Nerwowa reakcja na krytykę nie kładzie jej kresu. Przeciwnie, rodzi w oceniającym przekonanie, że ma rację w tym, co mówi. — Richard Carlson
Witamy na Opieprzu!
niedziela, 15 sierpnia 2010
(638) patrz-ponad-linie
Tenshiodrzucautarte konwenanse i ocenia patrz-ponad-linie.
Pierwszewrażenie: 9/10
Kiedy jakiś czastemu przeglądałam kolejkę, weszłam na tego bloga i przeczytałam kilka słówodautorskich, wiedziałam, że to nie będzie zwykła ocena. Zdałam sobie sprawę ztego, że po przeczytaniu bloga Lady of the Flowers być może zmienię swojepodejście do pewnych, w Polsce nadal bardzo kontrowersyjnych spraw.
Na wstępie ostrzegęwięc co wrażliwszych czytelników Opieprzu, że mamy tu do czynienia z incestemmiędzy trójką braci-bliźniaków. Zatem jeśli ciężko Wam przebrnąć przez tematykęgejowską, ocierającą się dosyć intensywnie o kazirodztwo, to nie radzę Wamczytać mojej oceny do samego końca. Nie mam zamiaru słuchać potem o tym, jak toniektórzy zszargali sobie nerwy na czytaniu opinii o trójce gejów. I uprzejmieproszę wszystkich mości oburzonych oceną, o nie wyrażanie niepochlebnychkomentarzy ani na temat oceny, ani na temat ocenianego bloga. Dziękuję.
Wróćmy teraz dobloga, a konkretniej do jego adresu. Nie śmiem nawet podważać faktu, że znaczyon dużo więcej niż widać na pierwszy rzut oka. Rozumiem go w ten sposób, żeautorka próbuje nakreślić nam bardzo kontrowersyjne tematy, jednocześnieprosząc o spojrzenie na to ponad utartymi konwenansami. Czytając tego bloga, mamypatrzeć ponad linię, czyli ponad to, co myśleliśmy do tej pory. A wiadomo, cosię myśli o osobach o odmiennej orientacji seksualnej. Że pedały, że zboczuchy…Wymieniać mogłabym bez końca. Autorka chce, abyśmy odrzucili te schematy iwyraża to poprzez adres. Jest on bardzo mądry i głębszy niż nam się wydaje.Mnie to pasuje i nie mam nic do zarzucenia.
Belka nawiązuje dotego, że Polacy są homofobami i nadal odstręcza ich myśl o homoseksualizmie.Boją się go jak wcielonego diabła, a wiadomo, że strach prowadzi do nienawiści.Wystarczy spojrzeć co się dzieje aktualnie przed Pałacem Prezydenckim. Mohery,ze strachu przed utratą swego uświęconego kawałka drewna, nie pozwalają, abygłowa państwa wjeżdżała do własnego domu normalną drogą. Żałosne to jest i tylkoutwierdza mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłam, wyrzekając się katolicyzmu.Nie chciałabym być utożsamiana z bandą dzikusów, którzy z przeniesienia krzyża,który przecież nie zostałby zniszczony, robią aferę na skalę światową, przez coznowu my, Polacy jako naród, musimy się wstydzić poza granicami naszego kraju.Reasumując, belka również mi się podoba, ponieważ zmusza czytelnika do zmianyswoich dotychczasowych poglądów odnośnie osób o odmiennej orientacji niż ich.
Szablon, hm…Niczego sobie, chociaż z drugiej strony szału nie robi. Zdjęcie w nagłówkuwyglądem zalatuje mi japońskim anime, a to troszkę nie pasuje do bloga. Przyczym ‘troszkę’ jest sprytnie użytym eufemizmem. Wszystko być może byłoby ok,gdyby nie fakt, że nie posiadasz szerokiej listy i zaśmiecasz stronę głównąhiperłączami do poszczególnych rozdziałów. Teraz jest ich kilka, ale jak tobędzie wyglądało, kiedy rozdziałów zrobi się kilkadziesiąt? Według mnie niebędzie fajnie. Proponuję więc zainwestować w szeroką. Co do reszty linków, wypowiemsię później.
Na sam koniec:fajnie, że nick nawiązuje do Placebo. Za to masz ode mnie plusik, bo i ja lubięten zespół, a już zwłaszcza boski wokal Brian’a Molko.
Nagłówek:4/5
Ładnie komponujesię z całym blogiem, jest rozkosznie tajemniczy i bezwstydnie mroczny.Niestety, nadal aż za bardzo kojarzy mi się z anime, co ewidentnie działa naTwoją niekorzyść. Osobiście lubię anime, ale jak już mówiłam wcześniej, takakonwencja zupełnie nie pasuje do Twojego bloga. Chciałoby się powiedzieć: ‘Pal lichonagłówek’, ale nawet taki detal jest na tyle istotny, aby promować bloga.Cieszę się więc, że jest tutaj estetycznie i że zadbałaś o szatę graficzną.Jeśli nie boisz się panicznie wszelkich zmian, pokuś się o nowy szablon. Możeznajdziesz gdzieś zdjęcie trzech bliźniaków, a może ktoś znajdzie je za Ciebiei zrobi szablon na Twoje zamówienie? Miło by było, gdybyś potem zamieściłainformację, komu go zawdzięczasz bądź od kogo zapożyczyłaś użyte w nagłówkuzdjęcie. Bądź profesjonalistką na sto procent!
Treść:10/10
Ach, cieszę się jakRusek bateryjką, że w końcu mogę ocenić to, co tygryski lubią najbardziej,czyli samo opowiadanie. Odważnie zakasałam rękawki, między zęby włożyłam sobiekawałek drewna na wypadek, gdybym miała krzyczeć, a następnie zabrałam się zaczytanie. Miałam przeczytać trzy pierwsze rozdziały, ale ostatecznie tak jakośwyszło, że pochłonęłam wszystkie siedem. I jeszcze się dziwiłam, że już koniec!
Historia trzechbraci o gejowskich zapędach wciągnęła mnie, zdeklarowaną heteroseksualistkę,jak najgęstsze i najgłębsze bagno w dorzeczu Amazonki. Wbiła mnie w ziemię,zdzieliła łopatą i dobiła patykiem, a na sam koniec sprawiła, że mam ochotęskomleć o więcej niczym narkoman na dwudniowym odwyku. Mówiąc skrótowo, mamy tudo czynienia z następującymi bohaterami: inteligentnym i potrafiącym okazywaćemocje Jamie’m, zimnym jak głaz i okrutnie oschłym Dave’m oraz zamkniętym wsobie i zapomnianym przez świat Jesse’m. Wszyscy mają po szesnaście lat i jaksię szybko okazuje, łączy ich braterska miłość, ale taka…za bardzo. Nibywiedzą, że to złe, ale i tak w to brną, twierdząc, że tylko w swoimtowarzystwie mogą czuć się bezpieczni i szczęśliwi. Te trzy odmienne osobowościi skomplikowane relacje pomiędzy poszczególnymi parami są wściekle interesujące.Muszę przyznać, że często myliłam braci, przez co zdarzało mi się gubić wątek,ale na szczęście szybko do niego wracałam i jeszcze bardziej się wciągałam. Wkońcu nie jest to tandetne yaoi z ulubionymi bohaterami japońskich animacji wrolach głównych. A informacja od samej autorki, że taka historia naprawdę miałamiejsce, dodatkowo wzbudza moją niezdrową ciekawość. Chyba zaraz wybuchnę!
Co mi sięnajbardziej podoba, to właśnie te zawirowania, skomplikowana fabuła, któranareszcie zmusza mnie do myślenia, zatrzymania się przy jakimś fragmencie nadłużej, czego, jak moje koty kocham, nigdy wcześniej nie doświadczyłam!Potrafiłam po kilka razy przeczytać parę co ciekawszych zdań i analizować jepod różnymi kątami, w zależności od obranej perspektywy. Przepyszną rozrywkęstanowiło dla mnie analizowanie wydarzeń najpierw oczami Jamie’go, a potemDave’a. Kiedy doszła postać Jesse’go, zrobiło się jeszcze ciekawiej. Oczywiścieniemałą kontrowersją były dla mnie ich bliższe relacje, ale zdążyłam jużprzywyknąć, więc nie mogę i nie chcę uznać tego za mankament tej historii.
Genialnie czuję sięz myślą, że mimo początkowego uprzedzenia, nie leciałam na kibel, aby pozbyćsię dzisiejszego obiadu. Przedstawiasz to w taki sposób, że niemożliwym stajesię odrzucenie historii za sam pomysł. Autentycznie mam ochotę i zamiar czytaćdalej to opowiadanie. W najbliższym czasie link do Ciebie wyląduje na moimblogu, wśród innych, według mnie najlepszych i wartych przeczytania.
Troszkę nierozumiem zawiłych relacji Jamie’go i Dave’a, a zwłaszcza ich niedorzecznejkłótni, jednakże liczę na to, że wszystko wkrótce się wyjaśni. Rozumiem też, żew tym czasie, kiedy są oni rozdzieleni, jakaś głębsza zażyłość zrodzi sięmiędzy tym pierwszym a kolejnym z braci, czyli Jesse’m. Doprawdy, może sięzrobić bardzo ciekawie. Nie mogę się doczekać, kiedy opublikujesz kolejnyrozdział, bo chciałabym na przykład dowiedzieć się, czy David zmieni swojedotychczasowe zachowanie i przestanie traktować Jamie’go jak przedmiot isłużącego, który zrobi wszystko, co ten mu rozkaże. Byłoby to w sumie całkiemlogiczne, zwłaszcza że już odstawił dragi, tylko dlatego, że Jamie właśnie tegoby od niego oczekiwał. Oczywiście, gdyby tylko miał prawo czegokolwiekoczekiwać, bo do tej pory Dave jakoś nie dawał mu takiej możliwości.
Podsumowując, jestto przemyślana, dokładna i niebanalna fabularnie historia. Wciągająca izahaczająca o tematy, które jednych zniesmaczają, a drugich interesują.Starannie dobrane słownictwo, naturalnie brzmiące dialogi – słowem gratka dlatych, którzy szukają w internecie ciekawego, dojrzałego opowiadania.
Ortografiai poprawność językowa: 7/10
W swoim opisiezaznaczyłaś, że nie jesteś idealna i wciąż popełniasz błędy. W tym przypadkunawet się z Tobą zgodzę, bo faktycznie jakieś mankamenty w Twoim tekściedostrzegam, choć i tak nie są one na tyle rażące, bym pruła w Twoją stronępiorunami. Standardowo zdarzają Ci się literówki i pokrewne im pomyłkijęzykowe. Czasami też zapominasz o przecinkach. W tym przypadku moją jedynąradą jest to, żebyś po prostu przypomniała sobie zasady interpunkcji wpierwszym lepszym słowniku ortograficznym. Wbrew pozorom tych zasad wcale niema nie wiadomo jak dużo. Spędzisz nad słownikiem parę godzin, zapamiętasz to iowo, a dzięki temu Twoje opowiadanie naprawdę sporo zyska. Z pewnościązasługujesz na większą ilość punktów, ale musisz mi wybaczyć tę siódemkę. Potak dobrym blogu spodziewam się perfekcji w każdym calu, także na tym polu. Zbraku czasu i potrzeby wypisywania mało znaczących literówek, zostawię tęrubrykę w takim stanie, licząc na to, że nikt mnie za to nie zlinczuje. Poprostu rzadko kiedy stykałam się z poważnymi błędami godzącymi w stylistykę, areszta jest tak nieistotna, że szkoda by mi było tracić czas, który mogęspędzić z moim chłopakiem na beztroskim leniuchowaniu.
Temat:5/5
Do tej poryspotykałam się tylko z jednym rodzajem kontrowersji: takim, który mnie odrzucałi wywoływał we mnie odruchy wymiotne. Tutaj mam do czynienia z czymś zgołaodmiennym: czymś, co wprawdzie szokuje, ale i zmusza do zastanowienia się nadpewnymi aspektami życia. Zmusza do większej tolerancji dla takich ludzi. Jestciekawie, jest oryginalnie, stąd maksymalna ilość punktów w tej kategorii.
Układ:3/5
Tutaj niestetytrochę się zawiodłam. Po pierwsze: brak szerokiej listy i odniesienia doposzczególnych rozdziałów upchane na stronie głównej to Twój największymankament. Póki rozdziałów jest mało, jest ok, ale wraz z rozwojem opowiadanianie będzie już tak kolorowo. Proponuję jak najszybciej to zmienić. I po drugie:linki mogłabyś wrzucić na jedną podstronę, ponieważ teraz panuje tutajniepotrzebny bałagan, a pedantyczna Shi liczy na to, że Twój blog stanie sięjeszcze lepszy niż w tej chwili. I uważaj, bo będę Cię obserwować. Narzekać,marudzić i doprowadzać Cię do szału. Ale dzięki temu może dojdziesz doperfekcji. Na razie tylko trzy na pięć.
Czytelność,obrazki: 5/5
Wszystko gra jak wszwajcarskim zegarku. Czcionka w sam raz, kolor tym bardziej, więc nie ma oczym gadać. Żadnych tandetnych obrazków, słowem: cycuś-glancuś.
Dodatkowepunkty: 10/10
Tadam! Maksymalnailość punktów w tej kategorii należy u mnie do rzadkości, ale w pełni na niązasługujesz. Zainteresowałaś mnie i wciągnęłaś, a do tego pozytywniezaskoczyłaś kontrowersyjnym tematem, który wcale a wcale mnie nie zniechęcił.Jesteś oryginalna i dosadna i nie boisz się podjąć wyzwania, jakim jestopowiadanie historii trzech autentycznych braci-bliźniaków będących gejami.Poza tym dawno nie czytałam tak dobrego bloga. Jesteś takim moim objawieniem odczasów, bodajże, atritowego Urufu.
Podsumowanie:53/60
Ocenacelująca!
Serdeczniegratuluję tak wysokiej noty i apeluję o kolejne rozdziały! W najbliższym czasienasmaruję też notkę polecającą Twój blog na blogu Reprodukcja.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz