Witamy na Opieprzu!

Ogłoszenia z dnia 29.04.2016

Do zakładki "kolejka" oraz "regulamin dla zgłaszających się" został dodany nowy punkt. Prosimy się z nim zapoznać.

Zapraszamy do wzięcia udziału w rekrutacji!


niedziela, 15 sierpnia 2010

(639) you-cant-always-get-what-you-want



OCENA: http: //you-cant-always-get-what-you-want.blog.onet.pl Oceniająca: Incest

No to tak… Dzień dobry, miło mi.^^ Właśnie zaczynam staż i to moja pierwsza ocena (mam nadzieje, że nie tak tragiczna).
Oceniam blog Papierówki.

Pierwsze wrażenie – 5/10

Dobrze. Jakoś się obudziłam, pokłóciłam z matką na dobry początek dnia i zabieram za ocenę. Włączam Internet (S: „Co trwa jakąś godzinę.” I: „Jak nie lepiej.” Mimo to jest mniej denerwujące niż wy dwaj!), wchodzę na bloga i…
…i nic. Tylko moje śniadanie nagle domaga się wolności.
Spokojnie, sok z kaktusa, kubek chłodnika, kokosowa Princessa i jest poprawa. Zaczynamy wiec krytykę.
Zacznijmy od tego, że nie przepadam za zielonym – o ile nie łączy się z czernią, bo wtedy to to wygląda nawet, nawet. Niestety, u ciebie czerni ani widu, ani słychu, a wszechobecne zielenie aż rażą mnie w oczy (S: „Mimo okularów.” I: „Zresztą wcale nie najcieńszych…” S: „Ta, ile to poszło butelek, trzy czy cztery?” Pięć, a dwie ostatnie wylądują na waszych głowach!). Chociaż nie chodzi o sam kolor, a raczej o odcień – z jakiegoś powodu kojarzy mi się z pleśnią, a chyba nie o taki efekt ci chodziło? Mam do takich skojarzeń awersje, od kiedy wiem, jak owa pleśń smakuje – słodkie jak cholera, a smak zabija jedynie mocna kawa (S: „Której nie pija.” Pijam, ale tylko cappuccino. I: „Tak, o ile ma pięć łyżek cukru na filiżankę.” Nie mam cukrzycy, więc ma prawo!).
Na owym zielonym tle widzimy obrazek ust dziewczyny(?) dmuchającej w dmuchawiec (S: „Masło maślane.” Nie ma synonimu, sprawdź sobie słownik!). Mi w oczy rzuciły się dwie rzeczy – łąka, na której rosną same mlecze bez choćby jednego dmuchawca oraz pomalowane paznokcie – nie dość, że krzywo, to jeszcze na biało. Do tego jakieś ramiączko z wydzierganych kwiatów, kosmyki rudych włosów i… jasne, biało-szare, bliżej nieokreślone esy-floresy między nagłówkiem, a tłem. Do tego bladoszary napis, który praktycznie zlewa się z tłem.
Co mi się podobało – szablon jest spójny, czcionka nie za duża i nie za mała, dobrze odcinająca się od tła oraz w miarę logiczne Menu. Chociaż jak zobaczyłam w nim kategorię „bohaterowie” to miałam wrażenie, że zejdę na zawał i tyle będzie z oceny. (S: „Na moją reanimację to ty lepiej nie licz!” I: „Zgadzam się z przedmówcą.” Ej, a co ja, HIV mam, czy WZW’C? S: „Kto cię tam wie, badań nigdy nie robiłaś.” I: „No a wiadomo to, gdzieś się szlajała?” Eee… bez komentarza…)
Jednak, że Incest życie miłe to pozbierała się z podłogi, nawodniła liśćmi kaktusa i ponownie zabrała do oceniania (S: „…i mówi o sobie w trzeciej osobie.” Tak, właśnie i mówi o sobie w trzeciej… Cholera. Zabiję!)
Adres nie przypadł mi do gustu – skoro znasz tłumaczenie (które, nawiasem mówiąc, wcale nie jest jednoznaczne), to dlaczego go nie użyjesz? Sprawdziłam nasz kochany Onecik i adres jest dostępny, więc to chyba żaden problem…
Ogółem ujmujc, trafiając przez przypadek zobaczyłabym notkę, może dwie.

Nagłówek – 2/5
Niestety, nie pasuje mi. Nie wiem, co dmuchawce mają wspólnego z przesłaniem bloga, wadzą mi też te esy floresy między nagłówkiem, a tłem. Nie podoba mi się. (S: „Niby kiedy tobie coś się podoba?” Jak jest ładne, o! I: „I jest twojego autorstwa…” Tak, właś… cholera. Bez komentarza).
Przyczepię się też do nagłówków na podstronach – niebyt dopasowana fotografia, myśl przewodnia upchnięta po bokach, do tego jakieś kropki i „brak tekstu”. Wiem, że wynika to z ustawień Onetu, ale gdyby kropki miały kolor tła, stałyby się niewidoczne, a to „Brak tekstu” jest wpisane tuż pod „Papierówka informuje”, wygląda więc, jakbyś powiadamiała właśnie ten Brak tekstu.
Poza tym, sam nagłówek w powiadomieniach jest ewenementem na podstronach, wyskakuje mi więc jak Filip z konopii. Wybierz jeden nagłówek na główną, a jeden na Podstrony – wtedy wszystko wyda się bardziej przejrzyste.

Aktualizacja:
Ja tu wprowadzam korekty, a ty mi nagłówek zmieniasz! Niedobra ty, dokładasz mi pracy akurat wtedy, gdy leń mnie złapał i nic mi się nie chce, więc nie licz na ułaskawienie! (S: „To masz momenty, gdy coś ci się chce?” Wyobraź sobie, że tak! Zresztą cicho siedź, próbuję się skupić…)
Więc tak – na nowym nagłówku widzimy dziewczę stojące pośród kwiatów i… latające wokół niej orgiami? Może i nie jestem ornitologiem, ale żurawie – przynajmniej te papierowe – NIE latają.
Poza tym, co to za kokardek? Pasuje tutaj tak jak ja na konkurs Miss Polonia(S: „Czyli w ogóle.” Za to Ty byłbyś w czołówce! S: „Serio?” O taak, całkowicie… Jak tylko rozpoczną specjalną wersję dla niepełnosprawnych umysłowo.) W dodatku odcina się od tła i najeżdża na napis. Swoją drogą sama sentencja (oczywiście po angielsku, bo jakżeżby inaczej) kompletnie do mnie nie trafia. W ogóle. Nothing, nani mo, néant, null, niente, nichego, że sie popiszę znajomością języków, a co! „Możesz zamknąć oczy na rzeczy, których nie chcesz widzieć.” Czyli co, jak ktoś metr ode mnie kogoś zamorduje, to wystarczy zamknąć oczy i to się nie dzieje? Nie ma tak dobrze! O rany, ponosi mnie, ale po prostu… uch! Po prostu denerwuje mnie, że ludzie ściągają z Internetu pierwszy lepszy obcojęzyczny aforyzm, często nie mając pojęcia o jego znaczeniu! (które, nawiasem mówiąc, powinnaś gdzieś napisać, choćby w jakiejś uniwersalnej czy pod nagłówkiem) Jeżeli znasz znaczenie, to nigdy nie pojmę co Tobą kierowało, gdy właśnie to zdanie umieszczałaś na blogu.
Treść – 7/10

Przeczytałam wszystko od deski do deski, a ponieważ nie chce mi się rozdrabniać na kilkanaście mini podsumowań (S: „Oto nowy gatunek człowieka „Lenivus divnos”.” Komentował drugi podgatunek „zlaslivos pospolitua”.”), więc opiszę wszystkie hurtem.
Po kolei – biedna nastolatka z walniętą matką, kopniętym bratem i epizodycznie pojawiającym ojcem, która musi iść do Liceum oraz wprowadzający się obok bracia z uwielbianej przez nią Hiszpanii. Z miejsca się w jednym zakochuje i podgląda go przez okno.
Typowy młodzieżowy romans, z – nie czarujmy się – dość płytka bohaterką. Nie, nie umiem inaczej jej określić. Jak dla mnie, dziewczyna, która załamuje się tym, że przystojny doręczyciel pizzy widział ją bez fryzury i makijażu, która na korepetycjach bardziej skupia się na zapachu korepetytora niż na jego słowach i która na religii sporządza listę najprzystojniejszych w klasie – jest płytka. Może chciałaś pokazać typową nastolatkę, nie wiem, ale dla mnie zrobiłaś z niej w połowie filozofkę, w połowie Barbie, co dało koszmarne połączenie (S: „Odezwała się hybryda filozofa z pesymistycznym altruistą.” Hybryda bardzo zadowolona ze swoich genów, więc cicho być!). Nasza bohaterka, Klara, ma matkę-alkoholiczkę zajmującą się malarstwem i brata o wdzięcznym imieniu Ewaryst grającego na pianinie, których najchętniej by oddała Rubikowi do klaskania; ojca, którego na razie przedstawiłaś jako racjonalny fundament rodziny pełniący jednocześnie funkcje portfela; koleżankę-zakupoholiczkę, która zmienia chłopaków jak rękawiczki; oraz dwóch sąsiadów zza granicy.
To porządny materiał, który dobrze prowadzisz. Po prostu to nie tematyka dla mnie – mam własne życie i nie potrzebuję wnikać w czyjeś, tym bardziej, że kategoria to „Opowiadania”, ale również „Pamiętniki i dzienniki”, z czego dla mnie jest bardziej tym drugim. W moich oczach, opisałaś swoje życie z drobnymi korektami.
Jeżeli się mylę, przepraszam (S: „To ty znasz to słowo?” I: „Jestem w dogłębnym szoku…” Tak, za to wy nie znacie słowa „nie przerywać czyichś słów”. S: „To cztery słowa…” Mniejsza.), ale ja takie odniosłam wrażenie.
Nie mówię, że treść jest zła – wręcz przeciwnie, jest przemyślana, dobrze prowadzona, pozwalająca utożsamić się z bohaterami. Wiele osób szuka właśnie tego.
Po prostu ja nie przepadam za czymś, co zbyt przypomina moje życie. W książkach i wszystkim podobny szukam przede wszystkim odskoczni, czegoś, co jest nieprawdopodobne. (S: „Faza ucieczki, następne jest samobój…” A będziesz ty cicho? S: „W życiu. Wkurzanie cie jest takie zabawne…” Dzięki za informację!)
W każdym razie, mnie opowiadanie nie przypadło do gustu, ale jest dobre. Piszesz poprawnie, logicznie, wplatasz opisy miejsc i uczuć. (S: „Nie podoba jej się nic, czego sama nie umie zrobić…” Bez komentarza.)

Ortografia i poprawność językowa – 8/10

Mam problem. Natury takiej, że błędów ty robisz nawet sporo, jednak widać je tylko, jeśli się ich szuka. Ja, na ten przykład, wyłapałam je dopiero przy trzecio krotnym czytaniu.
Zjadasz spacje, przecinki przy zdaniach wtrąconych i wielkich liter w nawiasach. Znalazłam też kilka błędów składniowych i logicznych.

„No chyba,że ktoś nazywa się Kinga Solniczka (przysięgam, ona sie tak nazywa! jej rodzice nigdy nie słyszeli o kopalni? nie lepiej było dać jej na imię Jadwiga?).”
Lepiej: „No, chyba że ktoś nazywa się Kinga Solniczka (przysięgam, ona sie tak nazywa! Jej rodzice nigdy nie słyszeli o kopalni? Nie lepiej było dać jej na imię Jadwiga?).”

„Chyba każdy to przyzna. Po co komu geografia na litość Boską?!”
Lepiej: „Chyba każdy to przyzna: po co komu geografia na litość Boską?!

„Niespełniona pożal się Boże malarka, która nie ma pojęcia o niczym innym poza, jak to określa, kontemplowaniem sztuki.”
Lepiej: „”Niespełniona, pożal się Boże, malarka, która nie ma pojęcia o niczym innym poza, jak to określa, kontemplowaniem sztuki.”

„Jak on, przedsiębiorca pełen wigoru, mógł się związać z kobieta, która nie umie nawet poprawnie wpisać numeru do komórki,a na dodatek pozwolić jej na posiadanie dzieci.”
Lepiej: „Jak on, przedsiębiorca pełen wigoru, mógł się związać z kobietą, która nie umie nawet poprawnie wpisać numeru do komórki, a na dodatek pozwolić jej na posiadanie dzieci?”

„To durne imię to jej pomysł, dzieci w przedszkolu śmiały się z niego, ale jego i tak to nie obeszło- komponował wtedy na organkach.”
Lepiej: „To durne imię to jej pomysł, dzieci w przedszkolu śmiały się z niego, ale jego i tak to nie obeszło – komponował wtedy na organkach.”

„Jestem jedynym nieudacznikiem w tej rodzinie- ani słuchu muzycznego, ani zdolności matematycznych, nawet o rysowaniu nie mam pojęcia.”
Lepiej: „Jestem jedynym nieudacznikiem w tej rodzinie – ani słuchu muzycznego, ani zdolności matematycznych, nawet o rysowaniu nie mam pojęcia.”

„Tyle, że on nie ma czarnych włosów o strukturze siana ze względu na długość do ramion oraz zielonych oczu, przez które nikt nie wierzy, że kolor siana jest naturalny (moim zdaniem matka dolewała do herbatek dla ciężarnych likier limonkowy, który do dziś popija na łzawych romansach i to miało wpływ na zabarwienie moich oczu oraz brak uzdolnień).”
Przeczytaj to zdanie na głos i powiedz mi, co miałaś w tym tasiemcu na myśli, bo nie wiem. Czytałam je kilkanaście razy, ale nie umiem rozgryźć.

„Pieniądze+ Karolina=Zakupy.”
Lepiej: „Pieniądze + Karolina = Zakupy.”

„Wczoraj zaczęła się ta wystawa, kończy się dzisiaj o północy.”
Składnia i stylistyka wdały się w romans i razem uciekły do Hiszpanii, tak? Pomieszane czasy ogłupiają, czytelnik nie wiem, o co chodzi. Lepiej: „Wystawa, która zaczęła się wczoraj, kończy się dzisiaj o północy.”

„Tzn. Jej ojciec, nie mój.”
Lepiej: „Tzn. jej ojciec, nie mój.”

„W domu wreszcie spokój, Ewaryst gra na tej durnej wystawie, bo są tam jacyś ważni przedstawiciele muzycznego świata. Może Ewaryst liczy na to, że Rubik zatrudni go do klaskania.”
Powtórzenie! Lepiej: „W domu wreszcie spokój, Ewaryst gra na tej durnej wystawie, bo są tam jacyś ważni przedstawiciele muzycznego świata. Może liczy na to, że Rubik zatrudni go do klaskania?”

„Karolinie potrzebne były nowe baleriny w kolorze czarnym (ma już milion par w innych kolorach, z tego 1000 czarnych, ale jej jest wszystko potrzebne). Więc kupiła. Fioletowe, bo to najmodniejszy kolor sezonu.”
Zaczynając od tego, że liczby powinny być pisane słownie, to logika tego fragmentu gdzieś mu uciekła. Może wyjechała na wakacje?

„Przynajmniej pod względem kolorystycznym- profilaktycznie rozejrzała się czy nikt ze szkoły tego nie słyszał.”
Lepiej: „Przynajmniej pod względem kolorystycznym – profilaktycznie rozejrzałam się czy nikt ze szkoły tego nie słyszał.”

„Niekoniecznie chcemy być w worku : LESBIJKI,GEJ-BOJe i inni tego pokroju.
Lepiej: „Niekoniecznie chcemy być w worku: LESBIJKI, GEJ-BOJe i inni tego pokroju.

„I wyczucia smaku (`Kto zakłada złote baleriny do zielonej koszulki? OMB.`-jak podsumowała ją Karolina).
Lepiej: „I wyczucia smaku (`Kto zakłada złote baleriny do zielonej koszulki? OMB.` – jak podsumowała ją Karolina).”
Tak swoja drogą: cóż znaczy owe „OMB”? Czy to coś w stylu HWDP?

„Całą drużyna umierała, gdy ja z uśmiechem wracałam krokiem zdobywcy przy salwie śmiechu chłopaków z 3 klasy,którzy stali pod drzwiami hali i patrzyli na mój olimpijski spokój i flegmatyzm w wykonywaniu konkurencji.”
Lepiej: „Całą drużyna umierała, gdy ja z uśmiechem wracałam krokiem zdobywcy, przy salwie śmiechu chłopaków z 3 klasy, którzy stali pod drzwiami hali, patrząc na mój olimpijski spokój i flegmatyzm w wykonywaniu konkurencji.”

„Inni przekrzykiwali się, o mało nie doszło do bójki, kto wygrał która konkurencję.”
Lepiej: „Inni przekrzykiwali się, o mało nie doszło do bójki, kto wygrał którą konkurencję.”

„W każdym razie ja już wiem, że moim powołaniem nie jest gra w koszykówkę, siatkówkę, biegi ani gry zespołowe.”
Te „granie” pasuje tutaj jak wół do karety, bo z kontekstu wynika, że „grasz w biegi” co jest więcej niż nielogiczne, bo wręcz głupie. Lepiej: „W każdym razie ja już wiem, że moim powołaniem nie jest koszykówka, siatkówka, biegi ani gry zespołowe.”

„Bazgroły widziałam, rzępolenia nie miałam najmniejszego zamiaru słuchać, a poza tym udawałam chorą, co od kilku lat wychodzi mi tak dobrze, że nabrałabym nawet lekarza tak dobrego jak House,a co dopiero moją niezrównoważoną matkę.”
Lepiej” „Bazgroły widziałam, rzępolenia nie miałam najmniejszego zamiaru słuchać, a poza tym udawałam chorą, co od kilku lat wychodzi mi tak dobrze, że nabrałabym nawet lekarza tak dobrego jak House, a co dopiero moją niezrównoważoną matkę.”

„Tzn. chciałam zaprosić,ale ona jakimś cudem dostała od mojej matki (spisek?!) zaproszenie na wystawę i o dziwo tam poszła!”
Lepiej; „Tzn. chciałam zaprosić, ale ona jakimś cudem dostała od mojej matki (spisek?!) zaproszenie na wystawę i, o dziwo, tam poszła!”

„Którego tez nie mam.”
Lepiej: „Którego też nie mam.”

„Twoja matka poznała mnie z Ewa Minge, która jest zachwycona tym, jak się ubrałam i pyta co to za projektant!!!”
Lepiej: „Twoja matka poznała mnie z Ewą Minge, która jest zachwycona tym, w co się ubrałam i pyta kim jest projektant!!!”

„EWA CHCE ZOBACZYĆ MOJE PROJEKTY (nie wspominałam-Karolina projektuje ciuchy, a jej krawcowa czasem pomaga jej coś uszyć. Ale to nawiasem mówiąc)!!!!!!!!!!!!!! KOCHAM CIEBIE I TWOJA MATKĘ, ŻE MOGĘ TU BYĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!”
Lepiej: „EWA CHCE ZOBACZYĆ MOJE PROJEKTY!!! (nie wspominałam – Karolina projektuje ciuchy, a jej krawcowa czasem pomaga jej coś uszyć. Ale to nawiasem mówiąc) KOCHAM CIEBIE I TWOJA MATKĘ ZA TO, ŻE MOGĘ TU BYĆ!!!”

„Wie, że ja ledwie trawię matkę i wyskakuje z czymś takim-jak można kochać jednocześnie nas obie?”
Lepiej: „Wie, że ja ledwie znoszę matkę i wyskakuje z czymś takim – jak można kochać jednocześnie nas obie?”

„Przy okazji, dopiero teraz dostrzegłam,że Hugh Laurie całkiem nieźle śpiewa.”
Lepiej: „Przy okazji, dopiero teraz dostrzegłam, że Hugh Laurie całkiem nieźle śpiewa.”

„Wracam do oglądania House`a i zjem w koncu tą pizzę, chociaż już jest prawie zimna. I oczywiście posprzątam ten bałągan, jaki zrobiłam, pozbieram pudełka i wywietrzę zapach czosnku- chorzy przecież nie jedzą pizzy tylko leżą w łóżku.”
Lepiej: „Wracam do oglądania House`a, zjem w końcu tą pizzę, chociaż jest już prawie zimna i oczywiście posprzątam ten bałagan, jaki zrobiłam, czyli: pozbieram pudełka i wywietrzę zapach czosnku – chorzy przecież nie jedzą pizzy tylko leżą w łóżku.”

Uff, przejrzałam Prolog i trzy pierwsze rozdziały, to chyba wystarczy?
Plączesz się w spacjach, przecinkach i ogonkach, czasem też gubisz sens zdań.
Co ci się jednak chwali – nie robisz błędów ortograficznych. Nie wiem, czy to dobry program, dbałość, czy świetna beta – w każdym razie gratuluje. (S: „Podziwia, bo sama robi błędów więcej, niż jest grzybów w lesie.” Mam dysleksję, więc się nie czepiaj. I: „Word’a i słownik też.”)

Układ – 3/5

Coś mi zgrzyta – po pierwsze ta prośba o polecanie. Wydaje się, że zależy ci na nim bardziej, niż na komentarzu, co jest niekorzystne. Po drugie – biedna, biedna statystyka zepchnięta na sam dół. Szczerze mówiąc, zauważyłam ja dopiero przy jedenastej notce, a to chyba źle. Lepiej wstaw statystykę na miejsce prośby o polecenie, lub umieść w uniwersalnej pod ramką Menu, a najlepiej w ogóle wywal. Samo polecanie lepiej umieść na podstronie (np.: „Spodobało ci się? Poleć!”).
„O blogu” i „O mnie” rozdziel na dwie osobne podstrony, a z ostatniego linku usuń zwrot „Kliknij tu!”, który jest dość irytujący. Jakbym MUSIAŁA kliknąć, bo tak sobie życzysz – a ja przymusu nienawidzę. Poza tym jest dobrze, prócz samego istnienia kategorii „bohaterowie”.
Ciągle to piszę, ale powtórzę…
*mroczne tony w tle, niebo zasnute chmurami lśni od błyskawic, aż czarne koty chowając się pod tapczan, a kruki spieprzają do swoich gniazd*
BOHATEROWIE!!!
Co to jest za zmora?! Gdzie się nie wejdzie, dział „bohaterowie” wraz z metryką. Mnie się wydaje, że takie opowiadania tworzy się w formie podobnej, co książki, pytam ja się zatem: w jakie książce jest coś takiego jak zdjęcia bohaterów waz z opisem?! No gdzie?! Właśnie na tym polega praca autora, by przedstawić nam postacie na tyle obrazowo, byśmy byli w stanie je sobie wyobrazić.
Poza tym, fabuła jest nieprzewidywalna i wciąga właśnie dlatego, że wszystkiego o bohaterach – w tym umiejętności, wiązów krwi, słabych punktów, grupy krwi, nawet koloru majtek – dowiadujemy się stopniowo. Dlatego książki wciągają, bo każdy bohater najpierw jest naszkicowany, a potem, po kolei, ozdabiany kolejnymi informacjami: jakimi posługuje się technikami, czy ma Kekkei Genkai, czy może jesz Jinchuuriki, czego się boi, co mu nie wychodzi (albo, że nosi niebieski bokserki w zielone owieczki).
No, wyżyłam się, wiec opisuje dalej – na podstronie o bohaterach, tekst wychodzi poza jasne tło i wchodzi na to ciemne, staja się nieczytelny. To samo jest na podstronie o tobie i o blogu.
Sama czcionka w „Linkach” i „Powiadamianiu” woła o pomstę do nieba – ja cię proszę! – jaskrawoczerwony i jasnoniebieski na zielonym i pomarańczowym tle? Toż to idzie oślepnąć! (S: „No, a że ona prawie ślepa, ryzyko jest większe…” Weź bądź cicho! Sam narzekał, że oczojebna czcionka, a teraz będzie dogryzał…)
Sama podstrona o powiadamianiu – skąd się urwała? Bo przy twoich papierówkach to wygląda jak gruszka na wierzbie (a taka wierzba istnieje, choć owoce podobno smakują jak kora). Dopasuj do pozostałych podstron i będzie okej.
Czyli ogólnie nie jest źle, ale mogłoby być lepiej.

Temat – 4/5

Oklepany i popularny, to na pewno, ale postawiony na fundamentach poprawności i dobrego stylu – który z pewnością masz, a jeśli nie, to materiał na niego – zyskuje jakiś swoisty urok.

Czytelność, obrazki – 3/5

O nagłówku pisałam, powtarzać się nie będę (S: „Zwyczajnie nie pamięta, co pisała, a nie chce się zbłaźnić.” I: „Skleroza w tym wieku? To na osiemnastkę, co, Alzheimer?” To epizodyczny zanik pamięci krótkotrwałej do cholery! I cicho bądźcie!). Jest czytelnie, kolory dopasowane – prócz tej jednej podstrony – więc jest dobrze.

Oryginalność, punkty dodatkowe – 3/10

Za niespotykane zamiłowanie do zieleni, za wyjątkową poprawność, za zainteresowanie mnie tematem, za którym nie przepadam i za mrówki oraz Ewarysta, którzy mnie ubawili. (S: „Łatwiej znaleźć kosmitów niż trafić w jej poczucie humoru.” Złośliwiec. Nic dodać nic ująć.)


Końcowa ocena: 35 pkt., czyli dobra.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz