powtórzenie "bardzo".

    Budzimy się z letargu, drogi Opieprzu. :) Wesołych świąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz!
      Oczywiście masz rację w kwestii błędów, zwłaszcza co do powtórzeń - to moja druga największa zmora ;-)
      A jeśli chodzi o mieszanie się narratorów, to w zasadzie można wcisnąć w poprawność, teoretycznie do opisów też i ostatecznie wrzuciłam do fabuły, mea culpa. W następnej ocenie (lub jeszcze następnej) postaram się panować nad tym, gdzie co wkładam. xD
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Proszę.
      W zasadzie nad chaotycznością ocen dobrze by było popracować w pierwszej kolejności, bo wszystko ciężko się czyta właśnie z powodu tego popadania w opisywanie strumienia świadomości. A w końcu oceny są jeszcze bardziej nastawione na odbiorcę niż, chociażby, opowiadania, więc tym bardziej przydałoby się pilnować czytelności przekazu.

      Usuń
    3. Och, Niofomune. Trafiłaś w dziesiątkę.
      Jeśli mam z czymś problem, to właśnie z chaotycznością - tysiąc rzeczy do powiedzenia i nie wiem jak to zrobić, by wszystko przekazać. To moja zmora od wielu lat, nad którą dużo pracuję, także na swoim prywatnym blogu i w fanfiction.
      Piszę sobie często plan ramowy oceny i uważam, że postęp jest. Postaram się bardziej pilnować czytelności.
      Dzięki za komcia, jako jedna z bardzo niewielu wskazałaś konkretnie mój PRAWDZIWY problem. Pozdrawiam.

      Usuń
  5. Mnie się osobiście ocena podoba. Jest duża różnica między ostatnią oceną Córki a tą, więc stanowczo nie zgadzam się ze słowami Anonima podpisanego jako "L.". Córko, czy ty jesteś z Bielska? Albo z okolic? Fajnie jest przeczytać wzmiankę o swoim mieście ^^. Co do treści po części się zgodzę co do tego, że czasem autorka "wciska" nie te informacje do danego podpunktu, co trzeba.
    Pozdrawiam i wesołych świąt, a raczej ich końca :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Phantom, dzięki za miłe słowa i odrobinę krytyki ;-)
      Nie, nie jestem z Bielska, ale jeżdżę tam średnio raz na miesiąc, gdy mam ochotę zaliczyć Sfery lub Sarni :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Rozumiem, miło, że któraś z oceniających odwiedza takie zadupie, jakim jest BB ^^.

      Usuń
    3. Phantom, też nie przepadam za BB, zdecydowanie wolę Kraków, ale cóż... rodzina czasami potrzebuje mnie tam xD

      Usuń
    4. Tam lubieć to lubię, bo muszę xD. Kraków lepszy, owszem, ale BB też ma swój urok, chociaż trzeba się PORZĄDNIE przypatrzeć. Zależy jak leży xD

      Usuń
    5. Phantom, następnym razem muszę wziąć szkło powiększające, by ten urok uchwycić ;-)
      Żartuję oczywiście, żartuję :D

      Usuń
    6. Lornetka byłaby za mała xD

      Usuń
  6. Phantom, nie przesadzajmy ;-)
    Jeśli masz ochotę na dalszą rozmową, zapraszam na maila, nie chcę nabijać komentarzy na Opieprzu nic nie wnoszących do oceny ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tru, tru. Mail u Ciebie na podstronie?

      Usuń
  7. Ty używasz GÓRA kilku słówek obcego języka? TY? Nie kłam na wizji, Corcik ;]

    Niofomune - jeśli to jest moje "w letargu" to boję się pomyśleć, co będzie jak nie będzie "w letargu" a na pełnych obrotach... Jeśli pójdziesz jutro za mnie do pracy (na ósmą ;]) i popiszesz za mnie przez kilka dni inżynierkę, to z chęcią się "obudzę" i napiszę ocenkę. Tak, wiem - to było zgorzkniałe, wybacz... Niestety mam taką zasadę, że nie piszę, kiedy nie mam weny, bo z tego i tak nic nie będzie. I tak jest w tym momencie. Dziękuję za życzenia, już nie pora na odwzajemnianie, ale mam nadzieję, że Twoje święta były takie, jak powinny być ;]

    Anonimie L. - Fajnie, że na mnie liczyłaś, ale serio - na co? Bo chcę wiedzieć, w czym zawiodłam, żeby móc się jakoś obronić/ustosunkować. Znaczy jeszcze nie wiem, czy chcę się bronić, ale kiedy postawisz konkretnego cosia oprócz "liczyłam na Asetej" pełnego dramy, wtedy na pewno Ci odpowiem. ;]

    Dobranoc i pozdrawiam (również smirka, który przysmirkował i znów musi załamywać nad nami ręce ;])
    As.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to, że jako szefowa będziesz dbać o jakość publikowanych tutaj ocen.

      Usuń
    2. Asetej - ale twoje życie prywatne nie ma nic do samej ocenialni, bo w końcu inżynierek tutaj nie publikujesz :) Opieprz jest w letargu i domyślam się, że konkretnych powodów, nie dlatego że oceniającym się nie chce.

      Usuń
    3. Asetej, ja mam pytanie. Poważne pytanie. Ten komentarz jest w 100% na serio. Ja naprawdę Cię o to podejrzewam.

      Czy Corka fikcyjną oceniającą tudzież trollem, prowokacją wymierzoną w nasze forum? Jakimś, sama nie wiem, Opieprzowym żarcikiem, żebyście mieli pole do popisu w komentarzach i lolkontent z tego, że niektórzy biorą te bzdury na poważnie? Piszecie to po to, żeby zrobić nam na złość, bo wiecie, jaki jest nasz stosunek do koszmarnych ocen?

      Dlaczego tak myślę? WSZYSTKIE jej oceny kwalifikują się do kategorii "so wrong on so many levels", mimo wojenek w komentarzach postępu nie widać, Ty (osoba bądź co bądź dość rozsądna) bronisz jej własną piersią przy każdej okazji, do tego już pokazaliście, na co Was stać.

      Jeśli jednak nie... No cóż, to naprawdę fascynujące zjawisko, ta Wasza Corka.

      Usuń
    4. Asetejku, myślę, że powinniśmy wprowadzić konkurs na najbardziej twórczy komentarz...
      die-Kreatur, pozdrawiam xDD

      Usuń
    5. Będę zaszczycona. Jeszcze nigdy nie wygrałam żadnego konkursu literackiego.

      Nie zaprzeczam, że mam paranoję, jednak prosiłabym o odpowiedź. I o podjęcie jakichś kroków, jeśli jednak Corka nie jest mistyfikacją. Najlepiej wyrzucenie jej z załogi, skoro mimo wielu uwag jej oceny wciąż prezentują poziom Rowu Mariańskiego.

      Pozdrawiam,
      die_Kreatur

      Usuń
    6. Die_Kreatur (nie, nie strzelam foszka, jak to lubicie podsumowywać na forumku ^^), Opieprzem kieruje Asetej, więc jej zostawmy dywagacje nad moją osobą. Każdy, nawet Ty, może wejść na forum i tam zaproponować, by wykopsać mnie z załogi, możesz jeszcze wystosować maila (adres na podstronie As), ale proszę nie spamować pod moją oceną, bo stwarza się tylko sztuczny tłum.
      Pozdrawiam, miłego dnia ;-)
      córka

      Usuń
    7. Ależ te komentarze wynikają bezpośrednio z Twojej oceny, tak tej, jak i poprzednich, więc gdzie tu spam?

      Usuń
    8. Die_Kreatur - mogłabyś zacytować dokładnie słowa, które, według Ciebie, są uważane za "trollowanie" osoby ocenionej? Asetej broniła i będzie bronić KAŻDEGO oceniającego, taka jest jej rola mentora-szefa. Konstruktywny komentarz do jej ocen, a nie wywieraniu wpływu na Asetej i próba zmieszania Córki z błotem jest tutaj najlepszym wyjściem.

      Usuń
    9. Nie, rolą "mentora-szefa" nie jest bezrefleksyjna obrona, tylko pouczanie, kiedy jest źle i dbanie o poziom swojego podwórka.I niezadowolenie ocenianych i czytelników przy roztkliwianiu się nad oceniającymi raczej nie jest dowodem dobrze pełnionej funkcji.

      Usuń
    10. Obrona to jedno, ale jestem pewna, że Asetej nie pozostawia bez echa tego typu rzeczy. Nie jest to łatwe zadanie, zwłaszcza, jeśli się jest osobą już w pełni dorosłą i mającą własne życie. Jednak ja uważam, że mimo kilku niedociągnięć, które każdy z oceniających popełnia, Opieprz trzyma fason, a Asetej odpieprza naprawdę kawał dobrej "opieprzowej" roboty.
      Inną sprawą jest to, że większość z komentatorów jest nastawiona na to, że oceniający jest osobą bezbłędną po kilkuletnim, a najlepiej kilkunastoletnim doświadczeniem w ocenianiu, co jest chore. Są to ludzie normalni, a jak wiadomo, każdy z nich popełnia błędy. A wierzcie mi, kiedy wypomina się tylko te złe rzeczy, a nie docenia się tych dobrych, to człowiek się dołuje. Gdyby większość ludzi z rodu spod occupy-hogwards traktowało nie tylko Córkę, ale i całą załogę Opieprzu jak NORMALNYCH ludzi, którzy czasem popełniają błędy, a nie jak bezbłędne androidy albo gorzej, jak tumanów z pantofelkiem zamiast mózgu, to oceny niesamowicie poszły by w górę.
      Pozdrawiam wszystkich.

      Usuń
    11. Phantom, ja Opieprz czytam praktycznie od początku i wciąż - mimo wszystko - bardzo lubię, dlatego próbuję sobie jakoś racjonalnie wyjaśnić to, co się tu dzieje. Oceniający z tej ocenialni mają wiele na sumieniu, ale nikt nie robi z tego problemu, bo zwykle po krytyce następowała poprawa. A jeśli nie poprawa, to ingerencja administracji. Sytuacja z Corką się ciągnie, ciągnie, ciągnie, ciągnie... i nic. Zero reakcji. Ani ze strony As, ani ze strony Corki. Dlatego myślę, że to prowokacja w wykonaniu Asetej i reszty.
      Nie chce mi się wierzyć, że administratorka jest tak ślepa, a Corka tak... przepraszam bardzo, ale nazwijmy rzecz po imieniu... głupia. Z wywiadu Katalogu wyłania się obraz Asetej jako osoby inteligentnej, zaangażowanej w sprawy ocenialni i dbającej o poziom Opieprzu.
      Poza tym raz Opieprz już prowokację ujawnił.

      A jeśli chodzi o przykłady galopującego absurdu... Wybacz, nie chce mi się teraz brnąć przez ten zabójczy dla mózgu bełkot. Może później, zobaczymy.

      Jeśli "Asetej nie pozostawia bez echa tego typu rzeczy", to niech się bardziej stara. Nie wiem, może niech betuje każdą ocenę?

      Pozdrawiam,
      die_Kreatur

      Usuń
    12. Jest różnica między pierwszymi ocenami Córki, a tymi. Zasadnicze jest to, że nie są one już bezpodstawne, tylko większość argumentów Córka popiera odpowiednimi przykładami. Kolejną sprawą jest cięty język, który też po prowokacji stępił się, więc według mnie sytuacja nie przeszła przez palce i zniknęła w odmętach dziur na autostradzie. Jak już się ktoś do kogoś uprzedzi, to później rzadko się wychodzi z tego uprzedzenia.
      Co do betowania każdej oceny - przynajmniej jeden z oceniających poprawia ocenę drugiego. Poza tym, jak już wyżej zostało powiedziane, Asetej nie jest dyspozycyjna all day, all night.
      Pozdrawiam,
      Phantom

      Usuń
    13. Die_Kreatur, prosiłam, by nie spamować :]
      Prosiłam też również, by z takimi innowacyjnymi pomysłami jak "betowanie" każdej oceny i wyrzucenie mnie z mojego ukochanego Opieprzu iść na pogaduszki z As prywatnie lub na forumie, na pewno wysłucha Cię.
      Serio, to tak działa u nas ;]
      Pozdrawiam!

      Usuń
    14. Polecam zapoznanie się z definicją spamu, bo moje uwagi pozostają niezauważone.

      Usuń
    15. Słabość ocen Córki polega przede wszystkim na następujących rzeczach:
      a. uświadamianiu ocenianej, co ma u siebie na blogu (tu masz odtwarzacz, a w nim piosenki takie i takie) oraz streszczaniu rozdziałów. Oceniana zwykle sama doskonale wie, co u siebie ma i o czym pisze.
      b. poświęcaniu zbyt wielkiej ilości miejsca własnym refleksjom i skojarzeniom z takim czy innym elementem wystroju lub fragmentem treści - ot, takie sobie luźne refleksje, które obok profesjonalnej oceny nawet nie leżały ("w mojej głowie tworzy się wizja oceniania słit pamiętniczka chłopaka z podstawówki"... itd.)
      c. narzucaniu innym własnego gustu - co kogo obchodzi, jakie piosenki chciałaby usłyszeć Córka, a jakie uważa za nudne i dlaczego oceniana miałaby się do tego zastosować?
      d. uznawaniu własnego doświadczenia za najwyższy autorytet: skoro Córka nie widziała pijanego siedmiolatka, to znaczy, że tacy nie istnieją. Nic to, że w sytuacji, gdy w domu jest pełno alkoholu i pijących go ludzi, jest duże prawdopodobieństwo, że ciekawskie dzieciaki też zechcą go spróbować.
      Język jak język, nie było najgorzej, choć przydałoby się jednak przejrzyściej.

      Usuń
    16. Phantom, chciałeś argumentu, że Corka to troll? Proszę. Nie rozumie, co to jest spamowanie.

      Poza tym dobrze wiedzieć, że As stalkuje foruma i słucha naszych rad. To takie... pokrzepiające.

      Usuń
    17. No, o stalkowaniu to wiadomo, ale ze słuchaniem bym polemizowała...
      Ale czy to nie chodzi o forum Opieprzu?

      Usuń
    18. A może.
      Jest też opcja, że to miała być ironia, bo z tym zdaniem to na dwoje babka wróżyła. Wtedy wychodziłoby na to, że As gdzieś ma skargi czytelników...

      Usuń
    19. Kura z biura.
      a. Streszczanie rozdziałów jest ważne dla osoby, która tą ocenę czyta, a nie miała styczności z blogiem ani jej treścią. Oceniająca streszcza ją, aby potem ustosunkować swoje zdanie z tym, co przeczytała - to jest, według mnie, odpowiednia argumentacja.
      b.Ocena jest subiektywna, co pozwala na jako-takie pokazanie swojego zdania. Zgodzę jednak z tym, że czasem Córka odbiega od tematu i skupia się na niepotrzebnych refleksjach.
      c. Oceniający ma prawo, a nawet obowiązek wskazania swojego zdania, gdyż ocena jest SUBIEKTYWNA. Jest ona swoistym komentarzem czytelnika, co oznacza, że autor może się z tym zgodzić lub nie, wykorzystać radę lub nie. Proste.
      d. Zgadzam się w tym podpunkcie, chociaż ja również nie widziałam pijanego siedmiolatka. Moim zdaniem jednak Córka nie wskazała dokładnie tego, że tak nie ma i już, a raczej "znieczulicę" babci i matki gł. boh., co, według niej, jest mało autentyczne. Kwestia sporna.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    20. Zawsze myślałam, że ocena pisana jest przede wszystkim dla autorki bloga i ma jej dostarczyć wskazówek, jak ulepszyć swój warsztat pisarski. Wobec czego streszczanie nadal wydaje mi się zbędne, natomiast bardziej przydatne byłyby np. uwagi o spójności fabuły, konsekwencji w kreowaniu postaci itp. Tu tego brakuje - może dlatego, że przeczytano tylko wybrane rozdziały? Konkretne uwagi co do stylu pisarstwa sprowadzają się do "nie pisz scen erotycznych". Cóż, ja bym wolała się dowiedzieć, jak napisać je dobrze ;)
      Podobnie, informacja, czy autorka przypadkiem wstrzeliła się w prywatny gust oceniającej, czy też nie, w żaden sposób nie posłuży rozwojowi warsztatu. Owszem, można swój gust zaznaczyć, ale nie poświęcać mu połowy akapitu, gdyż nie ma on żadnego znaczenia.

      Usuń
    21. Owszem, ocena jest głównie pisana dla osoby sobie tego życzącej, ale jeżeli mamy taką oto sytuację, jaka jest na opieprzu, czyli: są czytelnicy i to dość spora grupa, to jednak streszczenie po części jest naprawdę przydatne.
      Nie wiemy, czy Córka przeczytała tylko w/w posty, czy przejechała całość i wyróżniła tylko te, o których napisała.
      Zgodzę się, że lepiej napisać, jak napisać (ale powtórzenie) dobrą scenę erotyczną.
      Nie rozwinie warsztatu, owszem, jednak blog jest nie tylko oceniany w skali treści, ale ogólnie, co tego typu rzeczy mają znaczenie. Córka podkreśliła tylko swoją sugestię do zróżnicowania wyboru piosenek, nie narzuciła go "tak ma być, koniec kropka, bo inaczej punkciszy zejdą na zawał".

      Usuń
    22. "Zawsze myślałam, że ocena pisana jest przede wszystkim dla autorki bloga i ma jej dostarczyć wskazówek, jak ulepszyć swój warsztat pisarski. Wobec czego streszczanie nadal wydaje mi się zbędne, natomiast bardziej przydatne byłyby np. uwagi o spójności fabuły, konsekwencji w kreowaniu postaci itp. Tu tego brakuje - może dlatego, że przeczytano tylko wybrane rozdziały"?
      Kuro z biura, ocena jest pisana przede wszystkim dla autorki, ale nie zapominaj, że poza jedną Mary jest jeszcze OD GROMA czytelników. Gdybyś miała wstęp do naszych statystyk, to zobaczyłabyś, że dzienne wejścia przekraczają nawet nasze wyobrażenia. Poza tym muszę mieć punkt odniesienia. Gdy piszesz o Wokulskim, to potrafiłabyś napisać o jego miłości do Izabeli nie podając kontekstu? A pisanie, że jest kupcem już jest jakąś formą streszczenia. Jeśli przeczytałaś, to nie musisz tłumaczyć, ale ja mam na to inny punkt widzenia i tyle w tym temacie.
      "Konkretne uwagi co do stylu pisarstwa sprowadzają się do "nie pisz scen erotycznych". Cóż, ja bym wolała się dowiedzieć, jak napisać je dobrze ;)"
      Napisałam, żeby autorka bardziej skupiła się na odczuciach bohaterów, a oszczędziła opisów, doczytaj, proszę ;]
      "Podobnie, informacja, czy autorka przypadkiem wstrzeliła się w prywatny gust oceniającej, czy też nie, w żaden sposób nie posłuży rozwojowi warsztatu. Owszem, można swój gust zaznaczyć, ale nie poświęcać mu połowy akapitu, gdyż nie ma on żadnego znaczenia".
      Z "Stairway to Heaven" być może trochę przesadziłam, ale poważnie nie znoszę tej piosenki. Staram się nie umieszczać moich poglądów w ocenach, ale z racji, że piszę sama 8 stron w Wordzie, ciężko ich unikać. Poza tym proponuję zerknąć na komentarze Mary, raczej jest zadowolona. Podsunęłam jej pomysł, by umieścić więcej zróżnicowanych piosenek, bo jednak Leto różne je ma. Przy słuchaniu nieco innych, żywszych, czytało mi się super (a muzyka zawsze mnie rozpraszała), więc moje uwagi nie są wyssane z palca (a bo córka woli The Kill od Hurricane). Nie, nie, nie. Absolutnie.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  8. „„Kiedy się do mnie dziewczyńsko uśmiechała (…)” Dziewczyńsko (ono) uśmiechało (a nie "uśmiechała") pasuje pod względem gramatycznym, ale samo pogrubienie słowa „dziewczyna” wygląda dziwnie pośród "lajtowych" wypowiedzi bohaterów.”
    Wydaje mi się, że słowo „dziewczyńsko" nie występuje tu jako zgrubienie, tylko przymiotnik. Może prawdziwego znaczenia tego słowa należy poszukiwać w kontekście?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. A być może, ale "dziewczyńsko" bardzo dziwnie brzmi. Dziewczyński owszem.
      Może sama autorka wypowie się, gdy zauważy ocenę.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Hm. Jest tego tyle, że sama nie wiem od czego powinnam zacząć. Po pierwsze,mimo wszystko dziękuję za ocenę (naprawdę utwierdziła mnie w przekonaniu, że najwyższy czas zabrać się za poprawność). Doceniam, że poświęciłaś swój czas, przeczytałaś moje... (teraz mam ochotę powiedzieć "wypociny")...moją pracę i oceniłaś, przyprawiając mnie (o dziwo) o wielki uśmiech, a nawet śmiech. Naprawdę bardzo lubię użycie ironii i sarkazmu w ustach ludzi ( btw moja przyjaciółka robi to wspaniale, przy każdej nadążającej się okazji),a w stosunku do siebie - jeszcze bardziej. Nie należę do osób,które ze względu na swój "majestat" (?), nie znoszą słów krytyki, czy żartów. Odpowiadając jednocześnie na pytanie, które przemknęło przez komentarze: Tak,mam świadomość tego, co robię i wiem,o co chodziło oceniającej. W skrócie, nie musiałaś rozpisywać się i wyjaśniać wszystkiego jeszcze bardziej,bym zrozumiała. Tak jest dobrze. I sama chcę się zganić za lenistwo.Literówki,które są tak liczne, są wyrazem mojego niedopatrzenia i nieuwagi, a interpunkcja - jak Boga kocham, moja kula u nogi, ever ( i kusi mnie by dodać & forever), ale NIE CHCĘ by tak było. Podjęłam poszukiwania bety i zamierzam wprowadzić generalne poprawki od początku. Zależy mi by to opowiadanie nie wpadło do "rynsztoku",co mi trafnie zaznaczyłaś. Wulgaryzmy - teraz (tzn.z perspektywy czasu) widzę, że jest wiele niepotrzebnych (przy korekcie będę usuwać zbędne,taki mam przynajmniej zamiar). Sama mam mętlik w głowie, bo na samiutkim początku to miała być tylko głupia zabawa z blogerem i tym całym "blogowaniem". Nie przypuszczałam, że to aż tak się rozwinie i mnie wciągnie. To jest moja pierwsza próba pisania czegokolwiek. Nawet nie zakładałam,że stworzę coś dobrego,dlatego mam świadomość jak marnie piszę ( w moim odczuciu tak właśnie jest,mimo że czytelnicy mówią coś innego,nawet w pewnym momencie złapałam poważnego doła,czytając inne, wspaniałe opowiadania i uświadamiając sobie swoją marność. Teraz nie mam sumienia tego rzucić,zanim nie skończę zamysłu, po pierwsze dlatego,że nie chcę zawieść samej siebie bo jestem osobą która prawie zawsze kończy to, co zaczęła, po drugie ze względu na ludzi).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego wszystkich dziwi adres bloga? Jest nietypowy i być może trudny, ale zakładając tego bloga miała w głowie totalną pustkę i wymyślenie czegokolwiek było trudne wtedy ( a jak coś wpadło, to było zajęte). Miałam wtedy fazę na słuchanie coveru piosenki "Where is my mind" w wykonaniu Placebo i postanowiłam wyjść od tego, a kiedy już wpisałam to,okazało się,że muszę coś dodać i tak powstała fraza "baby"( w moim odczuciu nagle to nabrało sensu. Zakochany mężczyzna,który robi/będzie robił rzeczy o jakich nie myślał, pyta: gdzie jest mój rozum/umysł,kochanie? Co ze mną zrobiłaś,że nie potrafię myśleć? Dla ciebie oszalałem. Pasowało mi to, a podwójne myślniki dlatego,że... sama nie do końca wiem. Nigdzie się z takimi nie spotkałam. Szablon - zgadzam się,jest nie doprecyzowany i powinnam zmienić (miałam już kilka, ale wciąż czekam na ten idealny ). Też chcę się poprawić. Opisy leżą . A co do scen seksu, to pojawiło się więcej niż te, co wspomniałaś, a nawet dwa rozdziały bardzo "seksiste", z dłuższymi opisami. Dialogi myślałam, że daję radę, że nawet bawią. Przyjmuję też powtórzenia, to, że bohaterowie gadają o tym, co się dzieje wiele razy (cholera jest coraz więcej do poprawki, ale tym samym wiem, że w końcu się za to zabiorę). Co do kreacji, to się nie zgodzę. Przynajmniej nie do końca. Nie chcę kreować ich na rozchwianych piętnastolatków, jarających się Biberem i"loffciających się". Ale Leto nie są normalni! Choć czasem zachowują się statycznie to tak naprawdę, to dzieciaki, duże! Oglądając chociażby vyrt'y, wywiady, filmiki,które wrzucają, oglądając zdjęcia widzę, że są zdrowo i pozytywnie jebnięci. Chciałabym aby tak właśnie było to odbierane, ale widocznie muszę wyraźniej to podkreślać (co do czasu...ej zaznaczam, ja tak uważam - październik jest wspomniany,listopad też, Halloween, są urodziny bohaterów, święta, sylwek,nowy roki wiele innych odniesień:( )

      Usuń
    2. Fabuła - interpretacja wedle uznania ( do do sceny z przedawkowaniem, była inspirowana sceną z Pulp Fiction,gdzie John Travolta wykonuje głównej bohaterce w momencie przedawkowania (wpada chyba w narkośpiączkę) właśnie zastrzyk z adrenaliny, choć fakt, nie zagłębiłam się dalej i przy edycji postaram się poprawić). Zdaję sobie sprawę, że ciężko kreować kogoś kto jest i sobie dobrze żyje.
      Cieszę się, że spodobał ci się pomysł z piosenkami i zdjęciami w tekście ( zdjęcia to był mój własny pomysł bo czytając różne opowiadani nigdzie się z tym nie spotkałam, a pomyślałam sobie, że sama chętnie bym pooglądałam je. Fakt, że dodatkowo kogoś rozbawią, cieszy mnie podwójnie!
      Odnośniki? Why??? Sztuczna inteligencja - ten zwrot choć kojarzy się różnie,spodobał mi się i wydał oryginalny. Uraził was? Jaka szkoda, bo nie miałam takiego zamiaru w żadnym wypadku! Dla mnie ten zwrot kojarzy się z czymś czego nie ogarniam w sensie pozytywny, z czymś co jest machiną działającą w pewien sposób samoistnie,ale z ogromną pracą( tak właśnie myślę np.o szabloniarniach i bardzo szanuję). A Eskę Rock bardzo lubię i słucham codziennie, a skoro to mój blog chcę by inni też mogli poznać tę stację i polubić. Co do sprawy rozdziałów, chyba tak zrobię. I więcej muzyki Marsów w odtwarzaczu? Chyba też,bo w sumie wiem do czego zmierzałaś. To miłe, że uważasz mnie za uroczą dziewczynę ( a raczej moje małe ja) i spodobała ci się zakładka O MNIE.

      Usuń
    3. Chcę się zastosować do wytycznych,naprawdę. Mam taki zamiar, że w czerwcu kiedy minie rok od kiedy jestem na blogerze, zrobić sobie przerwę na wakacje bo wtedy trudno mi będzie pisać.,tym samym kończąc I część historii. Wakacje to będzie czas na intensywną poprawę bloga i tym samym próba dla mnie i tego bloga. Tym samym chciałabym wiedzieć, czy podjęłabyś się ocenie jeszcze raz,kiedy już poprawię błędy? Bo tylko ty będziesz wiedzieć, w jakim stopniu się poprawiłam. (prawdopodobnie gdzieś we wrześniu xd).
      Pozdrawiam moja oceniającą ;)i dziękuję, z wyrazem szacunku
      ( nie wiem jak pisałaś inne oceny, ale ta mi się podoba)

      Mary

      P.S. "Wait" i tekst który wykorzystałam - nie ma tej piosenki,nie istnieje oficjalnie. Jared wykonał ją na kwietniowym vyrt'cie i tak tekst trafił do sieci. Swoją drogą to jak ją wykonał i jej tekst, natchnął mnie by zacząć pisać. Niesamowita. Mam to nagranie na dysku i jeżeli chciałabyś posłuchać jak brzmi, chętnie ci podeślę na pocztę i sama ocenisz. Daj tylko znać ;)
      P.P.S. Zgłaszając się tutaj liczyłam się z "opieprzem" xd
      P.P.P.S. Nienawidzę ograniczeń w komentarzach! Ych!

      Usuń
    4. Ojej, zanosi się na długi komć zwrotny :D
      Dziękuję Mary za tak długą wypowiedź co do oceny. Chciałabym, żebyś, zanim znikniesz z Opieprzu, oceniła, na ile przydatna była? Czy uraziłam Cię w którymś momencie? To pewnie dałoby do myślenia ludziom wyżej, a ja bardzo się staram, by w ocenie nie było złośliwości, bo na co dzień jestem bardzo aroganckim typem.
      Wracając do Twoich komentarzy. Jeśli chodzi o błędy, to bardzo cieszy mnie że chcesz zatrudnić betę. Dobrze by było, gdybyś sama próbowała poprawiać. Tego da się nauczyć, wiem po sobie, a zasady poprawnego tworzenia zdań są jedną z najbardziej przydatnych rzeczy.
      CO do kreacji - tak, zaznaczasz urodziny i tego typu rzeczy, ale i tak nie mam najmniejszego pojęcia kiedy to się dzieje. Znając biografię Jareda mogę mniej więcej sobie to uporządkować w latach, ale tylko mniej więcej.
      Jeśli chodzi o Sztuczną inteligencję, to nie, nie uraziło to mnie, absolutnie. Po prostu wyobraziłam sobie mimowolnie coś na kształt translatora - wklepujesz adres bloga i wychodzi Ci cała ocena xD
      Mary, zachęcam Cię bardzo, byś poprawiła wszystko. Potem oczywiście chętnie drugi raz ocenię Twojego bloga, bo rzadko trafia się ficzek spoza Rowling i innych bardzo popularnych książek.
      Och, to w takim razie to dużo wyjaśnia, ta piosenka "Wait". Proszę, wyślij ją, gdy będziesz mieć zdziebko wolnego czasu ;]
      Mój mail znajdziesz w zakładce.
      Dzięki za tak obszerny komć, pozdrawiam!

      Usuń
    5. Ha, dobrze skojarzyłam scenę z Pulp Fiction, punkcisz dla Mary :D

      Usuń
    6. Myślałam, że odpowiedziałam już w tych wszystkich słowach ;) Tak, twoja ocena okazała się dla mnie przydatna, ponieważ dała mi obraz, jak postrzega to ktoś w miarę obiektywny, a to było dla mnie ważne. Po drugie, co już podkreśliłam, zgłaszajać się do was chciałam by ktoś wypomniał mi wszystkie błędy, wykładając wszystko na stół. Nie, nie uraziłaś ani nie obraziłaś mnie ;) Już wspomniałam, że nawet się śmiałam. Teksty o Happy Three Frinds czy toporku z biedronki zrobiły swoje i rozbawiły mnie. Podsumuwując, nie zawidłaś mnie, Corko.
      P.S. Idę wysłać ci tę piosenkę ;)
      XO

      Usuń
    7. To są Happy Tree Friends! Przepraszam, ale przestańcie to wreszcie przekręcać. Swoją drogą, ktoś mógłby przeglądać oceny przynajmniej pod kątem literówek...

      Usuń
  10. Uf... Przebrnęłam przez kolejną burzę komci. ;]

    Sprawdziłam co znaczy „stalkować” i mogę odpowiadać. Nie „stalkuję” tylko jestem normalnym użytkownikiem forum sierżanta i poczytowuję wątek o ocenialniach. Nie śledzę stale forum, nie kopiuję do notatnika, ale tak – wiele pomysłów i idei na udoskonalenie Opieprzu wzięło się z Waszych uwag.


    1. Dzięki wszystkim, którzy lepiej ode mnie wiedzą, co powinien robić admin Opieprzu. Ja jednak mam swoje zdanie i nic nie możecie z tym zrobić. ;] Pamiętasz Kreaturo, jak się śmiałyśmy (śmiałyście?), że „blogaskowanie – true biznes”? Ja śmiałam się razem z Wami, ponieważ ocenialnia to nie magazyn z recenzjami, a admin ocenialni to nie redaktor naczelna. NIE kontroluję oceniających – czytam oceny przed publikacją i wypisuję zawsze każdemu, co mi się podoba, a co nie. To, że tego nie widzicie, nie oznacza, że tego nie ma. Potem każdy oceniający ma pełną wolność w rozpatrywaniu tych uwag i publikowaniu tego, co napisał. Nie kontroluję każdej opublikowanej oceny i nie biorę odpowiedzialnosći za oceny innych. Administrowanie Opieprzem to sterowanie techniczna częścią bloga, radzenie i pouczanie oceniających. Opieprz to nie „tru biznes”. To (onegdaj była) przyejmność z czytania i pisania o jakims blogu.
    2. Nie bronię wszystkich „zawsze” jak napisała Kreatura. Broniłam pod TAMTĄ oceną, ponieważ był to projekt całego Opieprzu, a nie prywatny Corki. Nie przypominam sobie, żebym ZAWSZE broniła każdego w każdej popełnionej głupocie.
    3. Generalnie bawi mnie jak wycieracie onucą imię Aseteja z każdym błędem popełnionym tutaj. Że przecież ja „powinnam pilnować” „powinnam dbać” i „powinnam się bardziej starać”. ;] No a najlepsze są fragmenty o tym, co powinna Waszym zdaniem zawierać ocena... Jak będę robić doktorat z ocenologii to się zgłoszę, a teraz pozwolicie, że będę żyła, oceniała i starała się jak ja chcę i uważam ;] I możecie pisać, co powinnam robić według Was – jasne. Tylko nie oczekujcie, że Wasze zdanie przyjmę jako jedyną prawdę objawioną ;]
    4. Niofo – rozłożyłaś mnie na łopatki... Wiesz lepiej ode mnie, dlaczego ja nie piszę, tak? Spoczko ;] Nie będę się kłócić, skoro wiesz lepiej... ;]


    Tak Kreaturo – Corka to nie tajny projekt, tylko realna osoba z krwi i kości, którą przyjęłam na staż, a potem na stałe. Czy mogę Cię poprosić o coś? Wielokrotnie podkreślasz, że jesteś z Opieprzem od dawna – możesz mi więc określić w historii Opieprzu moment, w którym czytanie ocen sprawiało Ci największą przyjemność? Moment, w którym oceny były o niebo lepsze niż to, co napisała Córka w tej ocenie? Chciałabym wiedzieć, na czym miałabym się wzorować w najnowszej ocenie, żeby Ciebie ucieszyć.
    Z góry dziękuję!


    To chyba wszystko, jeśli pominęłam czyjeś pytanie niecierpiące zwłoki proszę ponowić. Przepraszam za rozkojarzenie i nieobecnośc 24/7 na Opieprzu, wbrew teorii spiskowej Niofo serio mam pracę, do której wypada czasem iść, taka sytuacja. ;]

    Asetej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałabym!

      „Nie, rolą "mentora-szefa" nie jest bezrefleksyjna obrona, tylko pouczanie, kiedy jest źle i dbanie o poziom swojego podwórka.I niezadowolenie ocenianych i czytelników przy roztkliwianiu się nad oceniającymi raczej nie jest dowodem dobrze pełnionej funkcji.”

      L. dostajesz Personal FAV. Serio. „bezrefleksyjna obrona”, „niezadowolenie ocenianych i czytelników”. Ta drama! Jesteś moim idolem L. (Lawinio? Leleth? Lunatyczka? Loki od Marvela?) ;]

      Jesteś w ścisłej czołówce najbardziej dramatycznych rad, jakie dostałam ever. ;] No i zostałam nazwana (przezwana?) MENTOREM! ;]

      Asetej

      Usuń
    2. "4. Niofo – rozłożyłaś mnie na łopatki... Wiesz lepiej ode mnie, dlaczego ja nie piszę, tak? Spoczko ;] Nie będę się kłócić, skoro wiesz lepiej... ;]"
      Czytanie ze zrozumieniem. Wyraźnie napisałam, że twoje personalne sprawy nie mają związku z Opieprzem. Masz dużo na głowie = nie piszesz = Opieprz w letargu, a nie (jak próbujesz twierdzić) masz dużo na głowie = nie piszesz = Opieprz nie jest w letargu. Tak w dużym skrócie. Pokaż mi, gdzie ja przeinaczałam POWODY, dla których nie piszesz. (Jestem autentycznie ciekawa, skąd to wzięłaś, bo ja patrzę na moje komentarze i nie jestem w stanie tego znaleźć).

      Usuń
    3. "Opieprz jest w letargu i domyślam się, że konkretnych powodów, nie dlatego że oceniającym się nie chce."

      Tu w moim odczuciu brzmisz jak bohater "Detektywów", gdzie z jedną uniesioną brwią wiesz, dlaczego nie piszemy i tajemniczo nie powiesz, ale domyślasz się, że nie dlatego, że nam się nie chce. Ja tak to odebrałam za pierwszym razem i dlatego tak mnie to rozbawiło - czy teraz rozumiesz moja reakcję?

      Teraz ja wgłębiłam się w Twoje wypowiedzi, pomyślałam o tym komentarzy powyżej i dopiero dotarło do mnie, co rzeczywiście chciałaś powiedzieć. Rychło w czas, ale dotarło! ;] Przepraszam więc za nieporozumienie, Twój komentarz rzeczywiście już nie jest tak śmieszny i bynajmniej nie niemądry. ;]

      W każdym wypadku jednak - mylisz się w tym, że są inne powody niż to, że po prostu się nie chce. Jak i w tym, że moje życie nie wiąże się z Opieprzem. Moje życie wiąże się z Opieprzem, a nie piszę, ponieważ mi się nie chce. Gdyby mi się chciało, gdybym naprawdę czuła wenę, to nocami pisałabym oceny i inżynierka, czy praca by mnie nie powstrzymały. Teraz jednak po prostu nie mam weny i nie chce mi się pisać czegoś przez siłę.

      Pozdrawiam i dzięki za wyjaśnienie Twojego toku rozumowania, bo widocznie to takich, jak ja, trzeba dwa razy bo nie zrozumie.;]
      As.

      Usuń
  11. Skoro podpisuję się L., to jest to mój nick, nie widzę powodu wysuwania wydumanych sugestii w stronę bogu ducha innych ludzi. To takie dość... żenujące.
    Pod tym samym wypowiadam się też na innych blogach.
    "Mentor" jest w cudzysłowie, bo to powtórzenie określenia Phantom. Tak, mnie też to bawi.
    Rzeczywiście, już tylko śmiać się pozostaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domniemania o "L." były żartem, o czym świadczy
      a) pomysł na "Lokiego z Marvela"
      b) emota na końcu zdania

      Śmiech to zdrowie, którego życzę każdemu ;]

      Podpisano
      Żenujaca Adminka ;]

      (jest drama, jest moc! ;])

      Usuń
    2. Więc wplątuj w takie żarty fikcyjne postacie, jak Loki, a nie rzeczywistych ludzi, bo to jest mało smaczne, zwłaszcza, jeśli miałaś z nimi zatarg.

      Usuń
    3. Kolejna złota rada! ;] Zanotowałam w kajeciku i mam mocne postanowienie poprawy. ;] Jeśli masz jeszcze jakieś rady, aby zmienić mnie i mój tragiczny sposób postępowania to czuj się wolna w komciach. Lubię ich słuchać ;]

      Pozdrawiam i dobrej nocy życzę! ;]
      Asetej

      Usuń
    4. As, krótko: Twój cyrk, Twoje małpy.

      die_Kreatur

      Usuń
    5. Tak, przyznaję, ja użyłam słowa "mentor", bo, według mnie, ono najlepiej opisuje rolę Asetej na Opieprzu. Jest mentorem... wszystkiego. :)

      Usuń
    6. Nie mam potrzeby. A po tej ostatniej akcji wierzyłam, że coś dotarło. Chyba mam za dużo wiary w ludzi czasem. Na szczęście będę wiedziała już, jak to zmienić *drama button*.

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiecie, co Wam powiem? Naszła mnie ostatnio refleksja związana z komentarzami na Opieprzu a tym, co widnieje w zakładce "Kolejka". Twierdzi się ostatnio, że z Opieprzem źle, a przynajmniej, że źle z jedną oceniającą. Jednak dziwnym trafem kolejki są zapchane bardziej niż w innych ocenialniach, w tym Córki. I niech ktoś teraz wytłumaczy ten fenomen.

    Ps. Sama mogę zaświadczyć, że Córka to nie wymysł Internetu xD

    Pozdrawiam,
    Phoe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjaśniam: istnieje grupa ludzi, których bawi czytanie złych ocen i dostawianie ich - w końcu najlepiej widać nielogiczności na tekście, którego jest się autorem. To tak w telegraficznym skrócie, bez rozbijania na to, kim są ci ludzie i czy/jak kiepskie są oceny Corki. No i do tego dochodzi normalna dyfuzja ocen w przestrzeni oceniających, co nie jest zjawiskiem nowym. A Opieprz jest ocenialnią raczej znaną, działa już przecież całkiem długo.

      Usuń
  14. Bardziej niż na innych ocenialniach? Nie powiedziałabym.
    A tak w ogóle polecam zapoznanie się choćby z Karnym Kaktusem dla ocenialni-blogów i sprawdzenie ich kolejek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opieprz trzepie ocenę za oceną, więc przewija się więcej blogów, a kolejki zamiast maleć, rosną. Pamietam, jak jeszcze trzy miesiące temu były co najmniej o połowę krótsze, tak jakby nagle nastąpiło wielkie bum i ludzie zaczęli się hurtem zgłaszać ;)

      Usuń