Witamy na Opieprzu!

Ogłoszenia z dnia 29.04.2016

Do zakładki "kolejka" oraz "regulamin dla zgłaszających się" został dodany nowy punkt. Prosimy się z nim zapoznać.

Zapraszamy do wzięcia udziału w rekrutacji!


środa, 18 sierpnia 2010

(643) world-of-red



Ocenę wystawia: Incest
Blogowi: http://world-of-red.blog.onet.pl/
Wakacje zmierzają ku końcowi, wiec Incest postanowiła wykorzystać ich schyłek na przygotowanie do szkoły, lecz NASA pokrzyżowało jej plany, wysyłając ja na kolejna misję – podróż w kosmos celu zbadania obcej cywilizacji. Wybór padł na World of Red, należący do humanoidalnej formy życia zwanej ReD DiamonD.
Tak więc chcąc nie chcąc, spakowana Incest udała się do NASA, wlazła do statku i poleeeciała gdzieś daleko, daleko, na planetę gdzie chyba nie poznano barw innych od wszelkich odcieni czerwieni.

Pierwsze wrażenie – 2/10

Po kilkudniowym locie oczom Incest wreszcie ukazał się Świat Czerwieni, który nieśmiało wychylał się zza Zegara Eri*, chroniąc jednak pod skrzydłami Feniksa**. Oddała statek Hyi*** na przechowanie, włożyła biały skafanderek i zeszła na ląd.
Od razu powitał ją napis „Mine and mayby in future Your world”. Nie znając narzecza tubylców, Incest wyciągnęła swój niezawodny Translator i nadspodziewanie szybko rozszyfrowała tajemniczy napis: „Mój i może w przyszłości Twój świat”. Okazało się bowiem, iż ReD DiamonD używa narzecza angielskiego, chociaż można wykazać kilka różnic – poprawna forma brzmi bowiem nie „mayby”, a „maybe”.
Po przekroczeniu bramy zwieńczonej owym napisem, Incest trafia do Świata Czerwieni. Żadne szkolenie nie przygotowało jej na to, co ją tam spotkało…
Planeta tajemniczego ReD DiamonD’a, chociaż biała niczym śnieg, tonie we krwi. Nasza podróżniczkę dopadł lęk – czy możliwe jest, by to ReD DiamonD ozdobił wszystko szkarłatem, poświęcając w tym celu pozostałych mieszkańców planety? Uzbroiła się w gaz pieprzowy, nóż kuchenny i paralizator, po czym kontynuowała badania.
Oswoiwszy się z wszechobecnymi czerwonymi zdobieniami, dostrzegła inne akcenty – delikatne, granatowe akcenty, a oddali nawet las pełen smukłych brzóz o delikatnych, lodowych listkach, każda opatrzona trzema liczbami. Po chwili Incest zorientowała się, że las ten pełni na tej planecie funkcję datownika. Można też zauważyć kilka niepozornych domostw, oznaczonych czerwonymi tabliczkami o granatowych napisach napisach.
„About my and myself” jest chyba skarbcem, zwiera bowiem jedynie niezwykły bladoczerwony kryształ w kształcie serca. Opatrzono go ciągiem czarnych cyfr – być może jest to cena owego skarbu – oraz słowem „niedostępny” – może więc pełnić rolę nadajnika bądź satelity. „All and Nothing” jest pełne map, wskazujących jak trafić do innych miejsc na tej tajemniczej planecie – „Masters” natomiast zawiera plan całego Świata Czerwieni. „Book of Guests” jest księgą pełną wpisów pozostałych po poprzednich gościach na tej planecie, Incest natrafiła również na budynek opatrzony nazwą” Moje Archiwum”, zawierający kroniki. Zabrała kilka ksiąg, zamknęła się w opuszczonym domostwie opatrzonym napisem „The Bests” i zabrała za badanie kultury mieszkańców tej planety.

Nagłówek – 0/5

Powitanie królujące nad bramą wejściowa utkwiło Incest przed oczami, niczym wypalony negatyw. Wypisane czarną farbą na bladożółtym tle roztacza dziwną, niekojącą aurę. Jest w nim coś złowrogiego, coś, co każe Incest trzymać się na baczność, a gaz, nóż i paralizator mieć w pogotowiu.
Słowa zawarte w powitaniu sprawiając, że nasza podróżniczka dochodzi do przerażającego wniosku – ta planeta czyha na takich jak ona i tak łatwo jej nie wypuści.

Treść – 3/10

Zabarykadowawszy się w opuszczonym domu, Incest zabiera się za przeglądanie kronik. By nie zwrócić niczyjej uwagi, zabrała jedynie siedem ksiąg.
Księga pierwsza: „Second Day”.
Nasz ReD DiamonD alias C U pisze o swojej rodzinie, wyjątkowo silnej zimie, która nie pozwala mu dotrzeć do szkoły oraz rozłące z dziewczyną.
Jak na kronikę przystało, zdania są krótkie, proste, suche i ubogie (tak, to ironia). Chociaż między słowa zaplątała się filozoficzna teza dotycząca tęsknoty.
Księga druga: „Hmmmmmm …”
Tym razem mamy do czynienia z podsumowaniem dnia połączonym z przeprosinami. C U daje nam do zrozumienia, że monotonia daje mu się we znaki i nie za bardzo mu się to podoba.
Księga trzecia: „I’m back”
Na początek uderza w nas informacja – kłótnia z matką ma szansę doprowadzić naszego ReD DiamonD’a do przeprowadzki do ojca. Słuchamy żalenia się na owy stan rzeczy, który krzyżuje jego plany co do dziewczyny. Jest jednak ukazana nadzieja – nic nie jest jeszcze przesądzone.
Księga czwarta: „No i stało się”
Informacja pewna – ReD DiamonD się wyprowadza. Ukazuje jednak plusy tej sytuacji – bliskość jego „skarbu”, szkoły, znajomych. Zapowiada też plany remontowe w domu jego dziadków, chwali się zdobyciem pieniędzy.
Księga piąta: „No title”
ReD DiamonD tłumaczy brak wpisów niedoborem czasu i chęci, cieszy spotkaniem z przyjaciółką. Martwi się również brakiem kontaktu z dziewczyną, ma jednak nadzieje na happy end. Żałuj też, że brak mu weny do pisania swojej książki.
Księga szósta: „Nudy…”
Zostajemy zasypani narzekaniem na szkołę, później uderza w nas niepokojąca informacja – nasz ReD DiamonD ma myśli samobójcze! Wspomina też o swych niejasnych koniugacjach rodzinnych – ma dwie kandydatki na żonę, a wszystko wskazuje na to, że na tej planecie panuje monogamia. Zamartwia się też brakiem pieniędzy na prezent urodzinowy dla ukochanej – tylko której?
Księga siódma: „Big change … For much better !!!!”
ReD DiamonD rozstał się z dziewczyną – przez nową ukochaną. Żałuje, że jego była traktowała go jak zabawkę do pocieszania, jest wdzięczny nowej dziewczynie za otworzenie mu oczu. Wspomina również o planowanej wycieczce.
Incest zebrała wszystkie spostrzeżenia i zapisała w dzienniku. Dokonała przy tym straszliwego odkrycia –Świat Czerwieni jest rzeczywiście zamieszkany jedynie przed tajemniczego ReD DiamonD’a (podpisującego się, co dziwne, „C U”), choć w kronikach są wzmianki o kilku innych osobach.

Ortografia i poprawność językowa – 5/10

Incest, natrafiwszy na znany jej język, zabrała się za sprawdzanie czy składnia i pisownie jest również taka sama. Nie zawiodła się – choć mieszanie dwóch języków wybitnie nie przypadło jej do gustu, a zjadane przecinki, literówki czy zbyt krótkie zdania przyprawiając o konwulsje i tachykardię – to jednak kroniki są czytelne i zrozumiałe.
Mimo tego, występujące błędy tak ją rozeźliły, że poprawiła wszystkie ocenione kroniki, w całości!

„Second Day”
„Kolejny dzień i kolejne wyzwania i nowiny. Na szczęście się dzisiaj wyspałem bo moja mama bała się mnie puścić do szkoły ze względu na te silne wiatry a że do szkoły jeżdżę PKS-em a drogi mają teraz większą zawartość lodu niż asfaltu nie dziwię się Jej. Tak więc to będzie już 3 dnień mojej nie obecności w szkole. Ale jest fajnie. Będę miał 2 weekendy w tygodniu. To także kolejny dzień bez mojej ukochanej. Dla mnie to jak wieczność ale bywały dużo dłuższe przerwy między naszymi spotkaniami tak więc jakoś to jest. Przydały by się jakieś plany na weekend bo nie uśmiecha mi się w domu siedzieć ale jeszcze nie wiem czy będzie jakaś okazja. Ściągnąłem sobie jakiś film żeby zająć czymś myśli tak więc zwijam zobaczyć co to takiego. Napisze jeszcze wieczorem takie podsumowanie dnia.”
Moja wersja:
Kolejny dzień, kolejne wyzwania i nowiny. Na szczęście, dzisiaj się wyspałem, bo moja mama bała się mnie puścić do szkoły. Zrobiła to ze względu na te silne wiatry, do szkoły jeżdżę PKS’em, a teraz drogi mają większą zawartość lodu niż asfaltu, więc się jej nie dziwię. To będzie już trzeci dzień mojej nie obecności w szkole, ale jest fajnie. Będę miał drugi weekend. To jednak także kolejny dzień bez mojej ukochanej. Dla mnie to jak wieczność, ale zdarzały się już dużo dłuższe przerwy między naszymi spotkaniami, tak więc jakoś to jest. Przydałyby się jakieś plany na weekend, bo nie uśmiecha mi się siedzieć w domu, ale jeszcze nie wiem, czy będzie jakaś okazja. Ściągnąłem sobie jakiś film, żeby zająć czymś myśli, tak więc zwijam zobaczyć, co to takiego. Napisze jeszcze wieczorem takie podsumowanie dnia.

„Hmmmmmm …”
„I koniec następnego dnia. Nie wiem czy tylko mnie się zdaje że te dni tak szybko mijają. Choć nie zawsze. Moja ukochana się trochę „uniosła” o moją wcześniejszą notkę gdyż nie lubi jak mówi się do niej Karolina. Dlatego oficjalnie: „Przepraszam Cię skarbie, to się nie powtórzy”. Cieszę się że ferie będziemy mieli razem. Mam nadzieję że uda nam się załatwić coś więcej niż tylko kilka spotkań. Ale to się okaże. Do ferii jeszcze tyle czasu, niestety. Ale mam nadzieję że zleci szybko. Jakoś dzisiaj nie mam głowy do praktycznie niczego. Tak więc kończę choć spać jeszcze nie idę. Co będę robił jeszcze nie wiem.”
Moja wersja:
Koniec kolejnego dnia. Nie wiem czy tylko tak mi się zdaje, czy te dni tak szybko mijają? Chociaż nie zawsze. Moja ukochana się trochę „uniosła” o moją wcześniejszą notkę, bo nie lubi, gdy mówi się do niej Karolina. Dlatego oficjalnie: „Przepraszam Cię skarbie, to się nie powtórzy”. Cieszę się, że ferie będziemy mieli razem. Mam nadzieję, że uda nam się załatwić coś więcej niż tylko kilka spotkań. Ale to się okaże. Do ferii jeszcze tyle czasu, niestety, ale mam nadzieję, że zleci szybko. Jakoś dzisiaj nie mam głowy praktycznie do niczego. Tak więc kończę, choć spać jeszcze nie idę. Jeszcze nie wiem, co będę robił.”

„I’m back”
„No dosyć ciężki początek tygodnia. Dosyć mocno pokłóciłem się z moją matką. Skończyło się na tym że pewnie przeprowadzę się do mojego taty. Nie narzekam. Tylko że moje plany z Karolinką mogą się przez to posypać ale zobaczę jeszcze jak to będzie. Nic nie jest przesądzone. Ten weekend wypada u mojego taty więc jak się z nim spotkam to pogadamy. Jakoś mi humor dzisiaj nie dopisuje więc nie będę się zmuszał napiszę jeszcze jutro. Może.”
Moja wersja:
Ciężki początek tygodnia. Dosyć mocno pokłóciłem się z moją matką. Skończyło się na tym, że pewnie przeprowadzę się do mojego taty. Nie narzekam, tylko, że moje plany z Karolinką mogą się przez to posypać, ale zobaczę jeszcze jak to będzie. Nic nie jest przesądzone. Ten weekend wypada u mojego taty, więc jak się z nim spotkam to pogadamy. Jakoś mi humor dzisiaj nie dopisuje, więc nie będę się zmuszał do pisania, napiszę jeszcze jutro. Może.

„No i stało się”
„Tak jak napisałem stało się. Moja przeprowadzka do Pabianic jest już pewna. Co szczerze bardzo mi się podoba ponieważ jest dużo plusów tej decyzji. Największym z nich jest to że będę miał dużo lepszy kontakt z moim skarbem. Pozostałe z nich to to że nie będę PKS-em do szkoły jeździł czego nienawidziłem, tu mam większość znajomych i jest jeszcze kilka ale zachowam je dla siebie. Po przeprowadzce będę mieszkał u dziadków tak więc z tatą na ferie zabieramy się za przygotowywanie pokoju dla mnie. Trzeba powynosić kilka rzeczy moich dziadków i załatwić mi trochę mebli. Wytapetować pokój itp. a więc roboty trochę będzie. Przez ferie nie zrobi się wszystkiego co jest oczywiste ale te podstawowe przygotowania na pewno. Tata obiecał mi nowy komputer co mnie też bardzo cieszy. Chyba nie można było podjąć lepszej decyzji. Dzisiejszy dzień był cudowny. Spędziłem go z moją ukochaną. Długo się nie widzieliśmy dlatego też nasza radość była jeszcze większa. Teraz nie mogę się doczekać niedzieli i reakcji na mój prezent. Podzielę się informacją na jego temat może w poniedziałek. Udało mi się od taty załatwić jeszcze więcej kasy więc moje możliwości wzrosły. Nie jest źle. Kończę już po trzeba zjeść kolację i szykować się spać.”
Moja wersja:
Tak jak napisałem – stało się. Moja przeprowadzka do Pabianic jest już pewna. Co, szczerze mówiąc, bardzo mi się podoba, ponieważ jest dużo plusów tej decyzji. Największym z nich jest to, że będę miał dużo lepszy kontakt z moim skarbem. Pozostałe z nich to fakt, że nie będę PKS’em do szkoły jeździł, czego nienawidziłem, oraz, że tu mam większość znajomych. Jest jeszcze kilka, ale zachowam je dla siebie. Po przeprowadzce będę mieszkał u dziadków, tak więc z tatą w czasie ferii zabieramy się za przygotowywanie pokoju dla mnie. Trzeba powynosić kilka rzeczy moich dziadków, załatwić mi trochę mebli, wytapetować pokój itp., a więc roboty trochę będzie. Przez ferie nie zrobi się wszystkiego, to oczywiste, ale te podstawowe przygotowania na pewno. Tata obiecał mi nowy komputer, co też mnie bardzo cieszy. Chyba nie można było podjąć w sprawie przeprowadzki lepszej decyzji. Dzisiejszy dzień był cudowny, spędziłem go z moją ukochaną. Długo się nie widzieliśmy, dlatego nasza radość była jeszcze większa. Teraz nie mogę się doczekać niedzieli i jej reakcji na mój prezent. Podzielę się tą informacją w poniedziałek. Udało mi się od taty załatwić jeszcze więcej kasy, więc moje możliwości wzrosły. Nie jest źle. Kończę już, bo trzeba zjeść kolację i szykować się spać.

„No title”
„Witam Wiem ze dawno nie pisałem ale brak czasu, weny i rzadki dostęp do kompa robią swoje. Teraz udało mi się do niego dostać to pomyślałem że coś napiszę bo pojawiały się słowa niezadowolenia od moich fanów. Ogólnie przez tych kilka dni nic specjalnego się nie działo. Spotkałem się z Dorotą. Było bardzo fajnie. Pogadaliśmy, powspominaliśmy i pośmialiśmy się i było super. Kontakt z moją ukochaną jest bardzo słaby przez tą przeprowadzkę. Boję się że odbija się to na naszym związku. Ale wczoraj pogadaliśmy trochę i było normalnie więc będzie oki … chyba. Tata obiecał mi nowy telefon w kwietniu więc wystarczy czekać. Miałem nadzieję na wyjazd do Piotrkowa jeszcze w ferie ale niestety nie ma kiedy bo albo ja nie mogę albo moja dziewczyna. Ale teraz jak mieszkam w Pabianicach nasze spotkania na pewno będą częstsze. Moja książka na razie utknęła w miejscu ale liczę na przypływ weny w najbliższym czasie. Postaram się jeszcze jutro wejść i coś napisać choć tego nie obiecuję bo jutro mamy z tatą i babcią po moje rzeczy i papiery jechać. Później jeszcze trzeba będzie pójść do szkoły je zanieść i napisać podanie tak więc nie wiem jak to jutro będzie ale się postaram.”
Moja wersja:
Witam. Wiem, że dawno nie pisałem, ale brak czasu, weny i rzadki dostęp do komputera robią swoje. Teraz udało mi się do niego dostać, więc pomyślałem, że coś napiszę, bo pojawiały się słowa niezadowolenia od moich fanów. Ogólnie przez tych kilka dni nic specjalnego się nie działo. Spotkałem się z Dorotą, było bardzo fajnie. Pogadaliśmy, powspominaliśmy i pośmialiśmy się. Pogadaliśmy, powspominaliśmy i pośmialiśmy się i było super. Przez tą przeprowadzkę, kontakt z moją ukochaną jest bardzo słaby. Boję się, że odbije się to na naszym związku, ale wczoraj pogadaliśmy trochę i było normalnie więc będzie dobrze… chyba. Tata obiecał mi nowy telefon w kwietniu, więc wystarczy czekać. Miałem nadzieję na wyjazd do Piotrkowa jeszcze w ferie, ale niestety nie ma takiej możliwości, bo albo ja nie mogę, albo moja dziewczyna. Jednak teraz, kiedy mieszkam w Pabianicach, nasze spotkania na pewno będą częstsze. Moja książka na razie utknęła w miejscu, ale liczę na przypływ weny w najbliższym czasie. Postaram się jeszcze jutro wejść i coś napisać, choć tego nie obiecuję, bo jutro mamy z tatą i babcią po jechać moje rzeczy i papiery. Później jeszcze trzeba będzie pójść do szkoły je zanieść i napisać podanie, więc nie wiem jak to jutro będzie, ale się postaram.

„Nudy…”
„To pierwszy dzień otwarty w szkole za mną. Jeszcze jutro trzeba pójść. Mam nadzieję że nie będzie tak jak dzisiaj. Nie będę się rozpisywał dokładnie jak było ale ujmę to w jednym zdaniu: W połowie dnia miałem ochotę przegryźć sobie żyły z nudów … To był koszmar. Niiiiiiic się nie działo. Miałem wziąć ze sobą jeden zeszyt do przepisania ale stwierdziłem że czasu nie będę miał. No to moje myślenie „trochę” odbiegło od rzeczywistości. Jutr nie popełnię tego błędu. Mam dziwne wrażenie że telefon dostanę już jutro bo i tata i babcia coś przede mną ukrywają ale wolę o tym nie myśleć bo jak się okaże że nie to będę zawiedziony. Jutro może z moją „żoną” się spotkam. Ta kwestia na prawdę za bardzo się wkręciła. A nie może bo ja mam inną przyszłą żonę ( mam nadzieję, ale tej kwestii nie było ). O ile będę miał czas a tego nie jestem pewny. Muszę sobie kasę załatwić na niedzielę żebym mógł do PtB pojechać bo niestety w poniedziałek nie dam rady. Zły jestem bo pewnie nie będę miał kasy na jakiś prezent dla mojej ukochanej a to nie dobrze. Pomyślałem że później kupię ale to głupio trochę bo w końcu to Jej dzień. Ale jak nie będzie wyjścia to nic nie poradzę. Ehhhh … W sumie to chyba wszystko na dzisiaj. Jutro pewnie nie napiszę ale może mi się uda. Nie obiecuję.”
Moja wersja:
Pierwszy dzień otwarty w szkole za mną. Jutro też trzeba pójść, ale mam nadzieję, że nie będzie tak jak dzisiaj. Nie będę się rozpisywał dokładnie jak było, ujmę to w jednym zdaniu: W połowie dnia miałem ochotę przegryźć sobie żyły z nudów … To był koszmar. Niiiiiiic się nie działo. Miałem wziąć ze sobą jeden zeszyt do przepisania, ale stwierdziłem, że nie będę miał czasu. Moje myślenie „trochę” odbiegło od rzeczywistości. Jutro nie popełnię tego błędu. Mam dziwne wrażenie, że telefon dostanę już jutro, bo i tata, i babcia coś przede mną ukrywają, ale wolę o tym nie myśleć, bo jak się okaże, że nie, to będę zawiedziony. Może jutro spotkam się z moją „żoną”. Ta kwestia na prawdę za bardzo się wkręciła, a nie może, bo ja mam inną przyszłą żonę (mam nadzieję, ale tej kwestii nie było). O ile będę miał czas, a tego nie jestem pewny. Muszę sobie kasę załatwić na niedzielę żebym mógł do PtB pojechać, bo niestety w poniedziałek nie dam rady. Zły jestem, bo pewnie nie będę miał kasy na jakiś prezent dla mojej ukochanej, a to nie dobrze. Pomyślałem, że później kupię, ale to głupio trochę, bo w końcu to Jej dzień. Jednak jeśli nie będzie wyjścia, to nic nie poradzę. Ehhhh… W sumie, to chyba wszystko na dzisiaj. Jutro pewnie nie napiszę, ale może mi się uda. Nie obiecuję.

„Big change … For much better !!!!”
„No i tak jak piszę wielka zmiana. A konkretniej Karolina już nie jest moją dziewczyną. Zaczęło się od przeprowadzki i nowej klasy. Wtedy właśnie poznałem Anię o której zresztą już pisałem. Od naszego pierwszego spotkania czułem się inaczej w jej obecności. Bardzo pozytywnie. Zacząłem spędzać z Nią każdą wolną chwilę. Karolina zeszła wtedy na drugi plan. I szczerze, nie przeszkadzało mi to. Zaczęło mi zależeć na Ani. Nie dostrzegałem tego ale zakochałem się w Niej. W jej uśmiechu, w jej oczach, w jej głosie, po prostu w NIEJ. Karolina to zauważyła zaczęła ten temat a ja wszystko jej powiedziałem. I co najlepsze jak zwykle padła od niej kwestia że może zrobimy sobie „przerwę” w naszym związku co mnie całkowicie powaliło. No więc oczywiście zerwaliśmy. I teraz najbardziej szczerze. Nie żałuję tego. Okazało się że byłem tylko dla Karoliny zabawką pocieszenia. Głupią zabawką pocieszenia do której można wrócić zawsze jak ma się zły humor i nie ma nikogo do poprawienia go. Nie zależało jej na mnie od samego początku ale ja jak głupi wierzyłem w jej kłamstwa za każdym razem. Ehhhh ale cóż poradzić. Dlatego Bogu dziękuję za Anię. Dzięki Niej otworzyłem oczy. Zobaczyłem prawdę i wiem teraz jaki głupi byłem. Jest najcudowniejszą osobą jaką mogłem w życiu poznać i najwspanialszą ze wszystkich jakie kiedykolwiek poznam. Kocham Ją i życia sobie bez Niej nie wyobrażam. Jest moim światem i zawsze nim będzie. Na święta planujemy wyjazd do Piotrkowa żeby spotkać się z Adrianem i Izą. Ania ma pewne opory ale powiedziałem że jak nie to Ją zwiążę i siłą zaciągnę. Dobra dosyć tego pisania o mnie i upokarzania się. Ale bardzo się cieszę że to napisałem. Czuję się o wiele lżej.”
Moja wersja:
No i tak jak piszę wielka zmiana, a konkretniej – Karolina już nie jest moją dziewczyną. Zaczęło się od przeprowadzki i nowej klasy. Wtedy właśnie poznałem Anię, o której zresztą już pisałem. Od naszego pierwszego spotkania czułem się inaczej w jej obecności, bardzo pozytywnie. Zacząłem spędzać z Nią każdą wolną chwilę, a Karolina zeszła wtedy na drugi plan i, szczerze mówiąc, nie przeszkadzało mi to. Zaczęło mi zależeć na Ani, nie dostrzegałem tego, ale zakochałem się w Niej. W jej uśmiechu, w jej oczach, w jej głosie, po prostu w NIEJ. Karolina to zauważyła i zaczęła ten temat, a ja wszystko jej powiedziałem. Co najlepsze, jak zwykle padła od niej kwestia, że może zrobimy sobie „przerwę” w naszym związku, co mnie całkowicie powaliło. Oczywiście zerwaliśmy i teraz najbardziej szczerze: nie żałuję tego. Okazało się, że dla Karoliny byłem tylko zabawką pocieszeniem. Głupią zabawką, do której można wrócić zawsze, gdy ma się zły humor i nie ma nikogo, kto by go poprawił. Nie zależało jej na mnie od samego początku, ale ja jak głupi wierzyłem w jej kłamstwa za każdym razem. Ehhhh, ale cóż poradzić? Dlatego Bogu dziękuję za Anię, dzięki Niej otworzyłem oczy. Zobaczyłem prawdę i wiem teraz, jaki byłem głupi. Jest najcudowniejszą osobą, jaką mogłem w poznać i najwspanialszą ze wszystkich, jakie kiedykolwiek poznam. Kocham Ją i nie wyobrażam sobie życia bez Niej. Jest moim światem i zawsze nim będzie. Na święta planujemy wyjazd do Piotrkowa, by spotkać się z Adrianem i Izą. Ania ma pewne opory, ale zapowiedziałem, że jak się nie zgodzi, to Ją zwiążę i siłą zaciągnę. Dobra, dosyć tego pisania o mnie i upokarzania się. Bardzo się cieszę, że to napisałem. Czuję się o wiele lżej.

Podsumowując, Incest wyłapała kilka złych nawyków – ignorowanie przecinków, mieszanie szyku zdań, wstawiania kropek co trzy wyrazy, tracenie logiki.
Poza tym, nie ma większych zastrzeżeń.

Układ – 0/5

Po zbadaniu historii Świata Czerwieni, Incest postanowiła udać się na rekonesans, jednak napotkała przeszkodę – plany tej planety są niezrozumiałe, wszystko jest nałożone jedno na drugie, brak tu logiki i porządku. Do tego, użyto kilku różnych języków, nie zawsze poprawnie, co tylko pogłębia dezorientację naszej podróżniczki i skłania do jednego – jak najszybszego powrotu do domu.

Temat – 0/5

Zajrzawszy do Spisu Planetarnego, Incest odnalazła setki planet podobnych do World–of–red i niestety, planeta ReD DiamonD’a uplasuje się na szarym końcu.

Czytelność, obrazki -0 /5

Brak jakichkolwiek zdjęć bądź rysunków, które przybliżyłyby – choć trochę – dziwną rasę ReD DiamonD, jednak może to jedynie wina niezbyt dokładnego przeszukania. Incest jednak zbyt obawia się zabłądzenia na tej złowrogiej planecie, wiec nie zamierza zgłębiać się w bardziej w jej skom-plik-owane labirynty.

Oryginalność, punkty dodatkowe – –5/10

Chcąc się upewnić, Incest znów przejrzała Spis Planetarny, lecz Świat Czerwieni nie spełnia żadnego z kryteriów, które zakwalifikowałyby tę planetę jako „zdatną do zamieszkania/zwiedzania/ewentualnie eksploatacji”.
Dodatkowo, nie widzi nigdzie Linku Opieprzu, który niczym biała flaga na wojnie, tak na obcy planetach pełni rolę informacji o pokojowym nastawieniu.

Końcowa ocena: 5 pkt., czyli niedostateczna.

Zakończywszy raport, Incest czym prędzej uciekła z tej planety. W biegu podziękowała Hyi za przechowanie statku, po czym z hukiem uciekła, płosząc biednego Tukana****. Wykonała ostry skręt, niszcząc Piec***** bogu ducha winnego Rzeźbiarza******, ledwie uniknęła stratowania Żurawia*******, po czym – już bez szwanku – jak najszybciej odleciała w stronę Ziemi i czekających na nią szkolnych zakupów, które wydawały jej się teraz czysta przyjemnością.

Zegar Eri, Feniks, Hyi, Tukan, Piec, Rzeźbiarz i Żuraw są do gwiazdozbiory.
Ko jest ciekawy, oto rysunek: ~:~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz