Witamy na Opieprzu!

Ogłoszenia z dnia 29.04.2016

Do zakładki "kolejka" oraz "regulamin dla zgłaszających się" został dodany nowy punkt. Prosimy się z nim zapoznać.

Zapraszamy do wzięcia udziału w rekrutacji!


poniedziałek, 16 sierpnia 2010

(640) obiad-z-arszenikiem



Kapi zakłada elegancki frak i idzie na proszony obiad z arszenikiem, który organizuje Nieosiągalna.

Pierwsze wrażenie: 4/10
Odwiedziłem kiedyś Twojego bloga. Pamiętam wcześniejszy szablon. Zacznijmy więc od tego, że ten jest od tamtego gorszy. Dużo gorszy. Tamten był wyrazisty, aczkolwiek tak związany z adresem i belką, jak zbiory bawełny z produkcją piwa. Problem polega jednak na tym, że akurat tę cechę aktualny szablon odziedziczył po poprzedniku.
WRÓĆ! Miałem zacząć od adresu.
Cóż, obiad z arszenikiem przywodzi mi namyśl mą tegoroczną lekturę, czyli „Opium w rosole”, bo od opium do arszeniku droga niedaleka, a rosół to zupa, która w Polsce jest jednym z najbardziej lubianych dań obiadowych. Oczywiście w głowie kołata mi pewna myśl: „ WTF?”. Może i nie jestem wzorem inteligencji, ale czuję tu drażniący me nozdrza zapach bezsensu. Oczywiście – adres jest liryczny, ciekawy i po polsku – pasowałby do opowiadania, poezji, w ostateczności nawet do refleksji, ale do pamiętnika?! Z drugiej jednak strony belka ździebło ratuje Twą sytuację: „ Mam w sercu takie miejsce, noszę tam wielki plan”. Jeżeli Tym wielkim planem jest przyrządzenie komuś obiadu z arszenikiem, to jak najbardziej, adres ma przekaz. Tymczasem ja mam skrytą nadzieję, że tą osobą nie będę ja. (O! Lady GaGa śpiewa „Ale jądro”!!!). Cóż, jak już leci, to trzeba sparafrazować: Pierwsze wrażenie mogło pójść całkiem nieźle, ale, no… Ale jądro z tym pierwszym wrażeniem! Tyle Ci powiem.
Podsumowałem już wprawdzie, ale nie omówiliśmy jeszcze kolorystki. Moim zdaniem jest ona odrobinę bezpłciowa. Kolory są bardzo niewyraziste, przez co szablon robi się bardzo grzeczny. Tylko mu kokardkę zawiązać, na smycz i może udawać Yorka.

Nagłówek: 2/5
Kiedy me oczęta ujrzały ten oto obrazek, odwróciły w stronę mózgu, skonsultowały się z nim i uniosły nerwy w geście niezdecydowania. Nie powiem, że nagłówek jest brzydki – chirurg plastyczny nie miałby nic do roboty z nim. Mógłby najwyżej dla odstresowania pomacać implanty leżące na biurku. Nie ma w nim jednak niczego wyjątkowego: dziewczynka, kwiatki, owieczki, chmurki i zajączek. Po prostu idylliczna łączka, tylko jeszcze pieska Leszka brakuje.
Moralizatorsko: Zmień szablon, powiadam Tobie, albowiem kto zaskakuje, ten plusuje, a kto nudzi ten jest nudy! Trochę więcej energii, bo zaraz usnę i nie dam żadnego punktu za treść, a tego nie chcemy, czyż nie?

Treść: 7/10
Co zobaczymy za cukierkową zasłoną?
Pierwsza na stół, w roli przystawki, wjeżdża notka: „Bajeczki na dobranoc”
- I co?
- Smutno, smutno, bo post smutny. Bardzo refleksyjny. Prawiący o nierealności ludzkich marzeń. Omówmy notkę od początku. Chociaż mam pewne wątpliwości co do notkowatości tego utworu, bowiem przypomina trochę wiersz. Wiersz-albinosa*, ale zawsze.
Tekst dzieli się na trzy, wyraźnie różniące się części.
Pierwsza opisuje mity dzieciństwa – Wróżki Zębuszki budujące zamki z zębów mlecznych (Boże… To musiałby być horror żyć w takim miejscu. Brrrr), smerfy chowające się po domu, czarodziejskie różdżki z łyżek (ja miałem tłuczek i używałem go jako berła), Babę Jagę** mieszkającą na strychu, zapuszczanie włosów w nadziei, że kiedyś przybędzie książę na białym rumaku.

Druga część poświęcona jest nagłemu „przemeblowaniu” ograniczonego, dziecięcego światka, pozbawieniu złudzeń i wiary w świętego Mikołaja.

Trzecia część jest smutna, ale i rozbrajająca, za co dostajesz już jeden dodatkowy punkt. Chociaż widzę błąd rzeczowy: Krowa nie może być rumakiem. Myślę jednak, że był to zabieg umyślny, bo facet w poplamionej tłuszczem koszulce nie je koniny. Ach, jeszcze jedno – nie znam żadnego grubego faceta, który siedzi w fotelu , ale pewnie tacy istnieją.

„Czarny charakter.”
Kto to słyszał, żeby stawiać kropki w tytule? Takich rzeczy się nie robi, chyba że chcesz dostać klapsa w tyłek. Może jesteś perVersem…
Ło, a tym razem to na pewno wiersz. Oczywiście jest to ostatnia nadzieja białych…
Zróbmy jednak analizę, zamiast pieprzyć smuty.

Życie jest dla mnie nazbyt skomplikowane.
Już nie wyrabiam, przestaję to wszystko rozumieć.
Zmieniłam się i ja i wszyscy dookoła, mam dosyć.
Wszystko zrobiło się naciągane, perfidne i szczere do bólu.
Nawet ja.

Podmiot liryczny informuje, że życie jest dla niego zbyt skomplikowane - przestaje rozumieć marną egzystencję na tym Padole Łez. Wszyscy zmienili się, nagle stali się perfidni i szczerzy (jeśli coś jest naciągane, to raczej nie jest szczere, tak sądzę), nawet podmiot dotknęła ta choroba cywilizacyjna (mam nadzieję, że hemoroidów ani depresji nie masz, bo to także choroby cywilizacyjne).

Kto by pomyślał – Nieosiągalna mówi prawdę!
Z prawdą mi nie do twarzy, prawda to okrucieństwo, którego nie powinno się mówić w oczy.
Prawda w moim wykonaniu może zabić.
Nie podoba mi się to.

Witam w klubie, drogi podmiocie liryczny! Jestem okrutny, mówię prawdę! Mhawahahaha! Zastanawiam się tylko, co podmiotowi się nie podoba: Zabijająca prawda czy to, że jej z veritasem nie do twarzy?

Muszę zacząć oszukiwać i kręcić, bo wtedy będzie po prostu łatwiej.
Ułożę swoje życie na kłamstwie i będę szczęśliwa.

Podmiot podejmuje decyzję – będzie zakłamanym orzeczenimsynem***! Będzie kłamał i szedł po trupach do celu. Ułoży sobie życie, ale czy będzie szczęśliwy? Może to tylko pozór, może wcale nie będzie łatwiej?

Nie wiem co mnie zmieniło.
Szkoła, otoczenie, On?
Zrobiłam się okropna, ale chyba to dobrze.
Człowiek zły ma w życiu fajnie.
Będę zła, chyba że już jestem.

Podmiot zmienia temat i informuje, iż nie zna powodu swej nagłej zmiany. Może to szkoła, może otocznie, a może chłopak (czy platoniczna miłość – nie wiem)? A może poszli do lasu?
Nie, nie poszli w las, bo w las, to tylko nauka chodzi. Ewentualnie wena. To może capnąć tam granat?
Tak, capnąć tam granat, będziemy źli, jeśli już nie jesteśmy. Będzie nam fajnie… na elektrycznym krześle.

Nie podoba mi się życie ludzi dobrych, ono jest mdłe.
To zawsze Czarne Charaktery są najciekawsze, to im jest najszczęśliwiej.
I już, koniec. Postanowiłam.

Podmiotowi nie podoba się życie prawych i sprawiedliwych, bowiem ich egzystencja jest mdła i nudna (ja się nie zgadzam, ale przecież podmiot może myśleć, co mu się rzewnie podoba, czyż nie?). Uważa, że czarne charaktery, a raczej Czarne Charaktery (organizacja terrorystyczna?), wiodą bardzo ciekawe, interesujące życie, dlatego postanawia przystąpić do tej mrocznej niczym Gildia Nekromantów organizacji. Oczywiście, jako przeciwnik zarówno terroryzmu, jak i nekromancji, będę musiał sprawić Ci solidny opieprz.
(Chwila ciszy przed burzą).

Żartowałem.
Ha, ha, ha, ale ze mnie dowcipny człek, nieprawdaż?

Wróćmy do konkretów: Ogólnie rzecz biorąc wiersz ten jest bardziej dobry, niż zły, ale lepsze w życiu widziałem (a raczej czytałem). Nie powiem jednak, czego mu brakuje – talentu, a może czegoś innego. Nie wiem. Za głupi jestem, żeby się wypowiadać.
Podsumowując: Przeciętnie, ale ze smakiem.

Teraz na stół wchodzi zupa o wdzięcznej nazwie: „Pewna planeta”.
Mmmyyyy. Jami. Kolejny wiersz. Tym razem nie omawiamy, jak wcześniej, a szybko streszczamy, bo w tym utworze (czy też, jeśli wolicie – metaforycznym daniu) temat się nie zmienia, a wiersz dzieli się na dwie części .
Pierwsza (która jest zresztą dłuższa) opisuje utopię. Bo czyż planeta, gdzie wszyscy żyją w zgodzie, pomagają sobie i hasają po zielonej trawce, nie jest wspomnianą utopią. Niech pani przy kominku nie protestuje! Nie, to z pewnością nie jest społeczność pierwszych chrześcijan.
Co o tym świadczy?
Cóż, najwidoczniej nie doczytała pani do końca. Wiersz finalizuje stwierdzenie, iż to Niosiągalna stoi na czele tego miejsca. Co więcej – jest jego królową! Pierwsi chrześcijanie nie mieli królowych, a więc pani teoria została obalona!

Wiersz ani gorszy, ani lepszy od wcześniejszego, dla mnie jednak jest gorszy pod względem niesionego przesłania. Nie lubię utopii, a szczególnie ludzi, którzy sądzą, że są w stanie takową zbudować. Oczywiście, zawsze się mylą.

Na drugie danie proza o tytule „Domek.”(tylko po co ta kropka?).

Przeczytałem i muszę wyrazić uznanie dla kuchni Pani Domu! Post zaiste urokliwy, spodobał mi się i zaraz wyjaśnię dlaczego.
Otóż owa notka jest apostrofą skierowaną do Życia. Autorka wypytuje je, dlaczego zniszczyło jej „domek”? Bardzo… no, fajnie. Tak, to najlepsze określenie, zważając na fakt, iż notka ta jest i inteligentna, i dobrze napisana, a także niebanalna.
Nic dodać, nic ująć.

Och, ach, danie czwarte: „Krytyka.” (i po co ta kropka, do cholery?!).
Uuuu… Post ten jest krótki i enigmatyczny. Tutaj już nie ma żadnej ciekawej metafory ani tym bardziej czegokolwiek ciekawego. Oczywiście styl zły nie jest – więcej, jest dobry, ale czegoś mi tutaj brakuje. Przyzwyczaiłem się do notek pisanych w sposób naprawdę oryginalny, a ten to taki śramto-pampo, spraw mi manto. Ciesz się jednak, że wciąż widzę tu gości i chyba Ci oszczędzę wstydu.
Tak – z przeczytanych przeze mnie postów, ten jest najgorszy, ale i tak sto (jeśli nie tysiąc) razy lepszy od tych pamiętniczków, które opisują dokładnie – wstałam, wys…kupciałam się, zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły”…
(Tak, to Kapi bije brawo pod stołem. Przecież nie mogę tylko Cię chwalić, muszę też trochę Opieprzyć).

Na deser: „Przypisywanka.”(czy ten nawias nie stał się jeszcze kultowy? Znowuż nadmiar kropek w tytule!).

Post kończy się znakiem zapytania i znów zmusza Czytelników do myślenia. Z tego co widzę, to piszesz coraz gorzej. Oczywiście nie chodzi mi o styl – ten niezmiennie tkwi na tym samym poziomie, ale prawda jest taka, że notki stają się coraz krótsze, tematy coraz bardziej oklepane… Nie wiem, czy podoba mi się pomysł pytania retorycznego. W tym miejscu granica między refleksją a kartką z pamiętnika (bardzo poetyckiego), zaciera się, a to z niekorzyścią dla Ciebie, bo toto to raczej stwierdzenie faktu i zadanie pytania do Czytelnika, niż refleksja.

Wszyscy goście poszli, a ja w nagrodę za wytrwałość otrzymam danie specjalne: – „Chciałam napisać o Łodzi”.

Problem polega na tym, iż zaiste chciałaś napisać o Łodzi, ale nie napisałaś, bo wymienianie ciekawych miejsc wcale nie jest pisaniem o Łodzi (w każdym bądź razie, nie dosłownie). Z drugiej jednak strony dostrzegam komentarze emocjonalne, a więc jest to kartka z pamiętnika.. Dziwnym trafem podczas lektury zaczął boleć mnie żołądek, a to coś znaczy. Najwidoczniej dopadły mnie objawy somatyczne ogólnego nic-niechcenia, dlatego robimy podsumowanie i przechodzimy do kolejnej kategorii.

Podsumowanie: Piszesz całkiem fajnie, Twój styl podoba mi się, ale – muszę to przyznać z niechęcią – notki stają się coraz gorsze. Przestają być naturalne, a zamiast tego bardziej plastikowe i, w gruncie rzeczy, nieciekawe. Znaczy jeszcze są wciągające, ale jeśli dalej będziesz znajdowała się na równi pochyłej… Nie pozostaje mi nic innego, jak mieć nadzieję, iż to tylko chwilowy, wakacyjny, spadek formy.

Ortografia i poprawność językowa: 7/10
Kuchenne Rewolucje czas zacząć! Skosztowaliśmy już wszech dań, teraz nadszedł czas na wykazanie Pani Domu błędów.
„Ja pamiętam jeszcze te czasy kiedy wróżki latały po moim pokoiku zbierając mleczne ząbki do woreczka i odlatujące do zębowej krainy, budować z moich mleczaków zamek”. - Błąd interpunkcyjny. Właściwie kilka błędów interpunkcyjnych. Wyjmujemy woreczek z znakami przestankowymi i uzupełniamy (mówiłem już, że zaimek w tym zdaniu niepotrzebny?): Pamiętam jeszcze te czasy, kiedy wróżki latały po moim pokoiku, zbierając mleczne ząbki do woreczka i odlatujące do zębowej krainy budować z moich mleczaków zamek.

Och, w jak wielu miejscach nie ma przecinka przed „kiedy”! On tam musi być!

„Kojarze” – Kojarzę

„Pamiętam Babę Jagę na strychu i Zaczarowane Myszki pilnujące abym bezpiecznie spała.” – Znów interpunkcja! Woreczku, pokaż się: Pamiętam Babę Jagę i Zaczarowane Myszki pilnujące, abym bezpiecznie spała.

„mamusiom” – Darujemy wszystkim mamusiom, ale ucieknę wraz z mamusiĄ.

„Będę zła, chyba że(…)” – Tutaj użyłaś przecinka bardzo dobrze, za co Cię pochwalę. Cieszysz się?

„Czemu, więc teraz zniszczyła mój domek?!” – Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu, a Ty jesteś nadgorliwa, bowiem ten przecinek jest niepotrzebny.
„Widzisz, to zadrapanie nad drzwiami?” – jw.

„To było wtedy kiedy go poznałam” . – W tym miejscu już nie byłaś na tyle gorliwa by wstawić tu przecinek? Widzisz dwa czasowniki osobowe?
„Ta plama na dywanie pojawiła się kiedy odkryłam muzykę.” – jw.
„To lustro zostało zbite kiedy przestałam siebie lubić, a te zacieki na ścianie w kuchni ukazały się kiedy poszłam do szkoły”. – jw.

„(…)a najbardziej porządnemu fałszywość”. - Pomiędzy „porządnemu” a „fałszywość” wstawiłbym myślnik.

„Nowo poznanemu człowiekowi możemy dopisać wszystko co tylko nam się podoba” – Przecinek przed „co”.

„Może właśnie lubimy się platonicznie zakochiwać bo wtedy właśnie możemy stworzyć sobie swojego wymarzonego(…)” - Widzę dwa błędy: interpunkcyjny (nie ma przecinka przed „bo”) oraz powtórzenie (drugie „właśnie” całkiem niepotrzebne).

„Pytanie tylko czy gorzej wychodzą na tym oni, czy gorzej wychodzimy my?” – Przed pierwszym „czy” zrobić to samo, co przed drugim (podpowiedź: wygląda jak kropeczka z ogonkiem).

Widzę, że masz problemy z interpunkcją, szczególnie z przecinkami przed „kiedy”. Zwróć na to uwagę, a będzie dobrze. Stylem nadrabiasz interpunkcję, bowiem takowemu nie mam nic do zarzucenia.

Temat: 5/5
Cóż – mimo że Twój blog jest pamiętnikiem (co jest dość popularne),prowadzony jest w sposób bardzo ciekawy. Posty są oryginalne i zdecydowanie odróżniają się od szarej masy papierowej. Kategorii się trzymasz, aczkolwiek zahaczasz o refleksje. Wybaczę Ci to jednak, bowiem granica pomiędzy pamiętnikiem a refleksjami jest bardzo cienka.

Układ: 2/5
Układ… Układ… Cóż, jednokolumnowy – mój znienawidzony. Jest on zły, okrutny, szczególnie kiedy nagłówek jest szeroki. W wypadku posiadania takiego szablonu, należy znieść ramki. Niestety Ty tego nie zrobiłaś, toteż i statystyka, i link do Opieprzu, i kontakt wyglądają dość miernawo, nie sądzisz?

Czytelność, obrazki: 4/5
Z czytelnością było dobrze, ale nagłówek tak mi się nie podoba, że odbieram za niego jeden punkt.

Dodatkowe punkty: 4/10
2 – za oryginalność
1 – za zdanie: „Jedyny rumak, którego widzę w mojej przyszłości, to biedna krówka którą zjem w wersji mielone, a jedyny książę którego widzę, to gruby facet z zaplamioną tłuszczem koszulką, siedzący na fotelu i krzyczący:
-Hej Królewna, machnij się po piwo…”
1 – za post „Domek”.

Podsumowanie: 35/60
Ocena dobra.
Gdyby nie szablon, byłoby więcej punktów.

Lista zadań:
- zmienić szablon,
- zmienić układ,
- wrócić do stylu wcześniejszych notek,
- popracować nad interpunkcją,
- pomyśleć nad bardziej interesującą i tematyczną belką.

* Biały, znaczy się. Bardzo biały.
**A to ta Baba Jaga, która częstuje dzieci herbatą Saga?
*** Czyż nie jest największą obelgą dla podmiotu być synem orzeczenia?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz