Nerwowa reakcja na krytykę nie kładzie jej kresu. Przeciwnie, rodzi w oceniającym przekonanie, że ma rację w tym, co mówi. — Richard Carlson
Witamy na Opieprzu!
środa, 1 września 2010
(648) zakiaart
Ciocia Anix przeszła koszmarne turbulencje życiowe, skopała kilka/naście/dziesiąt/set (?) spraw i zawaliła na całej linii jeśli chodzi o ocenianie.
Kajam się, jak zwykle robię za czarną owcę. Nie mam do nikogo oprócz siebie samej dzikich pretensji, że w końcu zacna Meei pokazała mi drzwi. Na szczęście człowiekiem jest i dała żech mi drugie szanse. Całe szczęście, że oszczędziła mi wstydu i nie wrzuciła mnie do stażystów. Chyba bym SPŁONĘŁA.
Mniejsza o większość, jak widać Ciotka wróciła i właśnie dzierży w zgrabnych paluszkach tasaczek. Tasaczkiem owym pokroi sobie na kolację warzywka i bloga niejakiej Zakii czyli zakiaart.
Pierwsze wrażenie 7/10
Adres zakiaart.blog.onet.pl. Hmę, ćfę. Co prawda krótko i węzłowato, ale niestety, do najprostszych to twoje cudo nie należy. Belka lakoniczna i krótka jak spódniczki pań spod latarni, ale, zaiste, bardzo mi się podoba. „Zabawa w sztukę”. I tyle. I żadnych błędów, żadnych ckliwych frazesów, jasno i na temat. Yo. Tak to ja lubię!
Wita mnie wszechobecna szarość i… wow, jak u wuja w Ameryce! Nagłówek zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Szacun, młoda, szacun. Ciocia z wrażenia odstawi tę miseczkę ryżu z warzywami, który właśnie pochłania pałeczkami. Tylko ten napis na dole nagłówka mógłby być nieco bardziej widoczny, co?
Ogólnie cały zakątek jest prosty, ascetyczny do bólu. Nędza jakaś, bo tylko nagłówek, treść, statystyki i szeroka. Uniwersalne coś zeżarło. Niech to coś je wypluje, byle z dala ode mnie!
Nagłówek 4/5
Łiii! Jak kolorowo, jak fajnie, cudownie…! *Ciocia Anix w długiej kiecce hula radośnie w parku, tarzając się w liściach*
Nagłówek naprawdę niesamowity, masz u mnie szacun Ciotki w długiej kiecce – jest radośnie, chociaż trochę tajemniczo i intrygująco. Z lekką nutką dekadencji.
Tylko ten napis *jęczy męczeńsko*! Zróbże z nim coś, cholera, bo prawie go nie widać!
Treść 0/10
No i dupa. Bo tu nie ma co oceniać *Ciocia nalewa sobie mineralnej niegazowanej i siorbie ją w zastępstwie dotąd niezastąpionej herbatki*. Co my tu mamy… Trzy posty z czego jeden to LINKI. Się nie wysiliłaś za bardzo. Po jakiego malarza zakładać bloga przed wakacjami tylko po to, żeby go zawiesić na czas urlopu?
Popieprzone jak moje warzywka *ale Ciocia ma podniebienie z azbestu, trochę tylko zionęła ogniem na samym początku*.
No dobra, jadziem traktorem, Ciotka *przysiada swojego fałda spódnicy i przygląda się jak sroka pierwszemu postowi*.
I wsio jasne. Zwracam honor w różowym papierku. Nie zakładałaś nowego bloga, jeno pokasowałaś stare notki, zostawiając tylko to nędzne coś. Generalnie niewiele z pierwszego wpisu zrozumiałam, ale nie martw się, to może tylko ja jakaś opóźniona jestem. A już to zdanie zrobiło mi wodę z tego mojego jednego zwoju mózgowego, którego sobie namiętnie hoduję i nawet raz na jakiś czas podlewam:
„Oczywiście różne inne rzeczy też tu mogą z krzaka wyskoczyć, a wyskoczyć tu może praktycznie wszystko. No dobrze – PRAWIE wszystko.”
Sens poszedł podziwiać spódniczki pań spod latarni.
Drugi post, nie ukrywam, również mnie nie zaciekawił. Rysunek. Yee. Fajnie, rysunek, podniecam się niezdrowo przez minutę. Mniej niż minutę. Rysunek twojego autorstwa, tak przynajmniej wywnioskowałam. Brawo ja. Mój geniusz ŻONCI. Do obrazka nic nie mam, szanuję twe talenta manualne *Ciotka ledwie ołówek umie w ręku trzymać, więc podziwiam każdego, kto potrafi narysować coś poza kółeczkiem i kilkoma kreskami, co ma przedstawiać człowieka*, niemniej jednak ZAMULASZ. Przynajmniej jak na mój mocno wyrafinowany i wysublimowany gust literacki. Walnęłaś tekst piosenki i myślisz, że ma mi to wystarczyć. Be. Nie wystarcza. Napisałaś, że do pierwszego sierpnia emigrujesz na wakacje. Mamy pierwszego września i co? Nico z przewagą nica, bo nie raczyłaś odświeżyć bloga. Tyle z twoich zapewnień, że reaktywowałaś zakątek sieciowy.
Amen.
Nawet nie mogę powiedzieć, że masz tu przerost formy nad treścią, a tak chciałam użyć tego zdania. Tu nie ma ani formy, ani treści, niezdedy, no. Wieje nudą, ale to może z mojego otwartego okna. Zaraz mi napada do mieszkania i tyle będzie z tego wszystkiego *fatalizm mode on*.
Ortografia i poprawność językowa 3/10
Jak u Kononowicza – nie ma nic. Ortografii nie pogwałciłaś, bo niewiele tu jest do pogwałcania, ale w paru miejscach zastanawiam się, o co ci właściwie kaman. Zdanie, które mnie zafrapowało masz w poprzednim kryterium, nadal, cholera, nie łapię, o co ci mogło w nim chodzić. I nie wiem, czy chcę wiedzieć.
Układ 1/5
Pusto, szaro, tylko nagłówek wygląda fajnie. Brakuje tu czegoś, co by pokazało, że blog żyje. Jest, jak już wspomniałam, tylko on, treść, statystyki i szeroka. Linki w poście pierwszym. Nie podoba mi się to, wybredna żem jest. Wybacz.
Temat 2/5
Rysunek i malarstwo. Jak na razie nie ma czego oceniać, ale sam temat uszedłby w tłoku, gdybyś wzięła się za się i zaczęła dbać o bloga. Bo z tego można zrobić COŚ. Więc ZRÓB COŚ Z TYM!
Czytelność i obrazki 2/5
Trochę za szaro, ale przynajmniej mój wzrok cię kocha. Czcionka czytelna, nie muszę ślepić w ekran. Za to masz u mnie porcję warzywek, uzbrój się w wodę, bo nieco ostre, ale dobre. Jedyny obrazek jaki stanowi wygląd bloga, to ten uroczy nagłówek. W treści pojawił się też art twego autorstwa, Ciocia bije ci brawo, bo sama nie narysowałaby czegoś takiego.
Dodatkowe punkty 2/10
Bo masz linka do nas i gratulacyjnie, za talenta manualne. Ładnie rysujesz.
PODSUMKA
Masz 21/60 punkciszy. Załapałaś się na biodegradowalną torebkę z tesco i gratis dodawany do gazety wyborczej. Wpasowałaś się idealnie w dostateczną. Ciesz ryjka, trója dla studenta to jak dwója dla licealisty. Żaden szczyt, ale przynajmniej męczyć się na poprawkach nie musisz!
Wody? :D
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz