Nerwowa reakcja na krytykę nie kładzie jej kresu. Przeciwnie, rodzi w oceniającym przekonanie, że ma rację w tym, co mówi. — Richard Carlson
Witamy na Opieprzu!
czwartek, 2 września 2010
(649) dziewczyna-wilkolaka
Dzisiaj pod pod nóż i widelec Cioci Anix, która to szykuje się do wielkiej diety, mającej na celu zniszczyć jej zdrowie, zęby i żołądek, trafia niejaka Immortal, czyli dziewczyna-wilkolaka. Szykuje się niezłe żarło, bo jak dziewczyna, to na bank dziewica (świeże dziewczęce udko, mniam!), a jak wilkołak, to na bank smakuje jak kurczak!
Pierwsze wrażenie 7/10
No, no, Ciotce z wrażenia sztućce wypadły. Oprócz tego, że adres w miły sposób krótki i rzeczowy, to na dodatek w nagłówku wita mnie jakaś laska z włosami do ziemi. Co prawda zbyt modelaście wypadła na tym foto, ale dzisiejsza młodzież lubi takie pozy(cje?).
Belka jednak kopnęła mnie w żołądek. O, bogowie i ich służalcze demony… Apostrof zaczyna dziwne, wyrwane z kontekstu zdanie, ale go już nie kończy. „Nie mogłabyś uwierzyc własnym oczom…”. Owszem. Nie mogłabym. NIE MOGĘ. Bo to zdanie po prostu działa mi na nerw w mózgu, irytuje mnie i sprawia, że mam ochotę zakrzyknąć gromko: „Na stos z twórcą tegoż zdania, na stooos!”.
Nie zakrzyknę, ponieważ gdyż ja jeszcze nie mam ochoty znaleźć się w zakładzie zamkniętym, a to na pewno by nastąpiło bardzo szybko, bo moje sąsiedy zawsze chętnie zadzwonią po żółte autko z panami, którzy mają twarzowe kaftaniki pod fotelami.
Kolorystyka nie wali po oczach. Nobel dla tej pani! Szablon całkiem do rzeczy, tworzy ładną spójną całość. Czcionka byłaby plastik fantastik, gdyby nie to, że już od progu straszy mnie jakiś oczojebnie niebieski wytłuszczony druk. Na brązowy stonowanym tle.
Zginiesz.
Marnie.
Układ nie zachwyca. Znowu jednokolumnowiec, znowu minimalizm i ascetyzm. Grunt, że szeroka jest!
Nagłówek 3/5
Tak przyglądam się tej lasce z nagłówka, przyglądam i z każdą kolejną sekundą kontemplowania jej pozycji zaczyna uwierać mnie to, że ona nie wygląda zbyt naturalnie. Mam wrażenie, jakby jej prawa ręka, niby oparta o kolano, wcale nie pasowała do reszty ciałą. Zresztą ona w ogóle wygląda jak usadzona kukiełka, jakoś tak po chwili zachwytu zaczynam się zastanawiać ile jej zapłacili za takiego wygibasa na resztkach okna. Mniejsza o większość. Źle nie jest, pierwsze wrażenie zrobiłaś niezłe.
Treść 3/10
Opowiadanie. Jee. No to wio, lecim na Szczecin, prolog czeka!
Prolog okazał się być smarknięciem. Flegmiastym smarknięciem, prawie żywcem zdartym z tego przeklętego Zmierzchu. Nie interesuje mnie, czy czytałaś. czy nie, czy splagiatowałaś, czy nie, czy masz równie porąbaną wyobraźnię co Meyer – za krótkie i za bardzo zionące brakiem pomysłu na coś oryginalniejszego niż jęki nastolatki zakochanej w jakimś frajerze. Mam mhrok, mamy las i suszę w podściółce, mamy chorą wyobraźnię laski i jej egzystencjalny jęk w stylu „ajlawju, Majkel, ja zawsze ciebie będę ajlawiu, nawet jeśli ty mnie nie będziesz ajlawju”. Amen. Laska sobie idzie, end. A to wszystko w paru kiepskich zdaniach.
„Holly samotnie stała pośrodku ogromnego lasu.” – Chyba by było lepiej gdyby ona stała samotnie, przynajmniej nie przygniatałby jej ciężar gramatyki w tym zdaniu.
” Pomimo okropnych okoliczności, dziewczyna nie okazywała strachu, który tak naprawdę wcale nie złapał ją w swoje sidła.” – Nie złapał JEJ w swoje sidła.
Ech.
Przeszłam do pierwszego rozdziału.
I kompletnie odpadłam od ściany, bynajmniej nie z zachwytu. Piszesz dziwnymi zdaniami, ciężko nawet określić jakimi, na dodatek wieje z nich NUDĄ. Parę razy usiłowałaś być zabawna, niestety – dowcip jakoś nabzdyczył się w kącie i odmówił współpracy. Gdzieś mi mignęły powtórzenia. Styl mocno dziecinny, mam niejakie wrażenie, że dopiero zaczynasz pisać. A pisz, dziewczę, ile wlezie, ale może najpierw naucz się chociaż trochę, zanim zaczniesz to rzucać do netu?
Generalnie opowiadanie nie wciągnęło mnie w ogóle, toteż z trudem zmęczyłam wymagane dwie notki.
Nie. Nie będę się katować dalej, masz za tę próbę pisarstwa u mnie trzy punkty na dziesięć.
Ortografia i poprawność językowa 3/10
O ile ortografia u ciebie jest miarę ludzka, to znaczy nie pieprzysz od rzeczy i nie tworzysz nowomowy słownikowej, o tyle poprawność językowa chodzi o dwóch kulach. Tworzysz dziwne zdania, z których wypływa jeszcze dziwniejsza treść. Szkoda czasu i atłasu na przytaczanie ich, bo musiałabym przekopiować trzy czwarte twojego pierwszego rozdziału.
Układ 1/5
Na widok jednokolumnowców odbija mi się poranną kawą i wczorajszą parówką. Serwujesz nagłówek, statystykę, blog, szeroką i jakieś creditsy, jakby już „napisy końcowe” nie mogły ci przejść przez palce.
Niby czysto, a jednak nienawidzę takiej sterylności.
Temat 1/5
Opowiadanie. Z adresu wnioskuję, że główna bohaterka zostanie nawleczoną jakiegoś wilkołaka. Sorry, chyba nie dobrnę do momentu, w którym ona się zakochuje w rzeczonym kolesiu, bo już z daleka mi to śmierdzi Zmierzchem czy innymi mrokami amerykańskiej pseudoliteratury młodzieżowej. Sam temat niezly, ale potraktowałaś go jak brudną ścierę – bez polotu i przepierki.
Czytelność i obrazki 2/5
Pusto. Moje wprawne oko nałogowego wzrokowca stwierdza, że nic nie stwierdza oprócz nagłówka. Ani mnie to ziębi, ani mnie to grzeje. Nie ma nic, na czym można by zawiesić oko. Sam nagłówek wiosny nie czyni, niestety. Twoje szczęście, że mój astygmatyzm polubił twoją czcionkę, za to plus. I tyle.
Dodatkowe punkty -5
A link do Opieprzu to pewnie zaginął w tej przesuszonej podściółce leśnej razem z uciekającym psem o dziwnym imieniem. W takim razie pozdrów te pięć punktów, które zwiały razem z nimi, maj dir.
Podsumka
15/60 – dopuszczająca. A miało być tak pięknie…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz